Establishment zrozumiał, że państwo potrzebuje armii „NA SERIO”

Pierwszym plusem z podwyższenia temperatury sytuacji ogólnej jest to, że nasz establishment zrozumiał, że potrzebujemy armii jak najbardziej na serio i że nie ma w tym zakresie żartów. Będzie znakomicie i wspaniale, jeżeli tą oczywistą prawdę zrozumie także społeczeństwo, przynajmniej w dominującej większości. Dla powodzenia procesu odbudowy polskiej armii przydałoby się jeszcze, żeby ten problem zauważyli także nasi sojusznicy, wówczas bylibyśmy w stosunkowo komfortowej sytuacji. Ponieważ byłoby po polsku tj. zagranica mogłaby nam „coś” podarować np. pieniądze, które wydalibyśmy na armię, przy błogosławieństwie społeczeństwa i bez oporu polityków.

Należy ten proces bezwzględnie i w każdym wymiarze popierać, natomiast można z powodzeniem wskazać palcem tych, którzy jeszcze niedawno krzyczeli żeby nie wydawać pieniędzy na armię i nawet wzięli się za obcinanie jej funduszy rzekomo rozwojowych. Nie ma sensu rozpoczynanie programu modernizacyjno-rozwojowego od oszczędności na pieniądzach przeznaczonych na te działania, to jest zabijanie procesu w momencie jego rozpoczynania.

Jest przy tym oczywiste, że na mizernych około 130 mld złotych się nie skończy! Mamy dwie możliwości, albo się bardziej zadłużyć, albo się opodatkować – specjalnie na cele uzbrojenia i utrzymania naszej armii.

Wojskowi i specjaliści niech się zajmą sprawami fachowymi – trzeba przygotować stan docelowy i ścieżkę dojścia do jakiegoś poziomu stanu, jaki byśmy sobie życzyli. Potem do tego powinni usiąść profesjonalni planiści finansowi i zwymiarować, co i jak i „z czego”. Właśnie to, „z czego” jest kluczowe, ponieważ tak naprawdę nie bardzo jest skąd. Najbardziej oczywistym źródłem jest kupowanie, otrzymywanie, pozyskiwanie sprzętu od naszych sojuszników, to znaczy sprzętu, którego oni chcą się z jakichkolwiek powodów pozbyć, a jest jeszcze na tyle wartościowy, że warto przynajmniej płacić za jego transport i podtrzymanie zdolności jego głównych użyteczności.

Jeżeli będziemy oczekiwali cudów techniki, wielkich wspaniałych i nowoczesnych systemów uzbrojenia, to oznacza, że albo kupimy ich niewiele i będą miały istotne, ale potencjalnie jedynie incydentalne znaczenie, albo kupimy ich ilość adekwatną do naszych wyrzeczeń w innych dziedzinach życia. Tutaj ponownie zaczyna się polityka i to taka na serio, ponieważ ludzie mają już pełną świadomość pomiędzy tym jak są obsługiwani np. przez publiczną służbę zdrowia, a dużymi wydatkami rządu.

Przedwojenne społeczeństwo naszego kraju poniosło wielkie ofiary w postaci wydatków ze środków publicznych i zbiórek powszechnych, które zostały wydane na armię. We wrześniu 1939 roku był już przygotowany projekt budżetu na 1940 rok, który zakładał kolejne nakłady na armię. Co się działo na ziemiach polskich w 1940 roku wszyscy pamiętamy. Tej lekcji nie wolno nam zapomnieć ani lekceważyć.

Niestety, podobnie jak przed wojną nasza gospodarka jest niewielkich rozmiarów, co oznacza mniej więcej tyle, że jako państwo możemy przeznaczać na obronność stosunkowo mniej – przeliczeniowo na jednego mieszkańca od naszych sąsiadów. W łącznej masie nie ma dramatu, to znaczy jako kraj jeszcze stosunkowo ludny – zbliżamy się do poziomu o wiele bogatszych państw, ale mniej zaludnionych. Chodzi o to, że u nas wiele biednych osób musi się składać na jeden nabój, a w bogatym kraju zachodnim obywatele finansują o wiele więcej. Ma to mniej więcej takie znaczenie, że jako duży i zasobny w ludność kraj – mamy możliwości obronne o wiele mniejszego kraju, ale o znacznie większej zamożności.

Kluczem do powodzenia naszych zamiarów inwestowania w armię powinien być konsensus społeczny ponad wszelkimi podziałami politycznymi. W przedmiocie armii nie może być podziałów na „my” i „oni”. Wszyscy – opozycja i koalicja rządząca oraz mniejsze partie – każdy ma ten sam interes i powinien podpisać się pod wspólnymi celami w tym zakresie, a następnie przestrzegać porozumienia. To bardzo ważne zwłaszcza w dłuższej perspektywie czasowej może działać stabilizująca dla naszej sceny politycznej.

Być może udałoby się np. tak zmienić konstytucję, żeby na trwałe zapisać w niej obowiązek przeznaczania odpowiedniego poziomu środków publicznych na obronność? Być może udałoby się to powiązać ze zmianami nieszczęsnego zapisu konstytucyjnego o narodowym środku płatniczym?

Jakie to symboliczne, że wszystko zależy od naszych polityków, jeszcze nie dawno oskarżających się o najgorsze zbrodnie i nie podających sobie ręki. Establishment zrozumiał już, że państwo potrzebuje armii i to w wariancie – jak najbardziej „na serio”. W tej chwili musi to sobie przełożyć na swoje, to chwilę potrwa, potem przedstawić społeczeństwu, jako jedynie słuszną opcję no i działać.

Niestety z prakseologią mamy w naszym kraju poważne problemy.

11 thoughts on “Establishment zrozumiał, że państwo potrzebuje armii „NA SERIO”

  • 12 marca 2014 o 09:55
    Permalink

    po co nam armia, czego tu jeszcze można bronic; willi Wałęsy i ciemnych interesów polityków ?, kazdy agresor byłby lepszy od bandytów okrągłego stołu.

    Odpowiedz
    • 12 marca 2014 o 14:24
      Permalink

      To jest właśnie problem dzisiejszych Polaków – ich kraj nie jest wart tego, by zań walczyć. Nasi dziadkowie walczyli o to, by nikt nam nie kazał mówić w obcym języku, nie bił za mówienie po polsku, nie palił naszych książek, grabił naszych dóbr i nie traktował nas jak bydła czy niewolników. By nas nie zabijano.
      Dziś, po dobrowolnym zaprzedaniu zakładów i banków w obce ręce, szukamy co by tu jeszcze sprzedać, ziemię, może lasy, a jak nie mamy, to uciekamy za granicę pracować – czasem niewolniczo, poniżej kompetencji i poniżej godności – u tych samych, z którymi walczyliśmy o wolność. Czasem obwiniając świat, historię, kogokolwiek o taki stan rzeczy, bo MY jesteśmy niewinni, to wszystko zrobili ONI. Spośród siebie wybieraliśmy wciąż nowych ludzi, a ci nowi znów stawali się “ONYMI”. Zamiast okrągłego stołu można by przecież się trochę powyżynać. Bo przecież ONI sobie wzięli majątek i włądzę. A mogliśmy wziąć MY.
      Niemniej, wracając do tematu, trzeba by zaprosić do nas z powrotem inne kraje na rozbiór Polski, jak to kiedyś uczynili nasi bohaterowie od Konstytucji 3 Maja, targowiczanie. No – w sumie to lepiej zaprosić samych Niemców niż Ruskich, bo Niemcy pozwolą myć gary za “Ojro”, a Ruscy nie. Żal tylko mojego Śwp Dziadka, teraz te jego medale jakoś dziwnie wyglądają… I te jego anachroniczne ideały: honor, godność, prawość…

      Odpowiedz
      • 12 marca 2014 o 20:31
        Permalink

        Trochę przewrotnie,trochę z “jajem” kukułczym.Taaaak.Trochę się zgodzę. I nich tak
        zostanie, temat rozmienilismy juz dawno, “na drobne.”

        Odpowiedz
    • 12 marca 2014 o 14:38
      Permalink

      “iruś” ty “bandyto” spod okrągłego stołu. Jesteś jedną z najlepszych forumowych łajz. I to ci powinno wystarczyć.

      Odpowiedz
    • 12 marca 2014 o 20:37
      Permalink

      Piszesz ostro,na pewno masz powody, jak co najmniej
      80% oszukanego Narodu (niektórzy jeszcze nie zdążyli
      zrozumieć, że już nic nie ma), są tylko
      problemy, które będą narastać.

      Odpowiedz
  • 12 marca 2014 o 12:20
    Permalink

    na myślenie o stanie naszej armii proszę spojrzeć jeszcze przez pryzmat REFORMY struktur jej dowodzenia i kierowania, która wg. opinii gen. broni Lecha Majewskiego ma skończyć się w grudniu 2014 roku.
    W tej chwili mamy chaos, jak można to wyczytać na forach wojskowych.
    Do tego nie mamy rezerw i wystarczającej liczby dobrych hoteli na “ścianie wschodniej Polski”.
    Mamy armie zawodowa i nawet PAN SZEREGOWY musi mieć odpowiednie warunki do odnowy biologicznej swego utrudzonego ciała, bo o ducha to zadbają wespół kapelani i “markietantki”.
    Ciekawe czy NFZ jest przygotowany na ewentualne leczenia chorych i poszkodowanych naszych wojaków marznących w okopach koło Przemyśla?
    Bo szpitale wojskowe już nie istnieją.
    Funkcjonują jako PZOZ-y i nie wiadomo kto za co ma płacić.

    Odpowiedz
  • 12 marca 2014 o 14:32
    Permalink

    Potrzebujemy silnej – nowoczesnej, dobrze uzbrojonej i wyszkolonej – armii.
    Dawno nie było to tak jak teraz oczywiste, że zagrożenie ze wschodu było i jest realne.
    Potrzebujemy przede wszystkim technologii do wojny cybernetycznej i informacyjnej.
    “Botnet” dla polskiej armii jest już opracowywany.

    World war C trwa i z każdym dniem zmienia swoje oblicze.

    Odpowiedz
    • 12 marca 2014 o 15:51
      Permalink

      Czy jest Pani w stanie na tę “nowoczesną, dobrze uzbrojoną i wyszkoloną – armię” – dodatkowo się opodatkować?
      Bo żeby wcielić dodatkowych ludzi – należy im zapłacić.
      Nikt nie będzie chciał się NARAŻAĆ na TRUDY i ZNOJE za mniej niż 3000 zł NETTO miesięcznie. Mówię o szeregowych, bo tyle aktualnie mają na rękę, bez dodatków. Proszę to ubruttowić i przemnozyć przez 12 miesięcy oraz 100 000 NOWYCH żołnierzy. Do tego dodajmy 80% tej kwoty na elementarne szkolenia, podróże, leczenia, umundurowanie, itp.
      Nie podliczam kosztów NOWEGO uzbrojenia dla tych dodatkowych 100 000, bo tylko armia 180 000 – 210 000 jest w stanie cokolwiek teraz znaczyć w tej części Europy, skoro nie mamy rezerw, a Siły Rezerwowe ledwie osiągneły 10 000 z planwanych 20 000.
      Do tego doprowadziła tzw. doktryna gen. Kozieja o konfliktach asymetrycznych i wystarczającej 100 tysięcznej armii polskiej.
      To że potrzebuje armii slnej i nowoczesnej to oczywistość.
      Tylko do tego potrzeba pieniędzy, pieniędzy i jeszcze raz pieniędzy. No i czasu, al tego juz nie mamy, jak obrony przeciwlotniczej.
      Po prostu mamy grupę “misiów” na etatach wojskowych w liczbie ok. 70 000 ludzi, przeżywających doroczny strach przed egzaminem z WF-u …
      Reszta to grupa, która otarła się o misje, trochę komandosów z jednostek pow-desantowych i sił specjalnych oraz 60 pilotów przeszkolonych na F-16, których mamy 48, a zdolnych do lotu – trochę mniej.
      I taka jest rzeczywistość.
      Na dziś pozostaje nam tylko modlitwa.
      Do Władimira Putina też, jak ktoś go lubi, żeby nadal zachował zimną krew i kontrolę nad tym co się dzieje np. na Krymie.

      Odpowiedz
    • 12 marca 2014 o 20:26
      Permalink

      Potrzebujemy silnej…no i armia musi być GENDEROWA.
      Z wszelkimi atrybutami “demokracji”…nie “jakieś” LWP.

      Odpowiedz
  • 12 marca 2014 o 19:39
    Permalink

    Wszystko super, ale kto za te wspaniałe plany zapłaci?

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.