Społeczeństwo

Facebook zawodzi. Znowu. /Komentarz eksperta ODO 24/

 Blisko 7 milionów użytkowników Facebooka po raz kolejny w tym roku padło ofiarą jego błędów. Portal, wydając 14 grudnia 2018 r. oświadczenie, potwierdził poważny błąd w oprogramowaniu dotyczącym zdjęć. W reakcji na zaistniałe ryzyko, Facebook narażonych użytkowników wylogował z sesji bądź przekazał im ostrzegawczy komunikat. Z jednej strony to oczywiście i jak najbardziej prawidłowe działanie. Z drugiej natomiast, podkreślić należy, iż awaria miała miejsce stosunkowo dawno, bo we wrześniu 2018 r.

Na czym tym razem polegała usterka serwisu? Błąd przez kilkanaście dni umożliwiał programistom autoryzowanych aplikacji na dostęp do zdjęć użytkowników. Nie chodziło oczywiście o zdjęcia publicznie udostępniane. Wada dotyczyła fotografii pojawiających się w tymczasowych relacjach, kierowanych do określonego grona odbiorców, a nawet tych, z których publikacji wycofaliśmy się przed finalizacją procesu.

Nie można zaprzeczyć, że tego typu doniesienia wzbudzają znaczny niepokój w każdym z internautów. Coraz częstsze komunikaty informujące o atakach hakerskich czy lukach w oprogramowaniu niezbicie dowodzą tego, jak wiele ryzykujemy, korzystając z mediów społecznościowych. Nie możemy oczywiście w żaden sposób bagatelizować świadczących o niebezpieczeństwie wiadomości. Pamiętajmy też, że odpowiednie postępowanie pozwoli nam zminimalizować potencjalne zagrożenia.  Będąc aktywnym użytkownikiem Facebooka, jak i innych serwisów społecznościowych, musimy być przede wszystkim świadomi, że już nawet minimalna aktywność, a nawet sama rejestracja w portalu prowadzi do przekazania znacznej ilości naszych danych osobowych. Ich przypadkowe udostępnienie niewłaściwym osobom może narażać na uszczerbek zarówno nasze dobra osobiste, jak i sferę ekonomiczną. Mając zatem na względzie, że wywołane incydentami ochrony danych osobowych skutki są przeważnie nieodwracalne, już w toku codziennego użytkowania powinniśmy starać się o odpowiednie zabezpieczenia naszych kont oraz gromadzonych na nich danych osobowych.

Kwestią zaś o znaczeniu zdecydowanie największym dla naszego bezpieczeństwa jest zachowanie umiaru w korzystaniu z mediów społecznościowych. Powinniśmy rozumieć przez to w szczególności unikanie dzielenia się za ich pośrednictwem szczegółami życia prywatnego – naszego, jak i naszych bliskich. Nie możemy zapominać także o konwersacjach prowadzonych za pośrednictwem popularnych komunikatorów (np. Messengera). Nawet jeśli co do zasady nikt poza nami nie ma do nich dostępu, nie oznacza to, że w przypadku awarii czy cyberataku będą one bezpieczne, wobec czego stanowczo nie powinniśmy podawać w ten sposób danych „podwyższonego ryzyka”, takich jak, np. hasła, numery rachunków bankowych czy adresy.

Nie można mieć pewności, że podjęcie nawet wszystkich możliwych działań zagwarantuje nam ochronę, niemniej respektowanie określonych zasad bez wątpienia zminimalizuje prawdopodobne niebezpieczeństwa i zapewni komfortowe korzystanie z Internetu każdemu z nas.

Autor: Joanna Ożóg, specjalista ds. ochrony danych, ODO 24

***

Informacja redakcji:

Wszelkie prawa do tekstu zastrzeżone dla podmiotu ODO 24 sp. z o.o., wyłączenie licencji CC 3.0.

7 komentarzy

  1. Wiara Ojców!

    Najlepiej nie mieć nic z tym wspólnego. Zero pejsbuka.

  2. Nie używać.

  3. Mnie ‘nigdzie nie ma” (za klasykiem). Jeśli już, proponuję https://pl.wikipedia.org/wiki/VK wiki nie byłaby sobą – gdyby
    nie skomentowała politycznie z wiadomym przegięciem. 🙂

  4. PEJSBOOK to największe w historii narzędzie szpiegowskie KROWOPASÓW!
    Portale społecznościowe to duże i szczegółowe bazy danych o ludziach i ich kontaktach towarzyskich. Strach ich używać! Korzystając z sieci, na każdym kroku pozostawiamy po sobie ślad. Czasem nawet zupełnie nieświadomie. Wydaje się wręcz, że we współczesnym internetowym świecie, anonimowość zupełnie już nie istnieje.W dobie wielkich portali społecznościowych nie da się już ukryć żadnych danych.Na to zjawisko zwrócił ostatnio uwagę twórca kontrowersyjnego portalu Wikileaks, Julian Assagne. Stwierdził wręcz, że Pejsbook jest najlepszym w historii narzędziem szpiegowskim. Wszyscy, którzy dodają swoich znajomych do kontaktów na Pejsbooku powinni zrozumieć, że wykonują darmową robotę dla służb wywiadowczych KROWOPASÓW, budując im bazę danych.
    Twórca Wikileaks zaznacza, że na Pejsbooku odnaleźć można wszystkie najbardziej szczegółowe informacje o danej osobie, jej kontaktach towarzyskich i rodzinnych, nazwiskach, adresach, miejscach aktualnego pobytu, sposobie komunikowania się.
    Co ciekawe, Julian Assagne uważa nawet, że bez Pejsbooka i innych portali społecznościowych nie byłyby możliwe rewolucje w Afryce, czy też inne tajne operacje przeprowadzane przez KROWOPASÓW!

  5. @jerzyjj. Zonk, w temacie powoływania się na osobę J. Assagne.
    Przeca, nie jest obca ci strona https://kodluch.wordpress.com/ ? 🙂
    Spokojnie z tym źródłem!
    ?

  6. Kiedyś już pisałam, że z FB wylogowałam się po kilku miesiącach. Mimo, że nie idę na ilość tylko na jakość, znajomych bardzo starannie dobierałam, czyli takich co mają coś sensownego do powiedzenia.

    Nie tak dawno czytałam, ze na FB jest 300 milionów “martwych kont” ,
    widocznie te osoby miały zbliżone podejście do mojego.

  7. DO krzyk58

    JEŚLI NIE ZNASZ BAJKI O WĘŻU TO TOBIE PRZYPOMNĘ…
    fffffffffffff

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

one × one =