Polityka

Jak to fajnie, że system ma „chłopca do bicia”

 Fajnie, że system ma „chłopca do bicia”! Taki niemiły, niedemokratyczny, anty systemowy, sprzeciwiający się prawie wszystkiemu – pan Janusz. Sympatyczny, wybitnie inteligentny, elokwentny i posiadający dużą wiedzę człowiek. Nie trzeba się z nim politycznie zgadzać, co więcej – nie trzeba go nawet szanować jako byt polityczny, jednakże nie można nie zauważyć, że ten człowiek stał się istotnym elementem naszej sceny politycznej, tylko i wyłącznie dlatego ponieważ sam siebie wykreował. Lata biernego oporu, lata powtarzania tego samego, stałość poglądów, odporność na wyśmiewanie i traktowanie niczym polityczny plankton i proszę bardzo, oto mamy – około pół miliona Polaków, przeważnie młodych oddało swój głos na partię pana Janusza Korwina-Mikke. Można mu tylko gratulować determinacji, pod koniec życia – sympatyczny w pierwszym oglądzie starszy pan będzie mógł aktywnie wcielać swoje polityczne wizje.

Jednakże nie ma łatwo. Establishment pozbawiony czterech ważnych mandatów – nie daruje panu Januszowi, znaleźli się bowiem chętni, żeby jego wypowiedzi przekazać do analizy organom ścigania, a tak się składa że ten pan jest bardzo wyrazisty w swoich poglądach.

Oczywiście można się z panem Korwinem-Mikke – nie zgadzać w ani jednym słowie, ani nawet w przerwach pomiędzy słowami, które pisał, pisze lub wypowiada albo wypowie, jednakże to nie jest normalne, że człowiek w kraju z podobno gwarantowaną wolnością słowa ma być ciągany po organach ścigania, ponieważ ma swój pogląd na różne, często drażliwe kwestie.

Abstrahując bowiem od poglądów tego pana, nie można z samego faktu, że ma takie a nie inne poglądy czynić mu zarzutu – nawet jeżeli jest antysystemowy. Można go izolować zarówno w życiu publicznym jak i w mediach, przecież poza mediami publicznymi, które działają z klucza ustalonego przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji – nikt nie ma obowiązku zapraszać go na antenę! Naprawdę, to dziennikarze decydują kogo zapraszają do studia, to redaktorzy naczelni decydują – jakie teksy wchodzą do mainstreamu. Zajmowanie się osobą, którą uważa się za kontrowersyjną, tylko po to żeby system mógł ją za przeproszeniem usiłować zgnoić – to działanie przeciwne pluralizmowi.

Usłyszeliśmy już kila wypowiedzi bardzo ważnych polityków koalicji rządzącej, którzy tytułują już nawet pana Janusza – wicepremierem i wieszczą jego koalicję z czołową partią opozycyjną. Oby się to nie spełniło nigdy, ale nie można wykluczyć także sukcesu w wyborach parlamentarnych, a wówczas system i układ w nim będą miały problem. Może się nawet zdarzyć, że pojawienie się siły tak radykalnej, mówiącej że wsadzi wszystkich do więzienia – będzie czynnikiem katalizującym techniczną współpracę pomiędzy rządzącymi a opozycją. To byłby wspaniały fenomen na naszej scenie politycznej.

Najśmieszniejsze jest to, że bardzo szybko udało się też nazwać pana Janusza, czy też może bardziej jego partię – ugrupowaniem popierającym Rosję i Putina, a przeciwstawiającym się Unii Europejskiej, ponieważ podobno każdy kto przeciwstawia się Unii jest za Rosją. Tego typu argumentacja jest tak upadlająca intelektualnie, że nie da się nawet oddać moczu i kału po jej wysłuchaniu, jednakże widać jak bardzo pan Janusz zabolał “establiszmencik”. Za to panu Januszowi – chociaż absolutnie się z nim nie zgadzamy – chwała! Jednakże to nie jest tak, że nieprzyjaciel, naszych nieprzyjaciół będzie naszym przyjacielem. To tak nie działa, tutaj chodzi o państwo – nie ma żartów, polityka to nie event.

Już samo to w jaki sposób system i posłuszne establishmentowi media próbują deprecjonować sukces wyborczy pana Janusza pokazuje, że to groźny proces. Od dnia wyborów usiłuje się wmówić społeczeństwu, że jego elektorat, to ci sami ludzie co głosowali na pana Tymińskiego, Śp. A. Leppera, a ostatnio na partię pana Palikota. Taki wędrujący elektorat, nic poważnego, który się wykrusza w momencie, gdy ma więcej niż 20 lat i pozna smak życia.

Tymczasem nic bardziej podobnego, Ci którzy głosowali na pana Janusza, to forpoczta zmian, to reprezentanci – tej części społeczeństwa, która w ogóle nie toleruje teatru jaki uprawia system i nie poszła do wyborów. Tamci są o wiele bardziej radykalni, natomiast wyborcy pana Janusza – to co najwyżej ludzie, sprzeciwiający się dotychczasowemu modelowi państwa, albowiem właśnie temu przeciwstawia się pan Janusz Korwin-Mikke i jego partia.

Tak już zupełnie na marginesie, to jest naprawdę zadziwiające, że establishment tak bardzo wystraszył się pana Janusza. Szybko wszyscy zrozumieli, że jak się jest nieco bardziej wyrazistym, to natychmiast można zyskać poparcie ludzi. Tymczasem system ma „chłopca do bicia”, którym będzie straszył nawet opozycję. W ciekawym kraju żyjemy, tutaj nie ma granic hipokryzji… establishmentu.

One Comment

  1. Niekoniecznie, i “we wszystkim” zgodny jestem
    z wizją p.Michalkiewicza, tym nie mniej…
    poczytać warto.

    …” KNP, dzięki poparciu jakiego udzielili mu młodzi wyborcy, wyborcy ostatecznie rozczarowani Platformą oraz część ofiar uwodzicielskiej szarlatanerii Janusza Palikota, zdołał włożyć nogę w drzwi na polityczną scenę, do tej pory szczelnie zatrzaśnięte przed napływem zarówno świeżej krwi, jak i świeżych idei. Być może zdoła ten wyłom poszerzyć, ale nie jest wykluczone, a nawet – bardzo prawdopodobne, że okupujące nasz nieszczęśliwy kraj bezpieczniackie watahy, przy akompaniamencie okrzyków aprobaty zarówno ze strony obozu zdrady i zaprzaństwa, jak i obozu płomiennych strażników patriotycznego monopolu, będą starały się tę nogę jak najszybciej odrąbać.”

    http://www.michalkiewicz.pl

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.