Społeczeństwo

Drobna przestępczość przeraża

 Drobna przestępczość przeraża. Jesteśmy bezbronnym społeczeństwem wydanym przez państwo na pastwę bandytów i złodziei uzbrojonych w noże, kastety, maczety, pałki, gaz, paralizatory oraz broń gazową i palną. W starciu z bandytą zwykły człowiek nie ma szans, nie ma czym się bronić – państwo zostawia go sam na sam naprzeciwko uzbrojonego przestępcy i jego kompanów.

Napaść – próba wymuszenia lub kradzież może zdarzyć się wszędzie i dotyczy każdego z nas. Bandycki element niczym szczury i śmieci dominują w naszej przestrzeni publicznej – stale szukając dla siebie ofiar. W razie wytypowania ofiary – bandyta w zależności od tego jak jest zdeterminowany potrafi zrobić wszystko, żeby znając kodeks karny i metody działania organów ścigania – przy minimalnym ryzyku osiągnąć interesujący go efekt ekonomiczny.

Tak szanowni czytelnicy – to przestępca zawsze ma przewagę, jeżeli nie jesteście instruktorem sztuk walki lub dobrze wyszkolonym komandosem w starciu bezpośrednim ze zdeterminowanym i uzbrojonym przestępcą posiadającym element zaskoczenia – nie macie szans. Jeżeli chodzi o postępowanie w takich przypadkach należy bezwzględnie starać się ratować życie i zdrowie – zgodnie z oficjalnymi wytycznymi Ministerstwa Spraw Wewnętrznych dostępnymi [tutaj].

Tymczasem realia są brutalne – grozi nam napaść z użyciem niebezpiecznego narzędzia z powodu banalnych kilku złotych, które osiedlowi przestępcy potrzebują dołożyć „do flaszki” lub inne idiotyczne przypadki przestępczości. Nie ma jak się przed tym zabezpieczyć, ponieważ skala działania przestępców jest pełnozakresowa – są wszędzie – na parkingach, pod centrami handlowymi, na osiedlach, w klatkach. Przestępca może czekać na swoją przypadkową lub upatrzoną ofiarę wszędzie, ofiara się tego nie spodziewa ponieważ żyjemy swoim zwykłym bezpiecznym – przeciętnym życiem. Stąd efekt zaskoczenia i wywołania szoku to wielki atut przestępcy.

Niestety Policja zajmuje się bardziej statystykami, biurokracją lub molestowaniem podwładnych niż łapaniem przestępców. Polska Policja przez połowę okresu transformacji nie potrafiła złapać zabójców swojego dowódcy – więc trudno jest wymagać od niej eliminacji małej, drobnej przestępczości najbardziej dokuczliwej dla obywateli. Nie ma cudów, Policja jest wyalienowana ze społeczeństwa nie ma związków ze społecznością lokalną i od niej w żadnej mierze nie zależy. Policjant to urzędnik w mundurze siedzący za biurkiem i wypełniający niezliczoną ilość papierków – w praktyce nie mających żadnego logicznego znaczenia. Policjant nie interesuje się bezpieczeństwem w swoim otoczeniu ponieważ ma tyle spraw do zrobienia, że po prostu nie ma na to czasu.

Kiedyś, jeszcze nie tak dawno – drobny przestępca bał się dzielnicowego bardziej niż „pana Boga” i przez myśl elementowi nie przechodziło „podskakiwanie” do „władzy”. Milicjant budził szacunek, wręcz lęk u tych którzy mieli się go bać – lub przeciwko którym był przez władzę skierowany. W każdym bądź razie poza wyjątkowymi miejscami, gdzie całe miasto wiedziało że można dostać „w mordę” – w Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej było pod względem drobnej przestępczości bardzo bezpiecznie.

Obecny stan rzeczy w przedmiocie plagi drobnej przestępczości jest niezrozumiały. Istnieją przecież „sądy 24-godzinne”, bardzo drogie w utrzymaniu a idealnie dostosowane do rozpatrywania tego typu małych patologii. Policja ma wystarczające siły i środki umożliwiające opanowanie przestępczości. To nie jest problem wykonawczy ponieważ penetracja środowisk „trudnych” to podstawowe zadanie policji.

Nie da się zrozumieć dlaczego element nie jest spacyfikowany, skoro państwo ma czas – angażuje siły i środki i skazuje na więzienie rowerzystów i alimenciarzy (w polskich więzieniach siedzi prawie tyle samo rowerzystów co pijanych kierowców) – to powinno też różnymi metodami zająć się walką z uciążliwą społecznie drobną przestępczością.

W każdym mieście (powiecie) powinny być specjalne oddziały policyjne wyspecjalizowane w totalnym eliminowaniu małej przestępczości. W szczególności powinno to dotyczyć wzmocnienia sił policji w miastach w których przebywają duże ilości ludności napływowej tj. turystów i studentów. Te miasta i miasteczka (małe miejscowości turystyczne także) potrzebują eliminacji tego typu zjawisk ze swojej przestrzeni. Jeżeli to jest potrzebne to powinien być na to przewidziany specjalny fundusz – umożliwiający dodatkowe wynagradzanie i wyposażenie policjantów – w sposób taki, żeby opłacało się im ryzykować własne zdrowie i życie w starciu z bandytami.

Pamiętajmy – pomiędzy zdrową częścią społeczeństwa a elementem bandyckim jest tylko i wyłącznie cienka niebieska linia słabo wynagradzanych ludzi w mundurach. Jeżeli oni nas nie ochronią – to nikt nam nie pomoże. Dlatego odrębnym sposobem na rozwiązanie problemu może być uzbrojenie obywateli, jednakże to już temat na odrębny artykuł.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.