Dystrybucja szczepionki będzie wyzwaniem logistycznym i organizacyjnym

fot.red.

Dystrybucja szczepionki będzie wyzwaniem logistycznym i organizacyjnym. Nasz rząd pokazuje się w pełni szczęśliwości spotykania się z polskim przedstawicielem globalnej amerykańskiej firmy farmaceutycznej, pan premier po raz kolejny mówi o szczepionce (opiera się na wierze – to nie jest żart). To są bardzo dobre wiadomości, ale trzeba na to popatrzeć jako na wyzwanie o charakterze logistycznym i organizacyjnym. A z planowaniem czegokolwiek, organizacją i przeprowadzaniem – wedle procedur, mamy w tym kraju chyba wszyscy się zgodzimy – międzypokoleniowy problem. Po prostu to się nam nie udaje, już abstrahując od przyczyn – trzeba się temu obiektywnie przyjrzeć – nie udaje się nam i traktujmy to jako przesłankę obiektywną. Z którą mamy sobie poradzić, zawczasu, a nie po czasie biadolić, że się nam nie udało, że zmarnowaliśmy szansę, pieniądze i potencjał lub przespaliśmy czas. Trzeba do tego podejść jak do poważnego wyzwania, które nawet jak będzie miało się nie udać, to system wyreguluje się sam w taki sposób, że efekt ostateczny osiągnie założony poziom, którym powinna być gotowość do szczepienia co najmniej 150% chętnych, którzy się zgłoszą w czasie rzeczywistym.

Ograniczenia dla organizacji systemu

Problem będący wyzwaniem procesowym polega na tym, że najbardziej prawdopodobnie dostępną szczepionkę, trzeba będzie dostarczyć z fabryki do pacjenta, w bardzo ściśle zdefiniowanym czasie od jej wyprodukowania i przy zachowaniu parametrów dla zdefiniowanych warunków fizycznych. Generalnie będzie nas ograniczał czas i temperatura przechowywania, która musi być w zdefiniowanym zakresie temperatur ujemnych, zapewnianych generalnie przez np. tzw. suchy lód.

W związku z tym, że na wstępie założymy, że się nam nie udaje organizowanie procesów w sferze publicznej, trzeba się zastanowić – kto ma takie kompetencje w naszym kraju i jest w stanie przeprowadzić tak trudny proces?

Dwa lub trzy systemy dystrybucji

Dla wielu osób natychmiast otwiera się wizja użycia Wojska, które to zorganizuje i przeprowadzi. Jednak nie powinno się tym zagadnieniem obarczać tylko tej instytucji, bo nie jest ona do tego powołana, aczkolwiek może to zadanie procesować w ograniczonym zakresie – po wyposażeniu w specjalne środki jako element rozbudowy kompetencji medycyny wojskowej. Oczywiście można sobie wyobrazić zakupienie instalacji i zbudowanie sieci dystrybucyjnej, wraz z transportem wojskowym szczepionek. Można zaangażowanie Wojska traktować jako zadanie zabezpieczające, stanowiące zduplikowanie całego procesu, z konieczności w bardziej ograniczonym zakresie niż system powszechny. Chodzi o to, żeby w państwie mieć co najmniej dwa podsystemy dystrybucji – zupełnie niezależne, od momentu dostawy szczepionki do granic Polski. Jeden subsydiarny – o mniejszej skali oddziaływania organizowany przez wojsko i przez nie zarządzany, a drugi – powszechny, dla wszystkich chętnych obywateli, organizowany na podstawie osobnych procesów, miejsc, instytucji i działań. Właśnie w ten sposób powinno to być skonstruowane już u samego założenia. Przy czym, jeżeli tylko będą chętni, to nie powinno się ograniczać dystrybucji przez podmioty prywatne, na zasadach w pełni komercyjnych, jako trzeci komponent systemu dystrybucji. Pod warunkiem pełnego rozgraniczenia, tak żeby podmiot świadczący usługę na zasadach komercyjnych, nie mógł równolegle świadczyć usługi publicznej. Ponieważ ten model mamy standardowo w opiece zdrowotnej i polega on na pasożytowaniu na systemie publicznym.

Trzeba postawić na prywatny i zbudowany od podstaw system dystrybucji

Żeby to chociaż miało szansę się udać, to bezwzględnie tylko sektor prywatny może przeprowadzić. Nie ma po prostu możliwości, żebyśmy jako państwo w rozumieniu administracji podołali tak złożonemu procesowi jak dystrybucja szczepionki, wymagająca zachowania parametrów określonych w czasie i warunkach fizycznych. W praktyce oznacza to, potrzebę wyznaczenia parametrów i wzorców oraz podpisanie umów z podmiotami, które mogą zająć się logistyka, dystrybucją i jeżeli będzie taka potrzeba – samym szczepieniem odbiorców docelowych. Jednak to nie jest najważniejsze, najważniejsze jest zapewnienie, że proces samej dostawy do punktu szczepienia, będzie zorganizowany w sposób standaryzowany. Może to na ostatnim metrze wyglądać w ten sposób, że dwóch pracowników firmy wnosi lodówkę ze szczepionką do punktu szczepień lub pacjenci są szczepieni w specjalnym punkcie mobilnych szczepień. Sama organizacja tego etapu to już kwestia spełnienia wymogów stawianych tutaj przez prawo i to jest zdefiniowane. Problemem jest wszystko to, co się dzieje „pomiędzy”.

Baza danych zarejestrowanych chętnych do szczepień

Jeżeli system powszechny ma być oparty na dobrowolności szczepień, to powinno się to opierać na dobrowolnej rejestracji z wyprzedzeniem – za pomocą kanałów elektronicznych (aplikacja, strona internetowa – np. osobna dla każdego województwa). Nie jest żadnym problemem stworzenie aplikacji, która poprzez telefon komórkowy, pozwoli zarejestrować każdego chętnego, ze wskazaniem jego geolokalizacji, a tym samym grupować zgłaszające się osoby wg. kryterium geograficznego i na tej podstawie później stworzyć harmonogram miejsca i czasu szczepień. Aplikacja może po zarejestrowaniu przydzielać zgłaszającemu odpowiednie miejsce wg. gradacji preferowanych i wcześniej zdefiniowanych kryteriów (np. selekcja osób z grup ryzyka, preferencja dla zawodów większego ryzyka, czy preferencja miejsca ze względu na występowanie większej ilości przypadków zakażeń itp.).

Ponieważ nie wszyscy mają telefony komórkowe, należy przeprowadzić również klasyczną rejestrację chętnych, najlepiej w oparciu o instytucje Samorządu Terytorialnego, które rejestrowałyby i informowały ludzi o miejscu i czasie szczepienia – w sposób tradycyjny – listem, telefonem lub służbą kurierską.

Docelowo chodzi o to, żeby z odpowiednim wyprzedzeniem zebrać informacje z terenu całego kraju od chętnych ludzi. Na tej podstawie przeprowadzić segregację miejsc i czasu dostaw, bo można całość opracować bazodanowo i nawet w czasie rzeczywistym informować ludzi o ilości czasu oczekiwania do szczepienia i jego miejscu dostępności. Wówczas z jednej strony mielibyśmy dostawy szczepionek do najbardziej preferowanych punktów szczepień, a z drugiej – mielibyśmy generowany strumień ludzi, wg. ustalonych preferencji przez kanały elektroniczne, w określonej ilości, miejscu i w przewidzianym okienku czasowym.

Mniej więcej, tylko w ten sposób można zaprojektować schemat systemu dostaw i dystrybucji szczepionek. Co na pewno wymagałoby gromadzenia olbrzymiej ilości danych, nie tylko od chętnych do zaszczepienia, ale także z punktów szczepień, gdzie powinny być monitorowane przez służby zewnętrzne – ilości i czasy szczepień, tak żeby wszystko było odnotowywane. W praktyce oznaczałoby to, potrzebę umieszczenia w każdym punkcie szczepień uprawionych osób z końcówką systemu, wprowadzających u weryfikujących dane. To da się zorganizować.

Spojrzenie od strony liczb – 150% dla populacji liczonej na 45 mln

Podchodząc do tego od strony liczb, to trzeba przyjąć, że mamy około 45 mln ludzi. Tak, wliczamy osoby pracujące w Polsce, co nie powinno nikogo dziwić – szczepienie ich, jest w naszym interesie. To znaczy – szczepimy każdego, kto jest w Polsce legalnie i chce się szczepić w systemie publicznym. 45 mln ludzi wymaga około 70 mln dawek szczepionek w systemie, przy założeniu że mamy mieć gotowość na 150% To założenie jest potrzebne, jeżeli przyjmiemy, że część operacji się po prostu nie uda z przyczyn losowych lub systemowych (np. awaria instalacji, wypadek komunikacyjny, cokolwiek – np. wadliwa partia).

Na szczepienie jednego pacjenta trzeba przewidzieć co najmniej 15-20 minut, to jest czas pozwalający na przyjęcie człowieka, przeprowadzenie czynności administracyjnych i samą czynność szczepienia. Przy czym należy założyć, że pacjenci specjalni w tym osoby o ograniczonych możliwościach poruszania się, czy też np. osoby starsze, mogą wymagać więcej czasu – lub odrębnego systemu dystrybucji. Jednakże w systemie powszechnym, to 20 minut jest bezpieczną granicą czasową.

To oznacza, że jeden punkt szczepienia tj. jedno fizyczne krzesło, na którym będzie się szczepić, umożliwiające jednorazowe szczepienie jednej statystycznej osoby (proszę zwrócić uwagę na określniki przymiotnikowe „fizyczne” i „statystycznej”) może w ciągu 8 godzinnego dnia pracy obsłużyć jednorazowo 23 osoby. Wynika to z kalkulacji jedna osoba na 20 minut (jak się okaże dalej, to bardzo optymistyczne założenie – przy podejściu na serio do tego procesu), czyli trzy na godzinę, przemnożone przez osiem godzin i minus 20 minut na ustawową minimalną przerwę w czasie pracy (realnie powinna być dłuższa). Ponieważ mogą się zaciąć komputery, albo zatrzasnąć drzwi lub po prostu nie być mocy w sieci, należy przewidzieć, że na jednym fizycznym krzesełku można przyjąć statystycznie 20 osób dziennie. To powiązanie pomiędzy fizycznym i statystycznym punktem widzenia jest bardzo ważne, bo wynik ostateczny trzeba dzielić przez dwa! Ponieważ każdy musi mieć podane dwie dawki.

Tworząc 100 punktów szczepień wg. powyższego wyliczenia, jesteśmy w stanie zaszczepić dziennie 2000 osób, czyli około 50 tyś osób miesięcznie przy założeniu, że punkty byłyby czynne także w soboty (co jest uzasadnione ze względu na możliwe potrzeby ludzi). Wszystko zależy od organizacji procesu, ale jak widać w ten sposób można zaszczepić około 600 tyś., osób rocznie. W przypadku organizacji jednego punktu w jednym powiecie i większych miastach, tak żeby mieć około 400 punktów tego typu, można myśleć o bezpiecznym zaszczepieniu około 2,4 mln osób w ciągu roku. Jeżeli pójdziemy dalej i wydłużymy czas pracy punktów o 25% czyli o dwie godziny dziennie, to łącznie możemy zaszczepić około 3 mln osób w ciągu roku. Pamiętając, że musimy każdego zaszczepić dwa razy i to w przeciągu zdefiniowanego czasu tj. 3 tygodni, to znaczy że realnie przy 400 punktach możemy zaszczepić rocznie około 1,5 mln osób.

Reasumując rozważania ilościowe, nasze potencjalne zdolności wedle zarysowywanej koncepcji, to około 3,33% naszych potencjalnie maksymalnych potrzeb. Oczywiście można się bawić w skrócenie czasu na jedną osobę o połowę, wówczas zwiększa się ilość wyników, ale pamiętajmy, że nie mówimy o prezentacji z ładnych zdjęć w popularnym programie do tworzenia prezentacji lub o ładnej i równej tabelce w arkuszu kalkulacyjnym. Mówimy o żywym procesie, który trzeba założyć, że się nie uda. Właśnie dlatego, żeby nie zmarnować szansy na szczepienie, trzeba przyjąć odpowiednie ograniczenia i założenia systemowe.

Proces jako wynik żywych relacji

Proces szczepienia to będzie wynik żywych relacji, dlatego będzie opierał się na chaosie. Porządkowanie całości w oparciu o centralną bazę danych jest jedyną możliwością na zarządzanie całością. Pamiętajmy o reżimie czasu i miejsca. Być może istotną rolę mogą tu odegrać ruchome punkty szczepień, przemieszczające się pomiędzy miejscami najdogodniejszymi dla ludzi do grupowania się? Problemem jest jednak to, że samo grupowanie się ludzi powoduje ryzyko przenoszenia wirusa. Dlatego kwestię punktów obwoźnych należy traktować subsydiarnie, na pewno mają wielką rolę do odegrania, głównie w mniej zaludnionych częściach kraju. Jednak w dużych skupiskach ludzkich, to muszą być procesy wręcz sterylne, zakładające totalną separację osób przychodzących i odchodzących, tak żeby nie generować odkładania się wirusa na infrastrukturze fizycznej. Czyli trzeba zbudować śluzy, systemy odkażające ludzi, do tego osoby szczepiące powinny być odpowiednio separowane i w warunkach podciśnienia, filtro-wentylacji itd. To zaś powoduje, że założone 20 minut na osobę, to jest czas, który może okazać się zbyt optymistyczny.

W praktyce powyższe obliguje nas do stworzenia warunków w zasadzie laboratoryjnych, a to oznacza, że stworzenie jednego fizycznego punktu szczepienia w tym standardzie może kosztować około 2 mln Złotych. Mniej więcej tyle wyniosłoby stworzenie systemu kontenerowego z podciśnieniem separacją ludzi na dużych stadionach. To już robi nam około 800 mln PLN plus koszty wynajęcia i zabezpieczenia infrastruktury dla 400 punktów. Dodajmy koszty ludzkie, szkolenia i ewentualne błędy, bo one będą i będą powodować straty – nie da się ich uniknąć. Będzie to bardzo, ale naprawdę bardzo kosztowny proces. Jeżeli MUSI SIĘ UDAĆ, to powinien być mniej więcej w powyższy sposób wymiarowany.

Warto śledzić to zagadnienie na forum interpelacji Parlamentu Europejskiego: “Dystrybucja szczepionki przeciw COVID-19“.

7 thoughts on “Dystrybucja szczepionki będzie wyzwaniem logistycznym i organizacyjnym

  • 14 listopada 2020 o 08:36
    Permalink

    Ciekawe naszkicowanie łańcucha problemów, przed którymi stoimy.

    Rząd, jak na razie widzi to jako ZAKUP, przelew finansowy po dostawie szczepionek i wstawka w TV – jak się szczepi JEDNĄ OSOBĘ.

    Problemem jest MINUS 80 stopni, w których musi być przechowywana szczepionka i taka organizacja, żeby w punktach szczepień ludzie się wzajemnie nie zarażali.

    Dochodzi masowość przedsięwzięcia, która może spowodować przedłużenie procesu szczepień – na lata.

    No i postawa pana Prezydenta, który kiedyś deklarował się jako ten, co się nigdy nie szczepił …

    Dlatego rozróżnijmy propagandę rządową od realiów i dodajmy – SPOŁECZNEJ PSYCHOZY, która może procesowi szczepień – towarzyszyć.

    Jedni mogą unikać szczepień, inni – naciskać żeby ich JUŻ, jak najszybciej – zaszczepić.

    Cała masa zachowań ludzkich i przewidywany chaos organizacyjny.

    Zobaczymy, na razie są tylko komunikaty i obietnice Premiera-bankowca.

    To znaczy że pieniądze na zakup szczepionek są.

    Ale to, co z nimi dalej zrobić, jak zostaną dostarczone do przejścia granicznego (minus 80 stopni!) – tego już nikt nie określa.

    Dlatego artykuł jest bardzo cenny, bo jest jeszcze kilka miesięcy na przygotowanie procesu masowych szczepień.

    Wniosek: należy włączyć MYŚLENIE i to na MAX-a.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 14 listopada 2020 o 08:52
    Permalink

    po przeczytaniu felietonu, który jest w istocie gotowym schematem planu dystrybucji szczepionki na poważnie w naszym kraju mam jedną absolutną pewność, to się po prostu nie może udać. Nawet powmimo tego, że auutor założył co najmniej 4 zabezpieczenia żeby się jednak udało, to właśnie dlatego się nie uda bo u nas nikt tak nie myśli, takie myślenie nie istnieje, ani na poziomie eksperckim – bo boją dupy co powie środowisko, ani w administracji, bo politycy nie oczekują i zniszczą wychylającego się urzędnika i na poziomie politycznym, gdzie liczą się już tylko odprawy w karuzeli kolejnych posad. Szkoda, że redakcja OP nie jest Radą Ministrów RP.

    Odpowiedz
  • 14 listopada 2020 o 10:30
    Permalink

    Ja nie chcę żadnej zachodniej szczepionki. Z natury nie ufam, żadnej komercyjnej firmie zachodniej. A jak już są aż takie wymagania logistyczne, aby szczepionka był skuteczna, to każdy myślący Polak powinien się zastanowić, co jest grane, co to za szczepionka, która musi mieć aż tak ostre kryteria, aby była skuteczna? A z tą skutecznością to też lipa, bo co to jest 90%, za mało danych statystycznych mają, aby tak to oceniać. Rachunek prawdopodobieństwa to nie wszystko, bo trzeba wziąć pod uwagę jeszcze zróżnicowanie biologiczne ludzi i różne występujące u nich obciążenia genetyczne i chorobowe. Czy szczepionka została przetestowana właściwie w różnych warunkach biologicznych organizmów ludzkich? Nie jestem oczywiście specjalistą w temacie, ale te proste pytania logiczne powinny nam dać odpowiedź na pytanie, czy nie za dużo ryzykujemy jako naród.

    To już wolę nabrać odporności stadnej ryzykując zakażenie, niż ponosić może ryzyko jakichś chorób degeneracyjnych w wyniku zaszczepienia się zachodnim preparatem wątpliwej jakości, bo jak tu utrzymać warunki laboratoryjne do szczepienia? Porąbało ich czy co?
    https://wolnemedia.net/who-przyznala-ze-covid-jest-niewiele-grozniejszy-od-grypy/

    Chociaż Cejrowskiego organicznie nie znoszę, za jego ostatnie wypowiedzi o oddawaniu Szczecina Niemcom, za katopolactwo i wiele innych prymitywnych tekstów, to tu się z nim zgadzam:
    https://demotywatory.pl/5034387/Zgadzacie-sie

    A co z rosyjską szczepionką? Dlaczego nie kupić “Sputnika V”, skoro jest łatwiejszy w obsłudze i bezpieczniejszy dla Słowian? Bo skoro Rosjanie się szczepią i żyją, tzn. że my też przeżyjemy. 🙂

    „Osobiście uważam, że do marca 2021 roku powrócimy do normalności, ale nadal wierzę, że szczepionka będzie bardzo przydatna i mam nadzieję, że będzie dostępna dla wszystkich. Ogólnie bardzo mnie cieszy fakt, że szczepionka „Sputnik V” jest obecna na kontynencie południowoamerykańskim” – zapewnił profesor Nadey Hakim.
    https://pl.sputniknews.com/swiat/2020102313247781-hiszpanski-profesor-o-rosyjskiej-szczepionce-sputnik-V-sputnik/

    No i podobno WHO chce się zapoznać z testami i efektami rosyjskiej szczepionki, którą chce zalecać na świecie.
    No ale Polska jako kraj skolonizowany nie ma szans na samodzielne podejmowanie decyzji i skorzystanie z osiągnięć nauki rosyjskiej. Wymrzemy w tej republice bananowej, zachód już nas zniszczył ekonomicznie, a teraz nie jest wykluczone, że zrobi to biologicznie.
    No nie ufam im, bo doniesienia z przeszłości o skutkach niektórych szczepionek i medykamentów na rynku amerykańskim i odszkodowania jakie firmy musiały płacić osobom które doznały uszczerbku na zdrowiu z tego powodu, każe mi się po prostu bać ich specyfików.

    Dlatego zgodnie z opinią Cejrowskiego należy najpierw zaszczepić rząd, posłów i wszystkich bez wyjątku polityków, oraz cały kler. A po roku, czy dwóch, jak oni przeżyją dopiero my naród możemy się zastanowić, czy będzie to potrzebne. 🙂

    No i też kolejny ważny problem. Firmy zapewne chcą, aby zarobić gruba kasę na szczepieniach? To jest sposób na dobry biznes! Tak jak ze szczepionkami przeciwko grypie? Wystarczy wzmacniać odporność organizmu naturalnie, dbać o swoje zdrowie fizyczne i grypa nie jest groźna. Tak samo i Covid, nie jest groźny dla większości, jeżeli odporność organizmu jest na wysokim poziomie, a tę budujemy na co dzień.
    https://www.medonet.pl/koronawirus/to-musisz-wiedziec,koronawirus-a-poziom-witaminy-d–niepokojace-ustalenia,artykul,57185454.html
    Oczywiście witamina D to tylko jeden z elementów budowania odporności. Rezygnacja ze śmieciowego zachodniego jedzenia, czyli zdrowe odżywianie bez chemii niszczącej organizm, zioła, aktywność fizyczna – to powinno dać nam odporność właściwą.

    Odpowiedz
    • 14 listopada 2020 o 17:49
      Permalink

      @Miecław. “…to powinno dać nam odporność właściwą.
      Ależ, Miecławie od kiedy i komu potrzebne jest twoje, moje zdrowie, zwłaszcza pobierających świadczenia jak
      i tych wchodzących w smugę cienia?
      Pro: wit. “D”
      Prymo, stan wyjściowy, musisz ustalić poziom 25OHD od tego zależne będą dawki które winieneś przyjmować (2000 jednostek to se możesz w buty zakroplić), w przypadku niedoboru (szacuję na 3/4 populacji w Polsce zwłaszcza od października po maj) w grę wchodzą
      naprawdę duże braki , a więc – dawki. Najkorzystniejsza forma dla ludzkiego organizmu – promienie słoneczne
      w m-cach od maja do września eksponowana górna część tułowia (klata, plecy)najkorzystniejsza pora
      pomiędzy godz.11-14, najlepiej codziennie przez ok. 20 min, oczywiście przez kilka ładnych godz. unikać kąpieli jako że częste mycie skraca życie. Okres jesienny to już suplementacja, ‘niekoniecznie
      z kroplomierza”, spożywamy różne formy jajek najlepiej “od kury” 🙂 te są dobre , przyswajalne formy wit. ‘D” oczywiście po delikatnej obróbce gotowane na miękko bądź smażone delikatnie ścięte, można (kto lubi) pić na surowo “ze skorupki” z dodatkiem soli, przypominam że skorupki jajek (najlepiej własnych – 🙂 ) po stosownej obróbce wygotowanie i przemiał na proszek) to doskonałe pokłady wapnia (i nie tylko) do posypywania np. kanapek … do rzeczy, wit “D” rozpuszczalna jest w tłuszczach
      więc w trakcie przyjmowania konieszno choćby mała kanapeczka grubo posmarowana masłem
      nie żadnym mazidłem masłopodobnym, wystarczy że oszukiwani byliśmy na żywca co najmniej ze dwie dekady
      kiedy to lansowano różne takie smarowidła, a piramidę żywieniową należ postawić na nogi BO, to
      co nam proponuje i zaleca służba zdrowia i żywieniowcy to jest CHORE i ZBOCZONE.. do rzeczy! Więc należy odwrócić!
      Jeśli dawki wit “D” zwiększamy do 10000-15000 jednostek można i więcej! Konieszno, MUSIMY
      uwzględnić w suplememntacji zestaw niezbędny do prawidłowego toku przywracania zdrowia,
      a więc w grę wchodzi pełny – ADEK. I przypominam witamina-witaminie nie jest równa, co to znaczy
      na rynku dużo produktów nie spełniających wymaganych kryteriów, szukałby np. takich na których
      dziwnie uwziął się GIS czy inna pharma”, jest na tapecie, skąd nie wychodzą kontrole – tam produkt i bez kontroli ZAWSZE trzymał normy i standardy wg norm amerykańskich (nawet!) co nie jest prostą sprawą, tematu na pewno nie wyczerpałem w 50 %, myślę ze jednak podałem to co istotne w temacie!

      Odpowiedz
  • 14 listopada 2020 o 11:10
    Permalink

    Dla naszych polityków w ogóle takie skonstruowanie procesu nie mieści się w percepcji, a jeżeli nawet to nie bo by się bali że się nie uda i będą odpowiadać przed mediami. Niestety – państwo bez administracji nie ma szans się dobrze rządzić.

    Odpowiedz
  • 14 listopada 2020 o 21:36
    Permalink

    Bill Gates zainwestował w szczepienia 10 miliardów dolarów i… oszacował zwrot inwestycji!

    To jest dla niego jedynie biznes. Szczepienia to najlepsza inwestycja, jaką podjął kiedykolwiek!

    To jest zysk 20:1, więc jeśli spojrzysz tylko na korzyści ekonomiczne, to całkiem duża liczba w porównaniu do czegokolwiek innego.

    „To nie jest historia szczepionek. To jest historia zarządzania populacją”.
    ———————————————————————————————————
    Benjamin Rush, (https://pl.wikipedia.org/wiki/Benjamin_Rush) sygnatariusz Deklaracji Niepodległości:

    Jeśli nie wprowadzimy wolności medycznej do Konstytucji nadejdzie czas, kiedy medycyna zorganizuje się w tajną dyktaturę, aby ograniczyć sztukę leczenia tylko jednej klasy ludzi, bez przywilejów dla innych. Ten czas jest teraz!

    “Wolność może istnieć tylko w społeczeństwie wiedzy. Bez uczenia się, ludzie nie są zdolni do poznania swoich praw.”

    Inny amerykański ojciec T. Jefferson – powiedział ‘Społeczeństwo, które będzie sprzedawać odrobinę wolności za odrobinę porządku, utraci obie te zalety, na obie bowiem nie zasługuje.”
    Cały film do obejrzenia pod tym linkiem:

    https://www.bitchute.com/video/6zBOr9d0gDUq/

    “Jeden z najważniejszych dokument roku 2020. Film rewelacyjnie porusza większość elementów związanych z tematami programu szczepień, rola WHO, Billa Gatesa, Tedrosa Adhanoma, Anthony’ego Fauci i innych.

    Film ten zagłębia się w mechanizmy propagandy mediów głównego nurtu, pokazuje jak giganci technologiczni z Doliny Krzemowej wpływają na nasz umysły, jak wielka farma i inne agencje niszczą nasze zdrowie, ten nowy film Mikki Willisa łączy te wszystkie punkt w jedną całość i wyświetla niesamowity obraz powiązań i interakcji systemu globalnego nadzoru a ludzkością.”

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.