Polityka

Druga słaba kadencja Prezydenta Baracka Obamy?

 Czy czeka nas druga słaba kadencja drugiego Prezydenta USA i póki, co najważniejszego człowieka na świecie? Analizując dotychczasowe dokonania administracji pana Baracka Obamy niezwykle trudno jest stwierdzić cokolwiek przełomowego, nie ma jakichś nadzwyczajnych dokonań – na miarę wyzwań, przed jakimi stoi jego kraj i siłą rzeczy świat.

Prezydent Obama w wielu sprawach wewnętrznych i przede wszystkim zewnętrznych zawiódł miałkością swojego przywództwa, lider „wolnego świata” nie może być aż tak ostrożny, zdystansowany i zachowawczy. W wielu sprawach jego zachowanie było dwulicowe, albowiem odpuszczając bezpieczeństwo Europy – nadal prowadzi wojnę w Afganistanie, co do której ma pełną świadomość że nie da się jej wygrać.

Oczywiście ostrożność pana Obamy nie może dziwić, w sytuacji, gdy rządzi się generalnie bankrutem, a jakakolwiek decyzja zaostrzająca politykę finansową może zachwiać posadami finansowymi całego Narodu i zepchnąć świat w odmęty znaków zapytania – wówczas rzeczywiście trzeba być ostrożnym. Naruszenie istniejącego status quo musi kosztować, a ani Obamę, ani Amerykę nie stać na płacenie ceny eksperymentowania przy pieniądzach.

Prezydent Barack Obama ma cały szereg – w zasadzie pełne spektrum problemów różnej wagi i rangi, od świadczeń emerytalnych pocztowców w zapadłych dziurach gdzieś w Utah poprzez słabnącą pozycję Ameryki na świecie po ciągle aktualne rozbrojenia termojądrowe. Dodatkowo ciągle jakieś sprawy wynikają, tu zamach, tam strzelanina, gdzieś indziej wojna, ciągłe prośby i oczekiwania amerykańskiego przewodnictwa i udziału. Prezydent już na początku swojej kadencji – odpowiednio źle traktując Izrael dał do zrozumienia, że awantury międzynarodowe go nie interesują i świat musi się nauczyć radzić sobie bez amerykańskiej supremacji. Równolegle okazał słabość wobec Iranu i Korei Północnej, nie mówiąc już o podejściu do Chin jak do jeża! W zasadzie cała polityka zagraniczna USA z jego pierwszej kadencji to wycofywanie się małymi (Bliski Wschód) lub malutkimi kroczkami (NATO) z dotychczasowej roli USA. Co jest szczególnie niebezpieczne – bez wskazania czym można byłoby tą dziurę po USA wypełnić.

Jednakże myliłby się ten, że to jest rzeczywista słabość i rzeczywiste wycofywanie się USA ze świata. Każdy, kto rozumie współczesny świat, doskonale wie, że zamknięcie się Ameryki na własnej ćwiartce półkuli – odgrodzenie najpotężniejszą flotą zdolną odparować z powierzchni oceanu każdą inną do niczego nie prowadzi. To nie są już te czasy i Prezydent Barack Obama to doskonale rozumie, stąd jego niechęć do używania siły zbrojnej, która w istocie nie rozwiązuje problemów tylko je piętrzy lub przesuwa w czasie. W sprawach zasadniczych należących do amerykańskiej strefy wpływów – nikt nawet nie próbuje się zbliżyć, albowiem gniew imperium jest nie do powstrzymania. Cała reszta natomiast ma w tej chwili dla tego wielkiego Narodu drugoplanowe znaczenie, albowiem największym wrogiem Amerykanów jak się okazuje nie są Talibowie w jakichś pustynnych górach na końcu świata. Prawdziwym problemem, z jakim muszą się zmierzyć są zagadnienia egzystencjonalne tj. kwestia podziału dochodu narodowego (podatki), zagadnienie źródeł jego generowania (reindustrializacja, energia ze źródeł niekonwencjonalnych itd.,), w końcu spłata długów, zagadnienia socjalne, edukacja – dziesiątki spraw wymagające interwencji i pieniędzy.

Dlatego nie można się dziwić Prezydentowi, że najważniejsze są dla niego sprawy wewnętrzne. Amerykanie nie zostawią świata samemu sobie, ale po prostu nie mają interesu – wchodzić w kolejną wojnę, w obronie cudzych interesów. Jeżeli Iran nie przekroczy granicy montowania broni jądrowej – raczej nie powinna grozić mu żadna interwencja. Bez pomocy wojskowej USA nikt – nawet Izrael raczej nie zdecyduje się na „konwencjonalną” ingerencję w Iranie. Tak samo rządzący tym krajem doskonale zdają sobie sprawę, że Amerykanie mają w regionie więcej rakiet i pocisków niż oni, na każdy jeden odpalony w stronę państw w Zatoce – riposta może być totalna, z tego względu raczej nie ma, co się spodziewać szaleństwa Mułłów! To mądrzy ludzie i doskonale zdają sobie sprawę, że przegrana wojna zewnętrzna oznacza początek kresu ich rządów, albowiem reżim osłabi się na tyle, że społeczeństwo wymusi zmiany. Z Koreą Północną sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana, albowiem w grę zawsze mogą tam wmieszać się Chiny. Scenariusz powtórzenia scenariusza Wojny koreańskiej, gdzie północ byłaby w jakimś stopniu wspierana przez Chiny i może troszkę przez Rosję, a południe przez USA – spowodowałaby nową zimną wojnę, w której Amerykanie są dłużni statek pieniędzy Chińczykom! Nie ulega wątpliwości, że potęga USA, Japonii, Korei Południowej i Tajwanu – może powstrzymać Chiny, jednakże nie o prowadzenie tam wojny chodzi, tylko o prowadzenie wolnego handlu. Niestety wraz ze słabnięciem Ameryki i wycofywaniem się jej z takich akwenów jak Morze Południowo Chińskie – „lokalny koloryt” będzie dawał o sobie znać. Krajów z ambicjami w tamtym rejonie świata nie brakuje, co więcej wszystkie mają pieniądze lub nie potrzebują ich do prowadzenia wojny totalnej.

Co do Polski, to w ogóle dajmy sobie spokój i nie miejmy żadnych oczekiwań względem tej prezydentury. Zniesienie wiz nie ma żadnego znaczenia! Obecność amerykańskich wojsk w Polsce – bez prawdziwej logistyki – nie jest potrzebna. Możemy myśleć tylko o rozwoju stosunków handlowych, amerykańskich inwestycjach w Polsce i zakupach amerykańskiej broni po okazyjnych cenach. Niczego więcej od Amerykanów nie oczekujmy, bo nie mamy nic do zaoferowania na wymianę, więc po co się napalać?

W zależności od postawy Ameryki – świat czeka dalszy rozwój lub niespodzianka. Zadecyduje o tym pan Prezydent Barack Obama – najpotężniejszy człowiek znanego nam świata.

2 komentarze

  1. Wierny_czytelnik

    Obama odjechał! Przysięgał na dwie Biblie! To coś niespotykanego i nie mającego uzasadnienia! W istocie składał hołd posiadaczowi jednej z nich, albowiem jeżeli nie jemu to komu? Dwa razy Najwyższemu? Po co? Ta prezydentura od początku była, jest i będzie porażką – módlmy się, żeby ten nieodpowiedzialny człowiek – nie rozumiejący konsekwencji swoich kroków nie sprowadził na nas kłopotów

  2. Przecież to jest Ameryka, to słynne USA …

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.