Dzisiaj zjemy OFE za 10 lat obniżymy wszystkim emerytury a za 20 lat…

Dzisiaj dla potrzeby oddechu finansowego na wkład własny do transz środków pomocowych skonsumujemy środki zgromadzone w OFE, a ściślej unieważnimy zobowiązania na jakie one opiewają w przyszłości, czyniąc je niewymagalnymi lub w zupełności je likwidując. Za dziesięć lat, jak znowu przetrawimy fundusze unijne i naprawdę olbrzymi wysiłek inwestycyjny własny – znowu staniemy przed kolejną ścianą, przed którą będziemy musieli zdjąć spodnie i pochylić się do przodu z rozwartymi pośladkami, ponieważ nie będzie pieniędzy na bieżące funkcjonowanie państwa, w tym na utrzymywanie hojnego systemu emerytalnego z przeszłości.

Dlatego dla potrzeb finansowania emerytur – dokonamy rewolucji w postaci uznania, że jednak emerytura obywatelska gwarantująca każdemu jakiś tam poziom dochodów oczywiście w widełkach to coś obiektywnie pożądanego i kojącego spory społeczne, albowiem nacisk polityczny uprawnionych będzie już wówczas niekwestionowanym wyzwaniem politycznym w kraju.

Nie będzie innego wyjścia, a stopniowo będziemy do tego przygotowywani przez 10 lat, kiedy to nie będzie problemem wydanie 100 mld zł na broń, ani rozparcelowanie funduszy unijnych na kanalizacje w gminach, które nie mają jej od 1000 lat istnienia w ramach naszej państwowości oraz grawerowanie laserowe śmiesznych napisów na kubkach. Już dzisiaj można się założyć z każdym, że za 10 lat lub może trochę wcześniej, znowu nie będzie pieniędzy na emerytury.

Nowi emeryci będą dostawali emerytury coraz niższe, na których tle „stary portfel” będzie raził swoimi 1700 złotymi lub mundurowymi trzema tysiącami! Ludzie będą się krzywić i buntować, nie rozumiejąc dlaczego, chociaż pracowali całe życie w brudzie i znoju, w pełnej niepewności co do kwestii zatrudnienia – nie skarżąc się na warunki pracy, mają mieć mniejsze pobory emerytalne od osób, które wesoło bawiły się w odławianie szczura herbacianego w swojej urzędowej lub mundurowej karierze.

Tego się nie będzie dało wyjaśnić zwłaszcza jednej grupie zawodowej – przedsiębiorcom. To oni dźwigają na swoich barkach łańcuchy generowania wartości dodanej w gospodarce, to oni są podmiotami decydującymi o kształcie rynku pracy. Dotyczy to w szczególności małych firm, z pewnością będą tacy, którzy sobie odłożą na emeryturę własną i członka rodziny na utrzymaniu, jednakże z pewnością nie zabraknie i takich osób, które będą liczyły na zabezpieczenie od państwa, na które płaciły solidnie przez cały okres pracy zawodowej. Prawdopodobnie nie unikniemy tutaj wielu, a nawet bardzo wielu rozczarowań i po prostu kłopotów.

Co będzie za lat 20-cia, nie da się nawet tego wyobrazić, wówczas proporcja osób pracujących do pobierających różne świadczenia socjalne będzie niekorzystna na tyle, że staniemy przed problemami nowego typu – w rodzaju skąd w ogóle wziąć jakiekolwiek pieniądze na jakiekolwiek świadczenia oraz w jaki sposób zapewnić funkcjonowanie gospodarki i społeczeństwa, składającego się głównie ze starych, schorowanych i pogrążonych w depresji – nastawionych roszczeniowo konsumentów.

Naszym problemem będzie to, że wówczas nie będziemy mieli możliwości nawet kogoś opodatkować. W tym znaczeniu, że wszelkiego rodzaju manewry podatkowe – jak dzisiaj na podatkach pośrednich nie będą dawały rezultatu, gdyż siła nabywcza społeczeństwa będzie uzależniona od dochodów, których nie będzie z czego wypłacać. Możemy rzeczywiście stać się krajem, w którym hordy starych i głodnych ludzi będą koczowały pod zagranicznymi dyskontami (supermarkety zbankrutują) w oczekiwaniu na wyrzucanie kolejnej partii przeterminowanego towaru. Coś co dzisiaj jest pokazywane w telewizji jako patologia systemu pomocy społecznej, w przyszłości może stanowić stały element naszego życia – wystarczy, że rozpowszechnią się tzw. bony żywnościowe, rozdawane przez państwo, ewentualnie może bardziej przez Unię Europejską, no bo państwo może już wówczas nie istnieć, albo ograniczać się tylko do wywieszania swoich symboli.

Na tym tle bardzo interesująco będzie się rozwijać kwestia górnego pułapu wieku pracy. Obecnie mamy 67 lat, wprowadzone ekspresowo i półgębkiem, była to „reforma”, tak szokująca, że niektórzy nie zrozumieli jej treści nawet po jej dokonaniu – ludzie nie spodziewali się tak prostego złamania „umowy społecznej” przez rząd. Można się założyć, że w ciągu najbliższych 20 lat, jeżeli tylko jakiekolwiek statystyki długości życia będą się wydłużać – nastąpi podniesienie granicy wieku emerytalnego do 68 a może nawet i 70 lat. Wówczas z rozkoszą będziemy wspominać te wspaniałe czasy, kiedy żyliśmy ze świadomością obowiązku pracy jedynie do 67-iu!

One thought on “Dzisiaj zjemy OFE za 10 lat obniżymy wszystkim emerytury a za 20 lat…

  • 30 października 2013 o 23:12
    Permalink

    za kilkanaście lat kiedy do wieku emerytalnego dociągnąć zdołają pracujący na umowach śmieciowych (ale już tych posortowanych:) ) i ci pracujący w kolorowych strefach (zbliżonych do odcieni szarości) okaże się że …. i tu mi wyobraźnia płata figla … może ktoś pomoże i dopisze szczęśliwe zakończenie ???

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.