Polityka

Dymisja ministra gospodarki na Ukrainie – przeniesienie wojny domowej na nowy poziom?

 Dowiadujemy się, że pan Aivaras Abromavičius złożył w ostatnich dniach dymisję ze stanowiska ministra gospodarki w rządzie Ukrainy (Minister Rozwoju Gospodarczego i Handlu Міністр економічного розвитку і торгівлі України / Minister of Economic Development and Trade of Ukraine). Powodem jaki zdecydował o tym dramatycznym kroku, mają być konflikty pomiędzy tym ważnym członkiem rządu, a jednym z przedstawicieli administracji prezydenta Poroszenki, który próbował przeprowadzić cały szereg działań, które moglibyśmy zakwalifikować jako „nie etyczne” – to tak mówiąc najoględniej i najdelikatniej. Oczywiście druga strona za pomocą niektórych mediów twierdzi, że litewski fachowiec doprowadził ukraińską gospodarkę do destrukcji itd. Mamy do czynienia z typowym kryzysem kompetencyjnym, w którym strony oskarżają się o wszystko, nawet o zdjęcie ochrony osobistej, co powoduje, że cały spór jest tak naprawdę poniżej poziomu. Jeżeli bowiem na Ukrainie – minister, dodajmy, jeden z kluczowych, który wraz z zespołem fachowców miał przeprowadzić wielkie reformy, po 14 miesiącach nie dość, że nie osiągnął praktycznie niczego i składa dymisję w atmosferze skandalu bez wyraźnego powodu – bo ten trwał od dawna, to nie oszukujmy się, ale pomysł na ściąganie obcych specjalistów nie był szczególnie dobry.

Z zasady bowiem jeżeli ściąga się obcokrajowców do pomocy, to nie czyni się z nich nikogo powyżej doradców, tzw. konkretna osoba może mieć umocowanie polityczne, może być np. wiceministrem, ale z wyraźnie określonymi kompetencjami tj. doradztwem, bez władztwa merytorycznego i osobowego – te zostawia się dla autochtonów. Z tej prostej przyczyny, że natura ludzka jest taka, że wszędzie nie lubi się obcych, zwłaszcza jeżeli się panoszą i rządzą. Tymczasem na Ukrainie uczyniono z obcokrajowców bardzo ważnych urzędników i w regionach i w centralnym ośrodku zarządzania państwem. Głównie dlatego ponieważ władza wyłoniona w zamachu stanu nie miała pełnego zaufania do własnego Narodu, w tym do wysokich urzędników.

Pan Abromavičius to znany i ceniony menadżer z prywatnego biznesu, nie da się jednoznacznie stwierdzić bez rzucania niepodpartych oskarżeń, czyje interesy reprezentował w rządzie, ale jeżeli twierdził, że nie ma ochoty być parawanem dla korupcji lub marionetką dla korupcji na najwyższym szczeblu – to znaczy, że musiało paść coś bardzo grubego. Jednym z oskarżonych, którego pan Abromavičius wskazał wprost to pan Igor Kononenko, jeden z partnerów biznesowych prezydenta Ukrainy pana Petra Poroszenki oraz formalny wiceprzewodniczący parlamentarnego prezydenckiego „Bloku Petra Poroszenki” w ukraińskim parlamencie. Tenże poddany oskarżeniom zupełnie w zachodnim stylu powiedział, że jest gotów bezzwłocznie złożyć mandat parlamentarny, jeżeli tak zdecyduje jego partia. Oczywiście zdementował oskarżenia pana ministra Abromavičius, twierdząc że nie prowadził żadnej działalności mającej na celu sparaliżowanie pracy ministerstwa.

W mediach społecznościowych chyba pierwszym, a przynajmniej najważniejszym z obserwatorów wewnątrz ukraińskiej sceny politycznej, który dostrzegł desperacki apel pana Abromavičiusa był pan Geoffrey Pyatt – Ambasador USA w Kijowie. Tenże zacytował kilka opinii ludzi, którzy bezzwłocznie ujawnili swoje zainteresowanie sprawą na popularnym portalu społecznościowym służącym do wymiany krótkich wiadomości tekstowych. To fenomenalnie, że tak łatwo odsłaniają się siły, które ośmielają się nie tylko cenzurować ukraińską „demokrację”, ale zdaje się także są jej istotnym czynnikiem napędowym. Niestety na tym samym profilu pana ambasadora, można także znaleźć wymianę uprzejmości z jednym z na szczęście już byłych polskich ministrów. Trudno w ten sposób cokolwiek tropić, ale żeby było śmiesznie, sam pan Abromavičius nie zdążył się jeszcze wypowiedzieć o swojej dymisji na tym portalu społecznościowym, a już jego działania są komentowane, recenzowane i uznawane za wielką tratę – wręcz powrót sił zła, próbę odwrócenia nowego porządku itd., przez Ambasadora kraju oskarżanego o poparcie dla zamachu stanu dokonanego na Ukrainie (pamiętamy F**k the EU…).

Będąc pobocznym obserwatorem, zupełnie szczerze i z pełnym oddaniem życzącym Ukrainie wszystkiego najlepszego na jej drodze reform, niestety trzeba wyrazić pełnię oburzenia, a nawet przerażenia tym biegiem spraw, gdyż przecież oskarżenia dotyczą jednego z najbliższych współpracowników obecnego prezydenta Ukrainy? Czy to nie jest przypadkiem przeniesienie ukraińskiej wojny domowej na kolejny poziom relacji – wewnątrz nowego postmajdanowego rządu? Czy w ogóle takie oskarżenia to nie jest przypadkiem krecia robota? Nawet jeżeli, to obecnie na Ukrainie trudno ustalić kogo przeciwko komu?

Proszę dokładnie spróbować zrozumieć o co chodzi – minister, jeden z kluczowych, który miał praktycznie w teorii mieć wolną rękę w proponowaniu i przygotowaniu reform, który świetnie wypadał w Davos i przed którym były otwarte wszystkie drzwi w świecie zachodnim. Zainstalowany w ukraińskim rządzie obcokrajowiec, oskarża jednego z najbliższych współpracowników zaplecza biznesowo-politycznego prezydenta kraju (Ukraińca) o rzekome działania na rzecz korupcji i składa równolegle dymisje! Na to wszystko jako jeden z pierwszych – nieformalnie, ale jednak reaguje Ambasador USA. Czy to nie jest fenomenalne?

Żeby dopełnić dramatu, równolegle pan premier Arsenij Jaceniuk stwierdza na posiedzeniu rządu, że wyjście z rządu to ucieczka z pola bitwy, ale równolegle że szanuje stanowisko ministrów, którzy pod naciskiem politycznym musieli odejść z rządu. Do tego opowiada o ludziach, którzy chcą cicho pod stołem dzielić własność państwową, przejmować przedsiębiorstwa itd. Generalnie pan premier sugeruje olbrzymią korupcję na szczytach władzy państwa ukraińskiego. Czyli pan premier mówi generalnie to samo co w końcu jego minister.

Na to wszystko pan Petro Poroszenko – prezydent Ukrainy twierdzi, że…. – uwaga –  wzrasta zagrożenie otwartej wojny Rosji wobec Ukrainy, tzw. że obecnie jest ono rzekomo większe niż w zeszłym roku. Podobno na terenie Ukrainy jest około 8 tysięcy wojsk Federacji, a Rosja bardzo dużo inwestuje w przygotowania do wojny.

Przyzwyczailiśmy się już, że na Ukrainie zawsze jak coś ma się wydarzyć np. potrzebują nową transzę kredytu, poręczenia lub chcą żeby umorzyć im część długu, to jakimś dziwnym sposobem – zawsze przychodzą władzom w Kijowie z pomocą – ci znienawidzeni „terroryści”, czyli pojawiają się oskarżenia o to, że siły separatystów przypuściły jakiś szturm, atak lub w innej formie znowu zaktywizowały swoje działania. Oczywiście nie wspomina się np. o poprzedzającym działaniu artylerii ukraińskiej, bo przecież powszechnie wiadomo, że bloki w Doniecku mają tą przypadłość, że się same ostrzeliwują – no tak mają, podobno taki ich urok albo jakiś błąd konstrukcyjny! Ciekawe czy w związku z tym kryzysem w rządzie, gdzie oskarżenia sięgają jednego z najbliższych ludzi pana prezydenta Poroszenki – „coś” znowu się wydarzy na Wschodzie? Zwłaszcza w kontekście słów samego pana prezydenta Poroszenki, który jawnie twierdzi, że wzrasta zagrożenie otwartej wojny z Rosją, a ściślej agresji Rosji na Ukrainę. Robi się niebezpiecznie…

Być może tą porażkę i niekompetencję rządzących, poprzedzającą upadek państwa ukraińskiego, można już tylko ukryć w bezsensownym sprowokowaniu Federacji Rosyjskiej do wojny? Przecież w jakiś sposób trzeba uzasadnić przed Narodem, że właśnie oto – jedna z największych nadziei na reformy, odchodzi, ponieważ rzekomo (faktów nie znamy – bazujemy na dostępnych nieobiektywnych informacjach) – ludzie prezydenta prowadzą zorganizowane działania korupcyjne na najwyższym szczeblu? Nic tu bardziej nie pasuje na zakończenie ukraińskiego dramatu, niż przeniesienie wojny domowej na nowy poziom. Jest nim wielokrotnie anonsowana bezpośrednia wojna z Rosją. Oczywiście przegrana, bo tylko w ten sposób władze wywodzące się z zamachu stanu, będą miały powód, żeby bez oglądania się za siebie uciec z kraju, który najprawdopodobniej podzieli się na cześć rosyjskojęzyczną – odbudowującą strefę stabilności i bezpieczeństwa oraz strefę nacjonalistyczną, gdzie wszyscy będą wrogami. Jednak, oni będą mogli żyć na wysokiej stopie bawiąc się w rząd emigracyjny…

Nasi ukraińscy przyjaciele zwracają na przykładzie tego stanu rzeczy jeszcze uwagę na kwestię pewnego innego bardzo znanego obcokrajowca, który pełni aktywną funkcję w jednej z administracji obwodowych, a wiele razy był przedstawiany jako potencjalny kandydat na stanowisko premiera Ukrainy. Być może to właśnie ten człowiek, którego szaleńcze rozkazy już raz doprowadziły jego wcześniejszą Ojczyznę (gdzie szuka go wymiar sprawiedliwości) do wojny, w której doszło do aktów niesłychanej deprawacji i okrucieństwa – ma być, tym który nie będzie się bał poprowadzić już kompletnie okłamywanych przez media i szczutych na siebie przez polityków Ukraińców „pod mury Kremla?”

Proszę pamiętać, jeżeli jest się osobą obcą w jakimś kraju, a ma wygodne mieszkanie za wielką kałużą, zabezpieczoną rodzinę, pieniądze na całe życie i dla kolejnego pokolenia, to można dokonać cudów, zwłaszcza działając w desperacji – po prostu się zarabia pieniądze. Przecież to nie Ukraińcy sami decydują już o swoim losie, jeżeli coś próbują, to jak widzimy przez obcokrajowców we własnym rządzie i we własnym kraju są oskarżani o korupcję i całe zło. Prawdopodobnie decyzje już zapadły, a osłabiona gospodarczo Rosja – może być łatwym celem propagandy, przecież wystarczy tylko, że armia Federacji się rozwinie i przeprowadzi  chirurgiczną operację logistyczną np. zabezpieczenia opanowanych przez terrorystów i prawicowych szaleńców obiektów jądrowych na Ukrainie, a komunikat medialny dla całego świata będzie taki, że to pan Putin zabija Ukraińców i oczywiście czyni to własnoręcznie, a rosyjskie czołgi rozjeżdżają małe ukraińskie dzieci, których matki wcześniej gwałcą rosyjscy żołnierze, oczywiście na rozkaz. Do tego zobaczymy szereg profili z popularnego rosyjskiego portalu społecznościowego, gdzie ukraińskie ofiary perfekcyjnie mówiące również po angielsku i często francusku (Ukraińcy z Kanady) rozpoznają swoich krzywdzicieli i winna będzie jak zawsze Rosja i jej Prezydent.

W realiach takiego nasilenia wrogiej i kłamliwej propagandy wobec Rosji, Rosjan i jej władz, a w szczególności wobec pana Władimira Putina – Prezydenta Federacji Rosyjskiej, nie ulega wątpliwości, że przeprowadzenie szeroko zakrojonej akcji propagandowej, w której nastąpi kulminacja pokazania tego, jaka Rosja jest zła – to w istocie banał. Prawie na pewno szereg wypowiedzi „ofiar”, jak i apele – pięknych młodych ukraińskich dziewcząt, które z perfekcyjnym makijażem i w drogich, czystych, dobrze dopasowanych ubraniach markowych zachodnich projektantów będą przekonywały świat, ze łzami w oczach, jaka to wielka krzywda się dzieje i jak bardzo złą bestią (bo przecież nie człowiekiem) jest pan Putin i jego około 140 mln diabłów i diablic.

Być może jeszcze nie trzeba bić na alarm, ale na pewno trzeba wzmocnić granicę wschodnią, jak również zrobić zapasy wszystkiego, co jest potrzebne, do przetrwania około trzech miesięcy w warunkach zagrożenia podobnego, do tego jakie miało miejsce po dramatycznej katastrofie elektrowni w Czarnobylu. Zagrożenie jest realne, na Ukrainie działają nie tylko nacjonaliści, ale przede wszystkim regularne gangi zbrojne, nad którymi kontrolę jedynie w części sprawują nawet oligarchowie. Tam, możliwy jest każdy scenariusz, a jeżeli szaleństwo władz pchnęłoby je do wojny z Rosją np. na Półwyspie Krymskim, formalnie w świetle ukraińskiego prawa stanowiącym fragment ukraińskiego terytorium, to będziemy mieli błyskawicznie do czynienia z zupełnie nową sytuacją międzynarodową. Region stanie pod takim napięciem, jakiego nie było od czasu ostatniej wojny.

Rosja jest dzisiaj osłabiona gospodarczo i skoncentrowana na usprawnianiu wewnętrznym i oszczędnościach, które mają ocalić posiadany potencjał, przy nie przerzucaniu realnych kosztów wojny gospodarczej na zwykłych ludzi. Ostatnią rzeczą jakiej potrzebuje, jest jakakolwiek awantura. Nie ma żadnego znaczenia, że armia Federacji jest potężna i może bez problemu zmiażdżyć Ukrainę (i nie tylko) w przypadku regularnej wojny. Tutaj jednak wcale nie chodzi o żadną regularną wojnę, tylko o sprowokowanie Rosjan, żeby móc pokazać, jacy są okrutni, źli i destrukcyjni, a przede wszystkim osłabić ich zaufanie do kierownictwa państwowego z panem Prezydentem Władimirem Putinem na czele! Celem ewentualnej zawieruchy byłoby więc doprowadzenie do rosyjskiej interwencji na Ukrainie, być może przejście do działań nieregularnych, a następnie przez serię nawarstwionych przekłamań, doprowadzenie do sytuacji, w której Rosjanie będą mieli dość Ukrainy, wojny i Putina. To jest możliwe do przeprowadzenia, zwłaszcza jeżeli Ukraińcy i zarządzający tym, co w zasadzie już z Ukrainy zostało obcokrajowcy i lokalni kacykowie – nie chcą być rozliczani, to muszą wszystko zawalić. Nowa rewolucja na Ukrainie będzie jeszcze okrutniejsza, zmieni wszystko zamazując skalą swojego dramatu to wszystko, co było podczas Majdanu i co wydarzyło się po nim. Wówczas po latach, znowu z emigracji będą mogły wrócić kolejne marionetki, a cały czas będzie można zwalać winę na rosyjską agresję i Rosję. Ziarno zła raz zasiane będzie wydawać swoje popsute i zgniłe owoce.

Miejmy nadzieję, że sytuacja na Ukrainie się ustabilizuje, a przesilenie rządowe nie spowoduje żadnych gwałtownych perturbacji, których już Ukraina nie potrzebuje. Przeraża jednak okoliczność, że nikt nie zadaje żadnych pytań o bezpieczeństwo ukraińskich obiektów jądrowych, a proszę pamiętać, że w umysłach terrorystów, szaleńców ze zwichrowaną przez faszyzm psychiką, widmo pokrycia radioaktywną chmurą Moskwy przy sprzyjającym wietrze – po wywołaniu kolejnej awarii np. w Czarnobylu – to najznamienitszy sposób na pokonanie „odwiecznego wroga”. W Internecie, w literaturze – są dokładne opisy błędu radzieckich naukowców, który wówczas zdecydował o tej dramatycznej katastrofie. Powtórzenie tego scenariusza wymaga tak naprawdę tylko trzech elementów: po pierwsze opanowania elektrowni i jej centrum sterowania (ona dalej działa), obserwowania prognozy pogody – kiedy będzie największe prawdopodobieństwo, że przez co najmniej dwa a najlepiej trzy lub cztery dni wiatr będzie wiał w kierunku północ – północy wschód oraz ekipy szaleńców, którzy to przeprowadzą w imię „Nacji”. To nie jest zupełna publicystyczna fikcja, nie takie informacje, można znaleźć w ukraińsko-języcznym Internecie!

Smutne jest to, że w tych wszystkich działaniach możemy być tylko biernymi uczestnikami dramatu, którzy będą ponosić konsekwencje, m.in. działań polityków, rzekomo działających w interesie polskiej racji stanu. Proszę się dzisiaj zapytać tych panów, czy to czego po prostu trzeba się bać dzisiaj, a co wynika z destabilizacji i stopniowej erozji cywilizacji na Ukrainie, to był element polskiej racji stanu? Czy może coś się jednemu debilowi z innym idiotą przewidziało? Przecież jeszcze cztery lata temu robiliśmy mistrzostwa w piłkę nożną! Przecież Ukraina miała otwarte drzwi na cały świat, eksportowała olbrzymie ilości dóbr! Ukraińscy oligarchowie zarobili olbrzymie majątki na chińskim boomie gospodarczym, zresztą nie tylko, bo przecież eksportowali także do Rosji wyroby ukraińskiego przemysłu. Ten kraj miał przed sobą wspaniałe szanse, mógł czerpać z dwóch źródeł – ze Wschodu i z Zachodu oraz działać globalnie, co czynił eksportując bardzo dużo broni. Co się stało, że w przeciągu tak krótkiego czasu tamtejsze elity zaprzepaściły ponad 300 lat rozwoju cywilizacyjnego Ukrainy, który był stale pielęgnowany i wspierany przez Rosję, w każdej z jej imperialnych odsłon – nawet w najgorszych latach? Mało który kraj, zainwestował tyle i tak pielęgnował jakąś ziemię, jak Rosja na przestrzeni epok – czyniła na Ukrainie. Owszem, były i okresy trudne, były okresy nawet dramatyczne, jednakże to był wynik funkcji dramatyzmu ówczesnych dziejów. Co się takiego stało Ukraińskiej elicie, że nagle zaczęła postrzegać Rosję jako wroga a Zachód jako Boga? O ile jeszcze pan Juszczenko, poprzedni „reformator” Ukrainy, również był przez jakiś czas za granicą i mógł zapomnieć wewnętrznych realiów, to o panu Poroszence można powiedzieć wiele, ale co jak co, to realia obowiązujące na Wschodzie zna doskonale. Inaczej nie dorobiłby się swojej gigantycznej fortuny i wpływów. Jak to było możliwe, że tak doświadczony życiowo człowiek i inni z jego otoczenia, przecież rozumiejący realia – doprowadzili ten wspaniały kraj na granicę kryzysu cywilizacyjnego, hańbiąc się przy tym rozbudzeniem faszystowskiej przeszłości części populacji!

Zachód ma dzisiaj własne problemy. Zachód po pierwsze przeżywa szok związany z inwazją skutków wojny domowej w Syrii i biedą otaczających go państw lub przestrzeni post państwowych, po drugie – bardzo, a nawet bardziej niż kiedykolwiek potrzebuje Rosji. Na to wszystko nakładają się problemy wewnętrzne w rodzaju chęci wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, prawicowego zawirowania w Polsce itd. To wszystko powoduje, że Zachód dzisiaj oczekuje od Ukrainy już tylko spokoju, ponieważ nie ma szans na zdobycie się na cokolwiek, co miałoby prowadzić do pogłębienia chaosu, gdyż to może doprowadzić do upadku Zachodu, który jest o wiele słabszy niż się nawet nam w naszych analizach na przestrzeni ostatnich kilku lat wydawało. Może się okazać, że ostry kryzys na Ukrainie będzie zapalnikiem, który może na poważnie pogrążyć zachodnią cywilizację.

Na tym tle Rosja jawi się jako bezpieczne państwo z w pełni suwerennymi perspektywami, w którym na pewno będą wypłacane emerytury, przychodnie zdrowia czynne, a Rosjanom, można tylko zazdrościć – przede wszystkim bezpieczeństwa i rozsądku władz!

18 komentarzy

  1. W Niemczech mówi się otwarcie o tym że zaangażowanie zachodu w ten konflikt ma na celu właśnie umożliwić zapanowanie nad ukraińskim potencjałem jądrowym. Że chodzi o bezpieczeństwo Europy żeby się nie przedostawały izotopy dla terrorystów. Tu nie trzeba wiele tu wystarczy okraść szpital z aparatu Roentgena !!!

  2. Czy ktoś ma jeszcze złudzenia co do demokratycznej Ukrainy,?To wrzód na cielę rosyjsko europejskich stosunków,podsycany przez USA.Kiedy obudzi się Polska z ręką w nocniku,z banderowcami na karku.!

  3. Tam walczą różne frakcje, a zaangazowanie Ambasadora jest dowodem na to, że niektóre z tych frakcji mają mocowanie za Oceanem

  4. krzyku,uciekasz od odpowiedzi i kierujesz na otoczenie Putina,dla mnie bardziej wiarygodna byla by analiza Prezesa.Śmiało.

  5. Nie ma dobrych wiadomości z Ukrainy i prosze się przyzwyczaić że długo nie będzie. Scenariusz z atakiem na obiekt jądrowy realny.

  6. Żal Ukraińców i straconego czasu.

    Amerykanie dają sygnały, że ustępują z tematu: UKRAINA.

    Europa też szuka sposobu na wyjście z twarzą z tematu SANKCJE.

    Groszowy wobec handlu surowcami z Rosją obrót przysłowiowymi “jabłkami” nie może być prowadzony, a ropa i gaz sobie płyną.

    Straszna hipokryzja, większa niż ta z MULTI-KULTI na Zachodzie.

  7. Zachód,USA,Rosja szukają dróg porozumienia, po to by “wszystko”
    było jak dawniej.

    Czyli nic tak naprawdę nie “stało się”. Niczego co by
    rzutowało cieniem na stosunkach – nie było… jadu,plucia, “ukrainy”,sankcji – to tylko zły sen, o którym należy możliwie szybko zapomnieć w imię “naszych” przyszłych
    relacji z “naszymi, zachodnimi partniorami”. Wooot!

    Być może układające się strony uznają taki reset relacji za niezbędny.Do następnego, jeszcze lepiej
    przygotowanego przesilenia.

    Tyle że wówczas sympatia, pewnie i samych Rosjan będzie
    po stronie… Zachodu i USA.

  8. Szczury porzucają statek

  9. Krzyku,co ty wypisujesz,albo ty nie znasz Rosjan,w co wątpie,albo????

    • Póki co, ironizuję…

      • I tak – Włodku, szczególnej uwadze polecam
        zalinkowany poniżej “wideorolik” …

        https://www.youtube.com/watch?v=ne7qL0pbHF0

        … Weźmy na ten przykład oficera marynarki wojennej,wnuka i syna admirałów Floty Północnej Konstantego Duszenowa,zwolniony ze służby w ramach likwidacji floty i armii,znalazł dla siebie miejsce.Został sekretarzem metropolity Ioana-niezwykle znanej postaci.
        Za rozpowszechnianie idei metropolity Ioana Duszenow spędził 3 lata w więzieniu ( wyrok opiewał na 4)
        Nie zraził się tym i dalej robi swoje.I jeśli on który służył kilkanaście lat na łodziach podwodnych w tym atomowych (podkreślam służył a nie brał udział w pracach nad opracowaniami ) mówi o militariach to coś znaczy…

        cytat z “prawda2.info”

        Spokojnej nocy

  10. Jaki statek,to nawet nie tratwa zwana Upadliną.

  11. Autorze , art trafiony , ale , żeby rozp…ć względnie stabilną sytuację nie trzeba żadnych obcych polityków na Upadlinie .
    Zważ/cie , że po sukcesach Rosji w Syrii , z miejsca jacyś Tatarzy wysadzili słupy energetyczne linii na Krym . A “niewinna” Turcja zestrzeliła rosyjski samolot i nikt na Zachodzie nie chciał nawet obejrzeć rosyjskich dowodów jego niewinności .

    A teraz elektrownie atomowe Upadliny . Oj Autorze i WSZYSCY , jest się czego bać ! I nie chodzi nawet o totalną rozpierduchę na Upadlinie , ale o coś , co występuje i u nas . Na złość babci odmrożę sobie uszy ( jak z Jamałem II , który zaprzepaściliśmy )
    Otóż liczne awarie upaldlińskich elektrowni atomowych ( patrz Zaporoże w 2014 ) są spowodowane nienawiścią reżimu kijowskiego do Rosji . Bo technologia jest rosyjska , pręty paliwowe mają specyficzny kształt i o dziwo Jankesi nie są w stanie takich wyprodukować jak Iwany ! A mocno się starają przejąć ten rynek – firma Westinghouse ! Ale reżim nie chce ruskich prętów , mimo awarii ! Kumacie ?
    Więc jest żle , a będzie tylko gorzej !

    Najwięcej wie na ten temat @Brusek , który napisał ws. wręcz pracę doktorską – gratulacje . Mam nadzieję , że się pojawi i da link .
    Jak ktoś chce poszukać , bo NAPRAWDĘ wieje grozą to co tam się dzieje, niech szuka u Andrzeja Szczęśniaka na blogu o energii .
    Pozdrawiam Autora i Bruska !
    ps. miejmy tylko nadzieję , że jak walnie to akurat będzie taki układ pogodowy , że wypali głównie reżim kijowski !!!

  12. Nawiązując jeszcze do mojego poprzedniego posta – nasze , zwłaszcza nasze , ślepe popieranie Upadliny , jest tym głupsze , że raz – Jankesi mogą zawsze odpalić reżim kijowski przeciw Rosji ( jak mądrze pisze Autor ) , dwa – reżim z nienawiści do Rosji bawi się śmiertelnie niebezpiecznie złymi , ale amerykańskimi prętami paliwowymi w swych elektrowniach atomowych . Więc jak będziemy mieli pecha , to ( młodsi nie pamiętają ) ale może być gorzej niż w Czarnobylu ! A pogoda tego maja była piękna ! Dziesięć (10) dni cudownego wyżu ze wschodu i cała Europa skażona !
    Swoją drogą dziwię się naszym kolejnym rządom , że o tym nie wiedzą . Co tam zresztą naszę , no…durne kolejne rządy . Ale żeby Niemcy z jego doskonałym wywiadem BND tak ryzykowały ?

  13. Krzyku,dziękuję i rozumiem ,czasami też zastanawiam się,ale głośno nie myślę.Pozdro!

  14. Wykurzyć banderowców.A oczywiście rządy w Polsce importują problemy z innych krajów.Za takie coś powinna być natychmiastowa dymisja!!!

  15. Witam,
    Pan Litwin czy raczej Żmudzin wieje z tonącego okrętu i nie jest w tym osamotniony. Bo “projekt ukraina” jest po cichu zamykany! Owszem, jeszcze będzie potrząsanie szabelką, straszenie “ruskim wojskiem na DOnbasie”, “agresją” itd…
    Ale coś się zmieni – oby nie w desperacji na dużo gorzej. Bo ukry mogą wydac rozkaz do ataku – wszak kolejna fala mogilizacji już się rozpoczęła.
    Najgorsze jest to, że ci szaleńcy, banderowcy mogą się w końcu obrócić przeciwko Polsce i Polakom a nasze społeczeństwo jest do tego zupełnie nieprzygotowane i nieświadome zagrożenia…
    Pozdrawiam,

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.