Cytaty, Ogólna

Filozofia rządu pani Ewy Kopacz

 Filozofią mojego rządu, jest umiarkowanie, zdrowy rozsądek i konsekwencja w działaniu” – powiedziała pani premier Ewa Kopacz [Źródło: kprm.gov.pl (tutaj)]. W zasadzie po tym cytacie moglibyśmy zakończyć wszelkie dywagacje lub próby podsumowania ostatniego wystąpienia pani premier podsumowującego połowę kadencji jej rządu, ponieważ w tym zdaniu zawiera się wszystko, jest ono zupełne, totalne i doskonałe. Szczegóły „Ponad 50% spełnionych obietnic z exposé premier Ewy Kopacz”, można przeczytać [Źródło j.w. (tutaj)].

Przede wszystkim lekko zaskakuje zakres odpowiedzialności, jaki pani premier uznaje, albowiem jej sprawozdawczość dotyczy jedynie okresu za jaki odpowiada bezpośrednio na stanowisku Prezesa Rady Ministrów. Można było bowiem zrobić tyle nawiązań do „wspaniałej i chlubnej” przeszłości jej wspaniałego poprzednika, który jak wiemy w trakcie siedmiu lat łaskawego pełnienia swojej krajowej funkcji odnosił jedynie same sukcesy, ewentualnie odnotowywał wspaniałości, których My nieszczególni, nie byliśmy w stanie zawczasu pojąć naszymi ograniczonymi rozumkami. Być może jednak pani premier zgadza się w jakiejś mierze z naszą oceną rządów pana Donalda Tuska, albowiem w żadnej mierze nie dokonała nawiązania do jego słusznie minionej epoki. Oczywiście wiadomo, że kwestie socjalne, które obecnie oferuje rząd nie wzięły się znikąd i ma w nich swoją zasługę także pan premier, jednak liczy się „tu i teraz”, cytując tego wielkiego już klasyka i rację ma oczywiście pani Kopacz.

Słuchając wystąpienia pani premier, w istocie bardzo skondensowanego, żeby nie powiedzieć „krótkiego”, widać że pani premier niestety jest sama. Ma – co można wyczuć – pewne wsparcie, jednakże nie przekracza ona prawdopodobnie osób odpowiedzialnych za PR i bicie piany. Jeżeli chodzi o merytorykę, to próbowano z suchych sprawozdań coś wydobyć i pokazano to co się udało pokazać. W istocie chwała jej i za to, albowiem ta osoba prawie na pewno jest zdana tylko na samą siebie w obcym i nie akceptującym w pełni jej roli środowisku polityczno-urzędniczym.

Jeżeli więc pani premier postrzega swoją misję jedynie w ograniczonym czasowo zakresie, to podobnie należy przyjąć, że czuje się odpowiedzialna jednie za własne exposé. Oznacza to, że w domenie jej zainteresowania nie znalazły się sprawy związane z wieloletnim niedomaganiem szeregu kwestii, brakiem decyzji, jak również zagadnienia wynikające z konieczności transformacyjnej. Pani premier w pewnym stopniu przyznała swoim sprawozdaniem, że jest premierem czasu przejściowego, o ograniczonych kompetencjach, jak również o ograniczonej odpowiedzialności. W tym znaczeniu, nie jest takim samym premierem jak był np. pan Tusk, jej rola jest już w 50% wypełniona, chociaż sprawy których się podjęła nie odnoszą się nawet do więcej niż 10% bieżących spraw problematycznych i wyzwań dla państwa! Jednakże powróćmy tutaj do naszej myśli przewodniej – to nie jest jej wina i w zasadzie trzeba jej współczuć, albowiem tylko w takim zakresie otrzymała mandat polityczny od własnej partii i koalicjanta. Przede wszystkim ma dotrwać i zapewnić względnie stabilne trwanie rządzącego układu, co się jej udaje jak na razie i w tym kontekście – jej rząd jest sukcesem. Trzeba bowiem pamiętać, że w naszych realiach nawet sama stabilizacja (jak ułomna by ona nie była) do póki nie przeradza się w gnicie państwa, jest wartością samą w sobie. Wielu pamięta do dzisiaj jeden z rządów tworzonych przez pana Waldemara Pawlaka, kiedy to pan premier korzystał demonstracyjnie z samochodu FSO Polonez, jak również zapisał się w historii tym, że pawie niczego nie zepsuł, a dlaczego to możecie sobie państwo dopowiedzieć sami.

Dzisiaj jednak jest inny czas i okres początku transformacji, dzisiaj mamy do czynienia z nowego rodzaju problemami, z których głównym jest złe działanie systemu państwowego w ogóle. Szwankuje ustrój (np. pamiętne konflikty na linii rząd – prezydent), problemem są mechanizmy kształtujące system polityczny (np. ordynacja wyborcza), są wadliwe i wyjątkowo nieefektywne (np. kwestia wszechwładzy i omnipotencji liderów partyjnych), nie wykorzystujemy pełni narzędzi makroekonomicznych (np. kwestia zadłużania się w banku centralnym – czyli tzw., luzowanie ilościowe – problem zmiany Konstytucji). Oczywiście i wiele innych kwestii systemowych – jak problem przygotowań kraju do odparcia zewnętrznej agresji, porażka polityki zagranicznej i jej skutki, porażka programów strategicznych (gazoport, śmigłowce i inne). W ogóle szerokie pasma klęsk, niepowodzeń, zaniechań, zaniedbań i braków będących skutkami unikania myślenia strategicznego w państwie (w szczególności na czele rządu i kluczowych ministerstwach, przy pełnym zaprzeczeniu formalnej funkcji niektórych z nich z powodów których nie da się zrozumieć).

Niestety zastąpienie filozofii „ciepłej wody w kranie”, przez filozofię „umiarkowania, zdrowego rozsądku i konsekwencji w działaniu”, wspartej filozofią „zgody i bezpieczeństwa” pana Komorowskiego, daje brak ciągłości myślenia o sprawach państwowych. Głównie dlatego, ponieważ nie nastąpiło rozliczenie z poprzednią przerwaną epoką Tuska, jego grzechami, zaniedbaniami i błędami. Oczywiście trudno jest tego oczekiwać od dziedziczki schedy, jednakże nie można wyjść poza PR i myślenie życzeniowe, jeżeli wszystko co się oferuje społeczeństwu i gospodarce, to wyliczanka oparta nie na realnych i bolących problemach, ale na własnym exposé! Czym innym to jest, jak nie ograniczeniem odpowiedzialności? Wręcz jej wyłączeniem?

Chyba nikt nie oczekiwał od pani Ewy Kopacz jakiejś głębszej wizji, jakichś rozważań o kluczowych zagadnieniach dla kraju. Tacy naiwni nie byli chyba nawet najwięksi optymiści. Jak na premiera z przypadku, w części z kompromisu ta pani i tak zrobiła bardzo wiele, o co było jej na pewno szczególnie trudno po utracie części swoich zaufanych współpracowników. Osamotniona i niejako – będąca premierem na zewnątrz rządu, którą większość urzędników i decydentów, chce po prostu przeczekać, wręcz jej unika, albowiem wiadomo że przeminie – osiągnęła bardzo wiele. Generalnie, poza kilkoma wpadkami w ujęciu ogólnym starała się robić dobre wrażenie. Wiadomo, że to jest mało jak na premiera kraju, ale w tych warunkach i w tym czasie, ta pani, która oczywiście nigdy nie powinna była zostać premierem, chyba jednak pozytywnie zaskoczyła wszystkich, nawet największych sceptyków i jak dotąd nie miała żadnej poważnej wpadki, która przeważyłaby na ocenie okresu sprawowania przez nią funkcji.

Pani premier można życzyć dalszej konsekwencji, może chociaż uda się poprawić sytuację chorych onkologicznie i na inne choroby rzadkie, co m.in. dzięki dopracowaniu i wdrożeniu takich rozwiązań jak sztandarowy dla jej rządu tzw. „pakiet onkologiczny” jest jak najbardziej jeszcze możliwe.

Można nawet powiedzieć, co zapewne zaskoczy wielu naszych czytelników, ale na tle dwóch poprzednich premierów tj. pana Tuska i pana Kaczyńskiego, pani Kopacz wypada najlepiej. To jest oczywiście osąd kontrowersyjny, w granicach uznania, że najlepiej byłoby, gdyby żadna z tych osób nigdy nie powinna była nawet brać aktywnego udziału w życiu publicznym w Polsce.

6 komentarzy

  1. Wierny_Czytelnik

    Słuchałem jej wystąpienia i potem ze zdziwieniem je jeszcze raz przeczytałem w zakresie głównych tez. Zupełnie inaczej się go słucha a zupełnie inaczej się je samemu czyta. Jak się czyta z uwagą widać, jaka to jest fikcja, ale jak pisze autor nie można się dziwić tej pani – robi co może, do okoła ma samych niechętnych jej osobników. Jak kogoś ruszy zawali się układ i nie wypełni zadania nr1 – dotrwać do wyborów, a to jest dla nich najwazniejsze.

  2. retoryka pani K. do nikogo nie przemawia tak na prawdę nie jest w stanie przemówić nawet do dziecka w wózeczku. Wszyscy się na nich już poznali. Uwaga PiS też nie jest lepszy. Zgadzam się z tezą autora że Kopacz jest sama. Szkoda bo w rok mogła chociaż uprościć procedury wewnętrzne a nic nie zrobiła tylko jakieś durne invitro marnowanie kasy z publicznych pieniędzy na kobiety które popsuły swoje organizmy przez tabletki i wkładki domaciczne

  3. Właściwie to mam schadenfreude słuchając/czytając wypowiedzi różnych nie_solidarnych na których ja też się nabrałam. Nazwiska, które obroniły się jak chodzi o czas nieustającej transformacji to Małachowski, Kuroń z pewnością jest tych nazwisk więcej. Mam ten luksus, że nie muszę być politycznie poprawna i właśnie taki stan rzeczy nazywam wolnością.

  4. inicjator_wzrostu

    Dlaczego Autor zajmuję się odchodzącą w niebyt formacją i jej rządem?
    To są pojedynczo bardzo poczciwi ludzie, ale w grupie – są niebezpieczni.

  5. Przeciwnicy środków antykoncepcyjnych, w domyśle popierający tylko antykoncepcję naturalną czytaj “watykańska ruletka” właściwie przyczynili się do przeludnienia planety Ziemia. Można leczyć katar, grypę lub też inną odrę można i nawet powinno się leczyć bezpłodność. Właśnie na tym portalu było kilka artykułów o tym, że coraz mniej dzieci rodzi się w Polsce.

  6. Niestety po tej elicie bez względu na opcje nie powinniśmy się niczego spodziewać. Wszyscy powinni odejść.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.