Religia i państwo

Ewolucja roli Kościoła dominującego w państwie – spojrzenie aktualne

 Pewien Kościół był, jest i pozostanie na naszej ziemi Kościołem dominującym, głównie dlatego ponieważ posiada nadzwyczajną umiejętność ewoluowania i dostosowywania się do bieżącej sytuacji w państwie, co więcej także równolegle niezwykle umiejętnie antycypując nadchodzące wyzwania. To fascynujące umiejętności zwłaszcza jak na organizację z takim stażem! Jednakże doświadczenie czyni mistrza, nie powinniśmy się dziwić, co najwyżej podziwiać, gdyż ta instytucja jak żadna inna okazała się trwała na naszym terytorium pomimo upadków państwa!

Kościół dominujący w Polsce był zawsze trochę z boku, takim czymś dodatkowym – przypatrującym się naszemu pięknemu słowiańskiemu państwu z nieukrywanym rozczarowaniem i poczuciem wyższości. Czy to się nam podoba czy nie, to właśnie Kościołowi dominującemu zawdzięczamy stworzenie naszej cywilizacji, chociaż nie wszystkim się ten proces podoba, to po 1000 latach reklamacji się nie przyjmuje.

Przynajmniej tak można było myśleć do niedawna, to znaczy że chrześcijaństwo, w tym to prezentowane przez Kościół dominujący jest dla nas czymś stałym i wiecznym. Nic bardziej mylnego, ostatnie kilka lat pokazało, jak bardzo można było się pomylić. Skandale pedofilskie prawie na całym świecie, wielki skandal finansowy w centrum tejże ponad państwowej organizacji, a także wielki kryzys wiary, związany z brakiem pewności, co do postępowania olbrzymiej ilości ludzi – to wszystko powoduje, że Kościół dominujący nie jest już tym samym czym był zawsze.

Elektroniczne gadżety, globalizacja i wszystko to, co oferuje współczesny świat spowodowały, że ludzie nie przejmują się problemem – czy coś będzie po śmierci. Desakralizacja społeczeństw jest oczywistością, nawet ludzie deklarujący się jako wierzący – nie zajmują się tym, ponieważ troski życia codziennego są przerażające i wyniszczające, kto więc przejmowałby się życiem po śmierci? Ludzie zamiast retoryki umartwiania się i dbania o życie wieczne, wolą cieszyć się chwilą, przezywać je – bez troski o coś, na co i tak nie ma żadnych dowodów.

W Polsce słabość i absolutne oderwanie Kościoła dominującego od realnych problemów społeczeństwa pokazała wojna na Krakowskim Przedmieściu, właśnie o Krzyż! Absurdalność tamtego sporu “o nic” i bezradność Kościoła spowodowały, że wielu ludziom otworzyły się oczy. Wszyscy stali się bardziej wyczuleni na krytykę Kościoła i jego oficjalnych przedstawicieli, zwłaszcza gdy ci organizują np. odpłatną liturgię na stadionie z cudotwórcą afrykańskim w roli głównej, albo wygłaszają deklaracje, których nikt nie chce słuchać i są one podane w sposób dla większości ludzi niezrozumiały. Kościół dominujący sam przegrywa wojnę, którą sam rozpoczął, rzekomo w swojej obronie. Reakcja konserwatywna nie ma szans, ma tylko i wyłącznie jątrzący wymiar polityczny – służący do pogłębienia podziałów w społeczeństwie, jednakże ludzie wolą wolność i swobodę niż podporządkowanie ludziom, na których nie mają wpływu a którzy jak dowodzą liczne afery – wcale nie są święci, tylko po prostu najczęściej cyniczni.

Na jaw wyszło zbyt wiele win, kłamstw, cynizmu, hipokryzji oraz małych kłamstewek, które najczęściej bolą ludzi najmocniej, ponieważ przeważnie dotyczą spraw zwyczajnych z życia codziennego. Co ciekawe – dotyczy to, także małych społeczności, gdzie komitet parafialny zbierał zawsze standardowo pieniądze „na kwiaty” lub “na cokolwiek” wedle listy! Polska się zmienia, owszem ludzie się nadal boją powiedzieć co myślą, a starsi są posłuszni w strachu przed problemem z pogrzebem, jednakże stosunek społeczeństwa do kleru i samej instytucji Kościoła dominującego ewoluuje i to bardzo szybko.

Patrząc na dzisiejsze dzieci dorastające w zupełnie nowej rzeczywistości kulturowej możemy być nieomalże pewni, że Kościół dominujący w znaczeniu instytucjonalnym nie będzie odgrywał istotnej roli w ich życiu. Obowiązuje myślenie zgodne ze schematem – „Ślub? Rozwód? Pochować przecież i tak mnie muszą!”. No a „straszenie” diabłem wywołuje przeważnie salwy śmiechu, chociaż w tym przypadku nie ma się z czego śmiać, to Kościół dominujący realizuje to przeważnie tak nieudolnie i w kontraście do swojego udziału w życiu społecznym i politycznym, że mało kto wierzy w przesłanie duchowe jakie ma do przekazania. No a o jego założycielu – Jezusie, który jest zwany na kartach pewnej starej księgi „Synem Bożym” to już mało kto pamięta, nawet w naszym kraju jest chyba już więcej pomników jego pewnego ziemskiego namiestnika z tutejszych współczesnych…

2 komentarze

  1. Od kiedy czytam był sojusz tronu i kościoła, tron potrzebował wsparcia kościoła, natomiast kościół(dotyczy każdego wyznania) łaknął nade wszystko dóbr ziemskich, no i tak trwa ten sojusz przez wieki całe.Oczywiście należy o tym pisać i mówić otwartym tekstem, jednak tron potrzebuje wsparcia kościoła a kościół łaknie dóbr, które może mu zaoferować tron. Wychodzi na to, że jest to kwadratura koła.

  2. Nasz Kościół właśnie grilluje Lemańskiego za wypowiedzi do młodzieży, nie darują mu

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.