Ekonomia

Donald z Janem partacze! Przestańcie nas zadłużać!

 Dość wystarczy! Donald z Janem – o wy wesołe partacze przestańcie nas zadłużać! Potrzeby pożyczkowe państwa w 2014 roku są szacowane na prawie 132 mld złotych w tym deficyt na prawie 48 mld zł! Stop dość, wystarczy – bo tego nie wytrzymamy! Z czego mamy to spłacić? Jak Donalda z Janem już nie będzie? Ktoś o tym pomyślał, że te wielkie długi trzeba będzie kiedyś oddać? Z czego z przyrostu PKB o 2%? Nie rozwijamy się tak jak Chiny, nie rozwijamy się nawet tak jak za czasów Millera! Kraj jest w głębokiej stagnacji i zwija się ze względu na depopulację ubożejącej ludności, a ci dwa weseli partacze nie widzą innych możliwości niż dalsze zadłużanie kraju. To się nie mieści w głowie! Dość! Gorzej niż uzależnieni od narkotyków! Bez opamiętania!

Budżet państwa poza częścią inwestycyjną MUSI być zrównoważony, to znaczy trzeba pobierać z gospodarki i od społeczeństwa dokładnie tyle ile jest potrzebne na funkcjonowanie państwa, spełnienie – przecież śmiesznie niskich zobowiązań socjalnych oraz utrzymanie funkcjonowania na może nieco lepszym poziomie służby zdrowia. Nawet jeżeli miałoby to oznaczać powszechną stawkę podatkową dla wszystkich włącznie z przedsiębiorcami 30% to nie mamy wyjścia, ponieważ ścieżka dalszego zadłużania się w nieskończoność to upadek państwa. Jeżeli się komuś nie podoba prowadzenie w Polsce biznesów i płacenie tutaj podatków niech się wynosi. Z Brukselą umowy trzeba renegocjować tak, żeby nie była możliwa transgraniczna fikcja – przykro nam, ale wolny rynek działa w jedną stronę, u nas ląduje zachodni kapitał i rządzi a u nich ląduje nasza siła robocza i się słucha, dłużej takiego połączenia i wolności możemy nie wytrzymać – wszystko trzeba renegocjować, dostosowując do realnych a nie do modelowych warunków, ponieważ żaden dotychczasowy model się nie sprawdza, a właściwie modele są niesymetryczne, a niesymetryczność w gospodarce zawsze oznacza że bogaty staje się bogatszy a biedny – biedniejszy. Nie można akceptować faktów, które miały być dobre przed kryzysem, ten wszystko zweryfikował – można zweryfikować także traktaty. Mało kto o tym pamięta, ale przeliczeniowo na mieszkańca dostajemy z Unii o wiele mniej środków niż kraje starej Europy, jak również wyprzedzają nas nasi sąsiedzi. To że suma środków jest ogromna nie zmienia faktu, że przeciętny Polak dostaje z Unii mniej, w każdym bądź razie o wiele mniej niż wynika to z naszych potrzeb.

Rząd wybrał metodę beztroskiego zadłużania się, ponieważ nie ma skąd wziąć pieniędzy w wyniku zamknięcia się w dogmacie finansowania potrzeb państwa z kieszeni nędzarzy i biedoty – dominująca większość dochodów budżetowych to podatki pośrednie nakładane na konsumpcję. 23% nowego komputera oddajecie państwo wesołemu Donaldowi i smutnemu Janowi – chłopaki doskonale wiedzą na co wydać wasze pieniądze. Proszę to sobie przeliczyć na cale – ile mielibyście większy ekran, gdyby nie ten rabunek – uwaga mamy VAT większy niż w ultra bogatych Niemczech. Czy to jest normalne? Czy rozwój polega na duszeniu i tłamszeniu konsumpcji przy jednoczesnym spętaniu wytwórczości? O to w liberalnej gospodarce rynkowej chodziło?

Niestety dotychczasowy paradygmat naszej gospodarki się wyczerpał, biedni konsumenci na umowach śmieciowych i inni nie zarabiający zbyt wiele nie są w stanie dłużej tego systemu utrzymać, ponieważ przestali kupować. Państwo musi poszukać sobie nowych źródeł dochodów, np. w kieszeniach ludzi zamożnych, jednakże nie tak dawno nasz pan Jan nie chciał podatku od transakcji kapitałowych, który wprowadziła cała strefa Euro – nie, o nie! W Polsce budującej swoje finansowe „City” taka rewolucja jest niepotrzebna, odstraszyłaby inwestorów – spekulantów. Natomiast ten sam człowiek, który z Polską naprawdę niewiele ma wspólnego – bez mrugnięcia okiem podwyższył motłochowi VAT i zdziera ile się da.

Państwo opierające swoje dochody na podatkach pośrednich musi elastycznie podchodzić do wydatków. Nie może być czegoś takiego jak wydatki sztywne! Zwiększanie podatków bezpośrednich od osób fizycznych jest dopuszczalne tylko w grupach o najwyższych dochodach. Reszta i tak nie kupuje, stąd nie ma dochodów z VAT, a jak nie kupuje to znaczy że nie ma. Niestety trzeba zlikwidować przywileje dla grup uprzywilejowanych, one zbyt wiele kosztują. Podobnie elastycznie trzeba podchodzić do wypłaty rent i emerytur – w jakichś widełkach. Wszystko musi być elastyczne mniej więcej tak, jak elastyczne są dochody budżetu do jego zrównoważenia. Jeżeli spadły dochody o 10% – wydatki też muszą spaść o tą samą wysokość – nie ma zmiłuj się. Ponieważ musielibyśmy ciąć zwykłych emerytów i rencistów, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby ciąć też i uprzywilejowanych, jednakże najpierw trzeba byłoby zmusić tych którzy płacą mniej niż kosztuje ich realne utrzymanie do uczestnictwa w pełnym zakresie. Po prostu – płacisz 900 zł miesięcznie jako pracujący – korzystasz z leczenia, nie płacisz – umierasz pod szpitalem. Przykro nam – witajcie w brutalnej polskiej rzeczywistości krwawego kapitalizmu.

Co będzie dalej zobaczymy, w każdym bądź razie już dzisiaj pozycja budżetowa – obsługa zadłużenia przeraża! To jest praktycznie cały deficyt przyszłoroczny, tyle mniej więcej (o ile nie będzie wzrostu wartości Euro) będzie kosztowało nas finansowanie – obsługa zadłużenia.

3 komentarze

  1. inicjator_wzrostu

    Gierek zadłużył Polskę na ok. 23 mld $.
    Obecni rządzący nami CWANIACY są po prostu lepsi …
    Też im kiedyś postawimy pomniki.

  2. To tzw. “neofeudalizm”…
    – wpierw zachodnia finansjera zadłużyła poszczególnych obywateli, a teraz zadłużane są całe narody/społeczności…
    Zadłużeni to najlepsi poddani…

  3. Większość państw wysoko rozwiniętych dopuszcza deficyt budżetowy w okresach zwolnienia tempa wzrostu gospodarczego, lub recesji i stara się to wyrównać nadwyżkami budżetowymi w latach koniunktury. Nic nowego pd słońcem w gospodarce wolnorynkowej.

    Nawet tak wychwalana pod niebiosa na tych łamach Rosja, która ma niedługo zawojować gospodarczo resztę świata już od dobrych kilku lat jedzie na ciągle rosnącym deficycie budżetowym finansowanym na poziome ponad 8% rocznie. Oto link do artykułu magazynu Forbes na temat polskiego deficytu (nic atrakcyjnego, tak na marginesie): http://www.forbes.pl/deficyt-budzetowy-w-2013-nizszy-o-8-mld-od-zakladanego-,artykuly,168806,1,1.html

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.