Polityka

Dobra zmiana szybko staje się obciachem

 Nie da się dłużej udawać, że nic się nie dzieje. Dobra zmiana szybko staje się obciachem i rządzący nie są w stanie się temu trendowi przeciwstawić. Błąd jakim było uruchomienie tematu aborcji, jako wielkiego tematu zastępczego doprowadził do czegoś więcej niż KOD, co więcej, przede wszystkim drugi raz po KOD-zie w postaci czarnego marszu Kobiet, doszło do automobilizacji wielkiego napięcia społecznego, przeciwko polityce dobrej zmiany. Zadziwiające, że nikt tego nie zauważył, sam KOD był fenomenem, ale mógł być uznawany za „refleks” maniery „wykształciuchów”, którzy wcześniej rządzili i tak, też KOD, jego liderzy i uczestnicy byli przedstawiani (futra i inne). Tymczasem Kobiety są taką grupą społeczną, która nie daje się zaszufladkować, z chwilą w której wyszły na ulice, prawica nie może mówić o tym, że Suweren coś jej powierzył. Owszem wybory były, wynik jest szanowany, ale oto wychodzi na ulice znaczna część społeczeństwa – to fenomen. Jakże różny od tego, co sama dobra zmiana robiła w epoce zielonej wyspy. Kolejne demonstracje miesięcznicowe, kolejne pretensje o sprawy wynikające z retoryki lidera, na które władza, a na wet system nie miały odpowiedzi innej, niż poruszenie kwestii badań psychiatrycznych!

Problemy z międzynarodową percepcją działań dobrej zmiany są rzeczywistością. W zasadzie polityka zagraniczna i stosunki zagraniczne uległy dewastacji. Minister właściwy w tej sprawie, niestety nie tylko się nie sprawdził w kategoriach obiektywnych, ale przede wszystkim w kategoriach samej dobrej zmiany, albowiem zaprosił do kraju tzw. Komisję wenecką, której obecnie rząd odmawia współpracy. Jest to kwestia bez precedensu jeżeli chodzi o kraje cywilizowane okresu powojennego. Niestety w innych kwestiach jest podobnie, sprawa kontraktu z czołowym unijnym producentem śmigłowców kładzie się wielkimi znakami zapytania na działaniach tego rządu. Jedynym pozytywnym aspektem jest poprawa stosunków z bratnią i jakże nam bliską Białorusią, jednak jeżeli ma być to w kontrze wobec totalnej dewastacji relacji z Rosją, to lepiej nawet tego nie badać. Podobnie jak kwestii widelca i innych, podobnych „kwestii”.

Teoretycznie nic złego i nadzwyczajnego się nie dzieje, ponieważ jak przypomnimy sobie skalę porażek poprzedników, którzy również kupowali sprzęt wojskowy bez przetargu, jak również mieli wiele powodów do wstydu na innych płaszczyznach. Jednakże, co się liczy, wówczas samorządy nie hamowały wydatkowania funduszy unijnych, co dzisiaj jest faktem, który będzie miał swoje konsekwencje. Plan pana Morawieckiego – oceniany pozytywnie, bo to w istocie dobry plan, poza częścią, której w nim nie ma tj. problematyki finansowania. Jak mamy uwierzyć, że coś zapisane na 30 lat, ma sens, skoro w perspektywie jednej kadencji wyborów – wszystko może się zmienić? Podobnie przecież obiecywali liberałowie, jeden z ich czołowych przedstawicieli, zupełnie na spokojnie tłumaczył biedę i nierówności w Polsce tym, że potrzeba więcej niż 100 lat, żeby nadrobić dystans do Zachodu. Problem polega na tym, że Polacy raczej nie chcą czekać trzech pokoleń i głosują nogami, bardzo wielu rodaków podziękowało Rzeczpospolitej i wyniosło się za chlebem. Jak do tej pory, nowej władzy nie udało się tej negatywnej dyfuzji powstrzymać.

Samo 500+ lub projekt budowy mieszkań w małych i średnich miastach Polski, to pozytywy w smutnej historii braków polskiego socjalu, jednakże to jest mało. Za mało, żeby ludzie milczeli jak rozbierany jest Trybunał Stanu, a doktor prawa jednego z najlepszych uniwersytetów w Polsce udawał, że nie wie, że łamana jest Konstytucja. Polacy cenią wolność i nie dadzą zapchać sobie ust kiełbasą wyborczą, Naród nie będzie milczeć jak władza zacznie pozbawiać go wolności. Ciągłe pomysłu negatywne i wyłączające jak – interesujący, ale źle przedstawiony pomysł na zakaz handlu w niektórych placówkach w niedzielę, to klasyczne „działania do wewnątrz”. Świat idzie za bardzo do przodu, sama Unia Europejska i bezpośrednie otoczenie dostarczają nam tylu wyzwań, że rządzący nie będą w stanie zajmować opinii publicznej samymi tematami zastępczymi. W końcu rzeczywistość o sobie przypomni, a co wówczas? Co jeżeli tym przypomnieniem, będzie okrutne oblicze historii, o którym kiedyś w jednym z przemówień wspominał sam pan premier Tusk?

Właśnie tutaj kłania się największa słabość całej konstrukcji dobrej zmiany, to nie jest normalne że mamy w kraju ośrodek kierownictwa politycznego – nadrzędny nad konstytucyjnymi organami władzy naczelnej. Jeżeli pan prezes Kaczyński nie chce wziąć odpowiedzialności za kraj, to może lepiej żeby odszedł na emeryturę, ponieważ wywiera znaczący i niestety negatywny wpływ na Radę Ministrów i Prezydenta RP. To widać gołym okiem, tego nie trzeba udowadniać – to jest stopniowa erozja państwa, właśnie wynikająca z faktu braku realnego powiązania władzy politycznej z organami władzy naczelnymi. Okręt ma zawsze jednego kapitana, a żeby być admirałem to trzeba mieć co najmniej autorytet. Ten w przypadku pana Kaczyńskiego jest trudny, a na pewno nie jest powszechny, chyba że negatywny.

Sytuacja w kraju stopniowo przechodzi w trend negatywny, nie żeby wcześniej wszystko nam rosło, a mirabelki i szczaw smakowały jak kawior i ostrygi! Chodzi o to, że kupa kamieni może być uporządkowana a kamyki pograbione, albo całość może się rozpadać. To właśnie się dzieje, bo rządzącym nie udało się przekonać społeczeństwa, że sprawy w kraju idą w dobrym kierunku. Ludzie nie oglądają tylko reżimowych komunikatów propagandowych, każdy rozumie, że sytuacja na świecie w tym w naszym otoczeniu ulega zmianie, w Singapurze zaczynają jeździć taksówki bez kierowców, a tymczasem nad Wisłą dochodzimy do problemu nieprawidłowości przy reprywatyzacji, której przecież nie było… Nie tego oczekiwał Suweren! ktoś wspominał o likwidacji Gimnazjów?

4 komentarze

  1. Ten rząd nie jest nawet recepcją pana Kaczyńskiego, to jest jawna kpina bo wicepremier może więcej niż premier, a nad nimi wszystkimi jest Kaczyński. Burdel serdel pierdel powiedziałby Marszałek

  2. Powszechny NEGATYWNY autorytet zaczyna dotyczyć nie tylko NadPrezesa.

    Obejmuje całą sferę rządzących i wspierających rząd dobrej zmiany.

    Po prostu staje się obciachem.

    Gratulacje dla autora za wprowadzanie trafnych określeń, ale to marna satysfakcja dla nas wszystkich.

  3. Kaczyński popełnił epokowy błąd, nie zostając premierem. A to tylko dlatego bo się przeliczył i wziął wszystko- w układzie z bratem mogł być premierem a Lech Prezydentem, ale Andrzej Duda to dla niego tylko Andrzej Duda – nie mógłby być pod nim taka jest logika władzy czysta dominacja i kolejność kłaniania się…

  4. CO z tego jak na horyzoncie nie widać nic. Złogi zdemoralizowanej Platformy, Nowoczesnej, Kukiza i innych cymbałów nie dają żadnej gwarancji. TO już lepiej spaść na samo dno.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.