Paradygmat rozwoju

Czy dobra zmiana ma opierać się na dalszym wyzysku podatkowym społeczeństwa?

Prawo i Sprawiedliwość ogłaszało i ogłasza, że skończyły się czasy słodkiego życia dla tłustych kotów, że Naród odzyskał państwo i wpływ na państwo, że będzie prowadzona polityka prospołeczna itd., a zwłaszcza wiele razy można było usłyszeć, że państwo polskie jest dla obywateli polskich, dla ludzi a nie dla korporacji. To wspaniałe zapowiedzi, można się tylko cieszyć, że tak poważna partia czyni tak niesłychanie głęboki ukłon w stronę umęczonego 26 latami ludobójczej transformacji społeczeństwa. Jednakże jakie są fakty? Jak w praktyce wygląda ta dobra zmiana?

Mamy przed sobą projekt budżetu na 2016 rok, wiadomo że ustalano go jeszcze w poprzednim rządzie, jednak Prawo i Sprawiedliwość nie zrobiło niczego, a mogło bardzo wiele, żeby tłuste koty zaczęły dokładać się do utrzymywania państwa w stopniu adekwatnym do ich możliwości. Zamiast realnych zmian fiskalnych, prawdziwej rewolucji w podatku VAT, którą można było proklamować – czy też zmian w podatkach od osób prawnych i fizycznych mamy dwa śmieszne w swojej wysokości podatki od niektórych instytucji finansowych oraz sklepów wielkopowierzchniowych. Natomiast fundamenty ekonomicznego drenowania społeczeństwa przez klasy posiadające i uprzywilejowane pozostają dokładnie takie same, nic co do pryncypiów i kluczowych elementów systemu nie zostało zmienione, nawet nie drgnęło – dalej biedni w państwie PiS-u mają płacić na bogatych, dalej biedni mają utrzymywać system, a bogaci bez problemu mogą jeżeli chcą unikać opodatkowania, albo w banalny sposób przejść na podatek prawie liniowy i cieszyć się z siły swoich pieniędzy. To także ma swoje dobre rozwiązania, ale chodzi o zasady. Naczelną zasadą partii Prawo i Sprawiedliwość jest właśnie sprawiedliwość, a ta oznacza że wszyscy powinniśmy adekwatnie do swoich możliwości przyczyniać się do pokrywania kosztów utrzymania państwa. Niestety nadal tak się nie dzieje i to nie ma miejsca.

Nie zrobiono niczego, nawet nie zasygnalizowano że rząd myśli o przeniesieniu chociaż w części ciężaru podatków publicznych z podatków pośrednich i akcyzy – niewspółmiernie obciążających przeważnie biednych i słabo zarabiających obywateli w stosunku do ich dochodu rozporządzalnego w jednostce czasu – na rzecz podatków majątkowych! Można było dać samorządom lokalnym prawo do ustalania stawki podatku od nieruchomości poprzez jej strefowanie tj. wyznaczanie w miastach/gminach stref w których obowiązują podwyższone stawki, ponieważ z analiz rynkowych wiadomo, że w danej części miasta/gminy nieruchomości są tam droższe i cieszą się większym wzięciem. Można to było zrobić prostymi zapisami w istniejących ustawach – nawet jako rozwiązanie fakultatywne, dla tych którzy chcą! W ten sposób gminy znacząco mogłyby uelastycznić kwestie opodatkowania nieruchomości, zyskując fantastyczne narzędzie tworzenia racjonalnej gospodarki nieruchomościami. Prosta, szybka i korzystna zmiana – podkreślmy – pilotażowo na np. pierwsze pięć lat fakultatywna. Co szkodziło wprowadzić przepis uderzający w banki ziemi i właścicieli nieruchomości na wynajem? Można w prosty sposób zmusić każdego podatnika do określenia jednego miejsca swojego centrum interesów życiowych (co w istocie już się dzieje), a jego wszystkie inne nieruchomości – jeżeli ma ich kilka opodatkować wyższą stawką podatkową. Szukając dalej – jaki jest problem, żeby opodatkować wszystkie samochody służbowe w firmach, nie będące prawdziwymi samochodami ciężarowymi dodatkowym podatkiem w postaci np. 1% ich początkowej wartości netto za każdy rok użytkowania? Można? No można jak się chce! Czy to naprawdę jest takie trudne, żeby tak prostych rzeczy nie dało się zrobić w Sejmie, pracującym permanentnie nocami?

W projekcie budżetu na 2016 rok [tutaj] określono główne składowe dochodów podatkowych budżetu w sumie na 276.120.000 tys. Na co składa się: podatek od towarów i usług 128.683.000 tys. zł, podatek akcyzowy 64.083.000 tys. zł, podatek od gier 1.383.000 tys. zł. Podatek dochodowy od osób prawnych to 26.047.000 tys. zł. Podatek dochodowy od osób fizycznych 46.894.000 tys. zł.

W tabeli poniżej przedstawiono przybliżony rozkład procentowy udziału poszczególnych podatków w całości orientacyjnej kwoty planowanych dochodów podatkowych budżetu 2016. (Uwaga – procenty nie sumują się, ponieważ w symulacji uwzględniono dane wcześniej zaokrąglone dla potrzeb prezentacji danych w Uzasadnieniu do budżetu – źródło w linku j.w.).

Widzimy tutaj, że około 46% dochodów budżetu to dalej podatek od towarów i usług! Akcyza to około 23%, co daje łącznie te dwa podatki na poziomie prawie 70% dochodów budżetowych. Przedsiębiorcy płacący CIT dokładają się na niecałe 10% (zaokrąglamy) a osoby fizyczne jeszcze płacą na prawie 18% Nowe podatki mają mieć śladowe znaczenie na poziomie 3% budżetu.

Co to oznacza? Szanowni Państwo – niestety dalej, mniej więcej tyle, że konsumenci jogurtów, ubranek dla dzieci (rekordowa stawka VAT w Unii Europejskiej), benzyny, Internetu i innych rzeczy tak luksusowych jak np. prąd elektryczny (opodatkowany podatkiem akcyzowym – tak, Szanowni Państwo, to że macie w domu prąd to jest luksus wg. naszego państwa), nie mówiąc już o używkach (legalnych) – to wy utrzymujecie to państwo. Zjecie więcej jogurtów, wypijecie więcej piwa (apel o umiar!), czy dłużej posiedzicie w Internecie nad naszym niszowym portalem – jeżeli macie połączenie taryfowe zapłacicie więcej VAT-u – życiodajnego źródła dochodów naszego budżetu.

Jeżeli przykładowo na planecie ziemia nad Wisłą wylądowałoby UFO i groźnie wyglądające Zielone Ludziki (bez skojarzeń) powierzyły by władzę naszej redakcji nad naszym szczęśliwym krajem, to pierwszą rzeczą jaką byśmy zaordynowali, zaraz po obowiązkowych darowiznach na konto naszej fundacji – byłoby stopniowe, ewolucyjne odchodzenie – na ile się da od ciężaru podatków pośrednich dla społeczeństwa. Przede wszystkim tam tkwi wyzysk, tam tkwi zło, tam tkwi szatan neoliberalnej ludobójczej transformacji – a widać go tym wyraźniej im bardziej przyjrzymy się strukturze wpływów z VAT. Dopiero wówczas robi się ciekawie, proszę się zastanowić – dlaczego jakoś w naszym parlamencie, naszych mainstreamowych mediach nie porusza się tej, jakże ciekawej kwestii? Z czego bierze się te około 70% dochodów podatkowych naszego państwa? Proszę sobie pogrzebać, poszukać – można do tego dotrzeć, to nie wymaga niczego poza odrobiną wysiłku. My wpisując się w nurt dobrej zmiany, nie będziemy poruszać tak drażliwych tematów, żeby nie było na nas, jak się przykładowo społeczeństwo „zwiesi” i zbuntuje. Naprawdę właśnie to wymaga stopniowej ewolucyjnej zmiany, tak żeby w tych dochodach budżetu pojawiła się pozycja np. „Ad valorem”, czyli od wartości kapitału np. zamrożonego w nieruchomościach, w akcjach, udziałach itd. Wówczas byśmy widzieli jak bardzo rosną dochody z tego podatku. Co oczywiście wymagałoby korekty w podatku CIT, albowiem wiadomo, że dzisiaj część z tych dochodów jest tam ujęta np. dochody giełdowe (o ile ktoś je ma) itd. Jednakże nic nie stoi na przeszkodzie, żeby taką zmianę – chociażby w części przeprowadzić. Państwo opierające się na wydatkach maluczkich po prostu nie jest sprawiedliwe, wraz z umacnianiem się gospodarki rynkowej, powinniśmy sięgać do – mówiąc językiem obecnie rządzących – „głębokich kieszeni tłustych kotów”.

3 komentarze

  1. Ciekawe przedstawienie tematu. Ja się też zastanawiam dlaczego utrzymujemy państwo z fajek, wódy i mandatów (wpływy niepodatkowe) zdaje się że to Prawo i Sprawiedliwość zlikwidowała podatek dla najbogatszej III ciej grupy podatkowej? To w ramach dobrej zmiany – ulżono bogatym?

  2. Szanowny Gospodarzu. Kilka uwag na temat dochodów podatkowych. Udział podatków pośrednich w wysokości 69,81% stanowi dowód na pogłębiające się ubożenie gospodarstw domowych. Polska należy do państw bardzo ubogich. Akcyzy nie są opodatkowaniem od luksusu lecz podstawowych artykułów żywnościowych. Większość dotychczasowych rządów manipulowała akcyzami ponieważ posiadają one doskonałe znieczulenie podatkowe. Należy przyjąć, iż pozostałe podatki, przy obecnych technikach podatkowych, również zostaną przerzucone na gospodarstwa domowe. No może za wyjątkiem podatku od złudzeń.

  3. Gniewna Zjadaczka Ogórków

    Mocne i silne oskarżenie rządzących o oportunizm

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.