Polityka

Dożynki Schetyny?

 To czego świadkami mogliśmy być wczoraj to zupełnie nowe oblicze naszej polityki, wiele naprawdę wiele warto było dać, żeby obejrzeć relacje z wyborów władz regionalnych Platformy Obywatelskiej w województwie dolnośląskim.

Cezar co prawda miał Brutusa a u nas strategia unikania konfliktu z Donaldem Tuskiem skończyła się dla Grzegorza Schetyny jego własnym Protasiewiczem. Jaki kraj, czy też może bardziej jaka partia – taki Protasiewicz. Wiadomo, szału nie robi – raczej nie jest żadnym wybitnym politykiem, nie różni się bezbarwnością od człowieka którego poskromił – więc wynik tych „wyborów” nie ma żadnego znaczenia dla państwa polskiego. To jest polityka i to polityka miernot i karierowiczów. Jeden pan zastąpił drugiego pana na stołku „regionalnego barona” i karawana idzie dalej. Donald Tusk po prostu zakończył to co zaczął wygrywając wybory bezpośrednie – dorżnął watahę, mówiąc językiem jednego z polityków PO.

Donald Tusk jest politykiem totalnym, nie dość że nie ma konkurenta na szefa swojej partii, to jeszcze nie ma mowy o tym, żeby się wyłonił jego następca bez jego woli i chęci. Tusk jest absolutnym jedynowładcą, może teraz nawet zrobić dla żartu Schetynę wiceprzewodniczącym. To nie będzie miało znaczenia, bo Schetyna bez zaplecza nic nie znaczy politycznie, a będzie musiał być wierny, w tym znaczeniu że nie pojawi się nagle nowe źródło przecieków materiałów do pracy i telewizji.

Ciekawe czy pan Schetyna liczył na to, że Tusk pozwoli mu przetrwać jeżeli ten nie będzie mu bruździł i wycofa się z walki? Taki mały przykład politycznego atawizmu powinien podziałać na wszystkich otrzeźwiająco a zarazem naprawdę doskonale świadczy o Tusku, który po prostu jest liderem i pożera jako dominujący samiec wszystkich słabszych, którzy nawet potencjalnie mogliby mu zaszkodzić. Tu nie ma nic złego, po prostu polityka – tak się dzieje jak są głosowania. Przyjemnie się stało, że tym razem mogliśmy wszyscy zobaczyć emocje, rozbiegane oczy, pot, zawiść. Szkoda, że organizatorzy w momencie kulminacji emocji wyprosili kamery i mikrofony, no ale takie ich prawo – widocznie nastąpiła wymiana słów powszechnie uważanych za obelżywe. No tak się dzieje podczas egzekucji, a tutaj po prostu z egzekucją mieliśmy do czynienia.

Jeżeli panu Schetynie się wydawało, że może liczyć na prawdomówność delegatów i że omsknie mu się wynik 2-3 głosami, to znaczy że poszedł po całości, wiedział że jakikolwiek inny scenariusz to i tak jego koniec, więc nic nie szkodziło zaryzykować. To nie jest typ polityka kreującego się na ideowca, który od następnego dnia zacznie budować własną partię czy coś podobnego. Schetyna – niestety jest tylko działaczem. Szalenie skutecznym jeżeli działa w przewadze, ale tak naprawdę no nie ma po kim uronić łzy. Co niby takiego zrobił ten pan w krajowej lub regionalnej polityce za co mielibyśmy być mu wdzięczni? No zrobił – „schetynówki” w wielu gminach drogi lokalne to wynik jego działalności ministerialnej. Nie da się zaprzeczyć, że jest doskonałym, naprawdę fantastycznym jak na nasze warunki organizatorem potrafiącym nadzwyczajnie dobrze porozumiewać się z różnymi ludźmi z różnych środowisk. Jednakże to za mało na samodzielny projekt polityczny.

Grzegorz Schetyna prawdopodobnie zapisze się w polskiej polityce pod hasłem: „klientelizm”, albowiem może tutaj być symbolem wzlotu i upadku – dwóch skrajności, wszystko z łaski lub zemsty pryncypała. Tak się tworzy i tak się niszczy w Polsce tzw. polityczne kariery. Wszystko jest z czyjegoś nadania, nie ma self-made-man(ów). Donald Tusk może się cieszyć z pozbycia się rywala, ale od dzisiaj będzie sam na intelektualnej pustyni jaką jest jego otoczenie no i jego też kiedyś ktoś pociągnął za uszy. Wszyscy pamiętają, jak siedział przy Lechu Wałęsie w najtrudniejszych momentach związanych z odwoływaniem rządu Olszewskiego. To było zaskakujące – same tuzy polskiej ówczesnej polityki i młody Donald Tusk. Mniejsza z tym, tak było, tak jest i tak będzie.

Przecież tak naprawdę to wydarzyło się nieuniknione, coś co musiało nastąpić – takie są zasady gry w politykę, można tam przegrać, ale nie można się poddać, gdyż sztuką jest grywanie – rozgrywanie i branie udziału w grze. Jeżeli pan Grzegorz Schetyna odpowiednio się ustawi po tej przegranej i dobrze się zmobilizuje, to może się okazać, że tak naprawdę dobrze się stało, albowiem od tej chwili może zupełnie jawnie i otwarcie – mówić o swoim celu, jakim jest zastąpienie Donalda Tuska, ale nie jako tylko przewodniczący PO, jako coś więcej, jako nowa formuła na którą wszyscy od dawna czekają. Nic bowiem się tak dobrze u nas nie sprzedaje jak mity. Wówczas pozostanie mu ten mit jedynie utrwalać i kreować się jako prawdziwą, wiarygodną i rzeczywistą alternatywę. Jeżeli będzie miał trzymanie w teczkach to nic mu się nie stanie, jak nie będzie miał, to lepiej jest milczeć i cieszyć się z jakiegoś przyjemnego zesłania do Brukseli lub może na jakąś placówkę.

2 komentarze

  1. Trzeźwy osąd.
    “Donald Tusk po prostu zakończył to co zaczął wygrywając wybory bezpośrednie – dorżnął watahę, mówiąc językiem jednego z polityków PO.”
    Ten polityk PO, użył takiego określenia jako NEOFITA, bo przecież świeżo co jeszcze (zanim to powiedział) – był Ministrem ON w rządzie PiS.
    Jacy politycy – taki kraj.

  2. Polityka naczelnego wodza PO opiera się głównie na wiernopoddańczym dworze,bezwzględnym posłuszeństwie i podporządkowaniu,słynnych obietnicach,piarowskich zagrywkach,cyniźmie i politycznym wyrachowaniu,połączonym z cwaniactwem.Niepokorni nie są u niego mile widziani,
    poległo już wielu,a najbardziej wygodni to tzw.bmw,czyli bierni,mierni,ale wierni.W przyrodzie nic jednak nie ginie
    i nie powstaje z niczego,a dzban dopóty nosi wodę,dopóki się ucho nie urwie.Zobaczymy jak zachowa się wódz w przypadku ewentualnych zawirowań na scenie politycznej i
    rosnącego niezadowolenia społecznego,gdy Naród obudzi się
    wreszcie z letargu.Pozdrawiam

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.