Polityka

Dziwna sytuacja czyli jacy premierzy taki domniemany “zamach”?

2011. День защиты детей в Донецке 046» участника Andrew Butko. Под лицензией CC BY-SA 3.0 с сайта Wikimedia Commons

Podczas wizyty pani premier Ewy Kopacz na Ukrainie 17 września, wydarzyła się nadzwyczajna sytuacja. Na trasie przejazdu kolumny rządowej, w której były samochody polskiej premier i pana premiera Arsenija Jaceniuka – znaleziono broń przeciwpancerną, standardowy radziecki granatnik jednorazowego użytku (РПГ/RPG-26). Szybka, skuteczna broń, przeznaczona, co zwalczania celów opancerzonych na krótkich dystansach.

O znalezieniu broni poinformowały służby pana premiera Jaceniuka, kolumna z premierami zmieniła trasę przejazdu i nie było bezpośredniego zagrożenia, a ukraińskie służby zabezpieczyły znalezisko. Szczegóły w j. ukraińskim [tutaj]. Pod wiaduktem znaleziono jeden opakowany w folię granatnik a w pobliżu przygotowane stanowiska, z których można było oddać strzał w kierunku samochodów przejeżdżających drogą.

Sytuacja sama w sobie jest nadzwyczajna. Szefowa polskiego rządu podczas pobytu w sąsiednim państwie pogrążonym w wojnie domowej była w jakiejś mierze zagrożona atakiem, który mógłby spowodować jej śmierć, albo bardzo poważne poranienie. Skuteczność tego typu broni w przypadku trafienia w samochód osobowy jest w zasadzie gwarantowana, a trafienie wymaga tylko dwóch czynników – niezawodności w działaniu granatnika oraz odpowiedniego wyszkolenia osoby go obsługującej.

Nie wiemy niczego na temat tego, kto mógł taką broń tam umieścić. Jest to jednak tak popularne uzbrojenie na terenie krajów b. ZSRR, że mógł to zrobić każdy. Nawet numer seryjny produkcji niczego nie powie. O wiele więcej powiedziałaby osoba, która to uzbrojenie tam umieściła, jednak na tą chwile nie ma na ten temat informacji.

Dziwi jedno, – że był tylko jeden granatnik, w jednym miejscu i że w ogóle tam był. W zasadzie właśnie to drugie jest najdziwniejsze, albowiem jeżeli chcielibyśmy dokonać zamachu na kolumnę rządową przy użyciu granatnika tej wielkości tj. około 77 cm długości, około 7 cm średnicy i przy wadze nie przekraczającej 3 kg – bez problemu moglibyśmy go mieć ze sobą i co jest najważniejsze, nie jeden tylko co najmniej trzy, tak żeby móc bardzo szybko oddać jeden lub dwa strzały a trzecim po prostu pozbyć się tej części ochrony, która by przeżyła. Zresztą tego typu zamachu raczej nie przeprowadzałaby jedna osoba, tylko co najmniej dwie, każda przy użyciu 2-3 tego typu granatników. Wówczas przy zastosowaniu ognia z dwóch stron – nie powinno być żadnego problemu z trafieniem w cel zarówno oddalający się jak i zbliżający się. Trudno ocenić, co za uzbrojenie ma ze sobą ochrona polskiej premier za granicą, ale ochroniarze premiera Ukrainy na pewno mają broń długą i bardzo dużo amunicji, poza tym nie byłoby niczym dziwnym, jeżeli oddział szturmowy byłby w pobliżu np. w kolejnej kolumnie oddalonej o 10 minut lub poprzedzającej. W takich warunkach nie da się już ot, tak po prostu strzelić z granatnika do samochodu i uciec.

W praktyce, więc nie można stwierdzić z pełnym prawdopodobieństwem, że granatnik położony tam pod wiaduktem, był położony w celu dokonania konkretnego zamachu. Jeżeli nawet to nie zrobili tego ludzie doświadczeni, albowiem brakuje elementu klasycznego w przypadku każdego schowka na broń, czyli pułapki. Jeżeli gdzieś się odkłada broń, nie mając nad tym miejscem kontroli, to dla samego zatarcia wszelkich śladów jest w naszym interesie, żeby dotknięcie ukrytego pakunku wiązało się z jego samozniszczeniem. Do tego zawsze można użyć małej kostki materiału wybuchowego i kilku butelek z mieszanką palną – w konsekwencji otrzymujemy pożar połączony z eksplozją, po której wszystko się wypala.

Sposób zabezpieczenia tego granatnika wskazuje na to, że być może komuś zależało na tym, żeby został znaleziony? Ewentualnie to autentyczny przypadek, po prostu pozostawił go ktoś, kto nim dysponował, pozostawiając go w suchym miejscu? Tego również się nie dowiemy, jednak ilość znaków zapytania jest wystarczająco duża, żeby odsunąć hipotezę o celowości przygotowywania zamachu akurat w tym dniu, na tą określoną podwójną kolumnę rządową.

Na pewno jest to sytuacja dziwna, można powiedzieć, jacy premierzy taki domniemany “zamach”. Jednak musi to być nauczka dla naszych polityków na przyszłość, wyraźnie świadcząca o tym, że wojna domowa na Ukrainie weszła już w fazę, w której akty terroru mogą być powszechne. Trzeba brać na to poprawkę, z czego wynika prosta przesłanka – żadnych wizyt państwowych „w terenie” na Ukrainie więcej. Chwała ukraińskim specjalistom, że znaleźli i zneutralizowali to zagrożenie, jednak powtórzmy – dziwne, jest to, że ten granatnik w ogóle tam był, jeżeli miałby posłużyć do zamachu na podwójną kolumnę rządową. Przedstawianie całej sytuacji jako „uniknięcie zamachu” to chyba w tym przypadku słowa daleko na wyrost.

Ps. Na zdjęciu powyżej różne typy granatników – RPG 26 drugi od dołu.

7 komentarzy

  1. Wierny_czytelnik

    no właśnie coś mi się wydawało, że to małe jest i po co to składować pod wiaduktem w celu oddania strzału, jeszcze ktoś znajdzie i będzie monitorował ? potem jak to ruszyć? może podmienią głowicę i będzie tylko huk 🙂 Jaka premier taki zamach

  2. To przypomina “zamach” na jednego (niezbyt rozgarniętego) prezydenta, który chciał zabawić się strasząc pograniczników w kryzysu na tej granicy. Już nie wiem czy polscy przywódcy dopuszczają się prowokacji na polecenie z góry, czy też może są zwykłymi głupcami.

  3. Powtórka z rozrywki,to samo było w Gruzji z Lechem,i słynne Jaki Prezydent taki zamach! Tonący brzytwy się chwyta!!!

    • Ja też uważam, że przedstawiony temat bardziej nadaje się do kabaretu. Jenak z przykrością muszę stwierdzić, że współczesne kabarety zachowują się jak bezdomne zwierzątko, wyrzucone w czasie wakacji gdy dzieci wyjechały na kolonie lub do dziadków. Może warto rozwinąć akcję pomocy obecnym kabaretom aby choć trochę stały się odważniejsze. Natomiast moje uznanie dla komentatorów, piszą odważnie w zdecydowanej większości.

  4. Chciało by się zapytać w jakich stosunkach jest p. Kopacz z zięciem?

  5. Patent na zamach został już zarejestrowany, przez pewnego Gruzina. I nie był to na pewno Josif Dżugaszwili.

  6. Ech… nie udało się…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.