Ewa Kopacz Marszałkiem Sejmu Donalda Tuska?

W dniu dzisiejszym, Sejm wybrał na marszałka a raczej marszałkinię – pierwszą kobietę w ponad tysiąc letniej historii naszej państwowości. Jest to żywy dowód na wzrost znaczenia kobiet w życiu społecznym i praktyczne wyrównanie ich statusu w społeczeństwie. Po tym wydarzeniu, nasze panie nie mogą mówić, że nie mają godnej właściwej reprezentacji własnej płci w krajowej polityce. Funkcja marszałkini Sejmu to bardzo wiele, to ogrom władzy, albowiem osoba ta ma kontrolę nad prowadzeniem procesu legislacyjnego w kraju. Po słynnych zamrażarkach doskonale pamiętamy, w jakim stopniu władza marszałka jest władzą realną. Coś przytrzyma i żadna siła go w praktyce nie ma jak zmusić do działania, jeżeli nie chce. Zarządzanie samym Sejmem, a właściwie jego obradami także nie jest bez znaczenia, to marszałkini będzie decydować, co i w jakim stopniu wolno posłom, przede wszystkim ile mają czasu na przemówienia i w jakiej kolejności. Jest to swoiste uprawnienie reżyserowania dyskusji publicznej, w najważniejszym miejscu w kraju.  Pan Schetyna prawdopodobnie był zbyt niezależny, żeby pozostawić go na tym stanowisku, nie przekreślając szans pani Kopacz, gratulując wyniku (absolutna dominacja 300 głosów), można jedynie mieć nadzieję, że nowa marszałkini Sejmu RP będzie stać na straży niezależności tej instytucji będącej emanacją naszego narodu i jego prawa do samostanowienia.

Niestety scenariusz zamiany Sejmu w maszynkę do głosowania, posłuszną woli ośrodka sterującego w KPRM jest jak najbardziej realny. Odpowiednie rozgrywanie posłów z różnych stron ław sejmowych dla najbardziej wprawionych polityków PO nie będzie stanowiło nadzwyczajnego wysiłku. Jest, w kim wybierać, a po rozłamie w PiS na naszej scenie politycznej zrobiło się bardzo ciekawie. Pan premier może wybrać sobie koalicjanta, z co najmniej 3 dostępnych opcji. Pomoże mu pragnący zachować status quo PSL, wygłodzone kawioru SLD a raczej to, co z niego zostało, a Palikot i jego ludzie, jako nowa dynamiczna siła na naszej scenie politycznej bez problemu dadzą się zmanipulować lub kupić w zamian za mrzonki politycznej akceptacji dla szeregu kosmologicznych postulatów ich ruchu. Manewr Ziobry stwarza szanse na dodatkowe rozgrywanie PiSu. Nowa marszałkini nie będzie miała z tym żadnego problemu, to doskonały i sprawdzony polityk, bardzo wdzięczny w odbiorze publicznym a do tego niezwykle strawna medialnie w tym, co się rzadko zdarza – absolutnie kompetentna.

Gry, podchody, nagrywanie się, prowokacje dziennikarskie, imprezy, hulanki i zabawa to codzienność sejmowych kuluarów, a w szczególności hotelu sejmowego. Zapanowanie nad klubem składającym się z tak ciekawych osobistości jak klub Janusza Palikota, będzie nastręczał szeregu problemów. Scenariusz włączenia całego Ruchu, lub przejścia części posłów do PO jest tylko kwestią czasu, a wówczas mogłoby się zrobić naprawdę arcyciekawie.

To, co widać już dzisiaj, to brak jakichkolwiek przeciwskazań dla premiera do działania. Pan Tusk ma wszystko, posiada pełnię władzy nad Polską, przyjaznego Prezydenta i brak opozycji zdolnej do konsekwentnego przeciwdziałania jego woli. Funkcja marszałka Sejmu powierzona w pewne ręce była mu potrzebna do domknięcia formalnej kontroli nad władzą w naszym kraju, od tego momentu ponowi on pełną odpowiedzialność za Polskę, nasz los i przyszłość narodu. Już nie ma się za bardzo, czym zasłaniać, przerzucać odpowiedzialności, mówić, że się “nie da”. Jeżeli koalicja rządząca gromadzi de facto 300 głosów w parlamencie, to można od niej wymagać przedstawienia wizji przekształceń kraju i wprowadzenia jej w życie. Na tej podstawie nastąpi rozliczenie.

Pozostaje jedynie mieć nadzieję, że pan premier Tusk nie zawaha się wziąć odpowiedzialność za kraj i że podoła wyzwaniu. W przeciwnym wypadku, czeka nas szybko postępująca erozja całości systemu, jaki udało się nam przez ostatnie 20 lat wspólnym wysiłkiem wypracować.

One thought on “Ewa Kopacz Marszałkiem Sejmu Donalda Tuska?

  • 12 listopada 2011 o 07:34
    Permalink

    “W prze­ciw­nym wypadku, czeka nas szybko postę­pu­jąca ero­zja cało­ści sys­temu, jaki udało się nam przez ostat­nie 20 lat wspól­nym wysił­kiem wypracować.”

    Dobry artykul ale to ostatnie zdanie psuje wszystko. Przeciez ten system jest oblega dla godnosci czlowieka. Tusk skoncentrowal wladze nie bedac nigdzie bezposrednio wybranym. Wybory na szczeblu partyjnym gdzie 98.5% czlonkow PO nie mialo prawa nawet glosowac byly farsa. Wladze skoncentrowal po przez cwaniactwo i manipulacje. Zaledwie 19% uprawnionych do glosowania oddalo swe glosy na PO w ostatnich wyborach.

    Cala wladza w rekach dyktatora ktory nawet nie posiada doswiadczenia w prowadzeniu kiosku Ruchu.

    Jest tradedia ze do tego doszlo. Dlatego ten system musi poddac sie erozji i zniknac. Razem z dyktatorem, listami wyborczymi i obecna forma wyborow. A przedewszystkim nalez wymusic dmokratyczne procesy w partiach politycznych. Dosc tej worcholskiej orgii na koszt podatkowicza.
    Na kazdym stanowisku publicznym musi istniec obowiazek spelnienia warunku minimalnych kwalifikacji.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.