Kultura

Dominacja amerykańskiej kultury zbliża się ku końcowi

 Dominacja amerykańskiej kultury zbliża się ku końcowi. W szczególności kultury, która stała się niezmiernie popularna właśnie w formule „pop”. Mało osób zdaje sobie sprawę z tego, że to powierzchowność jej przekazu zdecydowała o skali jej upowszechnienia. Nic z niej w zasadzie nie wynika, poza przekazem emocji, chwilowego wzbudzenia, nic nie pozostaje po spłyceniu przekazu do niezbędnego minimum treści, a nałożenie na dotychczasowych bohaterów i ikony pop-kultury filtru nowej poprawności obyczajowej rozłożyło wszystko.

Upowszechnienie kultury amerykańskiej i przyswojenie jej wzorców na całym świecie było stałym elementem amerykańskiego soft-power. Wszędzie jak grzyby po deszczu pojawiały się amerykańskie kawiarnie prasowe, kluby, biblioteki, szkoły i uniwersytety. Dostępność do ikon pop-kultury była gwarantowana wszędzie, gdzie tylko było zainteresowanie amerykańską inflirtacją.

Zachód mistrzowsko wykorzystał nowe zdobycze techniki – film, zdobył popularność na całym świecie, czyniąc rozpoznawalnymi czołówkę amerykańskich aktorów. Wykrystalizowano kanony przekazu pewnego stylu życia, który zaczął być utożsamiany z Ameryką, synonimem zachodniości, a tym samym z WOLNOŚĆIĄ. To pojęcie wolności zdominowało przekaz amerykańskiego soft-power. To w wolność podkolorowaną ładnymi opakowaniami uwierzył świat, nie zwracając uwagi na to, że w imię wolności stali się niewolnikami narzuconej konwencji.

Konwencja narzucona wielu rdzennym kulturom spowodowała sprzeciw, czasami bunt i rewolucję. Wiele zachodnich propozycji okazało się po prostu KICZEM, na który nie było zgody w ugruntowanych systemach, ewoluujących ze starych cywilizacji i nawyków. Amerykańskie prawo, czy też sposób jego rozumienia i opierania się na jego podstawowych konstrukcjach wymuszało standaryzację. To wszystko składało się na zmiany, które nie każdy akceptował, ponieważ naruszały przyjęte standardy, zastępowane przez standardy amerykańskie.

Na to wszystko nakłada się dominacja autorytetów, kultura przemocy – kultura broni oraz purytanizm, który od zawsze był mainstreamem w amerykańskiej kulturze. Trudno to inaczej nazwać niż totalne zakłamanie, cynicznie przedstawiane współcześnie jako poprawność polityczna, społeczna, obyczajowa itd. Zło w amerykańskim stylu życia, adresowanym dla klasy średniej, czyli tej grupy ludzi, która za tą kulturę może i musi płacić – jest na stałe wpisane w ich codzienność.

To wszystko jest bowiem ułudą stworzoną dla mas, które elita potrzebuje dla swojej przewagi utrzymywać w posłuszeństwie. Bez katalogu norm, poprzedzonych pozytywnymi zachowaniami, implikowanymi przez ich przekaz kulturowy, posłuszeństwo byłoby niemożliwe, więc do stabilizacji systemu, trzeba byłoby używać broni tak jak to się dzieje obecnie w Ferguson.

O ile jednak w Ferguson lub innych miejscach swojego kraju Amerykanie mogą strzelać do dzieci bez broni kilka razy i nazywa się to egzekwowaniem prawa, to poza jego granicami potrzebowali już bomb, albo działających metodami skrytobójczymi służb specjalnych do eliminowania przeciwników, myślących inaczej.

Gdy i tego było mało, Ameryka postanowiła wyeksportować swój najgroźniejszy wynalazek, ze wszystkich jakie wyprodukowała w okresie swojego krótkiego, ale jakże twórczego istnienia – mianowicie – USA zdecydowały się wyeksportować swój kryzys, swoje długi na cały świat. W wyniku rozlania się negatywnych skutków chciwych lichwiarzy z Wall Street doszło do wzruszenia krystalizujących się zasad i nowego podziału ról przyjętych na skutek adaptacji świata do procesów globalizacji. To bardzo ciekawe, że współcześni Amerykanie w ciągu kilku miesięcy zburzyli wszystko to, co budowali ich poprzednicy przez kilka dekad. A po prostu szokujące jest to, że w tym wszystkim udało im się jeszcze zburzyć wiarę w to, że to Ameryka jest „po pozytywnej stronie mocy”, wiarę w Amerykę i jej wartości.

Od dawna było wiadome, że Amerykanie nie mają niczego pozytywnego do zaoferowania światu, poza słodzonym gazowanym napojem, który daje się wypić tylko wtedy, kiedy jest słodzony. Czy kraj, który produkuje tylko broń i tą słodzoną truciznę zasługuję na taką pozycję międzynarodową, jakiej bezwzględnie próbuje wyegzekwować od świata?

6 komentarzy

  1. Zgadzam się, że papka czyli kicz, którą na świat przelewali przez lata usmeni to soft-power. Tak naprawdę chodzi o dominację kultury kolta. W czasach współczesnych kolta zastąpiły rakiety.

  2. Szanowna Redakcjo, mam dzisiaj problemy połączenia się z Państwa portalem, proszę zatem o wykasowanie powtarzających się wpisów, ja przepraszam ale to technika nie ja.

    Podsumuję po swojemu, nadmierna nowoczesność w domu i w zagrodzie a skutki widoczne.

  3. inicjator_wzrostu

    Bardzo cenne spostrzeżenia i trawne oceny amerykańskiego tygla, z którego wyłania się niestrawna dla Świata – papka.
    Ale wmówiona wszystkim poprawność polityczna nakazuje nam jej spożywanie.
    Do tego mamy się jeszcze tym zachwycać …

    • W uproszczeniu: jeśli nie nosisz bluzy z kapturem,
      bejsbolówki daszkiem do tyłu, nie słuchasz rapu
      czy innego hip-hopu – tzn. “nie nadążasz”!
      A i spodnie? Z “krokiem” w okolicy kolan.
      Jeśli jesteś “biały”, musisz(koniecznie), fascynować się pewną filozofią życiową,wypływającą z “dokonań”
      czarnej kultury,podkultury(niep.skreślić). Każda “epoka’ w USA od Jamesa Deana
      lansowała określone zachowania i “gotowce” do kopiowania , szczególnie
      wzorce kierowane były za “żelazną kurtynę”, jako jeden
      ze sposobów na kruszenie systemu od wewnątrz.
      To działało, całkiem skutecznie efekty widzimy,
      w postaci fascynacji “american dream” zaczadzonych
      Ameryką, poziomem i stylem życia,która tak naprawdę skończyła się
      w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku.
      Ale jeszcze siłą rozpędu,w niektórych kręgach
      działa “magia nieograniczonych możliwości”. TAM…

  4. Pozwolę sobie niezgodzić z autorem. Skoro Stany są wg. autora w upadku i takie be, to dlaczego tak dużo ludzi na świecie chce mieszkać właśnie w tym kraju a nie np. w Polsce?
    “Źdźbło w oku bliźniego widzisz, a belki w swoim nie dostrzegasz”
    Zamiast marudzić na Stany, lepiej zabrać się za sprzętanie własnego podwórka.

    • wiesz przyjacielu ,że w Winnicy na Ukrainie istnieje sobie grupa rockowa “TIK”. W jednej ze swoich piosenek lider tej grupy śpiewa… my prognały czerwone ,ale nam nie wyjszło… napilysia pepsi,napiłysia koli my takij swobody nie zaznały nikoły… i to jest właśnie to o czym pisze Krakauer.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.