Dymisja rządu pani Beaty Szydło po brexicie?

Ktoś na siłę próbuje stworzyć w naszych mediach sezon ogórkowy. Wiele się dzieje w sytuacji międzynarodowej, brexit jest wydarzeniem na miarę przyjęcia polski do struktur zachodnich przed laty, tymczasem dyskusja w naszych mediach była jałowa i natychmiast wygasła, jak tylko pojawił się kolejny mecz.

W ogóle o najważniejszych sprawach nie wypowiadają się najważniejsze osoby w państwie, a nawet jeżeli to w sposób zdawkowy, podczas gdy brexit będzie miał dla nas istotne znaczenie i to nie tylko ze względu na około miliona Polaków mieszkających na Wyspach! Sytuacja jest na tyle poważna, że wymagałaby co najmniej dyskusji w Sejmie, poprzedzonej przedstawieniem przez Ministra Spraw Zagranicznych – informacji o sytuacji oraz o możliwej zmianie stanu stosunków w których się znajdujemy. Co więcej, należałoby postulować jakieś krótkie przemówienie pani premier lub głowy państwa w omawianym kontekście, tak żeby społeczeństwo wiedziało z jakiego rodzaju wyzwaniami ma do czynienia. Skąd ludzie mają się dowiedzieć i rozeznać w sytuacji? Pasowałoby z pierwszej ręki, więc co stoi na przeszkodzie np. orędziu do Narodu?

Przecież słów pewnego – co prawda – ważnego polityka, o tym że za brexit odpowiada pan Donald Tusk (oddajemy jedynie sens wypowiedzi), nie można brać na serio, ani na żarty. Chociaż, nie wiadomo, może ten pan ma właśnie takie poczucie humoru? Różnie z tym bywa u ludzi.

Proponowanie nowego Traktatu, na szczęście nie wyszło poza fazę zapowiedzi, z tego co wiadomo pani Szydło, nie zgłosiła niczego takiego na ostatnim posiedzeniu Rady, którą zwołał pan Przewodniczący Tusk, chociaż takie postulaty zapowiadała. Problem polega na tym, że jeżeli mielibyśmy coś takiego inicjować, to byłoby największe osłabienie Unii Europejskiej z jakim mielibyśmy do czynienia w okresie największej próby. Jednak rząd próbował zrobić wiele, żeby rozmyć sprawę wcześniejszego wyboru partnera strategicznego w ramach Unii Europejskiej.

Polska postawiła na Wielką Brytanię, warto przytoczyć słowa pana ministra Waszczykowskiego z jego expose: „(…) Wysoka Izbo, będziemy utrzymywać dialog i regularne konsultacje na różnych szczeblach z najważniejszymi partnerami europejskimi. W pierwszej kolejności z Wielką Brytanią, z którą łączy nas nie tylko rozumienie wielu ważnych elementów agendy europejskiej, ale także podobne podejście do problemów bezpieczeństwa europejskiego. Wspólna percepcja problemów europejskich została potwierdzona m.in. w czasie mojej niedawnej wizyty w Zjednoczonym Królestwie. Jednocześnie z całą mocą chcę podkreślić: nie będzie zgody polskich władz na naruszenie jednego z fundamentów Unii, a więc prawa obywateli Unii Europejskiej do swobodnego przemieszczania się w Unii (Oklaski), również ze względu na znaczenie mobilności pracowniczej dla silnego jednolitego rynku w ramach globalnej rywalizacji. Nie będziemy akceptować rozwiązań, które skutkowałyby dyskryminacją naszych rodaków w jakimkolwiek państwie członkowskim Unii Europejskiej.(…)”. Źródło: Stenogram: 10. posiedzenie Sejmu w dniu 29 stycznia 2016 r. Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2016 roku, s. 78 plik PDF [tutaj].

Do tego dochodzą konkretne czyny i zobowiązania, których treści nie znamy, ale wiadomo że zostały wyrażone, albowiem nie bez powodu dyplomacja niemiecka spotykała się z kierownictwem naszego państwa przed spotkaniem pani Merkel z panem Cameronem. Z doniesień medialnych wynikało, że mieliśmy poświęcić kwestię praw naszych rodaków wynikających z realizacji zasad swobód unijnych w Wielkiej Brytanii, co miało stanowić istotny element polityczny na rzecz przekonania tamtejszego społeczeństwa dla pozostania w Unii. Były też inne wersje, mówiące o tym, że mieliśmy otrzymać brytyjski batalion, stacjonujący w Polsce, w zamian za tą zgodę. Jednakże trzeba te kwestie traktować jako plotki.

Jeżeli w styczniu tego roku minister spraw zagranicznych w swojej obligatoryjnej informacji dla Sejmu dotyczącej polityki zagranicznej, nie był w stanie antycypować możliwości radykalnej zmiany sytuacji jeżeli chodzi o stosunek Wielkiej Brytanii do Unii Europejskiej, to taki człowiek nigdy nie powinien był, zostać ministrem. Co więcej, należy na poważnie się zastanowić, czy rząd, który jest tak nieskuteczny w zakresie polityki zagranicznej, albowiem skutki nieudolności i obstawiania złych sojuszy właśnie widzimy – nasz głos nie jest brany pod uwagę, nie liczymy się w dyskusji, jesteśmy gdzieś na orbicie spraw unijnych – nie powinien podać się do dymisji?

Jeżeli pani Szydło chce zachować twarz, takiego ministra powinna bezzwłocznie zdymisjonować. Chodzi o to, że ktoś musi ponieść odpowiedzialność za tak szokujący błąd! W mediach sprzedawano sojusz z Wielką Brytanią, jako coś co będzie równowagą dla Niemiec, a panią premier w Parlamencie Europejskim chyba najgorliwiej oklaskiwali brytyjscy Posłowie z partii pana Nigela Farage. To jest szokujące, ale to jest prawda! Straciliśmy bardzo wiele, przez zupełny brak umiejętności grywania politycznego naszych polityków. Żeby grywać, trzeba umieć przewidywać. Tutaj nie osiągnięto niczego, same straty.

Niestety media robią swoje, rządzi piłka, upały, doniesienia o psikusach ślicznych małych kotków, gdzieś w odległej Kanadzie. Rzeczywistość jest trudna, może rzeczywiście lepiej ją przemilczeć?

5 thoughts on “Dymisja rządu pani Beaty Szydło po brexicie?

  • 1 lipca 2016 o 06:36
    Permalink

    Ja za daleko jestem od centrum decyzyjnego który rządzi Polską ale najchętniej bym widział Panią Premier Szydło nie na czele rządu ale na czele Państwa Polskiego a te Jarki i Andrzejki zostały “odstawione do kąta”.

    Odpowiedz
  • 1 lipca 2016 o 07:04
    Permalink

    Nic się nie wydarzy.

    Zadowolone społeczeństwo za “500 zł plus”, nie będzie naciskać na zmiany.

    Jeśli zmieni się Premier – też to nic nie spowoduje.

    Prezes decyduje, a On jest WIECZNY!

    Amen

    Odpowiedz
  • 1 lipca 2016 o 08:18
    Permalink

    Po co tworzyć fikcję,Jarek Naczelnikiem Państwa,a Polacy nic się nie stało!!!

    Odpowiedz
  • 1 lipca 2016 o 10:05
    Permalink

    Nie ma dobrych rozwiązań,nie ma bezpiecznych sojuszy
    w układach w których tkwimy . Jesteśmy,będziemy buforem i wszystkie możliwe i niemożliwe do wyobrażenia skutki i konsekwencje spadną na nas, niczym będą mityczne plagi egipskie lub będziemy mięsem armatnim wdrażającymi w życie chore wizje niejakiego Napoleona czy Adolfa
    którym marzyła się wizja wspólnej Europy od Atlantyku
    po Ural…za – miejsce dla rasy niższej – Słowian.

    Odpowiedz
  • 1 lipca 2016 o 21:46
    Permalink

    moim zdaniem ta pani nigdy, przenigdy nie powinna być premierem czegokolwiek, a na pewno nie Polski

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.