Ekonomia

Duch równości

 Większa równość majątkowa to lepsze życie całego społeczeństwa. Rząd jednak rozkłada ręce, twierdząc że nic nie może, a cokolwiek zrobi, zaszkodzi tym biznesowi. Ale skąd miałby wiedzieć, że jednak coś może magister historii, jego buchalter minister finansów, ziemianin pałacowy wesoły Radek i reszta? Którzy znaleźli się w polityce tak wysoko tylko z tego powodu, że nikt inny tam pójść nie chciał? Może wie coś o korzyściach z równości przynajmniej minister gospodarki, dawniej ZMW, dziś PSL, specjalista od polityki inwestycyjnej PRL? Jeśli nawet, to się z tą wiedzą nie zdradza.

Tymczasem istnieje także w Polsce, miejscu gdzie narodziła się wielka ale krótkotrwała solidarność, droga, o której nikt nie myśli. Należy mówić o niej do skutku, aż stanie się czymś oczywistym, dla każdej władzy.

Każda sfera polityki gospodarczej i społecznej wpływa na rozkład dochodów. Najbardziej oczywiste przykłady to polityka podatkowa i socjalna. Istotny wpływ ma ustawodawstwo dotyczące płacy minimalnej, polityki oświatowej, sposobu zarządzania gospodarką narodową, zróżnicowania stawek podatku VAT od dóbr podstawowych i luksusowych, usług publicznych, polityki emerytalnej, podatku spadkowego oraz… „ujemnego podatku dochodowego”.

Właśnie. Czy ktoś w Polsce wpadł już na tę rewolucyjną u nas myśl, że od najniższych dochodów podatku zabierać nie należy, a raczej trzeba najuboższym dopłacać, by ich wydobyć z nędzy? Nie, w Polsce bardzo skutecznie zbiera się podatki od najbiedniejszych, najbogatsi zaś transferują zyski do Luksemburga.

Inne narzędzia to gwarantowany dochód podstawowy, pomoc państwowa dla dzieci, progresywne opodatkowanie konsumpcji, polityka branżowa, programy przekwalifikowania.

Zmniejszanie nierówności czyni gospodarkę bardziej stabilną, urealnia też perspektywę osiągnięcia stabilizacji społecznej i ekologicznej. Zamiast korzyć się przed najbogatszymi, polityko polska, stawiając ich za wzór i i wręcz uprawiając kult tzw. finansowego sukcesu, należy raczej zdać sobie sprawę ze szkód wyrządzanych przez nich tkance społecznej. Nie wolno dać sobie wmówić, że bogaci są przedstawicielami wyjątkowo cennego gatunku istot przewyższających wszystkich inteligencją, bez których ludzkość (w Polsce) sobie nie poradzi.

Na Kudammie widziałem dwóch starszych panów, w sweterkach, opartych o najnowsze porsche i pogrążonych w przyjacielskiej pogawędce. Obaj idealnie wtapiali się w tłum, nikogo niczym nie szokując. Niemcy nie są liderami równości majątkowej, jak Japonia czy Norwegia, ale nie ciągną się w jej ogonie jak Polska. W Niemczech nie tylko mediana dochodów jest wyższa niż w Polsce, bo Niemcy nie konkurują wyłącznie kosztem pracy swych rodaków, ale głównie jej jakością, od nadzoru a więc organizacji pracy poczynając, a na wykonawcach i ich rzetelności kończąc. Społeczeństwo jest tam równie zróżnicowane jak gdzie indziej, jednocześnie jednak państwo o wiele bardziej dba o poziom życia najuboższych, choćby i imigrantów z Polski. Skąd na to ma? Między innymi od tych dwóch starszych panów, którzy dzięki temu ani nie wywyższają się nad innych, ani też nie czują się nieswojo na Kurfürstendamm. Są w bowiem porządku wobec swych współobywateli. Jeśli zazdrościmy Niemcom poziomu życia, jego jakości, pamiętajmy, że bierze się on także nawet z wymuszanej przez rząd, jeśli trzeba, równości majątkowej.

Tak więc nie jest ważne, czy jesteśmy zwolennikami socjalizmu czy kapitalizmu, bo w każdym systemie może być nieciekawie, jeśli zapominamy o rudymentach… a nie sądzę, by Polska, z jakichś szczególnych powodów, skazana była na nieciekawość. Weźmy się i coś z tym zróbmy. Dla polskiego biznesu, którego cynizm czasem przebija się do publicznej wiadomości, bardzo korzystna jest sytuacja, w której większość zainteresowania Polaków pochłaniają przyczyny komunikacyjnej katastrofy i walka o czysto administracyjne udogodnienia dla osób homoseksualnych. A już ubaw po pachy mają wszyscy zwolennicy nierówności, gdy Polaków pochłania antykomunizm, poza wszystkim równie dziś w Polsce bezprzedmiotowy, jak rasizm czy antysemityzm.

[Pod wpływem: „Duch równości” wyd. Czarna Owca]

Nemo

3 komentarze

  1. Jest jeden prosty sposob rozwiazujacy te sytuacje, a jest to podwyzszenie kwoty wolnej od podatku (mozliwe, ze z podwyzszeniem o pol procenta drugiego progu, zeby Rostowski nie mowil, ze sie dlug zwieksza), bo korzystaja z tego najbardziej Ci bedacy na samym dole. Ale jest to tak proste, ze nikt na to nie wpadnie. Przypominam, ze kwota wolna od podatku w Polsce to 3091 PLN. W UK to ponad 8000 GBP, a ceny zywnosci naprawde az tak sie nie roznia.

    • Wierny_czytelnik

      święte słowa proszę pana – wystarczy przesunąć “widełki” podatkowe właśnie w ten sposób nieco wyżej i biedni mają lepiej – od razu, natychmiast to odczuwają a bogaci – no cóż… po prostu płacą adekwatnie do tego na ile wykorzystują nasze państwo co jest w ich interesie. Trzymanie przez tyle lat zamrożonych progów to zbrodnia na narodzie równa złodziejskim podatkom pośrednim

  2. Słuszne wnioski składa @autor, tylko Minister Vincent Rostowski na to nie pozwoli. Poza tym założeniem KONSENSU WASZYNGTOŃSKIEGO jest, że nierówności są potrzebne, bo wymuszają rozwój.
    Nasi NEOFICCY NEOLIBERAŁOWIE stosują te zasady aż do bólu.
    Dlatego to sie w Polsce nie uda.
    My musimy małpować recepty zastosowane w kilku krajach Ameryki Południowej przez Pana Sachsa przed ponad ćwierćwieczem.
    On się od tych działań, jak i od bandyckiej prywatyzacji teraz odżegnuje i bije w piersi.
    Ale co wywrócił, to wywrócone zostało.
    Dlatego @Autor niech nie liczy na rozsądek naszych NEOLIBERAŁÓW.
    Są zbyt ideowi we wdrażaniu zasady: CHCIWOŚĆ jest dobra.
    Nie rozumieją, że brak środków u większości paralizuje normalne funkcjonowanie społeczeństwa i padanie wielu branż przemysłu i usług.
    Ale starać się trzeba!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.