Ekoterrorystyczny dogmatyzm trzeba powstrzymać – o potrzebie ogólnoeuropejskiego referendum (cz.1)

fot. red.

Ekoterrorystyczny dogmatyzm trzeba powstrzymać – o potrzebie ogólnoeuropejskiego referendum. Pan Frans Timmermans pięknie mówi o osiągnięciu neutralności klimatycznej do 2050 roku, do czego pierwszym krokiem ma być ograniczenie emisji zanieczyszczeń o 55% w ciągu 9 lat. Tylko nie rozumie istoty problemu. Bycie eko – kosztuje. Zachód przez ponad wiek, rozwijał się ekstensywnie, czerpiąc i zużywając o wiele więcej w przeliczeniu na głowę mieszkańca, niż gdziekolwiek indziej przeliczeniowo. Dzięki temu Zachód wypracował swoją dominującą przewagę technologiczną i bogactwo, którego nagromadzenie ma swoje źródło w dużej części w rabunku kolonii i przymusie handlu z metropolią, dzięki czemu była możliwa rewolucja przemysłowa w pierwszym okresie.

Idea jest piękna. Bezwzględnie zgadzamy się z faktem, że trzeba chronić środowisko, a jednym ze skutecznych sposobów na poprawę jego jakości jest zmniejszenie ilości zanieczyszczeń. Wszystko dobrze, tylko jak można mówić o zmniejszeniu zanieczyszczeń, jeżeli większość „brudnej” produkcji została przeniesiona do krajów na zewnątrz? W tym w części do nas?

Nie można się zgodzić z przyjętą w Unii Europejskiej metodą – zniechęcania – do używania poprzez opodatkowanie, ponieważ w ten sposób sami kastrujemy swoje miejsca pracy, wycinamy przemysł, wytwórczość i usługi. Jeżeli się zakaże lotów samolotami, albo tak zmieni się rynek, że dominować będą pociągi – to istotnie ograniczy mobilność. Mniejsza mobilność, to mniejsze przychody z turystyki. Tu nie ma filozofii – to dzisiaj widać gołym okiem! Podobnie jest ze wszystkim, dosłownie w każdej dziedzinie. Idea podnoszenia w sposób sztuczny ceny energii, rzutuje na gospodarkę, a mniej wytwórczości w gospodarce – to wprowadzenie do kryzysu, bo konsumpcja nie będzie zrealizowana, jeżeli nie będzie wyprodukowane, a jeżeli nie będzie wyprodukowane – to się nie zapłaci pracownikom. To naprawdę jest proste jak to, że woda jest mokra.

Dogmatyzm Komisji Europejskiej wynika z ekoteroryzmu części mendiów (tu nie ma błędów) i stałego sączenia ludziom do głów, że mają zmieniać swoje zachowania i ograniczać konsumpcję, albo przeprowadzać ją inaczej. Można mieć samochód elektryczny, jeżeli człowieka na niego stać, a prawie każdy mieszkaniec ma dom lub dwa domy, gdzie ma garaż i może sobie ładować – jak np. w Norwegii. W realiach naszych blokowisk to jest bardzo ograniczone, poza tym kogo stać na samochody elektryczne?

Można wytwarzać prąd i ciepło z odnawialnych źródeł energii – i bezwzględnie trzeba to promować i rozwijać, w tym produkcję biopaliw i biogazu – to naprawdę jest ważne. Jednak w naszym klimacie, nie ma mowy o tym, żebyśmy przez cały rok, przy obecnym stanie technologii, mogli sobie zapewnić bezpieczeństwo energetyczne dzięki wiatrowi i słońcu, czy spalaniu biomasy. Natomiast na pewno można myśleć o 33% energii z tych źródeł łącznie, jeżeli stworzono by odpowiedni system, wykorzystujący nasze możliwości. Resztę energii trzeba wyprodukować, ponieważ nie można już tego robić z węgla, bo jest drogi a koszty emisji są szokujące i rosną, do tego jeszcze infrastruktura umiera – to pozostaje tylko atom. Proszę pamiętać, że sami na własne życzenie wycinamy sobie właśnie dostęp do najpewniejszych dostaw, najtańszego gazu – prosto z rosyjskich zasobów.

Energia, w tym paliwo – wchodzi do ceny wszystkiego. Kiedyś mieliśmy na wsi konie robocze i to samo w sobie może było nieefektywne, ale było genialne. Ponieważ naprawdę to rolnictwo, jakie mieliśmy do mniej więcej połowy lat 90-tych, zapewniało nam ekologiczne – bezpieczeństwo żywnościowe. Dzisiaj nie ma rolnictwa bez ropy (paliwo diesel) i nawozów. Ropa jako paliwo powstaje z przetworzenia ropy naftowej, a nawozy – wymagają azotu. Ten zaś „bierze się” w zakresie obecnie stosowanych technologii, głównie z gazu ziemnego. Proszę uświadomić sobie zależność – droższe paliwo i droższy gaz, to oznacza, że główne składniki produkcji rolnej podrożeją. Do tego kryzys wodny, bo nadal nie możemy sobie poradzić z małą retencją i w ogóle jest w tym zakresie czarna rozpacz w kraju. W konsekwencji żywność będzie drożeć – będzie jej mniej i będzie drożej wytwarzana.

Zapraszamy na część 2-gą z 3-ech.

14 komentarzy do “Ekoterrorystyczny dogmatyzm trzeba powstrzymać – o potrzebie ogólnoeuropejskiego referendum (cz.1)

  • 13 lipca 2021 o 04:57
    Permalink

    Gratulacje za Artykuł, który podchodzi do istotnej kwestii EKOZALEŻNOŚCI – w uporządkowany sposób.

    Czekam na kolejne odcinki z niecierpliwością.

    Odpowiedz
  • 13 lipca 2021 o 07:26
    Permalink

    Czekam na ciąg dalszy ciekawego artykułu. Również uważam, że to co robią, to przegięcie!

    Odpowiedz
  • 13 lipca 2021 o 07:59
    Permalink

    “Ekoterrorystyczny dogmatyzm powstrzymać” Pełna zgoda, tylko w jaki sposób? Podpowiem: ‘Wykastrować” wszelaką Euro i Amero Lewicę, w tym polskojęzyczną i jeszcze będzie normalnie. TO niebezpieczne ( nawet wobec “siebie-samych”) świry!!
    🙂
    A kto TEGO nie czai – ten kiep, do kwadratu.

    Ps. Zabieram się za lekturę tekstu wraz z codzienną porcją porannej “małej czarnej” (nieco później papieros). 🙂
    Miłego i słonecznego dnia życzę! 🙂

    Ale, ale czy tylko eko (terroryzm)? A obyczajowy, a paramedyczny? I tak dalyj …

    Za dużo namnożyło się tego goowna, Polacy paka protestują pokojowo … (i tego należy trzymać się, nie ulec prowokacji tych …synów).

    PANIE KRZYK JA ROZUMIEM PANA EMOCJE ALE TAK RYZYKOWAĆ NIE MOŻEMY, WIĘC MUSIAŁEM POPRAWIĆ, CHOCIAŻ Z NIECHĘCIĄ. POZDRAWIAM WEB. JÓZ.

    Odpowiedz
    • 13 lipca 2021 o 19:26
      Permalink

      WEB. JÓZ. – Rozumiem. Pretensji nie wnoszę! 🙂

      Odpowiedz
  • 13 lipca 2021 o 09:32
    Permalink

    Na ten ekoterroryzm proszę też spojrzeć z innej strony. Ktoś to przecież inspiruje i finansuje. Można śmiało wnioskować, że stoją za tym oligarchie wzbogacone na koloniach, czyli sam zachód. Obecnie po nowoczesnym skolonizowaniu ekonomicznym połowy świata nie mogą pozwolić na rozwój państw zależnych, np. demoludów, aby nie tworzyć sobie konkurencji. Oni mogą sobie pozwolić na fanaberie życia eko, ale na koszt krajów skolonizowanych i o to w tym wszystkim chodzi. Aby te kraje się spod tej zależności nie wydostały.

    Gdyby zależało im naprawdę na prawdziwej ekologii to nie niszczyliby małych rodzinnych gospodarstw rolnych. A jaką mamy politykę i w jakim kierunku zmierza polskie rolnictwo?
    Proszę sobie koniecznie przeczytać (wyguglać jak lin nie przejdzie), jakie mają mendy plany.
    “Koncentracja w polskim rolnictwie przebiega zbyt wolno”
    https://biznes.interia.pl/gospodarka/news-koncentracja-w-polskim-rolnictwie-przebiega-zbyt-wolno,nId,5203094

    To oznacza, że oni nie są zainteresowani ekologiczną gospodarką. Kiedyś Polskę Ludową i Polaków wyśmiewano, że używają jeszcze koni w rolnictwie, ale te mendy nie widziały w tym głębokiej celowości takiego sposobu gospodarowania opartego na małych rodzinnych gospodarstwach rolnych. Ja z takiego pochodzę po reformie rolnej. Orałem, siałem w konika. Dzięki temu tamte pokolenia chłopów były normalne i zdrowe psychicznie, bo praca tego rodzaju po prostu uszlachetnia i czyni człowieka związanego z naturą, przyrodą. Nie wspomnę już o tym, że każdy musiał wtedy w PRL-u zapracować na swoje utrzymanie. A teraz co mamy? Rolnika korzystającego z pomocy społecznej. Co raz większą demoralizację na wsi, bo nic się nie opłaci chować i robić. Po części to prawda z ekonomicznego punktu widzenia. Ale to tworzy kolejne patologie, że ludzie po wsiach nawet kur nie mogą chować, jeżeli mają produkcję zwierząt, bo unijne przepisy nie pozwalają itd. Pomijam większą już demoralizację młodzieży wiejskiej niż kiedyś, bo nam antykultura zachodnia i mendia elektroniczne, portale społecznościowe zniszczyły podstawy moralności. Skolonizowanie ekonomiczne Polski i wyrzucenie Polaków do pracy za granicę na czarno z małych gospodarstw rolnych, tych rodzinnych, niszczy z kolei te rodziny.
    Można by pisać całe tomy podając fakty zachodniej destrukcji cywilizacyjnej w Polsce. Ale kto to zrozumie? Nawet “inteligenci” na uczelniach nie mówiąc o moim środowisku oświaty, nie bardzo kumają co się stało. Rolnicy zamiast produkować żywność choćby na własne potrzeby wolą iść do sklepu i kupić paszę, której źródłem jest masowa produkcja wspomagana maksymalnie chemią. Oczywiście to jest skrajny obraz, ale niestety ta destrukcja się pogłębia.

    Odpowiedz
  • 13 lipca 2021 o 14:13
    Permalink

    Jak zwykle, pisanina, pisanina, a nikt się tym nie przejmuje i ma to daleko w ………. czego przykładem jest Polska, która intensywnie wycina własne lasy. Jesteśmy w niechlubnej czołówce Europy i co, a no NIC się nie dzieje, wystarczy tylko wyjechac za Warszawe, dawna “Puszcza Kampinoska” po prostu nie istnieje. Zniszczona, wycięta, Bieszczady takze, nawet na takim stanowisku jak Mierzeja Wislana, tna drzewo bez opamietania. A przecież lasy to zdrowie, to pochłanianie wielkich ilości dwutlenku wegla, to sa filtry dla naszego zdrowia.

    Odpowiedz
    • 13 lipca 2021 o 19:19
      Permalink

      “Rzucam myśl- a wy go łapcie”. 🙂 TO, dwutlenek węgla jest generalnie do doopy? Pytam dlatego że znam też skrajnie inne
      opinie …

      Odpowiedz
    • 14 lipca 2021 o 00:02
      Permalink

      @ekodrwal

      Bo to “jaśnie państwo” rządzi, więc tną lasy na potęgę jak przed wojną w II RP. Wtedy też wycięto w pień prawie wszystko, a Niemcy jeszcze w czasie wojny też swoje wyrąbali.
      Dopiero po wojnie PRL odbudowała zasoby leśne więc to jest jedyny kapitał jaki tym śmieciom pozostał jeszcze do rozgrabienia. Ile ja się w szkole podstawowej w latach 70-tych jako dzieciak nasadziłem lasów w czynie społecznym, ojoj, aż trudno zliczyć. Teraz akurat dorastają do cięcia i będą ciąć, bo budżet potrzebuje. Całe szczęście, że gospodarka leśna jest odziedziczona po PRL i w dobrym stanie istnieje odtwarzanie zasobów, czyli nasadzanie. Niestety na następne lasy trzeba będzie poczekać co najmniej 50 lat, my nie dożyjemy już tego czasu, o ile on nadejdzie i kapitaliści nie zniszczą planety.

      Odpowiedz
      • 14 lipca 2021 o 13:54
        Permalink

        @Miecław. “Bo to “jaśnie państwo” rządzi, więc tną lasy na potęgę jak przed wojną w II RP.”
        Poczytaj sobie kto ciągnął zyski z “ciecia lasów” nie tylko przed wojna ale i daleko wcześniej …
        “Teraz akurat dorastają do cięcia i będą ciąć, bo budżet potrzebuje.” To prawda, ale i prawdą jest
        że zasoby leśne “dorastają do ciecia, eksploatacji, w TO miejsce powstają nowe nasadzenia,
        i tak się toczy nasz światek. TO normalne! Końcówka posta w klimacie lewacko-poprawnym!
        “Waniajet Gretą”. 🙂

        Odpowiedz
        • 14 lipca 2021 o 21:23
          Permalink

          Miecławowi i Krzykowi: wyobraźcie sobie szachownicę o stu polach. Na każdym polu rośnie las w różnym wieku. W jednym roku wycinamy najstarszy las na jednym polu i pozostaje 99 pól lasu. Sadzimy nowy las albo sztucznie albo inicjujemy odnowienie naturalne (np. w buczynach).
          W drugim roku wycinamy następne pole i odnawiamy lasem. po stu latach takiej gospodarki tniemy znowu to samo pierwsze pole i mamy ten sam las. Las wieczny. To jest idea “lasu normalnego”, który służy ludziom i chroni planetę bo każde pole 1 ha lasu wiąże w roku 5 ton CO2.
          Tak postępują leśnicy w Polsce i jest to chyba jedyna dziedzina naszej gospodarki na najwyższym światowym poziomie. Jest użytkowanie lasu a nie eksploatacja. Gadanie o straszliwych wyrębach ma na celu zniszczenie słusznego myślenia Polaków, że lasy jeżeli są własnością państwa, to zachowują zasoby przyrody na zawsze. Chodzi po prostu o atak na ideę własności lasów przez państwo polskie.
          Podam następny przykład jak to Albo Rzplita albo Wborcza piszą (zawsze negatywnie) dwa artykuły i jeden za drugim:
          1. Leśnicy celowo ograniczają wyręby, żeby podwyższyc ceny na drewno
          2. Niedługo nie będzie lasów, bo trwają straszliwe wyręby.
          Mam wrażenie, iż ekodrwal nie rozumie sprzeczności tych dwóch prasowych doniesień, które są na porządku dziennym w antyleśnej propagandzie.
          Inny przykład: pisze czasopismo Wrost, że leśnicy widzą w drzewach tylko deski, a chrabąszcz majowy będzie niedługo rzadkością, bo to ginący gatunek. Tymczasem co roku zwalcza się chrabąszcza majowego na setkach hektarów w kraju, bo to szkodnik szkółek i upraw leśnych, i jego populacja od kilkuset lat jest stabilna.

          Odpowiedz
  • 13 lipca 2021 o 19:54
    Permalink

    Kolejno :
    1. Krakauer – piękne i słuszne myśli, ale jak wielokrotnie pisałem umrzemy po ciemku przy karbidówce. O ile wcześniej UE się nie rozleci, bo Annalena Cośtam – Zielona kandydatka na kanclerz jest ześwirowana kompletnie! One nie tylko nie chce wywalczonego z trudem przez Merkel NS2 , ale i wszystkich atomówek w tym również i oczywiście U NAS ! Może więc być w De i UE gorąco!

    2. Miecław – pięknie napisane ! Niestety, jak dobrze wiesz, kapitalizm to koncentracja kapitału, ziemi i wszystkiego. To również dzika zachęta do konsumpcji za wszelką cenę – od tego zależy PKB i wybór polityków na nstp. kadencję . Błędne koło!
    Kapitalizm jak sądzę ZABIJE ZIEMIĘ !!! Cały czas reklama – kup 3 zapłać za 2 ! Wuj !

    3.Ekodrwal – dobrze, że zwróciłeś na lasy uwagę! To co się dzieje z lasami od nastania PiS-u to ARMAGEDON ! Lasy to teraz PORĘBY i coraz szersze drogi leśne. Lasu zostaje coraz mniej . Niekiedy zostawiają chytrze “zasłonki” z niewyciętych drzew, aby z drogi nie zauważyć.

    Teraz PiS kombinuje coś ZŁEGO w Sejmie z zamianą gruntów leśnych na inne. Będzie więc zgadzało się obszarowo, ale z lasem , a już z BOREM czy PUSZCZĄ nie będzie miało nic wspólnego. To jak wiecznie i drogo dosadzane w miastach wątłe drzewka na tzw. woonerfach ! Kaplica !

    Odpowiedz
    • 14 lipca 2021 o 21:42
      Permalink

      do fly: nie ma Pan racji. Wyjaśniłem to wyżej w liście do Krzyka i Miecława. Ale mam dla Pana też dobrą wiadomość. Zielonym w Niemczech spadają słupki, wejdą do Bundestagu ale rządzić nie będą. Baerbock już jest bez szans na kanclerstwo.
      Do Armagedonu prowadzi niezrozumienie zagadnień ekonomiki leśnej i ekologii. Każdy organizm umiera, nie ma przyrody bez zjawiska umieralności. Drzewo umiera i drzewostan umiera, a człowiek po prostu uprzedza normalną śmierć drzew dla korzyści człowieka. A LAS POZOSTAJE WIECZNY. Proszę sobie tylko wyobrazić, co się stanie z zielonymi płucami kraju po prywatyzacji lasów. A non stop takie zapędy, 447 itd.
      Niech Pan się przejedzie wzdłuż tych zasłonek i popatrzy, co tam się dzieje za nimi po kilku latach od cięcia. Tam rośnie młody las, który będzie dojrzały do zrębu za sto lat. Tam jest zielone życie

      Odpowiedz
  • 13 lipca 2021 o 21:11
    Permalink

    Jak wytną lasy, to nie będzie miejsca do działań partyzantów.

    I może o to chodzi?

    Jednego dnia Niemcy wygonili partyzantów z lasu.

    Drugiego – partyzanci, Niemców.

    Trzeciego – znowu Niemcy pogonili partyzantów …

    Czwartego – partyzanci się zebrali w sobie i wygonili Niemców …

    A DNIA PIĄTEGO – wkurzony Leśniczy wygonił z lasu i Niemców i Partyzantów.

    Jak nie Bedzie lasów, to takie historie nie będą już miały miejsca.

    Amen i dobranoc.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.