Społeczeństwo

Feminizm – zwiastun upadku zachodniej cywilizacji

 Minione stulecie, było okresem poważnych zmian społecznych w tradycyjnie patriarchalnych i opartych na kulcie siły społeczeństwach chrześcijańskiego zachodu. W wielkim uproszczeniu, można przyjąć na użytek budowanego modelu, że zachodnie społeczeństwa funkcjonowały w oparciu o rywalizację i współpracę oraz twórczość mężczyzn, jako pierwiastka pracującego – powołanego do pracy i generowania wartości dodanej w cywilizacji zachodniej.

To na mężczyznach przez lata opierał się obowiązek pracy i służby na rzecz państw feudalnych i Kościoła. To mężczyźni służyli, jako siła robocza, powołana do utrzymania swoich rodzin, w tym ich fundamentu – kobiet. Zwyczaj ten, ugruntował się przez lata. Ze względu na ryzyko związane z komplikacjami przy porodzie, rodzenie dzieci aż, do okresu współczesnego stanowiło dla kobiety – zawsze ryzyko i konieczność wyrzeczeń. Z tych względów, społeczeństwa ewoluowały w kierunku ochrony kobiet, a w szczególności ochrony kobiet w ciąży i z małymi dziećmi. Oczywiście kształtowane zwyczaje nie wykraczały poza przywileje klasowe, jednakże generalnie nawet w trakcie wojen (powszechnych w średniowieczu), przyjęto na terenie całej Europy, że nie zabija się kobiet i dzieci, a przynajmniej małoletnich chłopców i dziewcząt. Było to bardzo wiele, jak na zwyczaje społeczeństwa minionych epok, umożliwiało stosunkowo spokojne współistnienie między stanami ówczesnego społeczeństwa.

Koniec XIX wieku, rewolucja przemysłowa, masowość produkcji i nieszczęście I szej wojny światowej spowodowało, że kobiety, jako uczestniczki życia gospodarczego zyskały bardzo dużo na samodzielności. Pojawiła się duża grupa kobiet samodzielnych i zdolnych do finansowania się z pominięciem starodawnego układu ojciec/mąż. Praca w fabrykach napędzała emancypację, a istotnie nie demokratyczne systemy wyborcze (kurie, zakaz głosowania kobiet itp.), dostarczały wdzięcznych tematów dla sufrażystek i innego rodzaju rzeczniczek nadchodzącej rewolucji obyczajowo-moralnej. Kobiety, stopniowo zaczęły domagać się poszanowania swojej podmiotowości, jako ktoś więcej niż kucharka, kochanka, sprzątaczka… Pomogła kolejna wojna, znowu panie były niezbędne w fabrykach, co podważało samo przez się dogmat świata mężczyzn. Kobiety szybko pokazały, że potrafią, nie gorzej niż mężczyźni!

Potem to już było banalnie. Społeczeństwo zaroiło się od samotnie dających sobie radę kobiet, dla których macierzyństwo nie stało się celem życiowym. Studia, praca, kariera, a do tego wolne związki, dzieci poza małżeńskie, multiplikowanie partnerów (ek), swoboda obyczajowa, i inne zagadnienia w rewolucji społecznej, które umożliwiła pewna mała pigułka antykoncepcyjna bardzo znanej amerykańskiej firmy farmaceutycznej. Zdecydowanie możliwość realizowania funkcji seksualnych w oderwaniu od ryzyka konsekwencji prokreacji, spowodowało, że kobiety stały się właścicielkami swoich ciał i mogły planować ich używanie wedle własnej woli a nie zegara biologicznego lub przypadku.

Pomimo faktycznego równouprawnienia, kobiety nie dają jednak za wygraną, stopniowo żądają więcej. Przykładem jest niezrozumiały postulat parytetów procentowych kandydatek w wyborach władz publicznych, lub obecny już na zachodzie – wymóg mianowania określonej ilości kobiet do ciał kolegialnych podmiotów gospodarczych. Nie ze względu na kompetencje, nie ze względu na potrzeby danej organizacji, ale dlatego bo państwo nakazuje społecznym strukturom gospodarczym – zaangażowanie określonej ilości kobiet! Nie ma to żadnego merytorycznego uzasadnienia, o prostu jest wskaźnik, jest rada nadzorcza, ma być kobieta! Jak to wspaniale miesza na rynku pracy, jak to pachnie centralnym planowaniem, jak to zapowiada przypadkowość relacji i pogardę dla kompetencji. Nie ważne, po co, ma być kobieta i już. Po prostu, ustawa tak stanowi.

Co ciekawe, wiele przedstawicielek tzw. środowisk feministycznych uważa, że to jeszcze nie koniec przemian. Liczne studia poświęcone problematyce widzenia świata przez kontekst krocza, obrastają w katedry nauk, których dokonania można porównywać jedynie z kosmologią starożytnych Azteków! Rzesze specjalistek od problematyki „gender” pompują studentom wizję świata gorszego niż na słynnej „Seksmisji”. Przesłanie tych lekcji jest o wiele groźniejsze, mianowicie ma na celu udowodnienie rzeczywistości, że płci są równe, ale niektóre są równiejsze. Tą równiejszą, mają być właśnie kobiety.

Współczesny feminizm, przelewający się niczym jad z kolorowych gazet dla pań, wtłacza im do świadomości, że dla skuteczności swojej drogi życiowej powinny łączyć nowoczesne feministyczne podejście, czyli np. profesjonalizm, z uwaga – tym, co mają w genach, czyli potrzebą podobania się seksualnie mężczyznom. Służą do tego liczne porady jak dobrać np. stroje podkreślające sylwetkę, szpilki, stringi, inna udziwniona bielizna, oczywiście perfumy, szampony koloryzujące, depilatory, kredki, cienie, tusze, szminki i inne wynalazki. Zdaniem wielu współczesnych feministek, kobieta inteligentna (powoli te słowa stają się synonimami), kompetentna zawodowo (no, bo jak inaczej), wykształcona (formalnie często lepiej niż mężczyźni) a do tego uzbrojona w odpowiedni „look” – to archetyp nowoczesności. Tak przygotowana może stanąć do walki na rynku pracy, a zarazem podkreślać swoją relację ze światem mężczyzn poprzez dystans, jaki służy zahamowaniu samczego pożądania dla tak nowoczesnych, „wylaszczonych” i upgradowanych samic.

Tradycyjna rola mężczyzny, jako myśliwego i obrońcy została sprowadzona do alimenciarza, sponsora lub frajera innego typu. Liczą się tylko metro seksualne typki, z farbowanymi włosami, używające kremów do twarzy i innych, niekoniecznie będących twarzą części ciała. Taka jest prawda, w wyniku kobiecej supremacji mężczyźni zniewieścieli, wycofali się i nie wierzą własnym oczom. Targani pomiędzy zdrowym rozsądkiem (zlikwidować przeciwnika) a pożądaniem (ciała kobiety), stoją na rozdrożu feminizmu i pozwalają sobą rozgrywać jak bezbronne dzieci. Przykładowy model współczesnej rodziny wyklucza tradycyjną rolę ojca, kto rozsądny myślał o „tatusiowym”, co to za bzdura!

Jednakże, skoro nasze panie chcą równouprawnienia niech tak będzie. Zróbmy kila rzeczy umożliwiających wyrównanie szans. Poniżej przedstawiam listę propozycji rozwiązań w naszym życiu społecznym, których wprowadzenie spowoduje faktyczne zniwelowanie różnić między płciami, (czyli spełnienie postulatów feministek) uwaga, bo może się okazać, że postulatem feminizmu wcale nie jest wyrównanie szans, lub niwelowanie nierówności, – ale po prostu brutalne dążenie do supremacji finansowej dzięki władzy seksualnej nad mężczyznami przez kobiety. A zatem, w celu zniwelowania różnic między płciami proponuję:

  1. Wprowadzić obowiązek uniformizacji – ubierania się w stroje niwelujące podkreślanie płci. Alternatywnie podatek, od osób, które wolą nosić tradycyjnie dowolne ubrania.
  2. Zaproponować kobietom nowoczesny „lebensborn”, który zwalniałby je z obowiązku wychowania i utrzymania dziecka. Kobieta w ciąży udawałaby się do specjalnego ośrodka, gdzie pozostawiałaby dziecko po urodzeniu pod opieką państwa. W konsekwencji można by zlikwidować wszelkie uprawnienia socjalne dla kobiet związane z okresem ciąży, macierzyństwa i opieki nad dziećmi.
  3. Wprowadzić personalny numer identyfikacyjny – równoległy do imienia i nazwiska, do stosowania np. w procedurach starania się o pracę lub przyjęcie na studia.
  4. Znieść powszechność instytucji małżeństwa, wprowadzić komputerowo sugerowany dobór partnerów pod względem cech genetycznych (eugenika).
  5. Wprowadzić sankcje karne i finansowe w zamian za „odbijanie” partnerów lub partnerek. Osoba dopuszczająca się zdrady lub odbicia partnera płaciłaby osobie poszkodowanej (porzuconej).

W oparciu o powyższe postulaty, nasze panie w praktyce zostałyby uwolnione od brzemienia wychowania dzieci, garnków, kuchni i dbania o rodzinę. Czyli skutecznie domknęlibyśmy rewolucję społeczną i obyczajową. Kobieta w istocie byłaby wolna, jako człowiek a nie, jako obiekt pożądania seksualnego (bez szminek, szpilek i stringów). Czy taki świat by się im spodobał? Czy odnalazłyby się w nowej roli, jako „ludzie”? Powstaje pytanie, czy kobiety faktycznie byłyby skłonne do takiego wyrównania ról? Czy to by się im opłacało? Szkoda, że środowiska feministyczne nie informują, dokąd prowadzi droga, do której prowadzi ich retoryka. Jak wyglądałby taki świat, to już zupełnie inna kwestia. Z pewnością, nie będzie to już świat, jaki dotychczas znamy ten, który stworzył naszą cywilizację. W jakim kierunku potoczą się losy zachodu, zdanego na równowagę płci możemy się jedynie domyślać. Za prognozę może służyć projekcja sytuacji demograficznej, w której od połowy minionego wieku obserwujemy stały spadek liczby urodzeń na 1000 ludności. Abstrahując od warunków ekonomicznych – nie bez znaczenia jest wzrost świadomości kobiet, które nie mają czasu rodzić i zajmować się rodzinami, ponieważ mają swoje tak upragnione studia i kariery. Prawdopodobną szansą będzie już chyba tylko rozmnażanie pozaustrojowe, klonowanie i eugenika. Feminizm zamknie naszą cywilizację, to już tylko kwestia czasu.

18 komentarzy

  1. Ech…kończ waść-wstydu oszczędź!

  2. A ja się podpisuje pod tezami autora, jeżeli ktoś nie widzi do jakiej głupoty prowadzi tzw. feminizm i równouprawnienie mające za cel w istocie – głównie promowanie kogoś ze względu na płeć – poprzez głównie deprecjonowanie drugiej płci – to niech się nie spodziewa że będzie tu jak było. idzie nowe. nie dla kobiet ! ruch wyzwolenia mężczyzn! Męski ruch oporu !

  3. Szkoda, że nie uważasz mnie za godnego pracownika o takich samych prawach. Gdyby wprowadzić “tatusiowe” w normalnym wymiarze , to porządny ojciec podzieliłby się urlopem z matką po połowie, tak by praca żadnego z nich nie ucierpiała po narodzinach dziecka.
    W ciągu mojej dość krótkiej kariery spotkałam się z deprecjacją moich umiejętności, mniejszą od moich kolegów pensji pomimo lepszych kwalifikacji na to samo stanowisko. Kobiet nie chcą przyjmować na niektóre stanowiska, tylko z powodu płci. Jestem inżynierem i niestety odczułam to dość boleśnie 3 razy przy rozmowach kwalifikacyjnych.

    • Ej no zaraz zaraz ale tu nikt nikogo nie poniża i nie deprecjonuje, ale jedynie pokazuje czarne na białym na czym polega ta cała papka feministyczna – przecież autor wyraźnie zeznaje – że jest za pełnym wyrównaniem szans płci !!!
      tylko na to baby nigdy nie pójdą bo stracą atut jakim jest ich własna seksualność !

  4. Aha czyli dalej bite ponizane I niedoceniane mialybysmy cierpiec w milczeniu czterech scian… Rodzic, wypinac tylek I wszystko bez zajakniecia. A przeciez tez mamy aspiracje, marzenia… Tylko ” polski macho” mogl napisac ten bzdurny seksistowski artykul…

    • Swojego czasu w Stanach zapanowaly parytety (czyli iles tam procent ma byc) w przyjmowaniu do uniwerkow stanowych studenotow afroamerykanskich. Eksperyment zakonczyl sie po kilkunastu latach, po glosnych procesach kiedy to okazywalo sie iz lepsi (tacy co dostali wiecej punktow) studenci na przyklad latynosi nie dostawali sie na studia, gdyz dla uzyskania procentow trzeba przyjac slabszego ale z odpowiedniej puli genetycznej. 🙂
      Wyglada wiec, ze przeprowadzamy podobny eksperyment tylko w takiej lokalnej polskiej odmianie.
      Jedyne perytety jakie byc powinny to te dotyczace przygotowania i wiedzy, zadne inne. Oprocz tego rozsadna polityka prorodzinna, czyli na przyklad ma kobieta 1 dziecko – automatycznie 1 rok doliczony do emerytki z budzetu (mowie dla przykladu i oczywiscie powinno to byc rozsadne, czyli do jakiejs liczby dzieci np. 3 pozniej nic, bez limitu obawiam sie ze skonczy sie propagacja patologii). A dlatego z budzetu, ze jest to inwestycja w przyszlosc.
      Dla Pan ktore sie chca spelniac zawodowo jest OK, a i te ktore maja chec na macierzynstwo tez pogodza to z praca.
      Bez logicznych rozwiazan (a parytety uwazam za nielogiczne) obawiam sie, ze zaplacimy jeszcze wiekszym zjazdem demograficznym, jak dodamy zrownanie wieku emerytalnego to bedzie dramat.

    • Niunia! co do tego w…….a to może wyślesz jakieś fotki ? A tak na poważnie, kotuś gdzie masz tutaj seksizm ? przecież gość pisze o realnym równouprawnieniu i chce przyznać kobietom prawa o jakie upominają się feministki, – z tą różnicą że nazywa rzeczy po imieniu … oj prawda w oczy kole … no bo nie ma to jak się powypinać w pracy i mieć awans … gorzej jak ma się szefową a nie szefa 🙂 no chyba że lubi kobitki

      • Panie Afromen!

        Pana wpis ocenzurowałam ze względu na niegrzeczność podszytą seksizmem.

      • To ja mam jeszcze jedną propozycję 😉
        w związku z postępem nauki i techniki, proponuję, w ramach równouprawnienia, chodzenie panom 9 miesięcy w ciąży i karmienie piersią przez minimum rok. Z karmieniem to banał, wystarczą hormony. Jeśli z ciążą nie wyjdzie to niech zwyczajowo noszą przytroczone do siebie 10 kg i empatycznie solidaryzują się z zapłodnioną samicą…
        a serio, serio to stek bzdur, które tylko zakompleksiały krakus mógł napisać, nie będę dyskretnie dochodzić czy chodzi o kompleks edypa czy wzrostu czy… na szczęście możesz mieć dzisiaj posłuch jedynie wśród podobnych sobie buców i już…
        wolałabym Seksmisję niż życie z kimś takim… wybacz szczerość 😉

  5. jackers@free.fr

    @Anonim- Piekna Pani, czyzby poczucie humoru wysiadlo na odcinku?
    Ironia i sarkazm dzisiaj dla Pani jest pojeciem abstrakcyjnym ?
    Pozdrawiam

    Jacek

  6. O ile feminizm powstał w słusznym celu – równouprawnienia w kluczowych kwestiach, to obecnie nastąpiła faza prze-dojrzała, przybierająca często postać mizoandryzmu i wywyższania jednej płci ponad drugą. Współcześnie to już nie jest feminizm autorze artykułu, przynajmniej z definicji..

    Zniewieścienie mężczyzn wynika właśnie z wychowania w rodzinach, w których prym wiedzie kobieta. Wychowanie syna to przecież domena przede wszystkim ojca. Błędne koło się zamyka, proces unifikacji płci jest nieunikniony, moda jest tego świetnym przykładem – męskie rurki, arafatki, niedługo legginsy…

  7. Czy autor już …..?

  8. Jestem feministką. Dlatego zawsze chciałam być dziewczyną mimo, że urodziłam się chłopcem. Męska forma, ciało, wygląd brzydzą mnie. Uważałam płeć żeńską za wyższą rasę prześladowaną i uciśnioną przez prymitywnych podludzi – mężczyzn. Dlatego chciałam być jedną z nich. Nie tylko się tak jak one ubierałam i zachowywałam. Załatwiłam sobie leki hormonalne z czarnego rynku i biorę je a na końcu dokonam ostatecznego celu – utnę sobie penisa żeby ostatecznie wcielić w życie ten idealny wzór człowieka.

  9. Nie wiem z czym, Kolego, masz problem.

    • jak to z czym ? z wami !!! Bo nierówno macie pod sufitem! Rozwód po 6 latach średnio, zdrady, życie na cudzy koszt, przedmiotowe traktowanie dzieci – do tego doprowadziła wasza emancypacja !!!!
      To doskonały tekst który wydrukuje zaraz w 200 egzemplarzach korzystając z funkcji drukuj i wrzucę wszystkim w biurze do skrzynek !
      Precz z feministkami ! niech żyją kobiety i nasz przywódca KRAKAUER !!!!

  10. seksualnaniewolnica

    Świetny tekst, jutro wydrukuje i rozdam w biurze.
    Kim jest krakauer?

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.