Dokooptowanie elit post-prawicowych do mainstreamu

Od pewnego czasu obserwujemy na naszej scenie politycznej istotną, bardzo liczącą się i niesłychanie sugestywną zmianę. Otóż kilkoro dżentelmenów i kilka dam naszej prawicowej polityki, jeszcze do nie dawna bardzo mocno zaangażowanych po prawej stronie sporu politycznego, w wyniku niesnasek i przetasowań powyborczych, kiedy to doszło do rozliczania wyników kampanijnych – zaczęło “pluć we własne gniazdo”. Być może to zbyt mocne słowa, ale wnikliwie przyglądając się retoryce kilku niedawnych wajdelotów i znamienitych oratorów jedynie słusznej, prawicowej-prawicy, trudno jest nie mieć wrażenia, że coś jest nie tak. Ci niedawni piewcy jedynie słusznej-słuszności, utożsamianej z jedną personą, wybitnym ojcem założycielem nowoczesnej myśli prawicowej, jako pogląd na państwo, nagle nie tylko jawnie mówią, że “ten pan” się myli, ale zdarzają się także wypowiedzi, zgodnie, z którymi już wcześniej z “tamtym panem” było mocno nie tak, a oni biedactwa dusili się w kaftanie niemocy i byli wręcz zmuszani kłapać ozorami ile się tylko dało na naszą rzeczywistość, krytykując wszystko i wszystkich.

Nie chodzi o to, że nie ma się prawa zmieniać poglądów, albowiem to bzdura – każdy zawsze, jeżeli odczuwa taką potrzebę może zmienić swoje poglądy, nawet, jeżeli byłby tak wyrazisty jak największe persony naszej post-prawicowej sceny politycznej. O to, jako społeczeństwo nie mamy najmniejszego powodu się oburzać, jednakże zupełnie poważnie należy zadać pytanie o koniunkturalizm. Czy aby, te osoby, które tak łatwo odeszły stamtąd, gdzie zostały w sensie politycznym stworzone, nie próbują obecnie znaleźć dla siebie nowego miejsca za wszelką cenę dążąc do zapewnienia sobie bezpiecznej przystani? Bezwzględnie nie ma niczego złego w pluralizmie, ale my tutaj mamy raczej do czynienia z pączkowaniem, rozwojem nowych formuł politycznych, osób posiadających tak samo złe i skrzywione poglądy na rzeczywistość jak wcześniej, ale próbujące się za wszelką cenę przebić do mainstreamu, albowiem bez obecności w mediach po prostu znikną z naszej sceny politycznej.

Problem polega na tym, że niestety mainstream te osoby przyciąga, pozwalając im w części się wygadywać na dowolne tematy, tak żeby tworzyli konfrontacyjną nadrzeczywistość, ale nie byli zdolni do zaproponowania żadnej nowej formuły politycznej. Jest to typowa strategia “szczekających ratlerków”, kiedyś się przypinało jeszcze żywych pokonanych przeciwników, którzy się poddali – do wież oblężniczych, a dzisiaj pozwala się im roznosić delikatny smrodek, albowiem w ten sposób czynią drobne, co prawda niewielkie, ale w istocie niezwykle trudne do przeciwdziałania – wyłomy w monolitycznej rzeczywistości jedynie prawicowej-prawicy. Można to nawet wybaczyć mediom, albowiem wiadomo, że “wróg wroga jest przyjacielem”, jest oczywiste, że mainstream realizuje dyspozycje wiodących ośrodków “mocy”. Jest to jednakże jakaś forma poniżenia się, albowiem przykładowo osoby, które zamawiały piwo w geście rzymskim, od razu po 5 kufli, najdelikatniej mówiąc nie są godne bycia Polakiem, co dopiero mówiąc o dawaniu im szansy na jakiekolwiek poważne wysłuchanie publiczne.

Jeżeli natomiast obserwowany proces jest w istocie czymś głęboko zaplanowanym, mającym na celu np. przejmowanie aktywów jedynie słusznej prawicowej-prawicy, przez jej otoczenie satelickie, to mamy do czynienia ze zwykłą rozgrywką polityczną, w której panowie dotychczas w równych rzędach stojący za swoim przywódcą normalnie dają sobie po buzi, albowiem kopanie się po kostkach okazało się niewystarczające. Można tylko mieć nadzieje, że mainstream w decydującym momencie potraktuje ich tak, jak trzeba traktować zdrajców wszelkiej maści, czyli pozostawi ich za burtą. Ze względu na to, że nie jest to szczególnie kreatywne środowisko, jak również nie ma i nie wygeneruje z siebie wybitnego lidera – te osoby odejdą w zapomnienie, jako wykruszone fragmenty niepotrzebnej całości. Czego im najserdeczniej jak się tylko da wypada życzyć, albowiem nie wnieśli wiele do naszego dyskursu politycznego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.