Paradygmat rozwoju

Dokąd zmierzamy?

 To zastanawiające, bo każde działanie musi mieć jakiś cel. Nawet przyjmując, że działania opozycji nie mają żadnego celu, poza zanegowaniem obecnej rzeczywistości, że nie ma programu gospodarczego, co więcej, że nie ma nawet politycznego planu działania – to mimo wszystko partia rządząca musi gdzieś zmierzać w politycznym sensie tego słowa.

Zadziwiające jest to, że ani słychać, ani widać, nic na temat tzw. dobrej zmiany, której ucieleśnieniem powinna być tzw. IV-ta Rzeczpospolita, o której słyszymy od dawien dawna w retoryce prawicy, jako celu ostatecznym – mitycznej krainie prawa i sprawiedliwości mlekiem i miodem płynącej, gdzie wszyscy będą żyli w zdrowiu, szczęściu i wdzięczności do rządzących za wyzwolenie ich z kajdan III RP i całego zła z jakim się ona kojarzyła. Nie jest możliwe, żeby Prawo i Sprawiedliwość porzuciło ten kurs, albowiem to była zawsze idea wyższa, dzięki której przedstawiciele tej partii mogli chociażby w warstwie retorycznej czuć się lepszymi, bardziej prawymi i sprawiedliwymi Polakami od innych, a zwłaszcza od np. Polaków gorszego sortu, Komunistów i złodziei, czy też po prostu – tych, którzy stali tam, gdzie kiedyś stało ZOMO, ewentualnie tłustych kotów! Jeżeli byśmy bowiem zapytali czemu była poświęcona prezydentura tragicznie zmarłego pana Lecha Kaczyńskiego – prezydenta Rzeczpospolitej, to usłyszelibyśmy, że tworzeniu projektu IV-tej Rzeczpospolitej, na rzecz czego działo się w Polsce, zwłaszcza za czasów rządu PiS-LPR-Samoobrona bardzo wiele.

Mowa o dobrej zmianie, to piękny retoryczny popis zdolności wspaniałych ludzi zajmujących się prawicową propagandą, to zaiste wielki sukces retoryczny, gdyż zdaje się nawet sama pani premier Szydło uwierzyła w tą retorykę. Sposób w jaki posługuje się stwierdzeniami tego typu jest zaskakująco pewny siebie, można odnieść wrażenie, tak jakby wierzyła w to co ma nam do przekazania w duchu i na rzecz właśnie dobrej zmiany. Przy czym na pewno lepiej mówić o dobrej zmianie niż o Polsce w ruinie, jednakże dobra zmiana to za mało, zwłaszcza dlatego, ponieważ to brzmi jednorazowo, już się w zasadzie dokonała, bo rządzą jak rozumiemy – dobrzy ludzie? No, bo jak inaczej rozumieć takie stwierdzenie?

Mamy więc jedną niewiadomą odnośnie IV-tej RP, mamy rozwiane wątpliwości co do dobrej zmiany, cóż więc nam pozostaje z retoryki Prawa i Sprawiedliwości? Proszę pamiętać – pytamy dlatego, bo nie widzieliśmy ŻADNEGO spójnego programu społeczno-gospodarczego, zdefiniowanego chociażby w warstwie deklaracji i zapowiedzi politycznych, bez wymiarowania finansowego. Program Prawa i Sprawiedliwości jaki widzieliśmy w ostatnich wyborach i w zasadzie długo wcześniej, ponieważ jest to zbiór tez stosunkowo ogólnych – to za mało jak na potrzeby reformatorskie naszego państwa. Samo cofanie reform i pseudoreform rządu pana Tuska to zdecydowanie za mało. To jedynie półśrodki, którymi jednak – co chyba uzmysławiają sobie sami decyzyjni w partii i rządzie – nie da się rozwiązać problemów jakie im towarzyszą. To znaczy cofnięcie bałaganu emerytalnego i powrócenie do parytetu wielu 60/65 nie rozwiązuje problemu emerytalnego w skali kraju, ani na dzisiaj ani jutro! Działania cofające sanację reformy w czasie w istocie spowodują, że całą odpowiedzialność za przyszłe emerytury Polaków i Polek przejmuje na siebie Prawo i Sprawiedliwość. PiS dokonując dobrej zmiany, jest ponownie w punkcie wyjścia tj. musi odpowiedzieć w sposób skuteczny na wielki problem emerytalny, niestety negatywnie determinowany przez demografię, która jest okolicznością obiektywną i nie da się jej zmienić z dnia na dzień. Samo tłumaczenie, że zwiększy się dzietność ma ten sens, że za 20 lat owoce polityki prorodzinnej wejdą na rynek pracy – dopiero za około dwadzieścia lat!

Podobnie będzie z każdą inna resetowaną reformą/pseudoreformą, to na rządzie Prawa i Sprawiedliwości będzie polegała odpowiedzialność za często cudze błędy i zaniechania. W tym kontekście PiS, nie tylko bierze na siebie odpowiedzialność za reformowanie kraju, ale jeszcze za stany nieustalone, jakie mogą wyniknąć i niestety dla wielu z nas wynikną, ze względu na przeprowadzanie resetu systemowego. Czy politycy Prawa i Sprawiedliwości to przewidzieli i rozumieją skalę odpowiedzialności i poziom wyzwania?

W istocie warto zapytać, czy ktoś z rządzących w ogóle ma pojęcie dokąd zmierzamy jako kraj? Warstwę retoryczną możemy sobie darować, chodzi o realne określenie i zdefiniowanie osiągalnych celów? Przecież rządzący nie mogą tego utrzymywać w tajemnicy, chyba że ktoś – jakiś sprytny demiurg, przewidział nam po drodze uzdrawiającą katastrofę?

5 komentarzy

  1. Wydaje mi się, że dobra zmiana już się dokonała, poprzez dojście do władzy DOBRYCH LUDZI – jak celnie zauważa`Autor.

    Bo o to głównie chodziło.

    Chodziło o WŁADZĘ.

    Teraz przyjdą zmiany NIEDOBRE, bo niosące skutki finansowe, burzące budżet i system emerytalny, którego katastrofę reforma 67 oddaliła nieco.

    Zatem trzymajmy się mocno krzeseł/foteli i zapnijmy pasy.

    Jak ktoś nie ma pasów bezpieczeństwa, to nie się przywiąże sznurem do siedziska.

    Sznur zawsze się może przydać.

    Wracając do klasyki: OSTANIE SIĘ TYLKO SZNUR …

    Na razie dmą mocno w ZŁOTY RÓG, ale koniec jest przewidywalny i smutny.

    Miałeś chamie złoty róg!

  2. W stronę niewiadomej, Unii już nie będzie

  3. Nie jest możliwe, żeby Prawo i Sprawiedliwość porzuciło ten kurs… – uważam że jeśli nie porzuci, już można założyć że “skazane jest” na porażkę! BO należy do pytania tytułowego ,dodać
    wstęp,także w formie pytania – ‘SKĄD IDZIEMY” i wszystko
    w temacie…jeśli pójdziemy TĄ drogą – nie ma szans
    na sukces/y.Idziemy po prostu dalej w bagno liberalno –
    – demokratyczne.Białoruś po krótkiej lecz niezwykle
    ciemnej nocy rządzących demokratów Stanisława Szuszkiewicza,dała radę – no, ale tam mają ludzi
    u władzy myślących w kategoriach dobra i rozwoju
    Republiki Białoruś… “Polska,Białoruś,dzieci,emerytury…

    http://www.prawica.net/587

    Więcej na tematy białoruskie, analizy,porównania…

    http://www.prawica.net/user/324/publikacje

  4. Dokąd zmierzamy,o co walczymy? Odpowiedź jest niejednoznaczna.W tak głęboko podzielonym społeczeństwie, nawet Krakauer i p.Józef z okazji Świąt do jedności nie doprowadzą. Ale próbować trzeba.! los Upadliny ostrzega.!!!

  5. Czwarta erpe czeka na nas z otwartymi wrotami

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.