Religia i państwo

Czy dopuszczalna jest krytyka religii i postępowania jej szafarzy?

 W naszym kraju ostatnio wydarzyło się wiele bardzo interesujących wydarzeń związanych z religią i jej społecznym obrazem, bezpośrednio moderowanym przez niektórych jej szafarzy.

W pierwszym przypadku mieliśmy do czynienia z istotą krytyką religii przez osobę fizyczną, która oskarżyła inno-kulturową religię o cały szereg kwestii generalnych, w tym niezgodność z wartościami zawartymi w Polskiej Konstytucji. To poważne zarzuty, w zasadzie dotykające kwestii granicznych, których samo formułowanie dotyka ściany fobii i nietolerancji religijnej, ale jednak w ramach wolności słowa powinno być rozpatrywane na równi z przedmiotem swojej krytyki.

W drugim przypadku mieliśmy do czynienia z masową krytyką postępowania szafarzy innej religii, których decyzje związane z oceną szeroko rozumianych praw kobiet do dysponowania swoim ciałem w okresie ciąży.

Pierwszy przypadek i drugi są do siebie w istocie bardzo podobne chociaż różne, jednakże biorąc pod uwagę znaczenie religii w naszym kraju warto się im dokładniej przyjrzeć – pod względem formalnym. Istotą problemu jest krytyka na granicy naruszenia prawa, ponieważ wystarczy że tylko jedna osoba uzna, że krytyka oburza jej uczucia religijne, to mamy natychmiast zadanie dla Prokuratora.

Czy w ogóle możliwa jest krytyka religii w Polsce? W naszym porządku prawnym? Czy państwo ma stosować kodeks karny do religii, jeżeli np. w jej świętych księgach znajdują się nawoływania do nienawiści lub wprost do zabijania? Przecież są na to stosowne paragrafy i Prokuratura ma działać bezpośrednio? Uwaga – nie czynimy rozróżnienia co do istoty samej religii, a mamy pewne doświadczenie, jeżeli chodzi o proces rejestracji, czyli uznania przez państwo grupy wyznawców danego kultu jeżeli chodzi o tzw. pastafarianizm. Niestety makaron w roli sacrum nie spodobał się w ministerstwie. Jeżeli więc mamy religie, które wymagają akceptacji państwa, żeby mogły uzyskać status zarejestrowany, a państwo ma możliwość działania w tym zakresie – to analogicznie możliwe jest przeprowadzenie krytyki istniejącej religii w celu np. jej derogacji z porządku konstytucyjnego w kraju. Nie ma na to w tej chwili przepisów, obowiązujące ustawodawstwo nie przewiduje takiego działania, chociaż na podstawie Konstytucji można byłoby w ten sposób działać.

Tylko co później? Czy czeka nas „wyłapywanie” wiernych – zdelegalizowanej religii? Czy będziemy plombować świątynie? Czy wierni będą mogli wyznawać swoją religię w swoich sumieniach? Czy też np. będziemy żądali od nich dowodów na odejście od swojej wiary poprzez np. demonstracyjne nieprzestrzeganie jej zwyczajów i nakazów? Polegające chociażby na spożywaniu pokarmu, czego dana religia zakazuje w określonym dniu lub w ogóle? Czy osoby z nieuznawanej religii jeżeli chciałyby żyć w Polsce zgodnie z prawem miałyby być ateistami czy też, mogłyby przyjąć inną – uznawaną religię?

Co z postępowaniem szafarzy religii? Ostatnio w kraju mieliśmy do czynienia z szeregiem protestów, głównie kobiet sprzeciwiających się dążeniom jednego z Kościołów w lobbingu na rzecz zakazu przerywania ciąży w Polsce. Niestety rządząca opcja polityczna jest silnie prawicowa i związana z tymże Kościołem dominującym. Co rodzi poważne prawdopodobieństwo, a można je prawie stwierdzić po wypowiedziach najważniejszych polityków tejże partii, że rzeczywiście dojdzie do wprowadzenia zakazu przerywania ciąży w Polsce, tj. zburzenia obowiązującego kompromisu aborcyjnego w Polsce, a zarazem ograniczenia prawa kobiet w dysponowaniu częściami ich własnych ciał.

Czy dopuszczalna jest krytyka takich przypadków? Kiedy to szafarze danej religii – przedstawiają taką interpretację doktryny, która istotnie narusza dotychczasowe prawo jak również ma znaczenie dla sfery wolności osobistej ludzi? Krytyka może być różna, może być prasowa, albo może przybrać charakter protestu wyrażanego publicznie poprzez opuszczenie miejsca kultu w trakcie, kiedy lokalny szafarz czyta przesłanie swoich zwierzchników do wiernych, właśnie w rzeczonej sprawie. Co w takim przypadku? Czy jest to naruszenie cudzych uczuć religijnych? Co jeżeli protestujący rozwinęli w świątyni transparent? Przecież to jest równoważne z czytaniem słów odnoszących się do sfery osobistej tych ludzi przez szafarza? To naprawdę bardzo trudna sprawa, wręcz istotnie porażająca nasze możliwości percepcyjne, ponieważ nie wiadomo jak się zachować i do którego momentu jest się wiernym, a od którego momentu jest się już tylko obywatelem. Problem polega na tym, że prawa implementowane do systemu – w imieniu większości wiernych, będą także dotyczyć pozostałych obywateli, którzy np. mogą nie uznawać starożytnych opowiadań i podań za prawdziwe. Co wówczas? Czy w imię uczuć wiernych, potęgi instytucji zbudowanej na powtarzaniu starożytnych opowiadań i podań – mamy ograniczyć prawa innych ludzi? Czy nie mogłoby być tak, że prawa implementowane do systemu prawnego pod wpływem motywacji religijnej dotyczą tylko wyznawców danej religii, a innych fakultatywnie? Proszę wziąć pod uwagę fakt, że tutaj nie ma już znaczenia to, że np. jesteście Państwo ateistami! Władze publiczne potraktują was jak wszystkich, chociaż przepis powstał w wyniku interpretacji starożytnych opowiadań i podań. Oczywiście nie ma w tym niczego złego, tylko czy powinniśmy zmuszać ludzi do ponoszenia konsekwencji naszej wiary?

Powyższe zagadnienia są wyjątkowo skomplikowane. Jednakże i w pierwszym i w drugim przypadku mamy do czynienia tak naprawdę z prostymi kwestiami. Jeżeli ktokolwiek w jakiejkolwiek formule nawołuje do zabijania innych ludzi – i nie jest tylko publicystą, bo można przyjąć, że ktoś to robi w ramach testowania wolności słowa i prawa do wypowiadania się za cenę sankcji karnej – powinien być izolowany i prześladowany w imię ogółu. Podobnie nie powinno się narzucać nakazów i zakazów ludziom, tylko dlatego bo taka a nie inna jest interpretacja starożytnych opowiadań i podań, dokonywana przez szafarzy danej religii – generalnie w ich interesie. Przecież jeżeli ktoś jest wierzący – powinien się stosować do nauk, nakazów i zakazów swojej religii.

Ciężkie czasy dla wierzących nastały!

8 komentarzy

  1. Prawdziwy dylemat wierzących: Czy w imię uczuć wiernych, potęgi instytucji zbudowanej na powtarzaniu starożytnych opowiadań i podań – mamy ograniczyć prawa innych ludzi? – znakomite, gratuluje

  2. Zapis o świeckości polskiego państwa,odłóżmy na półkę i wtedy szanowni purpuraci,hulaj dusza piekła nie ma. Prezesie a co z suwerennością wobec Watykanu? Broszka ciągle zmienia zdanie,daj wykładnie co do prywatności p. Premier!!!

  3. Eugeniusz Zin

    Polacy się zdziwią jak wyznawcy innej religi będą się skutecznie domagali ochrony od państwa na podstawie przepisów napisanych przez KK dla KK

  4. … Przypadek niejakiej Anny Zawadzkiej powinien – i mam nadzieję – stanie się memento dla wszystkich tych, którzy uważają, że mogą bezkarnie ingerować w życie religijne i sferę prywatną każdego z nas. Prawdziwa lewica – w odróżnieniu od lewactwa – z szacunkiem odnosi się do praw zarówno większości, jak i mniejszości. Państwo powinno uniemożliwiać przekraczanie naturalnych granic ingerencji zwaśnionych grup we wzajemne sprawy.

    http://mateuszpiskorski.blog.onet.pl/2016/04/04/moralnosc-kalego-lewactwa/

  5. Krytyka religii to może być jakaś rozprawa na ten temat niosąca znamiona naukowe i tych nazwijmy krytykantów było wielu, natomiast myślę, że krytykować nieuczciwych klechów, czy jak to nazywa autor szafarzy to winno się i należy, nie tylko dla dobra samej religii ale i wprowadzania zdrowego ducha wśród wierzących. Z pozdrowieniami.

  6. Panie Józefie WEB, kto szybko daje, dwa razy daje.

  7. Jest jeszcze za wcześnie na akcje krytyki.

    Musi upłynąć jeszcze kilkanaście lat, żeby obecne pokolenie 20 – 30 latków doszło do władzy.

    Obecne “utarczki słowne” pojedynczych osób to dopiero wierzchołek góry lodowej, ale i one na tyle zmobilizuję Episkopat, że się mocno odgryzie.

    Świeca też jaśniej świeci, zanim zgaśnie.

  8. przepraszam ale:
    – KRYTYKA religii NIE WCHODZI W ŻADNĄ RACHUBĘ a to co wyprawia Urban ze swoim NIE to czyste CHAMSTWO i PROWOKOWANIE. Jakoś żadne z przekaziorów nie jest skłonne aby to powiedzieć temu hhhhhh “INTELEKTUALNEMU”
    – krytykowanie postępowania?? A gdzie się było jak wciskano religię do szkół, jak Komisja Majątkowa (jakby na to nie patrzeć, “ciało” utworzone za “komuny”), jak się wielbiło JPII na różne sposoby, jak się KK uprzywiliowywało przy zakupach nieruchomości, jak (kiedyś) istniały specjalne prawa importu samochodów.
    Jak ktoś “siedzi” mentalnie poza Odrą/Nysą (jak ja żeby nie dać się zwariować a poza tym, że wiedzieć WIĘCEJ-LEPIEJ)to mamy już dzisiaj wojnę religijną i to na całego a będzie jeszcze lepiej. A jak znam historię, nie ma nic bardziej wyniszczającego jak wojna religijna.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.