Dziękujemy wam „komuchy” i „solidaruchy”!

Dziękujemy wam „komuchy” i „solidaruchy”, dziękujemy wam bardzo, za to i tylko za to, że chociaż raz w historii naszego kraju, bez rozlewu krwi i mordowania się cichaczem zza węgła udało się nam coś osiągnąć! Tym czymś jest cud naszego odrodzenia, naszej wolności, naszej swobody, prawo do przynależności do zachodniej wspólnoty narodów – cywilizacji, której byliśmy, jesteśmy i będziemy przedmurzem i bastionem.
Nie ma bowiem nic wspanialszego niż wolność w życiu człowieka, zarówno wolność „od” jak i wolność „do”, to się nam akurat udało osiągnąć, co prawda cena transformacji była i jest nadal dramatyczna, jednakże to że na jej początku nie było tego, jak Polacy zwykli zaczynać przemiany – to wielka zasługa wszystkich ludzi przy Okrągłym Stole, zarówno dawnej władzy jak i przedstawicieli opozycji. Dogadanie się wówczas to był wielki, naprawdę wielki sukces, za który wdzięczne społeczeństwo będzie wam wypłacać do ostatnich dni wysokie emerytury.
Tym bardziej cieszy nasz sukces i tym bardziej widać jak kolosalną drogę przeszliśmy – jak popatrzymy na sytuację rozrywanej przez złe emocje, niepogodzonej z własną historią Ukrainy. Niewiele brakowało przecież, a mogliśmy być w podobnej – przerażającej sytuacji, kraju z pozoru samodzielnego, ale wewnętrznie zależnego od kaprysów wąskiej elity ekonomiczno-politycznej, której kaprysy równoważą wolę Narodu.
Z powyższych względów ocenianie przeszłości, zdolności do dialogu i niezachwianej chęci przeprowadzania reform, żeby stać się krajem jak najbardziej europejskim i zachodnim – musi uwzględniać, że to co zmarnowaliśmy to po prostu koszt. Można było z pewnością lepiej, można było osiągnąć więcej, można było zlikwidować mniej. Jednakże to już jest nie ważne. Liczy się to, że wybieramy posłów do Parlamentu Europejskiego (już trudno, że czasami idiotów lub obcych), ale jest to wartość sama w sobie – unijne prawa i przepisy tak znienawidzone i powszechnie wyśmiewane (nie bez pewnych racji) – stanowią jednak to coś więcej, za co warto nawet zginąć, ponieważ naprawdę można w każdej chwili wyjść z domu i iść, iść, iść aż do Lizbony! Czy to nie jest wspaniałe? Czy to nie jest wartość sama w sobie? Dlatego właśnie tak niesłychanie ważna jest europejska solidarność, zwłaszcza że Europa – tak ciężko doświadczona w kryzysie – pomimo konieczności refinansowania zadłużenia krajów południa, zdecydowała się nadal wspierać nas finansowo i znowu dostaniemy GÓRĘ SZMALU! To nic, że większość z tych pieniędzy wróci na zachód – i bardzo dobrze, niech zarabiają mądrzejsi i lepsi, ale liczy się to, że stoimy przed szansą, o jakiej nie marzyliśmy przez ostatnie 300 lat! Porządek, spokój, bezpieczeństwo, stabilizacja, rosnąca – powoli i ospale, ale jednak względna zamożność. Chociaż to ciężko przechodzi przez gardło, cieszmy się z tego co mamy, albowiem rzut oka na Ukrainę pokazuje, że jednak lepiej jest być biednym kuzynem w bogatym domu, niż oglądającym jego fasadę spacerowiczem z ulicy!
Unia Europejska jest dla nas nadrzędną wartością tak samo bezcenną jak Rzeczpospolita! To nasza wtórna Ojczyzna, za której wartości, współobywateli i granice – będziemy walczyć do ostatniej kropli krwi, ponieważ nic lepszego nie wymyślono w czym byłoby nam lepiej. Miejmy nadzieję, że europejscy politycy będą umieli powiedzieć obywatelom prawdę i przedstawić konieczność zjednoczenia się – prawdziwej federalizacji, likwidacji przymiotów państw narodowych – jak dyplomacja, wojsko, część ministerstw. Naprawdę nic nie stoi na przeszkodzie, żeby rządzić całą Unią z Brukseli, a sprawy wewnętrzne – zwykłego zarządu zostawić rządom narodowym i samorządowi. Im szybciej wpadniemy na to samo na co Amerykanie pod koniec XVIII wieku tym lepiej dla nas i tym szybciej będziemy bardziej konkurencyjnie i bardziej efektywnie akumulować bogactwo, a o nic innego tutaj nie chodzi.
Przeszliśmy długa drogę, bardzo cierpiąc i ponosząc ofiary – czas najwyższy jest powiedzieć B, skoro się powiedziało A, nie ma odwrotu od europejskiego super-państwa, wspólnie zarządzanego przez jeden ośrodek, posiadający demokratyczny mandat – nie rządów państw, ale OBYWATELI UNII EUROPEJSKIEJ. Dopiero wówczas, jak sprawy kluczowe – zjednoczymy pod wspólnym kierownictwem, będzie możliwe efektywne zarządzanie dające takie korzyści skali, o jakich dawno nikomu się w Europie nie śniło.
Ucieknijmy przed problemami do przodu, tak jak przy Okrągłym Stole, ucieknijmy do przodu wszyscy razem – Polacy, Czesi, Niemcy, Hiszpanie – wszyscy razem, solidarnie, wszyscy jesteśmy Europejczykami, a Europa… no cóż, tu liczy się pragmatyzm, otóż Europa ma jedną Panią Kanclerz i jedną szansę na sukces, tu i teraz…

3 myśli na temat “Dziękujemy wam „komuchy” i „solidaruchy”!

  • 1 grudnia 2013 o 11:03
    Permalink

    Tak rozumiem ,iż autor poyższy tekst pisał w formie , o zabarwieniu ironicznym. No bo jak możemy traktowac zalecenia “naszych komisarzy i jednocześnie okupantów”, chćących nam wydrzec resztki suwerenności, w celu stworzenia europejskiego superpaństwa. A tak na poważnie Szanowny autor KPI, czy o “drogę pyta “??? W niedzielne przedpołudnie, mysli się na “mniejszych obrotach”, pomimo to chyba rozumiem “przesłanie”autora. Pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • 1 grudnia 2013 o 15:08
    Permalink

    Wreszcie poważny tekst dotykający sedna losów Polski − ważący osiągnięcia (nie zapominając o wpadkach i porażkach kolejnych rządów) ostatniego ćwierćwiecza i uświadamiający rolę szczęśliwego losu i społecznego kompromisu w chwili próby. Ten fragment tekstu „krakauera”: „Dziękujemy wam „komuchy” i „solidaruchy”, dziękujemy wam bardzo, za to i tylko za to, że chociaż raz w historii naszego kraju, bez rozlewu krwi i mordowania się cichaczem zza węgła udało się nam coś osiągnąć! Tym czymś jest cud naszego odrodzenia, naszej wolności, naszej swobody, prawo do przynależności do zachodniej wspólnoty narodów – cywilizacji, której byliśmy, jesteśmy i będziemy przedmurzem i bastionem” – winien być rotą codziennego apelu w każdej polskiej szkole.
    Co z tą wolnością robimy i zrobimy zależy od roztropności nas samych – od dalekowzroczności, inteligencji i przyzwoitości elit rządzących na wszystkich szczeblach zarządzania rozwojem: od centrum czyli rządu poprzez samorządy regionów/województw do samorządów miast i mniejszych gmin. Utrwalone podziały społeczne, rozpasane partyjniactwo, „polityka” kościoła czy kryzys polityki w wymiarze europejskim i światowym stanowią poważne zagrożenie i wyzwanie dla kolejnych ekip rządzących i nas obywateli.

    Odpowiedz
  • 1 grudnia 2013 o 15:38
    Permalink

    Szczególnie upodobałam sobie zdanie “Nie ma nic wspanialszego niż wolność w życiu człowieka, zarówno wolność “od” jak i wolność “do”…”.
    Zgadzam się zacznijmy być na razie choćby tylko Europejczykami, uczmy się zwyczajów i obyczajów innych narodowości, to procentuje. Artykuł napisany lekko i przyjemnie jak przystało na lekturę w dni wolne od pracy.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.