Ekonomia

Ekonomicznie jesteśmy dziwnym krajem

Ekonomicznie jesteśmy dziwnym, w zasadzie nawet bardzo dziwnym krajem. Po pierwsze mamy nazwijmy to w Konstytucji zakaz finansowania długów budżetowych przez bank centralny, chociaż nawet największa demokracja i inne ważne państwa zachodnie nie mają takiego zakazu. Po drugie nasz rząd dobrowolnie zobowiązał się zdaje się w Maastricht (kryteria stabilności finansów sektora instytucji publicznych, kryteria stabilności cen, kursowe, stóp procentowych) – przestrzegać ograniczeń, gdzie mamy procedurę nadmiernego deficytu, jak deficyt sektora finansów publicznych przekracza 3% PKB lub relacja zadłużenia publicznego do PKB przewyższa 60%. Po trzecie nasza Rada Polityki Pieniężnej ma awersję do obniżania stóp procentowych, ponieważ w zasadzie to już nie wiadomo jaką politykę ona realizuje!

Kumulacja tych trzech czynników powoduje, że po pierwsze ciągle się zadłużamy, nie możemy luzować ilościowo pieniądza, nawet prawie wpadliśmy w deflację, po drugie jesteśmy objęci procedurą nadmiernego deficytu – na cenzurowanym za niespełnianie abstrakcyjnych kryteriów, których swego czasu przez lata nie spełniały ani Niemcy, ani Francja, a po trzecie wzięcie kredytu w naszym kraju nie dość, że graniczy z cudem to jeszcze do tego jest oprocentowane w takiej wysokości, że kredytobiorca szybko uczy się okazywania pokory.

Może jakaś troska o małych i średnich przedsiębiorców, żeby zamiast głupich lub niepotrzebnych programów wspierania „swoich” po prostu dać ludziom tani kredyt? Nie, nie ma mowy. Może więc rozruszamy budownictwo mieszkaniowe – obniżając stopy kredytów hipotecznych, jako bezpiecznych i super zabezpieczonych? Także możemy zapomnieć, w wyniku pazerności lichwiarzy doszło do stanu przewartościowania kredytami nieruchomości, które kosztują mniej niż ich kredyty lub w szczególności kredyty po przewalutowaniu. No, to może sobie ulżymy finansowo i zamiast wykrwawiać się z setek miliardów na broń – po prostu nieco podkręcimy inflację zamawiając w kraju czołgi, hełmy i wszystko co da się zamówić? Nic z tych rzeczy – bank centralny jest niezależny, za co wiele razy byliśmy chwaleni w kręgach finansowych i bank centralny nie pożyczy rządowi pieniędzy, nie mówiąc już po prostu o wydrukowaniu znaków pieniężnych chociażby w postaci zapisów elektronicznych jak to robi nawet Europejski Bank Centralny, nie mówiąc już o naszych amerykańskich niedoścignionych wzorcach. Nic z tych rzeczy!

U nas, żeby pokrywać wydatki bieżące musimy się ciągle zadłużać, a następnie od tego zadłużenia płacić odsetki, w znacznej mierze w twardej walucie, ponieważ nasze papiery dłużne emitowane są – żeby było w pełni śmiesznie w części w walutach, których my nie możemy drukować, ale jak widać – świetnie drukują je ich macierzyste banki centralne, powodując że tamtejsi kapitaliści mają nadpłynność, która mogą m.in. nam pożyczać, oczywiście w twardej walucie – genialne prawda?

Jak to więc jest, że Polacy muszą pracować i ciułać, żeby ich rząd mógł spłacać kredyty zaciągane w walutach krajów, lub wspólnot ponadnarodowych, które je po prostu drukują – w postaci zapisów elektronicznych zasilając swoje systemy finansowe?

Nikt nie zwrócił na to uwagi? Taka mała drobnostka, ciekawostka, może jakiś psikus rzeczywistości, ale płacimy za wszystko od początku transformacji straszne odsetki. Nazwiska osób, które zaproponowały wprowadzenie do Konstytucji stosownych zapisów są znane, to ciągle ważne persony w naszym życiu publicznym. Polityki innej niż poprzez zadłużanie się nie jesteśmy w stanie prowadzić, a zagraniczni inwestorzy mają prawo w ramach Unii Europejskiej do woli i bez żadnych ograniczeń kupować tyle obligacji naszego rządu ile tylko zechcą, jest przecież Wspólny Rynek. Natomiast banki jak wiadomo to instytucje prywatne, same się zarządzające, jedynie z „niewielką” pomocą swoich spółek matek, tak działa gospodarka rynkowa. W zasadzie z boku państwa, które ma gwarantować pokorę i niepodskakiwanie niewolników, zwanych eufemistycznie pracownikami, kredytobiorcami itd.

Po kryzysie z 2008 roku nikt rozsądny już więcej nie może mówić, że kapitał nie ma narodowości, bo ma nie tylko narodowość, ale można nawet wskazać powiązania, które są „zgrywane” jako pierwsze, żeby tylko wielkim i możnym nic złego się nie stało. Być może czas najwyższy pomyśleć o stworzeniu nieco innych podstaw dla funkcjonowania systemu gospodarczego?

Nie chodzi nawet o to, żeby psuć gospodarkę – bo na pewno natychmiast podniosłyby się takie okrzyki, ale po prostu nieco zmienić zasady, dostosowując je do tego co jest w Europie. Jeżeli tam można luzować ilościowo, to dlaczego u nas nie można? Bądźmy sprawiedliwi wobec siebie i mierzmy tą samą miarą. Oczywiście wiemy co to oznacza w praktyce, zwłaszcza w rękach tak nieodpowiedzialnych polityków jak niektórzy z naszych, więc może jednak lepiej od razu przyjąć Euro i mieć problem z głowy? Silny plus – likwidacja Rady Polityki Pieniężnej!

3 komentarze

  1. Zauważenie że pożyczamy drukowane przez innych pieniądze to wazna sprawa większość ludzi sobie z tego w ogóle nie zdjae sprawy

  2. inicjator_wzrostu

    Zdjęcie poraża, zderzenie starej Polski z jej nowym atawistycznym wcieleniem. Dziękuję.

  3. Na czele Rady Polityki Pieniężnej(RPP) stoi prezes NBP, zatem proszę sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest to organ niezależny i kto decyduje o decyzjach podjętych przez RPP.
    Tak na marginesie (żadna złośliwość z mojej strony) papiery dłużne, obecnie zwane Obligacje Skarbu Państwa można spokojnie podciągnąć pod nazewnictwo wcześniej używane, czyli weksel.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.