Paradygmat rozwoju

To dobrze że Grupa Wyszehradzka ma receptę na Unię Europejską

 To dobrze, nawet bardzo dobrze, że Grupa Wyszehradzka, jak stwierdziła nasza pani premier Beata Szydło ma receptę na Unię Europejską. To bardzo ważne, że w otoczeniu krajów sąsiednich jesteśmy w stanie zaproponować coś więcej, niż pojedyncze żądania i roszczenia, bo mniej więcej niestety w ten sposób jesteśmy postrzegani przez dominującą część decydentów i środowisk opiniotwórczych na Zachodzie. W uproszczeniu – nie dość, że tylko „wyciągamy ręce” po pomoc, to jeszcze nie potrafimy okazać tzw. solidarności, przyjmując nielegalnych imigrantów. Jeżeli pani premier i jej szanowni partnerzy mają pomysł jak to skonsumować i wychodząc z takiego poważnego impasu wizerunkowego – przedstawić receptę na Unię Europejską, to tylko gratulować. Naprawdę podziw.

We wrześniu w Bratysławie będzie kolejny unijny szczyt, to bardzo ważne wydarzenie, głównie w kontekście licznych propozycji niektórych krajów oraz kręgów eksperckich na usankcjonowanie Unii wielu prędkości, jak również w kontekście bezprawnych, niesprawiedliwych i łamiących zasady handlu międzynarodowego sankcji unijnych przeciwko Federacji Rosyjskiej. W tych sprawach, wspólne stanowisko kilku krajów jest bardzo potrzebne, bo przynajmniej w kwestii pomysłów przymusowej (automatycznej) relokacji nielegalnych imigrantów, nie będziemy sami, tylko zablokujemy tą kontrowersyjną i poronioną inicjatywę wspólnie z innymi krajami. Stanowisko Czech, Węgier i Słowacji jest jednoznaczne, a to jest bardzo ważne w Unii, ze względu na obowiązujące zasady budowy konsensusu i głosowania większością.

Przy pełnym zrozumieniu dla słów pana Victora Orbana z Krynicy, w których bardzo jednoznacznie odniósł się on do tego, co pokazał Europie brexit, trzeba stwierdzić, że jednak problem polega na tym, że trzeba zaproponować coś konstruktywnego w czym zmieściliby się wszyscy. Inaczej, jeżeli zaproponowalibyśmy coś, co wykracza poza dotychczasowe normy konsensusu i współpracy, to inni zyskaliby uzasadnienie, dla pomysłów ograniczenia ścisłej integracji w Unii do kilku państw. Dlatego trzeba zaproponować coś konstruktywnego, co będzie łączyć, a nie dzielić i to w ramach dotychczasowego paradygmatu ponadnarodowego. Przy czym nikt rozsądny po brexicie nie może, ani podważać idei Unii jako państw narodowych, ani idei ściślejszej integracji. Ponieważ obie są adekwatną odpowiedzią na wyzwania przed jakimi obecnie stoi Unia Europejska. Wybór jest polityczny i taki pozostanie do póki nie pojawi się czynnik zewnętrznego nacisku.

W interesie Polski i innych krajów Europy Środkowej jest zachowanie status quo, w uproszczeniu można powiedzieć, żebyśmy dalej byli montownią i strefą w pół skolonizowaną gospodarczo, jednakże z prawem decydowania o kwestiach zasadniczych – jak wspomniany sprzeciw przeciwko błędnej i rodzącej skutki w szeregu innych polityk – interpretacji polityki migracyjnej, przez niektóre kraje Zachodu. Jednak to jest za mało, żeby wydobyć nasze kraje z marginesu rozwoju zależnego. O czym doskonale wiedzą i nasi decydenci i architekci wewnątrzsystemowych relacji unijnych na Zachodzie Europy. W obecnym układzie zasad współpracy zakładającym taki a nie inny podział pracy i dochodów z wytwórczości, to my będziemy pracować na ich emerytury i ich dług publiczny netto, a nie oni nas subsydiować i to już na końcu perspektywy średniookresowej. Przecież nie ma równego traktowania nawet w zakresie Wspólnej Polityki Rolnej. Można zrozumieć, że grecki hodowca kóz z jakiejś skalistej wyspy, gdzie te zwierzęta skaczą pomiędzy skalnymi półkami żeby się najeść – może i powinien mieć wyższe dotacje, niż przeciętny rolnik w Unii. Jednakże dotacje są tak zróżnicowane, że nie można nawet mówić o tym, że zbliżamy się do średniej. Podobnych przykładów jest o wiele więcej. Jednak ten, w którym bardzo szybko moglibyśmy nie tylko wyrównać poziom, ale może i zyskać przewagę nad Zachodem, został systemowo upośledzony. Jak więc mówić o dyfuzji, czy też o zrównoważonym rozwoju, jeżeli w Europie Środkowej głównie konkurujemy niskimi kosztami pracy i to już również “awansem” wobec naszych przyszłych dochodów?

Wnioski są bardzo trudne, ponieważ z istoty natury omawianej materii muszą być smutne. Oto, bowiem okazało się, że jedziemy w pociągu, w którym częściowo za bilet płacą nam pasażerowie I-szej klasy. Do tej pory myśleliśmy, że przyjaźnie nam machają, nawet czasami niektórzy z naszych elit, byli zapraszani do ich luksusowego wagonu. My nie narzekaliśmy na nasz klasyczny wagon ze skórami ze słynnej krowy “Skay-a” na siedzeniach, albowiem już miał toaletę odremontowaną no i co najważniejsze była ciepła woda, ogrzewanie. Uznawaliśmy, że pociąg toczy się w dobrym kierunku. Niestety nagle się okazało, że najbogatsi chcieli wpuścić nam do wagonu ludzi nam obcych i potencjalnie wrogich, nie uznających naszych zasad, poza tym już nie chcą nam płacić za bilet, jak również w ogóle uważają, że moglibyśmy sami postarać się o lokomotywę, żeby podążać ich torem lub – innym nieco z boku, ale generalnie równoległym. Problem polega jednak na tym, że zarobić na bilety i to tyle, żeby się nam opłacało opłacić własną lokomotywę, możemy głównie kelnerując w ich wagonie, albo sprzedając co się da innym, czekającym na peronach. Tymczasem, oni systemowo nie pozwalają nam zarabiać na sobie tyle, żeby nas było stać na lokomotywę, a czekających na peronie obłożono sankcjami, częściowo i w wyniku naszych błędów. Może się okazać, że nie powinniśmy byli złomować starych lokomotyw, które opalane ropą, węglem, a jak trzeba i drewnem, jednak byłyby w stanie pociągnąć nasz pociąg.

To wydarzenie w Bratysławie to bardzo ważny szczyt, warto byłoby poznać przed nim stanowiska czołowych polityków europejskich w kontekście spraw europejskich. Niech później nie mają pretensji do euro-sceptyków, że wytykają im biurokrację i zamknięcie spraw europejskich w złotej klatce unijnych procedur i instytucji. Wielkie sprawy się dzieją! In varietate concordia!

13 komentarzy

  1. Trzaskowski Sebastian

    Niestety lokomotywy – czyli alegoria likwidacji przemysłu – już żeśmy zniszczyli i kupujemy elektrowozy za granicą.

  2. Doskonałe są te porównania kolejowe!

  3. No tak – a tu ciagle Rosja jest najwazniejsza. Do was żadne aegumenty ni docierają. No ale jeśli Moskwa płaci to i żąda. Macie zatem czytelników w … poważaniu.. Żadnych argumentóew, żadnej analizy co do tego co w Rosji. A prawda jest taka, że to ostatnie pół roku (najwyżej) rządów Putina – to się rozpadło.. imprium mongolskie…

    • @bona nie jest precyzyjny w lokalizacji “imperium
      mongolskiego” – sądzę że Kijów jest tym łącznikiem
      czy tez może “ofiarą'(cechy fizjonomiczno – psychiczne) najazdu Mongołów czego wyrazem
      jest pewna notka skierowana przez Kijów do Ułan -Bator – a zarazem b.interesująca odpowiedź Mongołów…
      Ten wrzód(ż..o-banderowski) na tyłku pęka… 🙂

      http://ignacynowopolskiblog.salon24.pl/726702,wrzod-na-niewymownej-czesci-europy-centralnej-peka

    • Odwróćmy się od Zachodu.Na prawde jest wiele dostepnych materiałów, pomagających samodzielnie myślącym wyzbyć się tej „miłości bez wzajemności” wobec kolonialnego i zbrodniczego Zachodu. Zdegenerowana i obłudna cywilizacja Zachodu oparta na lichwie już rozpada się !!!

  4. Nie wydaje się żeby to porównanie było adekwatne do stanu rzeczy. dostaliśmy szansę i realizowaliśmy swe posunięcia w ramach ogólnie przyjętych zasad na sposób jaki był nam wygodny. Uprzywilejowaliśmy władze, dokonaliśmy zmian historycznych, samorządowych, edukacyjnych i własnościowych za środki które były kredytami. Teraz płaczemy że sufit jest za nisko, że kapitał społeczny ucieka z kraju, że oprocentowanie kredytów za wysokie, że zadłużenie dusi rozwój, że sąsiedzi są bardziej gospodarni i nie wydają na magów tyle co my, że …… . Świat rządzi się prawami znanymi od pokoleń i od pokoleń respektującymi zasady zabezpieczania się przed gorszym w przyszłości. W Polsce nikt nikomu wprost nie powie że dzisiaj wykuwasz szczęście swoje i swoich pokoleń. Cwaniactwo od prezydenta do klozetowej to domena naszej „gospodarki” i sposoby myślenia o przyszłości. Teraz gdy przyszłość rysuje się nieciekawie znowu wyciągamy rękę do bogatszych po jałmużnę z przekonaniem że „Bóg tak chciał”.

  5. Bona,razem z niektórymi twoje miejsce w miejscach odosobnienia dla ociemniałych, niesłyszących,z wyrażną pisowską demencją!Rusofobie!Pomyliłeś blogi Sława Ukrainie na Majdanie!

    • SZANOWNY WŁODZIMIERZU…
      MASZ CALKOWITĄ RACJE W OCENIE “Bony”.
      Nikt nie zaprzeczy, że przekazywana Polactfu wiedza historyczna, jak i polityczna, służą kształtowaniu politycznych postaw społeczeństwa. Na kształtowanie tych postaw wpływ mają z reguły ci, którzy posiadają realną władzę oświatową i medialną, a więc i polityczną. Tu winniśmy sami postawić sobie pytanie, czy przekazywanie nam tej wiedzy (zgodnej, czy nie zgodnej z prawdą? – to jest istotne) budowało właściwe polskie postawy polityczne i czy były one budowane z korzyścią dla naszego państwa i narodu, czy dla innych, wrogich nam sił? Pośrednią odpowiedź uzyskamy analizując historię stosunków polsko-rosyjskich do chwili obecnej oraz losy naszego państwa i narodu.
      Każdy powinien zrozumieć najważniejsze co LEŻY w INTERESIE POLSKI a CO NIE!”
      PS…
      Mamy w naszej polskiej historii wspaniałe zwycięstwo nad zakonem Krzyżowców w 1410r.”Ewangelizację” prowadzoną przez zakon przerwały wojska polsko-litewsko-ruskie ścierając się pod Grunwaldem z kwiatem rycerstwa ówczesnej zachodniej Europy. Pogańska w zasadzie Polska, pogańska Litwa i Ruś pokonały nowoczesną wtedy, chrześcijańską Europę.Kilka lat później papież Marcin V obłożył Władysława Jagiełłę oraz Polskę klątwą za pokonanie wojsk krzyżacko-europejskich. Klątwa obowiązuje do dzisiaj, nie zdjął jej nawet JPII – “polski papież”…

      • P.Jerzy przejdżmy na TY,bo słowo”szanowany”po rosyjsku”uważajemyj”kojarzy mi się z urodzinami a te mam 9 X lub z pogrzebem,a chcę na złość pisomatołkom i liberalnym sknerom jeszcze pożyć ,w kwestii twojego komentarza,nic ująć nic dodać.Pozdro.

      • Szanowny Jerzyj – pisząc o Rusi, chyba nie masz na myśli Rosji. Ona wtedy jeszcze nie istniała w takim zakresie jak od XVI wieku. To Ruś została zniszczona przez hordy moskiewskie. Jedna jeszcze uwaga, z kim Polaka prowadziła najwięcej wojen obronnych – może ktoś policzy, tak choćby do 1920 roku, początki gdzieś od 1512 roku (a co po 1939?). Skąd do nas przychodziła cywilizacja – nigdy ze wschodu. Po prostu dzisiejsza Rosja to takie samo wrogie nam imperium jak w XIII wieku najazdy mongolskie. Kto tego nie widzi… a tu w tym towarzystwie NIKT…

      • @bona, 08.09’2016, 19:51
        Prosze komentatora /-ki @bona cala cywilizacja przyszla ze wschodu , cala : jezyki, wiary i religie, polityka, filozofia , organizacja spoleczenstw, polityka, pismoarchitektura, agrokultura, matematyka, pieniadz, domestyzacja zwierzat.. powrot do jej zalazkow nazywano w Polsce “Odrodzeniem” lub “Renesansem”

    • no i takie tu niesamowite chamstwo, żeby chociaż minimum argumentacji. daleko nie zajedziecie z takim podejściem. jako ciekawostkę podam, że nigdy na PIS nie głosowałam. ot i zostałam pisowcem (pisowcą). nie ma tu rozsądnej debaty, bo zza Buga niczego innego spodziewać si nie można….

      • @bona
        Z tym chamstwem to zgadza sie, gdyz @bona to chamstwo sama swietnie reprezentuje……nawet mam wrazenie, ze jest pare osob, ktore kryja sa pod pseudonimem @bona i kazda z nich reprezentuje taka specyficzna , prostacka arogancje zwana chamstwem lub @bona ma “multiplikalna ” osobowosc , co nie zmienia faktu odnosnie chamstwa

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

one × 4 =