Ekonomia

Eksport – po pierwsze nie szkodzić!

 „Primum non nocere” – ta jedna z naczelnych zasad antycznej medycyny wydaje się być regułą uniwersalna, która możemy wprost przełożyć na polski eksport. W dobie dołującego PKB nasze wyniki makroekonomiczne ratuje konsumpcja wewnętrzna, tylko czy do końca jest taka wewnętrzna? W wywiadzie dla Polskiego Radia pan Maciej Czarnecki rzecznik prasowy Izby celnej w Białymstoku podał, że w 2012 roku w samym województwie podlaskim Białorusini zakupili i wywieźli towarów za kwotę 800 mln zł to spory wzrost w porównaniu do towarów za 660 mln zakupionych w 2011 roku. Jeżeli weźmiemy pod uwagę całą granice wschodnia kwota ta wyniesie ok 5 mld złotych. Zauważmy, że mowa li wyłącznie o zakupach zrobionych przez osoby fizyczne. Statystyki te są z pewnością niedoszacowane, tak więc poza tym, że skala eksportu jest duża i ma tendencje rosnącą możemy się tylko zastanawiać jaka mogłaby być skala eksportu gdyby nasi sąsiedzi mieli ułatwione procedury wizowe. Pytanie czy warto zdawać się na taka „partyzantkę” w eksporcie? Skoro nie ma możliwości eksportu oficjalnego to zapewne warto korzystać z takiego rozwiązania, wspierając je tak bardzo jak to możliwe.

Niestety mamy jakąś wrodzoną zdolność utrudniania sobie życia, przez kilka ostatnich lat nasze zimowe kurorty pełne były gwaru naszych sąsiadów zza wschodniej granicy, tablice rejestracyjne z okręgu kaliningradzkiego nie były rzadszym widokiem niż tablice rejestracyjne z Wielkopolski. I co nasi kochani włodarze zrobili? Wprowadzili z pozoru niewielką komplikację w procedurach wizowych – efekt? Odpływ gości do naszych południowych sąsiadów, którzy nie dość, że mają lepsza infrastrukturę turystyczna to jeszcze maja potężny atut, lotnisko w Popradzie gdzie mogą swobodnie lądować samoloty czarterowe z Moskwy, Kijowa czy tez St. Petersburga. Tylko pozornie turystyka nie ma nic wspólnego z eksportem, wszak to właśnie Ci goście zostawiają najwięcej pieniędzy w kasach nie tylko właścicielki hoteli, pensjonatów czy restauracji, ale również bardzo chętnie odwiedzali centra handlowe nawet w pobliskim Krakowie robiąc naprawdę duże zakupy.

Wspierajmy, oj wspierajmy handel nadgraniczny, bo daje on miejsca pracy w Polsce. Ułatwiajmy tam gdzie możliwe procedury wizowe aby nasze położenie w końcu przynosiło nam realne zyski! Oczywiście takie działania nie są recepta na wszystkie bolączki, musimy pracować nad rozwiązaniami systemowymi! Nasi włodarze muszą stworzyć dodatkowe ułatwienia dla eksportu poza Unię Europejska, największymi problemami dla zorganizowanego eksportu są zawsze niepewność odnośnie rzetelności kontrahenta, oraz problemy z kwestiami formalnymi. Oczywiste możemy starać się ubezpieczyć nasz kontrakt, ale obecne koszty ubezpieczeń zapewne spowodują, że oferta będzie mniej konkurencyjna lub zysk będzie poważnie ograniczony. Najprostszym i tylko pozornie kosztownym rozwiązaniem jest wprowadzenie rządowych gwarancji dla ubezpieczycieli oferujących ubezpieczenia – wszak oczywistym jest, że sama popularyzacja takich ubezpieczeń obniży ich koszty, dodatkowo odsetek ewentualnie niezapłaconych faktur będzie malał, ponieważ nieuczciwi kontrahenci będą się w sposób naturalny wykruszać, również dzięki temu, że będzie powstawała baza danych nieuczciwych płatników. Druga bardzo ważna kwestia są problemy formalne przy eksporcie za wschodnia granice, poza granice Unii są kwestie formalne. Większość wschodnich odbiorców wymaga certyfikacji produktów na swój rynek, często słyszeliśmy o blokadzie towarów ze względu na obostrzenia fitosanitarne, dlatego warto rozważyć dopłaty dla eksporterów do kosztów certyfikacji polskich towarów na rynki rosyjskie, ukraińskie, białoruskie i inne. Nieodzowne również wydaje się rozpoczęcie wielopłaszczyznowego lobbingu na rzecz polskich towarów, poczynając od rozmów bilateralnych na poziomie rządowym mające na celu ułatwienia a nawet częściej przełamywanie barier dla naszego eksportu, po przeprowadzanie zmasowanych akcji promocyjnych dla polskich produktów, produktów, które często są pamiętane, jako dobre jakościowe i korzystne cenowo a często od wielu lat niedostępne!

One Comment

  1. Myśl przewodnią @Autora w pełni popieram.
    Eksportuj – albo giń!
    Pozdrawiam.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.