Emerytowani generałowie przemawiają, publicyści zeszli na ziemię! Coś jest na rzeczy?

Military rank insignia of the Army of Poland, Army-POL-OF-09; Autor: Flanker lic. CC-3.0 Źródło: pl.wikipedia.orgCoś niesamowitego! Naprawdę coś wręcz fenomenalnego! Generałowie emerytowani przemawiają niczym Kasandry! Polska armia jest za słaba, żeby przeciwstawić się armii Federacji Rosyjskiej – powiedział to jeden z najwyższych wojskowych w Rzeczpospolitej, do niedawna niesłychanie silnie umocowany politycznie! Drugi podobnie, ale w kontekście szpiegów wyliczanych przez pierwszego – coś wspaniałego, a do tego jeszcze dochodzą znani publicyści, którzy w MAINSTREAMIE – NIE MAJĄ JUŻ ZŁUDZEŃ. Sami uwierzyliśmy we własną propagandę wobec NATO i Zachodu, podczas, gdy w rzeczywistości jesteśmy krajem drugiej kategorii! Naprawdę to fenomen, można się oblać zupą przy czytaniu polskich mediów!

Coś jest na rzeczy – przecież to nie jest normalne, żeby kraj NATO z gwarancjami obrony ze strony termonuklearnego mocarstwa i mający tuż za granicą niewyczerpalne źródło Leopardów i innych fajnych zabawek w sposób tak paniczny reagował na wojnę w istocie domową i w istocie wynikającą z buńczucznych zapowiedzi nowych władz sąsiedniego kraju! Jeżeli jednak naprawdę boimy się i od dzisiaj – to znaczy, po Ukrainie, mamy się autentycznie bać, że np. Rosja zażąda „korytarza” do Kaliningradu lub w inny sposób doprowadzi do wojny – to ok., mamy nową rzeczywistość, ale kogoś należy postawić przed Trybunałem Stanu za dotychczasową politykę i dotychczasowe kłamstwa! Przecież wszyscy zostaliśmy zbiorowo okłamani – brutalnie oszukani przez bezkrytycznych rzeczników „opcji zachodniej”. Nie może być tak, żeby ci ludzie teraz wygodnie wyjeżdżali do swoich willi na zachodzie, jeszcze pobierając od nas emeryturę, a My żebyśmy żyli z myślą, czy wejdą czy nie wejdą?

Co trzeba z bólem przyznać, niestety w pewnym zakresie rację ma opozycja powołująca się na myśli i ostrzeżenia nie żyjącego już prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który wykazywał zdrowy pragmatyzm, ale właśnie wobec Zachodu. Jednakże sojusz, czy też specjalne stosunki z Ameryką tak słabą i w zasadzie bez kierownictwa zdolnego dorównać panu Władimirowi Putinowi – nie ma większego sensu. Bądźmy realistami! Bliski nam Zachód wszystko, co może zrobić to powiedzieć nam, żebyśmy siedzieli cicho i jakoś udobruchać gniew na Kremlu, a ten Zachód za wielką kałużą może nam, co najwyżej przysłać trochę zabawek, ale to nie zmienia faktu, że nadal będziemy sami.

Nagle, więc zyskuje to, czego możemy być pewni. Pewni możemy być szanowni państwo – Białorusi. Jej władze nie chcą żadnych wojen ani innych dziwnych ruchów i powinniśmy wspierać Białoruś, dokładnie przeciwnie niż dotychczas robiliśmy – realizując politykę głupiego sąsiedztwa, ze względu na ministra sami państwo wiecie którego. Tymczasem właśnie od Białorusi i jej postawy zależy to, czy czeka nas wojna pełnoskalowa, czy nie!

Litwa i kraje bałtyckie są problemem taktycznym. Strategicznie, nie ma szans ich obronić, chyba, że chcemy w idiotyczny sposób stracić armię. W zasadzie wszystko, co możemy dla nich zrobić, to zapewnić ewakuację wartościowej części armii i wspierać partyzantkę na Żmudzi, ewentualnie gościć litewski rząd, – jeżeli tego by sobie życzył. Możliwości oddziaływania na Łotwę, czy też Estonię nie mamy żadnych. Trzeba to naszym sojusznikom wyraźnie powiedzieć, żeby nikt nie miał niepotrzebnych pretensji, ani nie wykorzystał naszej bierności wobec nich – do uzasadnienia bierności wobec nas.

Od Słowaków nie wymagajmy niczego więcej, jak swobodnego przejścia na południe. Od Czechów nie warto wymagać niczego, a wielka szkoda, że nie potrafimy się porozumieć. Ukraina, jeżeli przetrwa zimę, jako jedno państwo, gdzie nie będą rządzić bandy, tylko państwo – to będzie jej wielki sukces. Natomiast Niemcy to wyzwanie, wielkie strategiczne wyzwanie dla Polski, które może okazać się ponownie olbrzymim przekleństwem, jako sąsiedztwo niezrozumiałe i niestety ciągle niepewne. Jeżeli w razie konfliktu zachowają się przyjaźnie neutralnie – pozwalając, chociaż na przemieszczanie się ludności – to będzie bardzo wiele. No, a USA? No, cóż! Czego wymagać od kraju, który jest tak daleko i zgodził się na przyjęcie do Sojuszu państwa, którego nie jest w stanie obronić, ze względu na przyjęte ograniczenia. O reszcie Unii nie ma nawet, co wspominać. Z powyższych względów należy uchwalić prawo, wedle którego państwo polskie rezerwuje sobie prawo do bezzwrotnego zajęcia na poczet działalności wojennej i na poczet przyszłej zmiany stosunków – majątek wszystkich inwestorów (w tym zagranicznych), których kraje nie wywiązały się ze zobowiązań sojuszniczych – wedle oceny rządu polskiego.

Czy to się nam podoba, czy nie – musimy liczyć się z wojną z potężniejszym przeciwnikiem, już należy abstrahować od powodów, dla których zrobiliśmy z do niedawna – w sumie przyjaznego nam państwa wroga, liczy się tylko przetrwanie. Żeby przetrwać jutro, to już dzisiaj trzeba powiększyć armię, co najmniej pięciokrotnie, wliczając w to Obronę Terytorialną. Dodatkowo bez broni masowego rażenia i nowoczesnych środków jej przenoszenia – pozyskanych właśnie od sojuszników, się nie obejdzie. Po prostu nie odstraszymy takiej potęgi jak Rosja – 48 samolotami i 400 sprawnymi czołgami! To nie jest możliwe!

Rosyjskie tłumaczenie tekstu [tutaj]

8 komentarzy do “Emerytowani generałowie przemawiają, publicyści zeszli na ziemię! Coś jest na rzeczy?

  • 26 sierpnia 2014 o 08:32
    Permalink

    Na rzeczy jest dokładnie tyle, że nasi decydenci zorientowali się że zachód zrobił ich w kuku! Jesteśmy sami, co więcej już zapłaciliśmy dla zachodu krwią niczym sługusy!

    Odpowiedz
  • 26 sierpnia 2014 o 11:26
    Permalink

    Ja tu jednej rzeczy nie rozumiem w pisaninie Pana Krakauera.
    Teoretycznie wypowiada się pozytywnie o Prezydencie FR, a jednocześnie od długiego już czasu podjudza czytelników, budując atmosferę zagrożenia. I w związku z tym “zagrożeniem” non stop pisze o konieczności dozbrajania z powodu “nieuniknionej” konfrontacji zbrojnej z FR.
    Panie Krakauer, a może by tak pisać o konieczności nawiązania rozmów z Rosją, konieczności wzajemnej współpracy i poszanowania, co?
    Może przestałbyś Pan szczuć Polaków na Rosjan w swoich, jakże, elokwentnych tekstach?

    SZANOWNY PANIE – AUTOR PROSIŁ O PRZEKAZANIE, ŻEBY SZANOWNY PAN SPRÓBOWAŁ WZNIEŚĆ SIĘ NIECO W PRÓBACH DOKONYWANYCH SUBSUMCJI I INTERPRETACJI PONAD POZIOM Z JAKIM PRZYSZEDŁ PAN NA TO FORUM. AUTOR PROSIŁ ŻEBY SZANOWNY PAN BYŁ ŁASKAW PRÓBOWAĆ I NIE ZNIECHĘCAĆ SIĘ. AUTOR SERDECZNIE PANA POZDRAWIA. WEBMASTER JÓZEF.

    Odpowiedz
    • 26 sierpnia 2014 o 13:20
      Permalink

      Do Pana Józefa.

      Proszę do mnie po ludzku.
      Ja mam pochodzenie robotniczo-chłopskie.
      I nie mam pod ręką słownika wyrazów obych.
      Więc gdyby Pan był tak łaskaw używać po prostu polszczyzny, byłbym wdzięczny.

      PRZYKRO MI NIC PANU NA TO NIE PORADZĘ – MA PAN TAKIE OGRANICZENIA JAKIE SAM PAN UZNAJE, ALE ZACHĘCAM DO DALSZEJ POGŁĘBIONEJ LEKTURY – NA PEWNO POMOŻE. SERDECZNIE POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

      Odpowiedz
  • 26 sierpnia 2014 o 17:52
    Permalink

    … Po prostu nie odstraszymy takiej potęgi jak Rosja – 48 samolotami i 400 sprawnymi czołgami! To nie jest możliwe!

    Nooo, a z pomocom boskom??? Wszak wiara góry przenosi,
    co tam góry, pa-górki , trzeba tylko uwierzyć( słuchać
    przywódców i dowódców),już “oni’ maja plany awaryjne
    na każdą prze/i nieprzewidzianą sytuację(włącznie
    z ‘trasą na Zaleszczyki”, w “realu”, przenośni.
    Po prostu, niektórzy(większość), w swym szaleństwie
    uwierzyła ze to oni będą rozdawać karty w Europie
    Srodkowo- Wschodniej,i zapraszać do pokera…
    niepomni doświadczeń i “gwarancji” wrześniowych.
    Pisząc o możliwosciach(nawet powiększonej 10-krotnie),
    polskiej armii, w starciu z… Autor wyraznie kpi – i ma rację.
    No bo cóż pozostaje – na pewno NIE WYMACHIWANIE
    szabelką, nie ten gracz, nie ta liga…poczucie
    humoru niejednokrotnie ratowało skutecznie
    i pomagało przetrwać “niedobry czas” w naszej
    nawet nieodleglej historii. Poważnym i liczącym
    się graczem już byliśmy w Europie i świecie.
    “To se ne vrati”.

    Odpowiedz
  • 26 sierpnia 2014 o 18:45
    Permalink

    Natomiast Niemcy to wyzwanie, wielkie strategiczne wyzwanie dla Polski, które może okazać się ponownie olbrzymim przekleństwem, jako sąsiedztwo niezrozumiałe i niestety ciągle niepewne. Jeżeli w razie konfliktu zachowają się przyjaźnie neutralnie – pozwalając, chociaż na przemieszczanie się ludności. Bardzo trafne, medal ma dwie strony, trzeba brać każdą możliwość.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.