Polityka

Fajnie jest mieć rząd…

 Fajnie jest mieć rząd, który poza kodeksem karnym i podatkami niczego nie wymusza. Chcesz uczestniczysz w ogólnej zabawie, nie chcesz – nie musisz, no może czasami gdzieś zapuka przestraszony kontrolujący z Poczty z pytaniem o odbiorniki RTV, ale takie sprawy Polacy przyzwyczaili się brać na klatę. Nieco gorzej jak komornicy okradają ludzi a policja zamiast skutecznie interweniować – szarpie i bije, no ale nie ma cudów, nic nie jest idealne państwo to my, a nie tylko premier i ministrowie.

Jednakże wracając do myśli przewodniej – fajnie jest mieć rząd, który rządzi, czyli podejmuje świadome i ukierunkowane na jakieś cele decyzje. Gorzej, jeżeli ma się zarząd, który próbuje nadążnie reagować na sytuację, w której coroczna zdolność do pobierania systemowego haraczu z gospodarki staje się zagrożona. No, ale rządu prawie się nie wybiera, on przedłuża się sam decydując o tym, kto będzie na listach wyborczych i w jakiej kolejności.

Fajnie jest, więc mieć rząd, który wie i rozumie po co wysyła własnych żołnierzy na wojnę, który dostrzega że buduje najdroższe w cywilizowanym świecie mosty i drogi, ewentualnie jest w stanie się pochylić nas smutnym losem pacjentów po prostu poddawanych systemowej eutanazji przez niewydolny, skorumpowany i wiecznie nie nasycony system powszechnej opieki zdrowotnej. Ale to takie szczegóły, w zasadzie didaskalia – liczy się coś zupełnie innego, liczy się to, że można czytać ministrów na ich blogach – wystarczy wejść na stronę Kancelarii Prezesa rady Ministrów, prawie zawsze, których ma coś mniej lub jeszcze mniej potrzebnego do powiedzenia. Szokujące jest to, że media tego prawie w ogóle nie dostrzegają! Świadczy to już samo za tych dostojnych bloggerów! Zdecydowanie lepiej jest w pełnej wirtualizacji, której formy, czyli na jednym z popularnych serwisów wymiany krótkich informacji tekstowych – tam niektórzy ministrowie po prostu się realizują, można nawet uznać że woleliby „ćwierkać” do 160 znaków niż podejmować nudne decyzje w „realu’ swojego instrumentarium urzędowego. Niestety Polska cyfrowa wyszła jak wyszła, czyli obraziła się i sobie poszła, a raczej jest w budowie!

W zasadzie to w ogóle fajnie jest mieć rząd, na który można tak niesamowicie wdzięcznie ponarzekać. Przecież w naszym wydaniu to jest coś niesamowitego, pełna plejada od głupowatych memów na jednej skrajności po zupełnie poważnie formułowane oskarżenia o współudział w zamachu na głowę państwa! To jest naprawdę coś fenomenalnego – albowiem pomimo oskarżeń takiego kalibru nie doszło u nas ani do wojny domowej wszczętej przez oskarżających, ani do masowych aresztowań i zmuszania do leczenia psychiatrycznego tychże przez rząd – z premierem, przedstawianym prawie jak personifikacja diabła na czele!

Naprawdę fajnie jest mieć taki rząd, można sobie poobrażać, ponarzekać, opluć – a po nim jak po kaczce – wszystko spływa, nie ma żadnych problemów, zagadnień do poruszenia, najwyżej jak coś trzeba to pan premier zrobi konferencję, naradę i jest mniejszy lub większy sukces, ale w istocie nic się nie zmienia. W zasadzie dialog z tym rządem jest trudny i chyba niemożliwy, albowiem niektórzy ministrowie jak np. pan nie wiadomo dlaczego minister dwojga nazwisk od pracy czy czegoś takiego – po prostu porusza się po innej orbicie, wręcz lewituje – nad związkowcami usiłującymi nawiązać z nim jakikolwiek kontakt. O dziwo, nawet ci, co to widzą sytuację olewają, albowiem wiadomo, dlaczego gość jest ministrem!

“Fajność” rządu może już tylko uratować nam jego dogłębna rekonstrukcja, którą przetrwają: premier, wicepremier Piechociński minister Bieńkowska i minister Siemoniak. Całą resztę, oczywiście łącznie z koalicjantem można bez mrugnięcia okiem wymienić, albowiem to nie są politycy – ci ludzie albo administrują (i uwaga ci akurat przeważnie robią to zaskakująco dobrze), albo „celebrytują” nie ukrywając nawet swojej naiwnej i banalnej niekompetencji. No, ale co będzie zobaczymy, zapewne premier „dla fun-u” zostawi w rządzie zdrajców sprawy narodowej opacznie rozumiejących rację stanu. Może by, chociaż zrobił badania przesiewowe, czy wszyscy się nadają, albowiem znajomy lekarz twierdzi, że u jednego z członków rządu (płeć nie ważna) dostrzega objawy używania jakichś silnych środków pobudzających, które po zmieszaniu z alkoholem dają smutny obraz stale zmęczonej twarzy.

Więc fajnie jest mieć rząd, który jest tak pociesznym obiektem zmartwień, ale panie premierze – już wystarczy! Proszę w swojej nieskończonej łaskawości przestać już robić nam i zwłaszcza opozycji dobrze – niech pan dokona rekonstrukcji i porządzi no, chociaż z rok, tak na serio! No prosimy!

3 komentarze

  1. Rząd czy nierząd?

  2. tak sobie czytam, czytam i w końcu drapię się po głowie szukając odpowiedzi o co chodzi czy raczej o czym jest ten tekst… i nie wiem…

  3. Podpisuję się pod tytułem artykułu (artykuł i to cały przeczytałam) “Fajnie jest mieć Rząd”, pozostałą treść i dlaczego fajnie opisał autor.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.