Polityka

Exposé „Donald nic nie mogę Tusk”!

 W najbliższym czasie zwycięski szef starego-nowego rządu, człowiek o najmocniejszej pozycji politycznej w państwie, pan Donald nic nie mogę Tusk wygłosi przemówienie inauguracyjne drugą kadencję jego rządów.

Exposé premiera być może będzie długo oczekiwanym wystąpieniem męża stanu zatroskanego o los państwa i społeczeństwa, dodatkowo być może będzie też poruszało kwestię koniecznych reform i przedstawi plan ich wprowadzenia. Jedno jest pewne, czym przemówienie pana premiera nie będzie, otóż z pewnością nie będzie miało ono charakteru przełomowego. Albowiem, jako takie powinno mieć miejsce już bezpośrednio po wiadomości o wygraniu wyborów. To, co premier powie w Sejmie, będzie miało znaczenie wtórne i być może jedynie kierunkowe, z silnym naciskiem na katalog dotychczasowych dokonań i sukcesy minionej kadencji.

Przemówienie inauguracyjne premiera jest szansą na nowe otwarcie, na wlanie w serca Polaków otuchy i energii do działania na rzecz reformowania kraju. Polska potrzebuje męża stanu, który nie boi się brać odpowiedzialności za państwo, zwłaszcza w czasach wymagających reform i przedstawienia narodowi bolesnych prawd o stanie jego finansów. Oczywiście nie sposób dzisiaj zgadywać, o czym powie pan premier, jednakże z tego przemówienia będzie można bardzo wiele odczytać na temat symptomów planowanych przedsięwzięć i zmian.

Wiele można oczekiwać, po człowieku, który jest najpotężniejszym politykiem w naszym kraju, posiadającym niepodważalny mandat polityczny do rządzenia. Jednakże, czy sprosta on wyzwaniom, czy przedstawi Polakom nową drogę do lepszej i pewniejszej przyszłości? Czy Donald nic nie mogę Tusk, jest człowiekiem zdolnym do wygenerowania wizji, którą ujmie za serca miliony? Przecież nie przedstawił niczego konkretnego w kampanii wyborczej, posunął się do straszenia kryzysem, a widmo zwijającej się gospodarki coraz straszniej wyziera ze statystyk i prognoz dotyczących rynku.

W takim wystąpieniu o wielkiej wadze, premier ma możliwość przełamania negatywnych stereotypów dotyczących myślenia o gospodarce i roli człowieka w organizmie państwowym. Zdecydowanie powinien to zrobić, jednakże nie do końca, albowiem wszelkie jasne deklaracje, o których nie było mowy w mitologii o „zielonej wyspie” i opieraniu się kryzysowi, obecnie mogą jedynie spowodować sianie paniki. Polacy nie są przygotowani na prawdę i na uświadomienie sobie powagi sytuacji, gdyż proces ten mógłby uruchomić samo spełniającą się negatywną przepowiednię, prowadzącą do lęku o rzeczywistość i realnego spadku koniunktury.

Jeżeli jednak, premier zdecyduje się powiedzieć Polakom prawdę w oczy, to będzie oznaczać, że od tego momentu nasz kraj wchodzi w zupełnie inną drogę, na której kończy się polskie „jakoś tam będzie” a zaczyna prawdziwa troska o państwo.

Przyjęcie innej postawy, nawet pośredniej, nie oznacza niczego innego niż zadeklarowanie dalszego zarządzania państwem, przy pełnej świadomości spadku potencjału, a nawet nie wykorzystaniu oczywistych szans.

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że premier nie będzie już dłużej odcinał kuponów i zasłaniał się okolicznościami subiektywnymi, na które rzekomo nie ma wpływu. Państwo nasze wymaga reform i tylko on Donald nic nie mogę Tusk może te reformy zapoczątkować.

Poprzedniego przemówienia inauguracyjnego premiera nikt nie pamięta, jedynie niektórzy dziennikarze i nieliczni politycy opozycji próbowali rozliczyć obecnego premiera z katalogu obietnic i życzeń. Warto, by żeby premier przedstawił stan realizacji poprzednich obietnic, wskazał, dlaczego pewnych zakresów nie udało się osiągnąć oraz uzasadnił porzucenie postulatów lub ich ponowne otwarcie na tą kadencję. Byłoby to niespotykane w naszych realiach mocne wejście, uzasadniające kontynuację władzy. Zdecydowanie poprawiłoby odbiór rządu w kręgach eksperckich, albowiem władza, która jest zdolna do retrospekcji własnych obietnic i dokonań, jest władzą obliczalną. Przydałby się w tym celu jakiś szczegółowy dokument, który poza nagłówkowym przemówieniem, premier mógłby udostępnić publicznie, na wzór słynnej już Polski 2030.

Nie wymagamy cudów od premiera Tuska, wiadomo, że nie jest to Jarosław Polskę zbaw Kaczyński, to nasz poczciwy Donald nic nie mogę Tusk. Dlatego wszystko, co powie będzie ciekawe, ale jeszcze ciekawsze będzie to, czego nie powie, przemilczy lub zasłoni się tematami zastępczymi w rodzaju odgrzewany spór o krzyż.

Obserwujmy…

3 komentarze

  1. Teraz po wyborach o panu “Donaldu Tusku” mawia się już raczej “Donald Wszystko Mogę Tusk” …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.