Egipt kolejne starcie

Jedna z ulubionych destynacji turystycznych Polaków staje się wielka niewiadomą, z jednej strony w zamieszkach giną setki ludzi z drugiej strony media same nie wiedza o co chodzi i miotają się w relacjach zarówno z Kairu, który wydaje się być epicentrum zamieszek jak i kurortów, które raz jawią się jako oazy spokoju innym razem miejsce zamieszek.

Zastanawiające jest to jak chęć posiadania „newsa” zabiera zdrowy rozsądek i logiczne myślenie. W ubiegła środę tematem przewodnim w jednej z najpopularniejszych telewizji informacyjnych naszego kraju było „utknięcie” polskich turystów w Sharm el Sheikh. Zdesperowany turysta przez telefon przedstawiał w czarnych kolorach swoja dramatyczną sytuację a prowadzący program jeszcze podsycał nerwową atmosferę twierdząc ze cały Sharm el Sheikh jest zablokowany do tego stopni, że nie można dotrzeć do lotniska. W ferworze paniki, pomijano nawet ten drobny fakt, że turyści mieli być przewożeni nie do lotniska w mieście w którym odpoczywali a do lotniska w oddalonej o dwieście kilkadziesiąt kilometrów Tabie (kurort przy granicy z Izraelem).

Turyści otrzymali wsparcie biura podróży, zapewniono im pobyt w przyzwoitych hotelach na koszt organizatora. Czy stała się im krzywda? Czy biorąc pod uwagę wprowadzenie stanu wyjątkowego w Egipcie zachowanie biura było nieodpowiedzialne? Zdecydowanie nie ale starczyło na preludium do sensacji. Niezaprzeczalnym faktem jest to, że obalony prezydent Egiptu został wybrany „demokratycznie” i że został obalony przez juntę wojskowa. Nie da się przejść obojętnie wobec setek ofiar śmiertelnych i tysięcy rannych ale warto pamiętać, że świat nie jest czarno biały i to, że Egipt od wielu lat był pod rządami co najmniej autokratycznymi. Pamiętajmy, ze Mursi został prezydentem na skutek swoistej „umowy społecznej” które miało na celu niedopuszczenie do wybraniu na prezydenta Egiptu osoby związanej z osadzonym w więzieniu prezydentem Mubarakiem. Lider „Bractwa Muzułmańskiego” zadeklarował współpracę z szerokim frontem ugrupowań liberalnych, lewicowych, demokratycznych, laickich w tworzeniu nowej konstytucji oraz przy przygotowaniu wyborów parlamentarnych, które miały się odbyć jesienią tego roku, zamiast tego doprowadzał do coraz większej radykalizacji Islamu w Egipcie, ograniczania swobód obywatelskich.

Dlatego „Rewolucja 2.0” w Egipcie został przyjęta z entuzjazmem niemal wszystkich sił politycznych i społecznych, zaprotestowało bractwo, gdyż wiedziało jak wiele może stracić, dziesiątki posad, posadek, urzędów które były w ich zasięgu tylko ze względu na przynależność partyjną wyparowało. Światowe media w pierwszym odruchu solidarności ze słabszym gwałtownie zaprotestowały po rozbiciu obozów „bractwa muzułmańskiego” w Kairze ale po pierwszym oburzeniu, kolejne deklaracje stają się coraz bardziej miękkie. Nie da się zamknąć oczu na to co radykalni islamiści wyprawiają z mniejszościami religijnymi, paląc kościoły, szkoły związane np. z wyznaniami chrześcijańskimi. Przytłaczająca większość krajów islamskich z regionu poparło rząd tymczasowy ustanowiony w Kairze po obaleniu Mursiego, między innymi dlatego, że są zdecydowanie przeciwni destabilizacji całego regionu do jakiej może dojść jeśli władza wróci w ręce zwolenników Mursiego. Paradoksalnie, cichego wsparcia udzielił nawet Izrael, przyzwalając na wprowadzenie większej ilości wojska na półwysep Synaj, gdzie na skutek porozumienia pokojowego ilość wojska była bardzo ograniczona.

Dla jasności nikt przy zdrowych zmysłach nie pochwala setek ofiar, nic nie uzasadnia nawet jednej ofiary ale warto wiedzieć, że przytłaczająca większość Egipcjan wydaje się popierać obecną władzę wojskową. Jeszce na koniec jeden kamyczek do ogródka MSZ i biur podróży, można odnieść nieodparte wrażenie, że nasz rząd robi wszystko aby nie doprowadzić do upadku kilku dużych polskich touroperatorów, tych, które są najbardziej zaangażowane w basen morza czerwonego. Nakazanie ewakuacji i wprowadzenie zakazu wylotów do egipskich kurortów oznacza prawdopodobnie upadek lub drastyczne problemy finansowe kilku biur co w konsekwencji oznacza irytację kilkudziesięciu tysięcy Polaków którzy wykupili wyjazdy w tych zapalnych kierunkach oraz innych oferowanych przez te biura. Znacząca wydaje się być postawa jednego z międzynarodowych biur podróży działających na naszym rynku, od miesiąca (wg deklaracji jego prezesa w środkach przekazu) domaga się prowadzenia tego zakazu i sam zawiesza te destynacje. Nie jest tajemnicą, że nie jest to najpopularniejszy kierunek w tej firmie a odgórne odwołanie tych wyjazdów spowoduje jak wcześniej wspomniano – bankructwa wśród krajowej konkurencji. Na forach internetowych, nie brakuje głosów rozgoryczenia klientów tego biura którzy woleliby, mieć możliwość samodzielnej decyzji lecieć czy nie. To czy lecieć czy nie jest pewnie dylematem w wielu polskich domach, warto tę decyzje podejmować jednak możliwie spokojnie, licząc z jednej strony na opanowanie sytuacji (oby możliwie pokojowe) w Egipcie a z drugiej strony na szczególną ochronę kurortów, która jednak w żadnym stopniu nie powinna pozbawiać nas zdrowego rozsądku…

One thought on “Egipt kolejne starcie

  • 19 sierpnia 2013 o 13:46
    Permalink

    Po co tam polscy turyści jechali?
    Przecież od kwietnia było wiadomo, że jest niestabilnie.
    POKOJOWE rozruchy uliczne w dobie broni maszynowej?
    Ktoś upadł na głowę.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.