Ewentualność przyjęcia uchodźców a bezpieczeństwo państwa

Nasze media nie informują społeczeństwa o tym, że na Ukrainie nastąpił rozpad instytucji państwa. Państwo ukraińskie w znaczeniu funkcjonalnym – sięga tam, dokąd sięgają działacze organizacji powiązanych z najbardziej aktywnym na Majdanie – Prawym Sektorem. Poza tym wszystko zależy od dobrej lub złej woli lokalnej lub regionalnej administracji, która często znajduje się w rękach oligarchów, którzy pozwalają sobie na uprawianie samodzielnej polityki i chronią głównie własne interesy.

Działalność bojówek prawicowych i wszelkiej maści organizacji paramilitarnych ma na Ukrainie długą tradycję, w zasadzie sięgającą początków ich państwowości. W Internecie pojawiają się filmy pokazujące „czarne ludziki”, czyli nacjonalistów odzianych w czarne mundury z kominiarkami na twarzach – wygrażających co tylko wolno Putinowi, lokalnej administracji – wszystkim, którzy nie chcą się podporządkować pod władzę tego typu organizacji jak ich.

Naturalnym zapleczem werbunkowym Prawego Sektora i innych organizacji paramilitarnych na Ukrainie były środowiska kibiców piłkarskich, środowiska nacjonalistów ukraińskich oraz ruch kozacki – w szerokim rozumieniu tej formy organizacji społeczeństwa. To z takich środowisk wywodzi się większa część bojowników, którzy skrywają swoje twarze za maskami, mają hełmy i nowoczesne kamizelki kuloodporne.

W Odessie to kibice lokalnego klubu byli szkieletem tłumu, który zagnał młodzież do budynku związków zawodowych, co stało się potem – powoli dowiaduje się już cały świat.

Z różnych miejsc na Ukrainie dochodzą informacje, że odziani na czarno bojownicy organizacji prawicowych – nie podający swojej tożsamości – blokują drogi. Zdarzają się próby zastraszania podróżnych i inne czyny, których sprawstwa nie można jednak jednoznacznie przypisać nikomu, ponieważ nie złapano nikogo za rękę. Oficjalnie władze o wszystko oskarżają “separatystów”.

Generalnie potencjał organizacji paramilitarnych na dzień dzisiejszy wedle różnych źródeł z prasy i mediów ukraińskich i rosyjskich można szacować na kilkaset tysięcy ludzi, w tym skadrowanych w organizacjach uzbrojonych na dwadzieścia (może trzydzieści kilka) kilka tysięcy. Podobno na Ukrainie w rękach prywatnych znajduje się około trzech milionów broni palnej. Ile zrabowano z magazynów nie wiadomo. Nie brakuje doniesień o dozbrajaniu bojówek przez siły zewnętrzne w tym przez mające działać na Ukrainie służby specjalne krajów trzecich.

Nie da się już ukryć, że nastąpiła znaczna radykalizacja ruchów organizacji paramilitarnych, początkowo kreowanych na oddolne, obywatelskie, bunt przeciwko stosunkom i realiom, z natury obywatelski i proeuropejski. Wiadomo, że żeby obronić Majdan, potrzeba było siły. Natomiast dzisiaj, obecność tych formacji na ukraińskiej scenie politycznej – mocno ciąży na wiarygodności tej państwowości, bo o ile udało się usunąć Prawy Sektor z Kijowa, tak na prowincji się przyda – do tworzonych jednostek obrony terytorialnej (gwardii) oraz jako struktury nieformalne do przeprowadzania właśnie działań nieformalnych.

W miarę jak chaos będzie się pogłębiał – znaczenie struktur nieformalnych będzie wzrastać, w konsekwencji będzie wzrastać ich liczebność, jak również postępować będzie radykalizacja. Na końcu pokonają państwo ukraińskie, przejmując jego struktury – poprzez obsadzanie własnymi ludźmi struktur już istniejących jak i tworzenie zupełnie nowych, typowych dla działań rewolucyjnych. Wszystkich opornych zastraszą, ten scenariusz jest znany z Niemiec z lat 30-tych XX wieku.

W momencie, gdyby nastąpił upadek ukraińskiego państwa rewolucyjnego – w wyniku przegrania wojny domowej, na którą się właśnie zanosi – to właśnie ci ludzie, jako pierwsi będą zabezpieczać ucieczkę swoich rodzin, ponieważ będą posiadali przewagę w postaci brutalnej siły i własnej organizacji nad resztą swoich rodaków. Nawet pokonani będą bardzo groźni, albowiem naturalną konsekwencją walki – tak zdeterminowanych ludzi jest działalność podziemna, w tym walka zbrojna w podziemiu metodami terrorystycznymi. Do czego już się mogą przygotowywać, zwłaszcza jeżeli potwierdzą się pogłoski o przejęciu tajnych struktur bezpieczeństwa przez ludzi związanych z opozycją, czemu nie ma się co dziwić – znając życiorys pełniącego obowiązki majdanowego prezydenta Ołeksandra Turczynowa.

Jest oczywistym, że w razie upadku rewolucji – znaczna część uchodźców skieruje się do Polski. Część tranzytem, ale znaczna część będzie zmuszona u nas pozostać. Powstaje pytanie – w jaki sposób uniknąć przeniesienia struktur i wzajemnych zależności ukraińskich organizacji paramilitarnych na teren Polski? Mówimy proszę państwa o wieloletnim pobycie tolerowanym, zwłaszcza że w Polsce jest liczna mniejszość „naszych Ukraińców”, stanowiących naturalne zaplecze dla diaspory. Problemem nie jest samo udzielenie ochrony, ale oddzielenie morderców i terrorystów od zwykłych ludzi, tak żeby nie mogli budować w Polsce podziemnej struktury przestępczo-terrorystycznej. Jakiekolwiek prowadzenie lub chociażby tylko wspieranie z terytorium Polski działań „narodowo-wyzwoleńczych” na Ukrainie, będzie dla nas oznaczało potencjalny konflikt, z opcją która wygra wojnę domową w tym kraju.

Jedna myśl na temat “Ewentualność przyjęcia uchodźców a bezpieczeństwo państwa

  • 6 maja 2014 o 17:00
    Permalink

    Polska musi być przygotowana na udzielenie ewentualnej pomocy humanitarnej.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.