Społeczeństwo

Fast mama

 Fast Food – symbol nowoczesności, globalizacji, postępu, nowoczesnych wzorców kulturowych i cywilizacyjnych w zakresie odżywiania się. Nasz rynek opanowało kilka globalnych sieci fastfoodowych, które są potężnymi korporacjami z rozwiniętym marketingiem, olbrzymią ilością pieniędzy na kontach i przygotowanych odpowiedziach na każde pytania. Na nic zdają się protesty przeciwko serwowanemu przez ich placówki menu – sprzedają względnie tanio to, co ludzie kupują. Natomiast ludzie kupują to, co wielkie sieci im lansują, wręcz bezpośrednio wtłaczają im do głów od najmniejszych lat.

Fast mama – nowy polski fenomen kulturowy dotyczący współczesnych nowoczesnych polskich kobiet w wielkich miastach. Matki przyprowadzające swoje dzieci wprost do fastfoodów tylko, dlatego bo nie chce się im zrobić w domu porządnego wartościowego jedzenia – wolą proste schematy, wolą skorzystać z tego co oferuje korporacja, dodająca do śmieciowego jedzenia także szereg gadżetów, które przyciągają dzieci jak magnes. Takich matek są tysiące, chyba nawet setki tysięcy – nowoczesnych, inteligentnych, względnie dobrze zarabiających kobiet, które uznają swój interes – prawo do wolnego czasu wykorzystywanego do rozmowy z koleżanką nad interes żywieniowy dziecka. Mamusie spotykając się – rozmawiają, plotkują, dyskutują – w tym czasie ich dzieci jedzą śmieci oraz pochłaniają kulturę, która spowoduje ze odżywianie się w takich miejscach będą uznawać za coś normalnego, co towarzyszyło ich dorastaniu.

To przerażające, to szokujące, jaką krzywdę swoim dzieciom robią ich matki. Matki, które jeszcze nie dawno też były dziećmi, dla których nowy fastfoodowo-korporacyjny świat kolorowych szyldów i nęcących zapachów wydawał się czymś lepszym od przysłowiowego schabowego w domu lub płatków owsianych na mleku! Może, dlatego dzisiaj te panie upraszczając swoją rzeczywistość skazują dzieci na powiększone ryzyko cukrzycy, raka jelita i innych chorób cywilizacyjnych związanych z tzw. śmieciowym jedzeniem.

Czas najwyższy nazywać rzeczy po imieniu, – jeżeli jakaś matka torturuje dziecko takim syfem jak śmieciowe jedzenie korporacyjnego szajsu z ładnym logo – powinna liczyć się z koniecznością krytyki specjalistów, którzy jednakże milczą żeby nie narażać się potężnym korporacjom – wyspecjalizowanym w serwowaniu śmieciowego jedzenia. Gdzie jest instytut zajmujący się, jakością żywienia? Gdzie są eksperci? Gdzie jest prawo, które ostrzega nas na opakowaniach wyrobów tytoniowych, – ale milczy w przypadku jedzenia śmieciowego!

Wszyscy mają wspólny interes – matki chcą mieć spokój i bezproblemowo pogadać z „psiapsiółkami”, eksperci dostają do sporządzenia opinie, w świetle, których jedzenie śmieciowe – może nie jest najzdrowsze, ale też nie radioaktywne! Posłowie mogą przyjmować korzyści od lobbystów, albo nie rozumieją, o co chodzi, bo przecież sami, jako fast tatusiowie od lat chodzą z dziećmi do sieci fastfoodowych. Wszystkim się to opłaca, a za to wygodnictwo tak naprawdę zapłacą dzieci obecnych dzieci, ponieważ albo będą obciążone chorobami od urodzenia albo nie będą znały innego świata niż świat fast foodów – nawet na święta.

Wyobrażacie sobie państwo święta w sieci fastfoodowej? Dla wielu dzieci to codzienność, albowiem ich mamusie zabierają ich właśnie tam od święta – a to jest już największy z możliwych błędów, na jaki można w ogóle sobie pozwolić. Wręcz jawna zbrodnia na młodym organizmie i jego przystosowaniu do dorosłego życia.

Powiedzmy głośne nie wszystkim fast, którzy dla własnej wygody upraszczają tak niesłychanie ważną sprawę, jaką jest odżywianie się ich własnych dzieci. Przydałaby się jakaś kampania społeczna finansowana ze środków publicznych, jednakże czy urzędnicy naszego resortu ds. eutanazji Polaków są do czegokolwiek kreatywnego zdolni? Przecież to czysta profilaktyka – a na nią nie ma pieniędzy. Może warto specjalnie opodatkować żywność śmieciową, w tym napoje gazowane o dużej zawartości cukru. Dzięki dochodom z takiego nowego podatku – można by finansować kolejny specjalny urząd (inaczej się w Polsce nie da) a dzięki pracy jego wyjątkowo wąsko wyspecjalizowanych urzędników, być może byłoby możliwe nadawanie do przestrzeni publicznej ostrożnościowych komunikatów.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.