Wojskowość

Elity kupiły sobie samolocik czyli Gulfstream G550 do lotów VIP już jest!

Gulfstream Aerospace G-V-SP Gulfstream G550, Avcon Jet AN2336951 By Oleg V. Belyakov – AirTeamImages – Gallery page http://www.airliners.net/photo/Avcon-Jet/Gulfstream-Aerospace-G-V-SP/2336951/LPhoto http://cdn-www.airliners.net/aviation-photos/photos/1/5/9/2336951.jpg, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=29605584

Elity kupiły sobie samolocik i nawet przyleciał! Bardzo ładny Gulfstream G550 do lotów VIP, jeden z najlepszych o ile nawet nie najlepszy samolot na świecie do lotów tego typu. Doskonała, sprawdzona i bardzo nowoczesna maszyna. Dobrze się stało, że maszynę kupiono – jak i inne samoloty do lotów specjalnych. Niestety jednak, trzeba się zupełnie na poważnie zapytać – co z maszynami dla Wojska? Co z polskim lotnictwem, w tym śmigłowcami i 1000-dronów?

To będzie kolejny głos oburzenia w tej bulwersującej sprawie, ale proszę bardzo oto mamy dowód – stoi sobie samolot na płycie lotniska, jest święcony, pan Minister Obrony Narodowej wygląda na zachwyconego. Dało się kupić? Jest samolot? Lata? Kołuje? Można wsiąść i używać? Nie wymagało to jakiejś totalnej filozofii? Było możliwe? 

TO DLACZEGO NADAL NIE UDAJE SIĘ KUPIĆ ŚMIGŁOWCÓW DLA WOJSKA? Pan Minister jest już od dość długiego czasu na funkcji i co? Dosłownie nic! Śmigłowców jak nie było, tak nie ma! Były wizyty w fabrykach, były deklaracje, były ustalenia, komunikaty – słyszeliśmy o miejscach pracy dla polskich pracowników, co prawda już zachodnich fabryk, ale taki mamy klimat. I co? Dosłownie nic, a właściwie Mi-8 i Mi-17, to nadal podstawa naszego lotnictwa transportowego, a w wersji morskiej Mi-14 – doskonałe, wręcz wybitne konstrukcje, bez wątpienia uchodzące za najbardziej wydajne i udane śmigłowce na świecie. Jednakże, w naszych realiach niesłychanie intensywnie eksploatowane, po prostu najlepsze lata mają za sobą. Co więcej, w przypadku dużej części parku, należy zadać pytanie o bezpieczeństwo używania? Jednak nic. Nadal nie udało się nawet zamówić dosłownie 10 czy 12 śmigłowców, chociaż dla Wojsk Specjalnych, żeby ich bezcenne umiejętności, można było wykorzystywać zgodnie ze specyfiką i przeznaczeniem. Dla Wojsk Specjalnych dobre śmigłowce, są zwykłym, standardowym, normalnym środkiem transportu. Są niezbędne, już teraz, natychmiast – jeszcze dzisiaj. Nie da się w żaden sposób pojąć, dlaczego ich jeszcze nie ma?

Proszę nie bagatelizować tego problemu! Wojsko wymaga poważnych nakładów finansowych. Odpowiednia logistyka wojskowa, jest podstawą wszystkich innych zdolności operacyjnych. Nie ma możliwości funkcjonowania armii, bez odpowiednich rozwiązań logistycznych. Ich kluczowym elementem są właśnie takie składowe systemu, jak śmigłowce umożliwiające transport na pole walki i w ogóle szybkie przemieszczanie pododdziałów z punktu w punkt. Jeżeli pozbawiamy naszych Żołnierzy, których proces szkolenia kosztuje olbrzymie pieniądze – tego środka transportu. To generalnie sprowadzamy Wojska Specjalne, do pozycji piechoty zmechanizowanej, a w zasadzie nawet lekkiej piechoty zmechanizowanej, albowiem ich głównym środkiem transportu będą uterenowione samochody ciężarowe. To po prostu żałosne, nie o to chodzi w taktyce działania Wojsk Specjalnych.

Parlamentarzyści opozycji powinni wnioskować o powołanie Komisji Śledczej przez Sejm Rzeczypospolitej, dla której głównym zadaniem będzie zbadanie – co powoduje tą szokującą niemoc decyzyjną. Sami pozbawiamy możliwości działania, jeden z głównych atutów naszej armii! Jeżeli mielibyśmy sytuację porównać do czegoś zrozumiałego dla przeciętnego, cywilnego czytelnika. To jest mniej więcej tak, jakbyśmy mieli linową kolej górską, piękną górę, dobre warunki do uprawiania narciarstwa, ale byśmy nie kupili do kolejki wagoników. Naprawdę trudno jest nawet wskazać skalę abstrakcji tej niemocy, jest ona wręcz krępująca intelektualnie, dla każdego kto rozumie niezbędność takich zakupów. 

W zasadzie już można robić zakupy – czy Ministerstwu Obrony Narodowej, pod rządami tego pana Ministra – w ogóle uda się doprowadzić do pojawienia się na wojskowych lotniskach, chociaż kilku nowych śmigłowców? W sumie już niewiele czasu pozostało do końca kadencji, jeżeli popatrzymy na nią z perspektywy obowiązującego prawa o zamówieniach publicznych, jak i praktykę zakupów dla Wojska. Sytuacja jest naprawdę tak zła, że nawet jeżeli kupimy sprzęt dostępny „z katalogu” producenta, to i tak diametralnie poprawimy stan spraw. Proszę pamiętać, że odnosimy się do rzeczywistości, w której ten sam pan Minister, oficjalnie i wprost mówi o możliwości dokonania zamachu na polski samolot rządowy przez sąsiednie supermocarstwo termonuklearne! W takich warunkach jakiekolwiek zwlekanie z koniecznymi zakupami maszyn, które są Wojsku potrzebne – czy to dla potrzeb Wojsk Specjalnych, czy ratownictwa morskiego, to działanie na szkodę bezpieczeństwa państwa.

Integralnym kontekstem problemu jest nasza odpowiedzialność wobec Żołnierzy, którzy są zmuszani siłą rzeczy, do korzystania ze sprzętu, który pamięta ich Ojców, a czasami i Dziadków. Co prawda Amerykanie mają takie B-52, które pilotowały trzy pokolenia pilotów. Jednak to nie o to chodzi. My mówimy o wyposażeniu standardowym, nie ma dzisiaj transportu wojskowego bez śmigłowców. Bez zakupu odpowiednich maszyn marnujemy potencjał Wojsk Specjalnych. Cieszmy się więc z nowego samolotu dla VIP-ów, jednak pytajmy o śmigłowce dla Wojska!

9 komentarzy

  1. Po pierwsze należy się cieszyć, że się w końcu udało kupić samolot dla VIP-ów i że jest już poświęcony i nazwany.

    Co prawda nie ma w nim miejsca dla klatki z głodnym tygrysem, o czym kiedyś pisałem – ale może będzie w większych Boeingach.

    Co do reszty pretensji wobec ministra Antoniego M. – to są przedwczesne.

    Co prawda resursy dla latających jeszcze maszyn tzbliżają się do końca, ale od czego nasze złote rączki w zakładach remontowych.

    Będzie dobrze.

    Tak dobrze, że nawet jeden B-52 przeleciał nad poligonem w Orzyszu parę dni temu 500 metrów nad ziemią i niżej – B-1.

    Prasa nie podała iloletni był ten B-52, ale skoro przeleciał i odleciał (dymiąc niemiłosiernie ze swoich starych 8-miu silników) – to znaczy że jesteśmy przez Amerykanów bardzo cenieni.

    Wnioski są dwa:
    1. cieszyć się że nie ma wojny
    2. damy radę …

    Amen i Macondo!

  2. Wielka Polska Katolicka

    Jak zawsze dla swojej wygody a wojsko ma furmanki, ten sam model co przed wojną

    • No wreszcie muszę cię pochwalić WPK za cięty język, aż miło, że się wyrabiasz:-). Przed wojną mój dziadek żołnierz 14PP taką furmanką z karabinem maszynowym jeździł na żelaznych kołach, bo elita oficerska z kapelanem jeździła samochodem, a za nimi stado furmanek i kolarzy oraz piechoty z brakami w wyposażeniu. Polecam poczytać wspomnienia żołnierzy kampanii wrześniowej, w jakim stanie stawali do walki z najeźdźcą. Ten czas powraca, elity się bawią, a wojsko nie ma czym bronić ojczyzny. No chyba że wystarczą sutanny odrzutowe i kropidła dalekiego zasięgu.

  3. Bardzo dobre pytanie. Nawet WPK się zgadza…

  4. “Samolocik”
    Forma determinuje postrzeganie.
    A sprzęt dla wojska? Jaki?
    Może wróćmy do pojęcia geopolityka?
    Albo zwyczajnie geografia?
    Gdzie te tony żelastwa chcecie schować? W sianie? Pod liśćmi? A zimą maskować śniegiem?
    XXI wiek jest. Jak już mam spekulować to bardziej nam potrzeba maskowania co by w zwykłej termowizji nie było widać najwartościowszego elementu każdej obrony: ŻOŁNIERZY
    Bo bez nich to “dupa blada” w najbardziej rozbrojonym narodzie z nieistniejącą praktycznie OC i OT
    W następnej kolejności potrzeba obrońcom środków ochrony i “oczu”.
    Dopiero później broni osobistej i AMUNICJI
    A na koniec transportu możliwie nie rzucającego się w oczy i ekonomicznego ale bez śmieszności.
    Bo póki pod pełną obcą militarną kontrolą są nasze paliwa głęboko z ziemi to całe żelastwo o którym marzy autor jest “psu na budę”. No chyba jako stacjonarne i pozorne cele.
    A “samolocik”. Cóż…
    Akurat ten model jest poniekąd bardzie potrzebny niż te “krowy” co to później mają przyjść. Bo po co komu “krowy” w tym jedna “przechodzona” to pojęcia nie mam. Chyba że plan jest na pomaganie dużej ilości “bogatych” kolegów. Tyle że “bogaci” zazwyczaj mają własny środek ucieczki w postaci co najmniej małego śmigłowca.
    I to jest moja uwaga: 5-6 (może 8) małych samolotów zamiast tylko dwóch małych i trzech “krów”.
    Wiecie ile “krowa” “żre”?
    A wiecie jak często “choruje” “krowa” “przechodzona”?
    No właśnie. I to jest powód polemiki i krytyki a nie płacz nad brakiem bezużytecznego w kategoriach geopolitycznych żelastwa.
    Jak już mówicie o żelastwie to przy naszej geografii i demografii i w naszym odwiecznym położeniu geopolitycznym (choć sam termin ma ledwie wiek życia) potrzeba nam bardzo mocnego nasycenia (dużo bardziej niż się zakłada) czegoś co nazwane jest WISŁA I NAREW.
    I bardzo dużo KRABÓW, HOMARÓW i dużo SKUTECZNYCH środków przeciwpancernych dla zamaskowanych obrońców.

  5. Ja proponowałem nadanie temu samolotowi imienia “Most na Czeremoszu”, ale “Książę Józef Poniatowski” też piękne imię. W końcu to nasz narodowy bohater nieudanej ucieczki przez Elsterę. Zbyt wcześnie wysadzono na niej most by nurt rzeki zatrzymał ścigające Napoleona wojska koalicji. Jak się okazało książę Poniatowski pozostał jeszcze na jej wschodnim brzegu i utonął próby ucieczki. To też piękna symbolika przyszłych zadań tego samolotu.

  6. WPK,! zapomniałeś o drzwiach od stodoły ,na tym nasi mołodcy z Obrony Terytorialnej polecą! A tak w ogóle brawo!

  7. ‘Gdyby co”, zawsze można – odlecieć, nie tylko w przenośni…. 🙂

  8. a moze nadac temu samolockowi nazwe “macierewicz i jego sekrety”

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.