Polityka

Fałszowanie narodowych mitów

 Pan Jarosław Kaczyński zawłaszcza naszą rzeczywistość polityczną, próbuje przy tym zmieniać pamięć historyczną, łącząc fakty w sposób dogodny dla własnych tez. Dzisiaj na Wzgórzu Wawelskim wygłosił oświadczenie zrównujące swojego brata z Józefem Piłsudzkim i Janem Pawłem II-gim. Opowiadanie o bracie jako wielkim realizatorze idei Solidarności to co najmniej nadużycie, a mówienie o nim jako o realizatorze idei wielkiego państwa to już najdelikatniej mówiąc inna rzeczywistość.

Nie może być zgody na dostosowywanie historii do własnych potrzeb. Lech Kaczyński nie zrobił dla tego kraju nic takiego, co uzasadniałoby zestawianie go w jednym szeregu z Wojtyłą, nie mówiąc już o Piłsudskim.

Nie czas i miejsce podsumowywać osiągnięć życiowych pana Lecha Kaczyńskiego, ale nie był to mąż opatrznościowy, który ocalił Polskę – wręcz przeciwnie, po pierwsze nie był prezydentem wszystkich Polaków i wcale tego nie ukrywał, a po drugie był niezdolny do współdziałania z rządem w zakresie polityki zagranicznej, przez co naraził nasz kraj na straty finansowe i śmieszność (szczyt unijny) i niebezpieczeństwo wplątania w wojnę z Rosją po tym zachciało mu się skakać za Gruzją w Tbilisi. W każdym bądź razie daleko temu człowiekowi – sądząc po wynikach jego największego osiągnięcia, jakim była prezydentura – do takich postaci, z którymi wymienił go jego brat.

Jakiż trzeba wykazywać tupet, żeby dla budowy mitu szargać pamięć dwóch największych Polaków minionego wieku, tylko po to żeby budować mit własnej rodziny, a w rzeczywistości sprytnie imputować do rzeczywistości jej alternatywną wersję, która posłuży za podstawę wzmacniającą fundament mitologii.

Nic bardziej nie szkodzi sprawie Narodowej i państwu niż właśnie takie wypowiedzi jak dzisiejsza. To się właśnie nazywa dzielenie Polaków, tak się realizuje własne interesy, przepycha a w zasadzie kreuję własną rzeczywistość, mając pretensję do innych, że nie rozumieją, że krzywdzą, że nie dorastają! Państwo, w którym byłaby tylko jedna racja z takim społeczeństwem jak nasze bardzo szybko zamieniłoby się w miejsce, gdzie Irak i Irlandia Północna w okresach swojej mrocznej przeszłości pełnej zamachów i terroru to piaskownica dla dzieci. Narzucenie Polakom władzy autorytarnej, a do tego w istocie zmierza pan Kaczyński, skończyłoby się brutalną, długotrwałą i wszechogarniającą mizerią, pełnym rozkładem, albowiem Polak ze swojej natury nie lubi jak ktoś mu mówi jak ma żyć lub że coś robi źle.

Wizja Polski pana Kaczyńskiego to przejście do innego etapu, ale w istocie nie zmienianie niczego, co decyduje o naszej strukturalnej słabości. Rządził już, zmarnował szansę na przyjęcie Euro, być może niewielką i być może chybioną, ale mimo wszystko nie można tworzyć rzeczywistości w oparciu o jej bezrefleksyjną negację. Przecież nie po to weszliśmy do UE, żeby być na jej politycznym marginesie. Nie można przedkładać własnego widzi mi się nad potrzeby milionów ludzi i ich państwa.

Nigdy, nawet jeżeli ma się uzasadnione prawo do dochodzenia prawdy po śmierci własnej rodziny, nie można przedkładać własnego interesu nad interes państwa. Tak samo jak nie ma zgody na bezrefleksyjne zestawianie nieżyjącego Kaczyńskiego przez jego żyjącego brata z najważniejszymi osobami w historii naszej państwowości, tak też nie można zaakceptować budowanej w tym celu mitologii.

Potrzebujemy czegoś zupełnie innego niż fałszywych narodowych mitów. To czas, w którym Polska potrzebuje reform, sprawnego zarządzania i konsensusu wszystkich sił politycznych. Wmawianie ludziom mitologii, jako antidotum na bolączki rzeczywistości to pustosłowie, a nawet szkodnictwo. Trzeba uświadomić sobie fakt, że jeżeli oparlibyśmy nasze państwo na mitologii smoleńskiej, w konsekwencji wsadzili wszystkich, którzy głosowali na Platformę Obywatelską do więzień i obozów resocjalizacyjnych, to taka Polska nie byłaby już tą, którą znamy. Co więcej jej celem nie byłby rozwój i szczęście wszystkich obywateli – no, bo znaczną część wykluczamy z góry, ale właśnie budowa narodowego mitu, związanie polskości z nazwiskiem Kaczyński. Być może docelowo konflikt zbrojny z sąsiednim imperium.

Dlatego właśnie nie można pozwolić na zestawianie tragicznie zmarłego Lecha Kaczyńskiego z Piłsudskim, albowiem zasadnicza różnica jest taka, że Piłsudski Polskę stworzył a Kaczyński pozwolił sobie nią ryzykować, na szczęście nieudolnie. Natomiast jakiekolwiek już porównanie z Wojtyłą nie wytrzymuje próby na żadnej płaszczyźnie, najdelikatniej mówić jest nieadekwatne zupełnie.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

five × four =