Kultura

Dzieci z odzysku 28

 Przymusowe trochę wakacje

Wygonił nas remont. Nie było wyjścia. Dzieciaki w samochód i jedziemy pod Poznań na działkę. Zabraliśmy, co tylko się dało. Reszta dojedzie drugim rzutem. Czeka nas tu kilkunastodniowy pobyt. Albo i więcej. Wszystko zależy od rozwoju sytuacji. Do przewiezienia jest dużo. Trójka dzieciaczków z Pogotowia wymaga przerzucenia z jednego miejsca na drugie wielu rzeczy. Zostaję z dzieciaczkami, teściowa wraca do Poznania. Po południu dowiezie pozostałe bagaże. Tymczasem małe baraszkują na trawie wśród zabawek.

Trzeba wszystko przygotować do wielodniowego pobytu. Jak dojadą łóżeczka, będę je składał na górze w naszym domku działkowym. Pozornie łatwe zadanie robi się tutaj nieco trudniejsze i wymagające. Po pierwsze domek jest drewniany i szczególnie na górze jest gorąco. Bardzo gorąco. Pot zalewa oczy. Taki urok domku. Drugi kłopot, to mała przestrzeń. Złożenie pierwszego łóżeczka poszło szybko. Z drugim problem. Żeby je zmontować, trzeba gdzieś i jakoś pozbyć się poprzedniego. Na dół nie da rady, bo na górę wchodzą tylko w kawałkach. Trzeba jeszcze wymyśleć sposób rozstawienia, tak by weszły dwa łóżeczka, materac dla teściowej i maleństwa. No i aby w tym wszystkim dawało się poruszać, zaglądać do łóżek, wkładać tam i wyciągać ze środka maluszki. Jest jeszcze okienko, które na dzień koniecznie trzeba otworzyć, aby nie było takiej sauny. W nocy wszystko szybko wystygnie i będzie znośnie. O ile noce będą ciepławe. Jeśli nie, zrobi się zimno. Ale i na to jesteśmy przygotowani. To i tak lepsze, niż pozostawać z trójką w remontowanym mieszkaniu.

W mowie serca VII

2014.06.02
Poznań

przemawiasz co dnia
za każdym razem
jakby to był pierwszy raz
jakbym nigdy jeszcze
Twych słów

zawsze nowa
zawsze świeża
ożywcza zawsze
miłość twa

przyswajam cię
zbliżam do Twych stóp
niechaj Twój cień
choć ocieni mnie

Adam Gabriel Grzelązka

To wszystko jeszcze przede mną. Teraz musze zająć się innymi sprawami. Trzeba tylko jakoś okiełznać starszaki, które pełzają wszędzie, a w szczególności tam, gdzie ja. Najlepsze wyjście – huśtawka. Wsadzam każde do osobnego krzesełeczka.

Nieoczekiwana zwłoka

Wyjazd miał trwać tydzień, góra dwa. Tymczasem przeciągnął się do miesiąca. Żeby było weselej, z trójki zrobiła nam się czwórka. Co prawda czwarte dzieciątko przyszło do nas tylko na pewien czas, ale nieco nam to pokomplikowało życie. Ot chociażby taka prosta sprawa, jak transport. Zaczęły się kłopoty z przemieszczaniem. Trójkę dzieciaków bez problemu ładujemy w nasz samochód. Ale co zrobić z czwartym? Przecież nie ma go nawet gdzie posadzić. Z przodu nie wolno. Z tyłu nie ma już miejsca. To co, do bagażnika?! Żadną miarą. Ot, potrzeba albo drugiego samochodu, albo jeździć na raty. Drugi sposób wymaga dodatkowej osoby. Ot układanka logistyczna. Przecież nie zmienimy samochodu na większy.

To samo ze spacerami. Są one codziennym elementem. Zazwyczaj po śniadaniu, jeśli pozwala na to pogoda, a ta zazwyczaj pozwalała, zabierałem wózek i ruszałem na spacer. Dwójka trafiała do bliźniaka, trzecie do przystawki. Co jednak z czwartym? Ano znów na raty. Runda z jednym zestawem, powrót, runda z drugą trawą. O tyle łatwiej, że wygodniej jest chadzać z bliniakiem, niż trojaczym przystawkowym wózkiem. Akurat wózka czworaczego u nas nie mamy. Chociaż niektóre pogotowia mają. Ba, jest i takie, co ma karawan na sześć dzieciaczków. Ale to inna bajka.

Są Pogotowia, w których dzieci jest więcej. Nie jest to najlepsze rozwiązanie, ale konieczne. Samych Pogotowi jest niestety wciąż za mało. A dzieci w nich pozostają zbyt długo. Mechanizmy prawne, instytucje są zbyt niemrawe. Zbyt powolne. Każde kolejne dziecko ponad podstawową trójkę zmniejsza mobilność takiego Pogotowia. Problemem staje się każde wyjście z domu. Tym bardziej, że trafiają tutaj dzieciaczki bardzo jeszcze małe, samodzielnie niechodzące. Potrzebny jest wózek. Lub wózki. I dodatkowa para rąk.

Poznań, 2014.07.07 – 2015-01.10
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

2 komentarze

  1. wieczorynka

    Bardzo miły i optymistyczny artykuł i chwała, że są ludzie którym los najmłodszych nie jest obojętny.
    Na temat różnych urzędników wpisałam na tym portalu wiele (na ogół negatywnie), tym razem sobie daruję aby pozostawić nastrój optymizmu.

  2. inicjator_wzrostu

    Ciekawy i wiosenny tekst, pełen oczekiwania na przyjście Pana w Wielkanoc.
    Pozdrawiam autora.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.