Donald Tusk – w sidłach własnego układu

Afera, jaka wybuchła po samozadowoleniu się nawzajem przez marszałków Sejmu powinna wstrząsnąć podstawami władzy każdego demokratycznego kraju. Pani Kopacz – przy próbie ocalenia minimum własnego honoru i szacunku do własnej osoby powinna ze łzami w oczach natychmiast podać się do dymisji, a nawet złożyć mandat poselski, umożliwiając komuś z większymi kompetencjami moralnymi sprawowanie mandatu. Inni wicemarszałkowie – mniejsza z nimi, są tylko elementem większej kompozycji – niech decydują kluby. Trzeba przyznać, że Janusz Palikot potrafił zareagować – oczywiście osiągając przy okazji inne cele, mianowicie usunięcie jedynej „w miarę” dominanty intelektualnej w jego Ruchu z jakiegokolwiek wysuniętej placówki. Natomiast reszta towarzystwa po prostu chowa się w windzie.

Prawdopodobnie premier widząc pana Grabarczyka chowającego się siłą rzeczy w windzie, którego rozmowę z dziennikarzem przecina automat zamykania drzwi musi rzucać czymś ciężkim o ścianę, ewentualnie puszczają mu nerwy i idzie „haratnąć w gałę”. Niestety pan premier, – czego możemy być absolutnie pewni, ma pełną świadomość, co do faktu, że po absolutnej porażce wprowadzenia fotoradarów – właśnie oto nagrody marszałków pogrążają jego partię i jego osobę w percepcji opinii publicznej na trwałe.

Polacy dużo są w stanie zapomnieć, wybaczyć, przemilczeć a nawet dać się zbałamucić i mówić na czarne białe, a na swój kraj „zielona wyspa”. Natomiast każdy potrafi liczyć i dobrze wie, co to znaczy 40 tyś., nagrody i ma pojęcie o życiu, przez co ma świadomość, jakim dramatem jest utrata prawo jazdy przez fotoradar. Tego Polacy rządzącym nie zapomną, nie przemilczą i nie dadzą się przegadać – zapłaci za to koalicja i premier Tusk osobiście.

W zasadzie opozycja nie musi robić nic, wystarczy, że tylko będzie – nawet od rzeczy krytykować i potępiać – celowo przejaskrawiając efekty działań rządu. Władza właśnie przechyla się w stronę Prawa i Sprawiedliwości i to bez żadnej zasługi – po prostu, dlatego bo jest i stanowi jakąś, co prawda mizerną, ale mimo wszystko alternatywę, – która jest gotowa przede wszystkim rozliczyć obecne towarzystwo.

Zadziwia milczenie pana Donalda Tuska w kwestii tych błędów w zakresie polityki fotoradarowej i afery sejmowej. Premier powinien grzmieć z mównicy – ustawić winnych w dwuszeregu przed swoją kancelarią – i kazać im stać na deszczu i w śniegu przez kilka godzin – do zasłabnięcia! Całość oczywiście mogłaby być transmitowana – on srogo spogląda z okna, a na dole – polewani ze strażackich sikawek – minister Nowak, pani marszałek Kopacz, pan wicemarszałek Grabarczyk, do tego minister Arłukowicz (ten w imię zasad) i w ogóle dominująca większość rządu. Być może taki obraz spowodowałby w odbiorze publicznym, że premier byłby postrzegany, jako realnie rządzący a nie jedynie pacynka na niewidzialnej ręce, która pospinała ten układ. Przecież jeszcze niedawno sam zapowiadał rekonstrukcję rządu? Dzisiaj to już nie jest priorytet? Czy też bardziej – bezpiecznik? Może skrytym sadomasochistycznym celem premiera jest oddanie władzy Jarosławowi Kaczyńskiemu? No, bo jak inaczej wytłumaczyć tą bierność?

No chyba, że zgodzimy się z tezą, że premier jest już tak słaby, że z licznych funkcji pozostał mu sekretariat i reprezentacja, natomiast w całej reszcie jest niewolnikiem układu, a układ czuje się już tak słaby, że nie ma samo zabezpieczeń moralno-ostrożnościowych, podpowiadających ludziom na świeczniku, że nie warto się połasić na samodzielne przydzielanie sobie nagród w momencie szczytu kryzysu, a przynajmniej nagonki medialnej na rząd! Co trzeba mieć nie tak ze sobą, żeby będąc Marszałkiem Sejmu RP – pomimo spalenia się pod względem wiarygodności publicznej na hańbiącej sprawie smoleńskiej – zrobić premierowi taki numer!

Nieudolność naszego rządu wynika prawdopodobnie z balansu sił, które się na niego składają w samej PO i trwania w stalowym uścisku z PSL-em, który także dokłada premierowi do koszyczka gorące kartofelki i na pewno nie zawaha się być Brutusem, jeżeli będzie do tego okazja. Przecież to polityka – wszystko wolno. Rządu nie będzie nam szkoda, albowiem tenże nie robi nic – nie reformuje kraju – nie jest do tego zdolny. Natomiast powstaje ryzyko przejęcia władzy przez obóz prawicowej-prawicy, która najdelikatniej mówiąc już w ogóle nie ma poczucia humoru.

Jednakże ten klincz trzeba przerwać – wystarczy nam Donalda „nic nie mogę” Tuska, podtrzymywanego przez lęk przed pojawieniem się u stery państwa Jarosława „Polskę – zbaw” – Kaczyńskiego! Tą formułę panowie już wyczerpali, dla dobra swojego i kraju powinni odejść z Polityki i oddać ją młodszemu pokoleniu, a przynajmniej ludziom nieuwikłanym w to bagno, które stworzyli i które jak widać ich pochłonęło.

Polska potrzebuje zmian – w tym zmian odczuwalnych pozytywnie przez społeczeństwo. Przykład Łotwy – dobitnie pokazuje, że się da! Trzeba tylko chcieć!

Premier Donald Tusk znajduje się w sidłach własnego układu – nie może nic stanowczego zrobić, albowiem przewaga koalicyjna jest tak niewielka, że musi bronić pozycji nawet najbardziej nieudolnych (czy też obwinianych) ministrów! Ten układ już dawno wyczerpał swój potencjał zmieniania rzeczywistości na lepszą.

2 myśli na temat “Donald Tusk – w sidłach własnego układu

  • 26 stycznia 2013 o 12:00
    Permalink

    Czego się @autor czepia Pani Kopacz?
    Te 40 000 zł nie powala.
    Chyba że się grzebie w śmietnikach – to wówczas tak.
    ALE @autor jest jeszcze od tego daleki, prawda?

    Odpowiedz
  • 28 stycznia 2013 o 14:07
    Permalink

    pani Kopacz uzyła sformułowania … jako pracodawca oceniłam pracę wicemarszałków.. czy coś w tym sensie.Społeczeństwo nie po to dało tej grupie nierobów mandaty ,żeby sobie napychali kieszenie.Jestem pośrednio pracodawcą pani Kopacz,a ona nie zasługuje nawet na minimalna zapłatę za to co robi. Brawo poseł Palikot ,on jeden okazał odrobine honoru.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.