Doszliśmy do etapu konieczności tłumaczenia że nie jesteśmy dziwadłem

To smutne, że najwyższe organy władzy państwowej muszą tłumaczyć się na zachodzie, że jako kraj nie jesteśmy dziwadłem. Najpierw prezydent pisze artykuły do wiodących i najbardziej poczytnych tytułów w zachodnim mainstreamie, potem premier czeka na „obronę Częstochowy” w Parlamencie Europejskim. To bardzo smutne, że nasz wizerunek został tak szybko zdruzgotany, chociaż rząd nie zrobił w istocie niczego, czym miałby zasłużyć na tak bardzo negatywny obraz, jak ten kreowany obecnie.
W niedzielę wieczorem (17.01.2016r.) prezenterka niemieckiej telewizji państwowej w kanale ZDF relacjonując przyznanie Wrocławiowi tytułu Europejskiej Stolicy Kultury, zastosowała klasyczną niemiecką zbitkę pojęciową. Najpierw przypomniała, że Wrocław to w zasadzie Breslau, skąd wysiedlono niemiecką ludność, a następnie sprowadzono Polaków wysiedlonych z ich domów na Wschodzie. Potem była nowość – powiedziano o tym, że Wrocław dostał tytuł, chociaż rząd Polski nie do końca działa w zgodzie ze standardami europejskimi, a tytuł ESK zobowiązuje. Po prostu szok – to wszystko przy tysiącach bawiących się ludzi i z wywiadem pana prezydenta Dutkiewicza po niemiecku, stanowiło tak szokujący kontrast dla niemieckich miast, gdzie bandy imigrantów napadają na ludzi, że trzeba było to święto Polakom zepsuć. Jednakże to tylko szczegół z szerokiego repertuaru niemieckich uszczypliwości. Jeżeli chodzi o podawanie złego przykładu, to nasz kraj – ze względu na nowy „polski problem”, stał się w sposób niesamowicie wdzięczny „czarnym Piotrusiem”.
W istocie nie da się zrozumieć powodów rezerwy i niechęci do Polski, przecież niczego złego temu szeregowi krajów nie zrobiliśmy? Jesteśmy uczciwym partnerem, lojalnym sojusznikiem, nie da się zrozumieć dlaczego niektóre kraje – poprzez retorykę swoich elit rządzących wybrały np. uchodźców zamiast państw, z którymi zdecydowały się związać swój los. Nie jest to także kwestia niechęci do Polaków przybyłych na miejsce, albowiem nie jest tajemnicą, że co najmniej trzy kraje europejskie nie chciały nas w Unii Europejskiej, to wola Niemiec przeważyła i to dzięki Niemcom znaleźliśmy się w Unii Europejskiej. Przynajmniej w dwóch przypadkach mamy do czynienia z ujawnianiem się systemowej ksenofobii w tych krajach, w których Polska od zawsze służyła jako zły przykład, a Polaków po prostu poniżano. Jest to niesamowite w standardach poprawności politycznej, czyste zakłamanie i hipokryzja, a w istocie zwykła ksenofobia i nienawiść z powodów – uwaga – religijnych. Przynajmniej w części zachodnich społeczeństw protestanckich lub post-religijnych jesteśmy nienawidzeni jako „papiści”. Czy to jest normalne po tylu latach od wojen religijnych – trudno określić, jednak niektóre kraje po prostu mogłyby przejrzeć swoje książki historyczne i archetypy w kulturze, gdzie i jak przedstawiana jest Polska.
Największym problemem jest jednak to co nawarstwia się w bieżącej retoryce. Jeżeli wszyscy będą o nas mówić źle, to nikogo nie będzie interesowało to, dlaczego mówi się o nas źle i po prostu będziemy prześladowani systemowo i w percepcji milionów ludzi, jako podmiot „gorszy”, wymagający specjalnej troski. Szczytem wszystkiego są jawnie prowokujące wypowiedzi Kanclerza Austrii, który mówi o nie wypłacaniu środków finansowych krajom, które nie są solidarne w sprawie tzw. uchodźców. Czym oczywiście pan Kanclerz łamie Traktat z Lizbony, ale skoro pani Merkel mogła samodzielnie złamać całą unijną politykę migracyjną i bez pytania wolnych i demokratycznych krajów, domagać się – przyjmowania na ślepo ludzi z innej kultury, którzy niosą ze sobą szereg zagrożeń i w większości są nastawieni roszczeniowo – to dowód na upadek w ogóle rozumienia tego, czym jest Europa.
Jednakże dzisiaj to nie pani Merkel się tłumaczy z tego, co zrobiła z Europą, którą dosłownie niszczy, tylko tłumaczyć ma się premier Szydło – ze spraw wewnętrznego porządku systemowego w Polsce. Czy to jest normalne? Komuś bardzo, ale to naprawdę bardzo zależy na tym, żeby Polaków trzymać za przysłowiowe mordy! Brzmi dosadnie, ale jak mamy to inaczej interpretować?
Niestety z naszej strony zdaje się na początku „kryzysu” zabrakło zrozumienia i dystansu do sprawy, pozwalającego na zrobienie uniku i obejście problemu bez zderzania się z retoryką „polskiego problemu”. Nie pomogli w tym ani pan Donald Tusk, ani inni komisarze unijni z Polski, co należy uznać za sytuację nowego typu. Czy mamy dwie Polski? Jest jakaś inna, gdzieś obok? Wiadomo, że nikt nie musi popierać, ani nawet legitymizować rządu Prawa i Sprawiedliwości, ale trzeba być ślepym, żeby nie widzieć, że ostrze krytyki jest wycelowane w Polskę a nie w rządzących.
Miejmy nadzieję, że sprawa się rozejdzie, ale smrodek pozostanie…

6 myśli na temat “Doszliśmy do etapu konieczności tłumaczenia że nie jesteśmy dziwadłem

  • 19 stycznia 2016 o 07:59
    Permalink

    Tego typu problemy będą narastać!Przystępując do UE sami ograniczyliśmy swoją suwerenność,nie udawajmy głupka jako największy beneficjent.Jesteśmy za słabi aby zmienić w wielu przypadkach niekorzystne zasady gry,sojusz z Węgrami nic tu nie zmieni.Mierz siły na zamiary i ciszej będziesz dalej pojedziesz.Wujek Sam nie pomoże,a jeszcze chęć zaostrzenia konfliktu z Rosją u przedstawicieli Ludu Smoleńskiego.Czarno to widzę!

    Odpowiedz
  • 19 stycznia 2016 o 08:20
    Permalink

    Wówczas “kiedyś”, gdy naprawdę byliśmy dziwadłem, zresztą nie tylko My, nikt nie wydziwiał – byliśmy
    “liderem – przodownikiem pracy” w zbożnym dziele demontażu
    własnego bytu.Mieliśmy uznanie na “salonach ONYCH”…
    Gdy przywracamy jakieś szczątkowe formy normalności
    …jesteśmy dziwadłem…zaiste pokrętna logika!!
    Niedopuszczalne jest gdy rozebrany do naga DZIAD
    usiłuje abarotno ‘przyodziać się” i wzuć jakieś,choćby stare łapcie…czystej wody BOLSZEWIZM.

    Odpowiedz
  • 19 stycznia 2016 o 12:07
    Permalink

    Krzyku,wydaje mi się ,że trzeba oddzielić ziarno od plew.Artykuł cenny i prawdziwy,a komentarze jak to w salonie 24.,pełne ksenofobii i podwójnej moralności szczególnie wobec Rosji,Serdecznie pozdrawiam i dziękuje za teksty które podrzucasz do O.P.

    Odpowiedz
    • 19 stycznia 2016 o 14:03
      Permalink

      Nie inaczej. A “salon – jak to salon” po to by istnieć
      musi myśleć poprawnie, choćby dlatego by ‘kogoś” nie
      okrzyknięto ‘oszołomem” czy “ruskim śpionem” – gdyż
      w tym momencie następuje śmierć polityczna. Dlatego
      “wszyscy” boją się “głośno myśleć”, powyższe “łatki”
      równają się przypięciu etykiety “antysemitnika” tzw. “czarnosecinnika”,a co to
      oznacza (chyba) nie muszę pisać…pomimo znanych,
      i niejednoznacznych definicji anty… czy semi….

      Pozdrawiam

      Odpowiedz
  • 19 stycznia 2016 o 18:51
    Permalink

    To musiało się stać.

    Jako Polacy, a szczególnie polskie elity – jesteśmy bardzo zakłamani.

    Nie musieliśmy przejść oczyszczającej denazyfikacji jak Niemcy po II-giej wojnie, to różne chochoły straszą, a słoma z butów wyłazi.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.