Dopłaty do dochodu minimalnego?

graf. red.Jeżeli zgodzimy się z panią premier Ewą Kopacz, że rolą państwa jest, żeby temu kto mało zarabia dopłacić, tyle żeby mógł godnie żyć, to znaczy że wszyscy jesteśmy socjalistami. Biorąc jeden z najnowszych pomysłów naszej władzy za dobrą monetę, uznając że jest on oparty na wzorcach zachodnich, gdzie pracownicy zarabiający poniżej pewnego progu nie tylko nie płacą podatków, ale jeszcze państwo im dopłaca do progu minimum, żeby było ich stać na funkcjonowanie w przestrzeni, to jest to dobry kierunek myślenia. Dobry dlatego bo mamy tutaj do czynienia z czystym socjalizmem, każdemu wedle potrzeb! Coś pięknego, po tylu latach, idee socjalizmu zwyciężają! Serce rośnie!

Zastanówmy się jednak co to znaczy, że rolą państwa jest dopłacanie do dochodów ludzi, którzy mało zarabiają, tak żeby mogli godnie żyć? Co to znaczy w naszych realiach? Mało zarabiać, to dotyczy prawie 70% społeczeństwa, są to w zasadzie wszystkie osoby zarabiające poniżej średniej krajowej. Jeżeli masz poniżej 3000 zł netto na rękę w dużym mieście to zarabiasz mało, a w Warszawie to ledwo nawet starczy ci na życie. Na prowincji można za to przeżyć, ale generalnie nie da się za tą kwotę osiągnąć jakiejś nadzwyczajnej życiowej stabilizacji i progresji, ponieważ jak wiadomo życie kosztuje. To jest nasza interpretacja, być może nasi władcy mogą uznać, że „mało zarabiają”, to znaczy zarabiają pensję minimalną?

Jest jednak pewien problem, bo ani w przypadku naszej interpretacji, ani w przypadku domniemanej interpretacji strony rządowej – jeżeli chodzi o „mało zarabianie”, nie da się łatwo określić co to znaczy „godnie żyć”?

Godnie żyć dzisiaj w Polsce, to jest naprawdę fenomen, którego każdy mający minimalne doświadczenie polityczne będzie unikał jak się tylko da, ponieważ albo się natychmiast skompromituje, albo jedynie zdenerwuje elektorat. Niech bowiem ktoś mądry tu, spróbuje powiedzieć Polakom, co to znaczy „żyć godnie”? Ile to musi oznaczać odwagi! Ile samozaparcia! W końcu jak wysoki trzeba mieć poziom samozadowolenia, żeby w ogóle tą materię w dzisiejszej Polsce poruszać. Tylko najwyższej jakości autorytety mogą w ogóle próbować zbliżyć się do problemu „godności”, postrzeganego przez pryzmat „życia” Polaków, udręczonych 25 – cio letnią, ludobójczą transformacją! Jednakże spróbujmy, otóż żeby dzisiaj żyć godnie w Polsce, trzeba mieć na rodzinę modelowo 2+2 około 10 tyś., zł miesięcznie, jak również nisko oprocentowany kredyt, którego wartość nie przekracza wartości nieruchomości, samochód, jakieś oszczędności umożliwiające przetrwanie mniej więcej roku, po obcięciu stopy życia o połowę oraz prywatne ubezpieczenie medyczne, pozwalające chociaż leczenie dzieci bez koszmaru jakim jest publiczna służba zdrowia. Mówimy oczywiście o dochodzie przeciętnym, który na pewno wielu osób nie usatysfakcjonuje, jednakże dla znacznej większości rodzin, byłby rozwiązaniem dominującej większości problemów, gdyż ludzie żyją, czy też raczej próbują przeżyć za o wiele mniej, bez oszczędności, bez prywatnych ubezpieczeń medycznych, dysponując samochodami, które swoje najlepsze lata mają dawno za sobą, a o kredycie mieszkaniowym najlepiej nie wspominać, albowiem jest to dzisiaj przywilej.

Niestety czasami słuchając naszych polityków można stracić resztki nadziei na to, że mają oni jeszcze jakikolwiek kontakt z rzeczywistością. Chyba tak jest również i w tym przypadku. Niestety partia rządząca nie ma szczęścia do liderów, a nasz kraj nie ma szczęścia do polityków, albowiem można zrozumieć że sieją propagandę i pan Tusk miał swoją „zieloną wyspę”, obmywaną „ciepłą wodą z kranu”, a pan Komorowski doprowadził się na śmietnik historii swoim „złotym wiekiem”, czy czymś takim. W tym przypadku „godne życie”, może i by mogło jeszcze nas szokować, ale przecież jesteśmy po „kamieni kupie”, więc jakby to powiedzieć, o może w ten sposób – jesteśmy już wyszkoleni i takie „numery” jak jakieś banalne obietnice „godnego życia” na szczęście nie robią na zdecydowanej większości z nas żadnego znaczenia.

Abstrahując jednak od wszystkiego, to jest niezwykle ciekawym – jakim człowiekiem trzeba być, żeby na taki pomysł w ogóle wpaść w kraju, w którym dokonuje się planowej eutanazji tysięcy emerytów i rencistów na głodowych emeryturach i rentach od 25 lat? Czy nagle się okaże, że dostający około 700 zł renty – dostaną od państwa dodatkowe kilkaset na „godne życie”? Halo! Czy już dowieźli kaftany? Różowe w uspokajających wzorach prosimy dostarczyć na Aleje Ujazdowskie 1/3, 00-583 Warszawa.

4 myśli na temat “Dopłaty do dochodu minimalnego?

  • 16 lipca 2015 o 05:07
    Permalink

    Pani premier chyba myśli że jest Mojżeszem i prowadzi Naród do ziemi obiecanej

    Odpowiedz
  • 16 lipca 2015 o 09:31
    Permalink

    Dzień Dobry.
    Łącząc różne fakty w iście abstrakcyjny sposób stawiam tezę że oni są oderwani jako że biorą codzienne tzw “dopalacze” i dlatego puszczają na wolność handlarzy i stawiam równie abstrakcyjną tezę że są na tyle oderwani od rzeczywistości że zderzenia z nią mogliby nie przeżyć.
    I tu już nie chodzi wyłącznie o klasę polityczną, ale różnej maści urzędników (nie mylić z pracownikami) których percepcja ogranicza się do przeliczania wszystkiego i Wszystkich na pieniądze i rozpisania wszystkiego i Wszystkich w arkuszu kalkulacyjnym. Głupota nie daje tak dobrych rezultatów stąd moja teza o tzw “dopalaczach”.
    Na pierwszym miejscu jest Człowiek, Wiedza( Nauka) i Państwowości(w dzisiejszej rzeczywistości). Pieniądze to tylko pochodna.
    Pozdrawiam
    Udanego Dnia Wszystkich życzę

    Odpowiedz
  • 17 lipca 2015 o 15:51
    Permalink

    Ależ to oczywiste, że już dawno powinniśmy dostawać dopłaty do stałych dochodów od państwa, jeśli tylko te dochody nie wystarczają na życie. Ale to by oznaczało – w bieżącym systemie – natychmiastową ruinę budżetu tego państwa. Chodzi o to, że są kraje, np. Holandia, Norwegia, które zdecydowały, że część dochodów z wydobycia ropy na Morzu Pn. trafi bezpośrednio do obywateli. Oni mogą sobie na to pozwolić, bo wcześniej zadbali o ten przemysł i teraz mają środki na socjal. A Poleczka? Węgiel, żelazo, miedź, a nawet – chociaż nie słyszymy o tym – złoto odkryte przez KGHM w Wlkp. Zatem i my moglibyśmy zbudować bazę dla takiego wspaniałego socjalu. Ale społeczeństwo nie wie ani o źródłach dobrobytu zwykłego człowieka z Zachodu ani że u nas też można to osiągnąć. Nie będę jednak nawoływał do urządzenia ruchu obywatelskiego na rzecz wdrożenia takich rozwiązań u nas, bo już próbowałem działalności społecznej i wiem, że nikomu nie zależy. Ot, nasza polska mentalność – nie ma chęci się wysilać, prawda? Zatem te wszystkie teksty mają wartość czysto rozrywkową – przynajmniej mamy rozrywkę na poziomie. Pozdro 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.