Kultura

Dzieci z odzysku XIV

 Dzieci utracone

Są niestety jeszcze dzieci utracone. Tracimy dzieci na różne sposoby. Z jednej strony są takie, które się już do Pogotowia Rodzinnego, Rodziny Zastępczej, czy też adopcji już nie nadają. Nie nadają się nawet do zwykłych domów dziecka. Ich człowieczeństwo zostało bowiem mocno zwichnięte. Są skażone moralnie. Zostały zdeprawowane. Pomoc dla nich przyszła zbyt późno. Nie została podjęta żadna decyzja lub z decyzją zwlekano zbyt długo. A dziecko rosło, dojrzewało i demoralizowało się coraz bardziej. Odczłowieczało się. Odspołeczniało. Koniec końców trafia do poprawczaka. A kilka lat później – o ile dożyje – zapewne wyląduje w więzieniu. Gdzieś po drodze wyrządzi wielu ludziom nieodwracalną krzywdę. Może nawet zabije. Są to dzieci pozostawione samym sobie, dzieci ulicy, dzieci wzrastające w warunkach patologicznych i przesiąknięte aspołecznymi i amoralnymi zachowaniami. Dzieci wypaczone przez alkohol, narkotyki, prostytucję i inne formy wykorzystywania seksualnego czy psychicznego. Im nie można już pomóc. Niektóre z nich same będą miały dzieci i obyśmy owym dzieciaczkom zdołali i zdążyli jednak pomóc.

Verba latebat X

2011-03-25
Poznań

budzę w sobie słowa uśpione
chcę powiedzieć
chcę byś wiedziała
że nie potrafię żyć
że nie potrafię kochać
dopóki na straży mego serca
mego martwego serca
stoi czujnie strach

nawet nocą nie dajesz mi wytchnienia
nie pozwalasz bym zapadł w sen
wiec przesypiam dnie
nadrabiając miną lęk
i uciekając od ciebie
w nieistnienie tej niby śmierci

żadne jednak słowo
nie potrafi wypowiedzieć tego
co czuję gdy serce moje
wyrwałaś ze mnie tylko po to
by zdeptać mnie z błotem
by je rozszarpać
a niepotrzebne odrzucić

Adam Gabriel Grzelązka

Dzieci bez szans

Tracimy też dzieci na drugi, bardzo bolesny sposób. Są to dzieci zamordowane. Zamordowane przez własnych rodziców. Przez pijane czy naćpane matki. Przez nowych konkubentów mamusiek. Dzieci zagłodzone. Dzieci potopione. Dzieci zakatowane. Dzieci poduszone. Dzieci narkotyzowane. Dzieci pojone alkoholem. Czasem o tym słyszymy. Coś gdzieś nie zafunkcjonowało. Los tych dzieci przypieczętowała nieodwołanie śmierć.

Tracimy również dzieci poprzez aborcję. Są to tysiące dzieci rocznie. Dzieci, którymi można by się zająć, które znalazłyby nowe rodziny czy to zastępcze czy też adopcyjne, a może i sama matka po urodzeniu jednak pokochałaby i otoczyła opieką swe poczęte i mimo wszystko narodzone dziecko. Ale nie. Nie opuszczono do tego. Zabito je. Odebrano mu istnienie. To naprawdę ogromne zastępy dzieci.

Ile natomiast tracimy rocznie w Polsce dzieci poronionych na skutek antykoncepcji – tego nie wie niestety nikt. I nigdy się nie dowiemy, ile z nich traci swe życie na skutek tego, że matka zrobiła wszystko, aby się nowe życie nie mogło począć, a ono i tak wbrew oczekiwaniom się rozpoczęło. I już w chwili poczęcia było bez szans. Już w chwili poczęcia było skazane na sromotną porażkę. Na śmierć. Czasem jednak takie dzieci przeżywają. Zniekształcone, zniszczone organizmy mimo wszystko próbują się dzięki matce naturze w złowrogim środowisku matki nosicielki rozwijać. Często tylko po to, aby kilka tygodni po zwycięskiej walce (choć z konsekwencjami) z antykoncepcją polec na polu aborcji. A jeśli uda im się to zagrożenie ominąć i się rodzą, cóż – zapewne żaden szpital nie ma danych na temat tego, ile dzieci z uszkodzeniami fizycznymi, psychicznymi i genetycznymi, które się szczęśliwie urodziły to dzieci, które nieco wcześniej, kilka miesięcy wcześniej musiały stoczyć zażartą walkę z antykoncepcją mechaniczna czy chemiczną w łonie swej beztroskiej matki. Natura mimo wszystko przezwycięża czasem opór i pragnie by nowe życie się zrodziło. Jednak to nie matka, lecz dziecko musi płacić całym swym istnieniem za decyzje mamuśki.

Smutne jest w tym wszystkim to, że mordować dzieci pomagają sami lekarze. Ci, którzy winni ratować życie – zapisują środki antykoncepcyjne. Wyposażają matki w broń pozwalającą im zabijać własne poczęte dzieci. Ci, którzy stoją na straży ludzkiego istnienia – własnoręcznie mordują dzieci w łonach matek podczas aborcji. Ci zaś, którzy odżegnują się od bycia katami nienarodzonych, piętnuje się i wyśmiewa. Przymusza się ich do bycia mordercami i współzabójcami. Nakazuje się im zabijać miast ratować życie ludzkie. Z podobnym dylematem spotykają się farmaceuci. Sumienie ich gwałci się i wypacza nakazami i przymusem.

Boże przykazanie mówi: nie zabijaj. Na nim zbudowana jest całą etyka chrześcijańska broniąca życia. Bynajmniej nie chodzi o to, że zakaz ów ma powstrzymać w człowieku rodzącą się żądze mordowania. Nie zabijaj stoi na straży życia. Broni zabijanych. Broni poczynającego się życia. Żyj i pozwól żyć. Żyj i daj szansę żyć. Żyj odpowiedzialnie. Skoro jednak już poczęło się w tobie lub dzięki tobie życie, którego nie chcesz, którego nie akceptujesz, które odrzucasz od siebie, którego się wypierasz, nie zabijaj. Pozwól, że dzieciątkiem zaopiekują się inni. W Pogotowiu Rodzinnym takie dziecko zawsze będzie chciane i kochane. To stąd odbiorą go przyszli rodzice czy to rodziny zastępczej czy adopcyjnej. I dzieciaczek zacznie nowy rozdział swego krótkiego życia. Rozdział ze wszech miar szczęśliwy. Będzie dzieckiem odzyskanym. Dzieckiem nieutraconym. Dzieckiem żywym. Kochanym. Chcianym. Po prostu będzie. Mimo wszystko będzie. A jednak będzie. Będzie żyć. Pomimo. Na przekór. Wbrew.

Część 6 z 6.

Poznań, 2014.04.29
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One Comment

  1. Drogi Autorze, z całym szacunkiem, ale w jeden worek wrzucił Pan dzieci “nienarodzone” przez antykoncepcję czy “spędzone płody” oraz dzieci okaleczone przez społeczeństwo, tak! przez nasze społeczeństwo, przez system zdeprawowane – przez co jak Pan pisze trafią do więzienia “a może kogoś zabiją”…

    Trochę Drogi Autor przesadził!

    Antykoncepcja i czasem też aborcja – PRZECIWDZIAŁA krzywdzie tych dzieci!

    Sam Pan najlepiej wie że system jaki mamy w tym zakresie jest zupełnie chory i niehumanitarny, o jakimkolwiek “chrześcijaństwie” nie wspominając!

    Niestety, ale czasem jesteśmy zmuszeni wybierac “mniejsze zło”…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.