Drogie Pendolino i drogie autostrady to przykłady nowych podziałów klasowych w Polsce

fot. ZoeNic nigdy nie dzieje się bez przyczyny, zwłaszcza jeżeli przynajmniej teoretycznie wszystko jest wynikiem procesów planistycznych. To Rząd Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego zaprojektował sposób wydawania pieniędzy unijnych, to przeważnie koalicje tych dwóch partii decydują w Sejmikach na co mają iść pieniądze. Niestety liczne przykłady rozwoju infrastruktury w naszym kraju to przykłady, realizowania rozwoju bez brania pod uwagę realiów społecznych.

Pierwsza kwestia – system autostrad i generalnie dróg płatnych, o ile już samo nazywanie tego procesu systemem nie jest nadużyciem, to problemem są opłaty i ich zróżnicowanie co do formy i wysokości. Po pierwsze jak to jest możliwe, że jedyna państwowa autostrada została wydana zagranicznej firmie na wiele lat w zarządzanie z prawem do czerpania pożytków, a ta umowa jest tajna? Nie mają do niej dostępu nawet parlamentarzyści? Po drugie jak to jest możliwe, że państwo ufundowało w części prywatne autostrady, za które obecnie prywatni właściciele (koncesjonariusze) będą pobierali opłaty przez wiele lat? Po trzecie jak to było możliwe, żeby zaprojektować taki poziom cen za autostrady, że wyprawa z Krakowa do Katowic i z powrotem to koszt mniej więcej ceny zakupu winiety na Słowacji, upoważniającej do poruszania się po wszystkich drogach i autostradach tego kraju przez miesiąc (w przypadku samochodu osobowego). Jak to jest możliwe? Ktoś liczył ile ma kosztować docelowo przejechanie Polski z północy na północ i ze wschodu na zachód? Przecież podróż samochodem to co najmniej przeliczeniowo zdublowanie ceny spalanego (przeciętnie) paliwa na danej trasie.

Co to oznacza w praktyce? Mianowicie mniej więcej tyle, że realnymi użytkownikami infrastruktury (beneficjentami systemu) mogą być w Polsce osoby najlepiej zarabiające, firmy i urzędy – które rozliczają koszt przejazdu. Zwykły Polak jeżeli ma zapłacić za przejazd tak kolosalne kwoty jakie są żądane przy opłatach za autostrady – woli jechać starymi drogami z okresu PRL-u.

Druga kwestia – kolej, której symbolem powoli staje się Pendolino. Ze względu na przepisy przewozowe i kolejowe, przewożenie pasażerów to coś na kształt misji publicznej i ten przewoźnik, który realizuje to zgodnie z przepisami – ma prawo korzystać z przywilejów, które oznaczają de facto wykoszenie konkurencji, nawet jeżeli on proponuje praktycznie dwa razy droższy – najtańszy bilet na tej samej trasie, co jeżdżąca dotychczas konkurencja. Torów prawie nie wyremontowano, poza nielicznymi trasami. Natomiast ten nowoczesny pociąg ma dalej jeździć tak jak stare składy – z tą różnicą, że na większości linii nie będzie dla niego alternatywy. W efekcie podróżni nie będą mieli wyjścia – albo drogie Pendolino, albo autobus? Będzie to najbardziej widoczne na najważniejszych trasach w kraju jak z Krakowa/Katowic do Warszawy i Warszawy do Trójmiasta i Poznania.

To jest w sumie bardzo smutne, ponieważ pieniądze publiczne wydane na budowę i podwyższanie standardów dróg oraz zakup nowoczesnego taboru kolejowego – pochodziły de facto z ciężarów publicznych, w tym dotacje unijne także. Powstaje więc pytanie – czy jesteśmy tak nędzni, że nie jest nas stać na utrzymanie nowo budowanej infrastruktury, czy też coś zaprojektowano z pominięciem realiów? Nie chodzi o to, żeby cały kraj podporządkować pod możliwości finansowe ludzi mających 703 zł renty lub emerytury, ale generalnie nic by się nie stało, jeżeli państwo jak już wydaje na coś pieniądze, robiło to na tyle mądrze, żeby każdego przeciętnego obywatela było stać na możliwość korzystania z owoców rozwoju i wzrostu. Jeżeli tego nie ma, to nie występuje a na przejazd autostradą latem nad morze lub w góry Polacy będą musieli oszczędzać przez cały rok, odkładając pieniądze – to mamy do czynienia z izolacją i segregacją klasową. Państwo stworzyło nowy system, który nie uwzględnia możliwości osób uboższych i wyklucza olbrzymią cześć społeczeństwa z progów partycypacji.

To nie pierwszy raz się dzieje! Przecież dokładnie analogicznie jest w przypadku nieszczęsnej opieki zdrowotnej – nie mówiąc już o dostępie do leków. To dopiero jest stygmatyzacja i podział klasowy! Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze drożejący prąd elektryczny! Ciekawe, czy Polacy to wytrzymają? Podwyżki cen prądu?

Naprawdę bardzo ciekawe ile jeszcze wytrzyma nasze społeczeństwo? Za parę lat będziemy mieli w telewizji ekspertów przekonujących, że prąd w zasadzie jest towarem luksusowym i musi kosztować, a nie jest powiedziane, że musi być w domach przez całą dobę dostępny stale.

To wszystko jest przerażające, ponieważ naprawdę miało być lepiej! Po co nam autostrady, na korzystanie z których nie jest nas stać? Po co nam pociągi, których bilety są tak drogie, że nie da się z nich korzystać? Czy to nie jest przypadkiem tak, że władza i stojąca za nią elita izoluje się od społeczeństwa? Pozwalając mu powoli wymierać, ze względu na niedostateczną opiekę zdrowotną i drogie – przeważnie niedostępne leki oraz drożejące koszty utrzymania, w tym podstawowe usługi komunalne oraz dobra podstawowe jak np. dostęp do energii elektrycznej?

One thought on “Drogie Pendolino i drogie autostrady to przykłady nowych podziałów klasowych w Polsce

  • 10 grudnia 2014 o 20:59
    Permalink

    Artykuł bardzo dobrze przedstawia jak w ciągu ostatnich 25-lat nastąpił podział w polskim społeczeństwie, chodzi o dostępność do dóbr rzekomo ogólnodostępnych.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.