Społeczeństwo

Dzieci z odzysku 31

Dzieci krzywdzone i wykorzystywane

Choroby można wyleczyć. Nie wszystkie. Ale można. Dużo trudniej jest w przypadku dzieci krzywdzonych przez ich środowisko rodzinne. Przemoc jest częstą przyczyną odbierania dzieci rodzicom z domów patologicznych, domów gdzie króluje alkohol, gdzie pojawiają się narkotyki. Bicie to nie jedyny kłopot. W takich domach często nie przelewa się z pieniędzmi i brakuje notorycznie jedzenia. Szczególnie dla dzieci. Szczególnie tego odpowiedniego pożywienia dla dzieci. Najgorszą rzeczą, jaka może się dzieciakom przytrafić, to przemoc seksualna. Dzieciaki, którym się to przytrafiło, zachowują się w sposób szczególny. Zachowują się nieadekwatnie do swego wieku w kontakcie z dorosłymi. Im starsze dziecko, im dłużej było wykorzystywane, tym większego spustoszenia doznało w swoim ciele i umyśle.

Przemoc psychologiczna czyni w umysłach małych dzieci ogromne spustoszenie. Sprawia, że ich stosunek do otoczenia nie jest normalny. One wciąż się boją. Wciąż muszą walczyć o przetrwanie. Wciąż walczą o uwagę. O jedzenie. O bliskość. O bezpieczeństwo. O każdy dzień. O każdą chwilę. Nie zachowują się normalnie. Nie poznają swego środowiska. Nie rozwijają się harmonijnie. Nie potrafią się bawić ani same z sobą, ani z dorosłymi, ani z innymi dziećmi.

Kierunek: nowe życie

Przychodzi czas, kiedy sytuacja prawna dziecka pozwala na rozpoczęcie procesu adopcyjnego. Pojawiają się wówczas instytucje zaangażowane w ów proces. Instytucje, które dotychczas nijak się dzieckiem nie interesowały, teraz zaczynają zasypywać Pogotowie papierkami i wymaganiami. Z jednej strony rodzice adopcyjni czy zastępczy mają jak najbardziej pełne prawo do wiedzy o stanie zdrowia dziecka. Z drugiej procedury pozyskiwania tej wiedzy są abstrakcyjne, bezsensowne i karmią jedynie biurokratycznego raka toczącego nasze państwo. Bardziej szkodzą dziecku niż pomagają. Im więcej bowiem wymagań, zleceń lekarskich, tym proces adopcji bardziej się zwleka. Bo oczywiście na wymogach się kończy. Żadna instytucja nie pomaga w uzyskiwaniu dostępu do specjalistów. A na to trzeba i czasu i często pieniędzy. Bo czasem prywatna wizyta jest jedynym sposobem, aby dostać opinię takiego czy innego specjalisty, inaczej dziecko musiałoby czekać kilka miesięcy na swoją kolej.

Czy dziecko jest zdrowe, czy nie, gdy trafiało do Pogotowia, nikogo to nie interesowało włącznie z instytucjami to dziecko w Pogotowiu umieszczającymi. W przypadku dzieci z interwencji dostajemy do Pogotowia zawsze wielką niewiadomą. I zostajemy z tym problemem na lodzie. Bez żadnego wsparcia. Bez żadnej pomocy medycznej czy psychologicznej.

Gdy jednak dziecko ma być adoptowane, wymaga się od Pogotowia tony papierków. Wywiera się presję, domaga się natychmiastowych działań. Nakazuje się poddać dziecko dziesiątkom badań, które w tym momencie i tak już mijają się z celem. Które nie mają najmniejszego sensu. Bo albo jeśli dziecko było chore i tak już ta choroba zdążyła się w jakiś sposób ujawnić. Jest wiadoma i podjęte zostały jakieś możliwe środki zaradcze. Papierków jest wiele. Trzeba wiele czasu, wiele zabiegów, wiele chodzenia, załatwiania skierowań, aby je wszystkie wypełnić. Instytucji to jednak nie interesuje. Ona ma postawę roszczeniową. Ma to być wypełnione i już. Teraz, zaraz, natychmiast. Ale to problem Pogotowia, a nie instytucji, aby znaleźć na to czas i pieniądze.

Kierunek: biurokracja

Wiedza medyczna tak zdobyta nie wnosi niczego nowego. Jest co najwyżej papierkowym potwierdzeniem tego, co i tak wiadomo. Ale chodzi o pieczątkę. Nic więcej. Gdy papierek trafia do Instytucji, zapada cisza. Akta wracają na półkę. Powstaje oczywiście kolejny raport o sukcesie. I zapada cisza. Aż instytucja przypomni sobie, że potrzebne jej kolejne zaświadczenie. Kolejny świstek. Dla instytucji to ważne. Ona zawsze głodna jest biurokratycznego sukcesu. Musi się bowiem wykazać przed władzami miasta, że jest potrzebna, że działa prężnie, że jest niezastąpiona. Inaczej okroją ją z pieniędzy. Oskubią z funduszy i popadnie w zapomnienie. Będzie klepać biedę. To, czy zajmuje się czymś pożytecznym czy tylko takie pożyteczne poczynania pozoruje, jest dla instytucji i dla budżetu miasta bez znaczenia. Ważne są raporty. To jednak jest po prostu fikcja. Kolejni urzędnicy zajmujący się papierkami i nie wnoszący niczego pożytecznego do tego układu. W tym wszystkim tak naprawdę nie chodzi o dobro dziecka. Ani nawet o jego zdrowie. Chodzi o pieniądze. I o ciepłe etatki. O wygodną, dobrze płatną pracę.

Przy okazji zatrudnia się w tych instytucjach masę specjalistów, którzy biorą furę pieniędzy za swoją pozorną pracę, ale pożytek z nich żaden. Nikt się nie kwapi, aby wspierać Pogotowia, aby posyłać do nich specjalistów, w szczególności psychologów czy pedagogów. Potrzeby Pogotowia dla instytucji są drugorzędne. Na pierwszym miejscu stoją potrzeby instytucji i jej rosnący apetyt na pieniążki. Chcesz skorzystać z ich pomocy – musisz pofatygować się sam. Musisz im dziecko potrzebujące pomocy dowieźć. Dostarczyć. Pozostawić. Potem o konkretnej porze odebrać. Co w tym czasie począć z pozostałymi dziećmi umieszczonymi w Pogotowiu, nie wiadomo. To problem Pogotowia, nie instytucji. Instytucji to nie obchodzi. Radź sobie człowieku sam. Nikt ci nie pomoże. Nikt nie poda pomocnej dłoni.

Do wysysania pieniędzy od państwa, a zatem pieniędzy pochodzących z naszych wysokich drapieżnych podatków, instytucja czasem zaprasza do współpracy różne instytucje non-profit: stowarzyszenia i fundacje. I znów nie aby troszczyć się o dziecko, ale aby wysysać kasę. Bo przy okazji obłowi się i sama instytucja. Potwierdzi potrzebę swego istnienia. Biurokracja się kręci. Papierki produkują kolejne papierki. Sposobów wyłudzania pieniędzy i pozorowania niesienia pomocy jest wiele.

Poznań, 2015.05.01
Autor: Adam Gabriel Grzelązka

One Comment

  1. MOTTO: “Świadoma manipulacja zorganizowanych przyzwyczajeń i przekonań mas jest ważnym elementem demokratycznego społeczeństwa. Jesteśmy rządzeni, nasz rozum jest kształtowany, nasze gusta i guściki kreowane, nasze idee są w większości sugerowane przez ludzi, o których myśmy nigdy nic nie słyszeli.”

    DZIECI SĄ KRZYWDZONE I WYKORZYSTYWANE !!!

    PIERWSZA KWESTIA…(tak sie zaczyna)
    USG, badanie ultradźwiękowe, po prostu szkodzi zdrowiu dziecka w łonie matki.Dlaczego robią to naszym dzieciom?!
    https://jarek-kefir.org/2015/10/08/usg-szkodzi-zdrowiu-plodu-dlaczego-robia-to-naszym-dzieciom/
    —DRUGA KWESTIA…(no a pózniej)
    Wsi spokojna, wsi wesoła… Wydawałoby się, że nie ma nic lepszego dla ciężarnej i jej nienarodzonego dziecka jak pobyt na wsi, z dala od smogu i zanieczyszczonego miejskiego powietrza.
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/mieszkanie-w-sasiedztwie-obszarow-opryskiwanych-pestycydami-zwieksza-ryzyko-urodzenia-dziecka-z-autyzmem-2016-08
    —TRZECIA KWESTIA…(a teraz to już z górki)
    “Współczesna medycyna” oparta jest na całkowicie wątpliwych zasadach „służby zdrowia”, nie przywiązujących znaczenia do samego życia (legalne dzieciobójstwo), które uznają zwyrodniałe zboczenia za normę i nawet nie przeciwdziałające eksperymentom z nowymi „medykamentami” na jednej części populacji na rzecz korzyści dla innej części populacji. Ogólnoświatowy proces szczepienia wszystkich jest na to najlepszym dowodem.
    http://www.polishclub.org/2015/07/14/dr-jerzy-jaskowski-szczepionki-zabijaja-wiecej-ludzi-anizeli-aligatory-weze-niedzwiedzie-czy-psy-razem-wziete/
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/szczepienne-pogromy-prof-maria-dorota-majewska-2016-08

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.