Kultura

Dzieci z odzysku 17

 Byliśmy razem

Jedno jest pewne. Całą nasza trójka była w domu. W moim domu. Dlaczego w moim, za chwilę wyjawię. Byliśmy tam przez jakiś czas wspólnie z mamą. Póki nie odeszła i nas nie porzuciła. Mojego taty jakiś czas nie było. Wtedy to pojawiła się na świecie właśnie moja siostra. Jego pierwsze małżeństwo okazało się porażką i szybko rozpadło. Potem kobiety zmieniały się często i żadna zbyt długo z alkoholikiem nie wytrzymywała. A lubił sobie tatuś popić, oj lubił. Bardzo lubił. Tak bardzo, że skończył jak kończą alkoholicy. Wątróbka padła, rozpadła się i organizm przegrał walkę z tą okrutną chorobą. Tak się pewnie z mamą poznali. Tak mnie zapewne poczęli. I z tym muszę żyć, jakoś sobie przez całe życie radzić. Cóż, gdy dwoje rodziców pije i to pije na umór i pije często, dzieci chcąc nie chcąc ze skutkami ich alkoholizmu będą musiały zmagać się już całe życie. Ot, kolejny powód, aby abortować, aby sterylizować. Tyle, że ja jestem, istnieję, żyję i dobrze mi z tym. I wara wam od mojego życia!

Pocałunek tęsknoty IV

2010-05-14 Poznań

życie
drapieżne twe szpony
szarpią mi duszę
nigdy nie wiedziesz
prosto do celu
lecz krążysz uparcie
zbaczasz mijasz obok
prowadzisz na manowce
by po chwili
powrócić z blaskiem w chwale

jesteś darem
ujarzmić ciebie
niepodobna

błąkasz się we mnie
błąkasz się ze mną
to cofasz się
to wyprzedasz mnie co sił

bywa że mnie zapominasz
czasem tulisz czule
całujesz z tęsknotą
spragnione me wargi
przywracasz nadziei iskierkę

Adam Gabriel Grzelązka

Dla mnie antykoncepcja oznacza nieistnienie. Śmierć przedwczesna lub niepoczęcie się. Dla mnie sterylizacja mamy lub taty oznacza niemożliwość zaistnienia. Dla mnie aborcja oznacza wydanie na mnie wyroku śmierci. A wtedy nie byłbym kim jestem. Nie pisałbym, co właśnie piszę. Nie byłbym. Łatwo jest potępiać innych, póki nie dotyczy to nas osobiście. Łatwo skazywać na śmierć poczęte życie, póki samemu się nie jest w ich gronie.

Się udało

Cóż. Nam się udało. Ja się urodziłem. Brat się urodził. Siostrzyczka się urodziła. A tato siedział w więzieniu akurat za pobicie kogoś tam za coś tam. Zdarza się. Łatwo się wkurzał po pijaku. A pijaka najłatwiej skazać. Może zresztą jednak to jego byłą wina? Któż teraz dojdzie prawdy. Było, minęło. Myśmy byli, zaistnieli, zostali poczęci, zostaliśmy urodzeni. Znaleźliśmy się wspólnie pod jednym dachem. Aż mama zniknęła. Poszła w długą i nie wróciła. Odeszła. Porzuciła nas. Kolejny powód, aby taka nie miała już nigdy dzieci. Tyle, że ona nie stała się taką po urodzeniu siostrzyczki. Ona była już taka wcześniej. Wiec ani mnie, ani jej, a być może i ani brata by na tym świecie jednak nie było, gdyby… Myśmy jednak mieli szczęście. Przynajmniej do narodzin. To nam wyszło. To nam się udało. To nam zostało ofiarowane. To jej prezent dla nas: nasze życie. Mimo wszystko, dar przecież co jak co, ale dla naszej trójki, dla każdego z nas osobiście, jakżesz bardzo bezcenny.

Mama odeszła. Dlaczego? Nie wiem. Z kim? Nie wiem. Pewnie z jakimś nowym facetem. A może właśnie tato z więzienia wyszedł i ją przegonił, jak się dowiedział, ze siostrzyczka jest, że ona mu się za jego plecami z innym… Nie wiem. Nidy w sumie nie zapytałem. A teraz już nie mam na to szans. Nie mam kogo. A mamy nie znam. Nie wiem, gdzie jest. Więc mi ot tym nie opowie. Nie wytłumaczy się z tego, co i dlaczego tak zrobiła. Było, minęło. W każdym razie. Jestem. Jesteśmy. Istniejemy. Żyjemy. Dzięki niej. Bo nas nie zabiła. A mogła. Albo mogła zostać do zabicia przymuszona. Co jak co, ale była wyśmienitą kandydatką i do sterylizacji i do przymusowej aborcji. Takiej z nakazu sądu, z wyroku.

Odeszła. My zostaliśmy w domu. Nie na długo jednak. Los wkroczył pomiędzy nas. Rozdzielił nas. Ja zostałem dzięki dziatkom. To z inicjatywy babci i dziadka pozostałem. Nie zabrano mnie do domu dziecka, jak brata i siostrę. Zostałem, bo byłem synem ich syna. Zostałem i wychowywała mnie babcia w sumie, gdyż dziadek zmarł, gdy miałem pięć lat. A tato? Cóż… bywał. Najczęściej ciągle pijany.

Rozstanie

Co z rodzeństwem? Trafili do domu małego dziecka. Obecnie już nie istniejącego. Ba, nawet archiwum po nim nie istnieje. Przepadło jakoś gdzieś bezpowrotnie. Tato ponoć odwiedzał czasem rodzeństwo. Nie za często, bo nieczęsto bywał trzeźwy. W wieku trzech lat siostrę ktoś zaadoptował. Możliwe, że nawet nie ma pojęcia, że ma dwóch braci. Że ja jestem jednym z nich. Tato próbował ją kiedyś odnaleźć. Prawo jednak mu to uniemożliwiło. Jedynie ona mogłaby odnaleźć mnie. Nie ja ją. Ale musiałaby wiedzieć, że była adoptowana. A o tym jej nowi rodzice niekoniecznie moli jej powiedzieć. Albo jeśli nawet, to nie wspomnieli, że jeszcze był brat, którego nie chcieli i drugi, który pozostał z ojcem i dziadkami.

CDN. Część 3 z 5.

Poznań, 2014.04.24
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One Comment

  1. Mam nadzieję, że Autor dla równowagi następnym razem opisze tatę, mamę oraz trójkę dzieciaków jako kochającą się rodzinkę, przecież takie też istnieją i przypuszczam, że jest ich większość, proszę nie dyskryminować tych rodzin.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.