Społeczeństwo

Doświadczenie “po dwudziestce”

 Gdzie ja jestem? Pomyślałem, kiedy byłem świadkiem takiej sytuacji. Niby nic skomplikowanego, bo była to zapłata za artykuły spożywcze w sklepie. Pojawił się jednak problem w postaci karty bankomatowej i obcego języka. Kiedy mężczyzna podszedł do kasy fiskalnej, po zaliczeniu produktów ekspedientka poinformowała go, jaką kwotę musi zapłacić. Po chwili klient przemówił w języku angielskim. Słowo „inglisz” zna chyba każdy z nas i po jego usłyszeniu już wiemy, że w naszym rodowitym języku nie dogadamy się z przedstawicielem „inglisz”. Po usłyszeniu tych słów kobieta dalej zaczęła swój monolog w języku polskim. Obcokrajowiec patrzył na nią i nie wiedział, co ma począć, wiedziałem nawet w jego oczach przerażenie. Najlepsze zaczęło się potem, kiedy to kobieta tłumaczyła, w jaki sposób ma włożyć kartę do czytnika i wpisać odpowiedni PIN. W tym momencie już naprawdę nie wytrzymałem i zapytałem mężczyznę w języku angielskim czy pomóc mu. Po usłyszeniu słów w swoim ojczystym języku jego twarz nie była już przerażona, ale wskazywała na radość i nadzieję. Oczywiście pomogłem temu mężczyźnie w zakupach i wyszedł ze sklepu z całą siatką zakupionego prowiantu.

Mnie interesują jedynie dwa problemy związane z tą sytuacją, chodzi mi tutaj mianowicie o język angielski i o pracę. W zeszłym tygodniu moja koleżanka, która ukończyła kilka kursów z zakresu  przedsiębiorczości, ma maturę, tytuł magistra, jest uśmiechnięta, zgrabna i komunikatywna, ale nie ma doświadczenia w tej branży, zaczęła szukać pracy. W większości firmach powiedziano jej, że odezwą się do niej niedługo. Telefon milczy do dziś, a ona bezczynnie siedzi w domu i popada w rozpacz.

Koleżanka powiedziała mi, że z jednej strony rozumie pracodawców, ponieważ chcą oni pracownika, który będzie już cokolwiek potrafił od pierwszego dnia pracy, przecież za bezczynne siedzenie nikt nie będzie wypłacał pracownikowi, co miesięcznej pensji równej najniższej krajowej. Z drugiej strony sytuacja jest dla niej naprawdę zabawna. Stwierdziła, że pracodawcy chcą jedynie zatrudniać pracowników dwudziestoparolatków oczywiście po studiach i wielkim bagażem doświadczenia i z workiem pomysłów, aby firma rozwijała. Ale skąd zdobyć to doświadczenie, jeśli studiowało się w trybie dziennym i pięć dni w tygodniu przebywało się na uczelni.

Sytuacja, w której ona teraz się znajduje jest dla nie niej tak naprawdę bez wyjścia. Patrząc na to z innej strony zna również język angielski, którego zabrakło pani ekspedientce, więc jest to dla niej zapewne pewien plus i powinien działać jak najbardziej na jej korzyść, jednak w obecnych czasach młodzi ludzie znają ten język, ponieważ uczyli się go w szkole. Na domiar złego, moja znajoma stwierdziła, że jeśli wymaga się od niej doświadczenia to gdzie w takim razie miała je zdobyć?

Niestety prawda jest taka, że znajoma poszła za ówczesnym trenerem studiowania w trybie dziennym. Bo lepiej, bo łatwiej i więcej czasu dla siebie. Nie myślała wtedy w żadnym wypadku o pracy i o zebraniu jakiegokolwiek doświadczenia, które z czasem będzie jej procentowało. Jej znajomi zdecydowali się na studiowanie w trybie zaocznym i nie muszą dziś się martwić o zatrudnienie. Jeśli mogłaby to koleżanka cofnęłaby czas i zaczęłaby pracować. Dziś jednak jest za późno, ponieważ studia się skończyły, lata młodzieńcze minęły, a wolnych miejsc pracy jest coraz mniej.

One Comment

  1. Przypuszczam, że ktoś kto rozwiąże problem jak:kończąc studia można mieć jednocześnie wieloletnie doświadczenie otrzyma wysoką prestiżową nagrodę. Natomiast swego czasu było powiedzenie “jaka płaca, taka praca”. Dodam jeszcze z własnego doświadczenia, że w większości przypadków wcale nie jakość pracy wpływa na wysokość wynagrodzenia.Na wysokość wynagrodzenia wpływają czynniki bardziej złożone.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.