Religia i państwo

Do przyjaciół chrześcijan

 Moi drodzy chrześcijanie… Wiem, większość z Was myśli, że są katolikami. Muszę was zmartwić, po pierwsze nie uważam, by autodefinicja była przesądzająca. Ani w polityce, ani w religii. Po drugie jedynym dysponentem definicji katolika jest Kościół Rzymski lub Prawosławny. To nic nowego, tak było zawsze, od początku istnienia kościoła, tego czy innego. To kościół określa kto jest katolikiem a kto nie. Określa obowiązki katolików.

Kościół katolicki dzieli się na dwie części pasterzy i owce. Tych, którzy mówią i tych co mają słuchać. Pasterzy mniej interesuje co myślicie, choć chcieliby oczywiście, byście myśleli niezbyt dużo. Ważne jest dla nich, byście żyli jak… kościół przykazał. W sumie, jeśli myślicie, to jesteście niebezpiecznie blisko cienkiej linii oddzielającej katolików od tylko, czy zaledwie, wierzących. Kościół/kler, w tym jednym ma rację, katolik nie może sobie wybierać obowiązków, które będzie spełniał ani przedmiotów wiary, które będzie celebrował. Credo jest jedno.

Kościół zawodowy, czyli kler, był od początku istnienia, częścią klasy panującej. Oczywiście był zróżnicowany, ze sztywną hierarchią ale przecież zawsze panował nad owieczkami.

Przemianę społeczno-polityczną, jaka nastąpiła na przełomie XIX i XX wieku, kościół zniósł bardzo źle. Przedtem władza pochodziła od Boga, czyli od kościoła, bo z Bogiem kontakt nie jest łatwy a kościół chętnie głosił słowo boże ustami biskupów, kardynałów i papieży.

W systemie, w którym władza ma podchodzić od ludu, a przynajmniej nie od Boga, kościół czuje się źle. Czuje się pozbawiony władzy, przywilejów, dochodów. Tym niemniej, z każdą władzą kościół próbował się dogadywać, bez względu na to, jak ta władza traktowała swoich obywateli.

Po roku 1989 polski kościół budował swoją legendę obrońcy ludu i przeciwnika władzy. Tak naprawdę nie był ani jednym, ani drugim. Oczywiście, w PRL – władza nie kochała kościoła… ale poza krótkim okresem chłodnego napięcia, starała się ułożyć sobie stosunki, jak nie z Bogiem to biskupami. Budowano kościoły z przydziałów, brano kościelne ślub, pogrzeby. Biesiadowano przy suto zastawianych stołach, i mocno zakrapiano nie tylko przy ogniskach kół łowieckich.

To nie tak, że urzędnicy kościoła grywają na dwóch fortepianach… Oni grają zawsze na wszystkich dostępnych i paru jeszcze wyobrażonych.

Po transformacji kościół śmiało wyciągnął ręce po swoje, a w jego mniemaniu wszystko było jego.

Więc z czasem dostał wszystko. Co tylko chciał. Jeśli wsłuchać się w to co mówią doktorzy i biskupi kościoła, to wszystko mu się słusznie należało. Na tym tle twierdzenie jednego z nich, że to kościół utrzymuje państwo, nie wydaje się aż tak bardzo absurdalne.

Wystarczyło ogłosić nieśmiałe próby korekty stosunków na linii obywatele-państwo-kościół a już podniosły się głosy urzędników kościelnych, że wszelkie zmiany są niedopuszczalne.

Projekt Kongresu świeckości zawiera tak naprawdę tylko dwie kontrowersyjne zmiany, czyli likwidacja Funduszu kościelnego oraz likwidacja zwolnienia z podatku darowizn na cele religijne.

Trudno mówić o szczegółach, ale likwidacja Funduszu kościelnego zapewne sprawiłaby, że emerytowani kapłani dostawiliby emerytury na zasadach ogólnych, czyli z ZUS, albowiem ich prawa nabyte byłyby chronione. Trzeba by jedynie uregulowanie kwestię składek emerytalnych aktywnych jeszcze kapłanów i zakonników. Teraz większość (80%) składki pokrywa Fundusz Kościelny czyli budżet państwa 20 % płaci instytucja kościelna do której przypisany jest ksiądz, czyli najczęściej jest to fundusz parafialny. Oczywiście kościół jako instytucja płacić ich na razie nie zamierza.

Kwestia jawności i legalności finansów kościelnych ma kilka smaczków. Kościół oprócz tego, że chciałby mieć stabilne źródło finansowania z budżetu to równie mocno nie chce, by o jego finansach dowiadywali się wierni. Owieczki mają płacić i modlić się a nie sprawdzać na co ich pasterze wydają pieniądze. Brak jawności finansowania instytucji powinien budzić powszechne zdziwienie i co najmniej dezaprobatę… No ale to Polska i polski kościół.

Inicjatywa Polska przedstawiła również swój projekt. Również chciałaby likwidacji Funduszu kościelnego. Chciałaby również wyłączenia nauczania religii z programu szkolnego i zaprzestania finansowania jej ze środków publicznych.

Oczywiście kościół jako instytucja nie zamierza płacić pełnych kwot składek emerytalnych ani rezygnować z dotacji i przywilejów finansowych. Zasłania się konkordatem, konstytucją nawet deklaracją praw człowieka, której większości zapisów, szczególnie dotyczących praw reprodukcyjnych do tej pory nie zauważał. Argument o konkordacie brzmi sensownie, co powinno uprzytomnić wszystkim zwolennikom nowego uregulowania relacji obywatele-państwo-kościół, że wszelkie zmiany powinny się rozpoczynać od wypowiedzenia konkordatu.

Druga sprawa to dyskusja z tymi obywatelami, którzy słusznie czy nie uznają się za katolików, o tym jakie relacje pomiędzy nimi a klerem powinny być gwarantowane przez państwo. Na pewno nie powinno być jak do tej pory, że katolicy są przedmiotem handlu pomiędzy politykami udającymi katolików a biskupami udającym, że interesuje ich coś więcej niż pieniądze i władza.

Dopóki wierni nie przestaną być owieczkami, nie staną nie obywatelami, dopóty nie będzie w Polsce demokracji i nie będzie też dobrobytu.

A Bóg? No cóż, nigdy nie był specjalnie potrzebny kościołowi, choć często gości na ustach kleru.

Wiernym też nie pomoże, jeśli nie pomogą sobie sami.

A konkordat musi zostać wypowiedziany. Amen.

Również na www.aristoskr.wordpress.com

10 komentarzy

  1. Chylę czoło Panie Adamie za ten jakże potrzebny i trafny felieton o okupacyjnej religii nie mającej nic wspólnego z prawdziwym chrześcijaństwem. Z tego względu tytuł jest trochę przewrotny, bo powinien się odnosić do “przyjaciół katolików”. 🙂 No ale to szczegół. Najważniejsze, aby wszyscy zdali sobie sprawę, że konkordat nie obowiązuje, gdyż nie był właściwie przyjęty przez sejm zgodnie z konstytucją. W linkach opinia o właściwym trybie ratyfikacji Konkordatu i Skarga do TK.

    “Skarga do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie niezgodności konkordatu z Konstytucją”
    http://www.humanizm.net.pl/skarga.htm
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/t,3046

    Komu służy kler? Czy na pewno Polsce i Polakom?
    http://www.dziennikpolski24.pl/pl/aktualnosci/swiat/1097281-wikileaks-ujawnia-tajne-depesze-usa-z-watykanu.html,,0:pag:print#nav0

    „Po raz setny powtarzam: nie czyni się przysługi Bogu, czyniąc źle ludziom” – Wolter.
    http://wolnemedia.net/upiory-religii/

  2. “Kościół zawodowy, czyli kler, był od początku istnienia, częścią klasy panującej. Oczywiście był zróżnicowany, ze sztywną hierarchią ale przecież zawsze panował nad owieczkami.”

    Nic nowego. Tak jest od początku cywilizacji. Każda władza potrzebuje jakiejś namiastki boskości, by uzasadnić swoje istnienie i działania. A gdy koncepcja boga zaczęła upadać, zaczęto wymyślać różne świeckie ideologie, w celu zastąpienia religii, ale które w swej istocie mają dokładnie taki sam charakter i skutki. Niestety ludzie nie są gotowi na samodzielne życie, samodzielne kreowanie własnych wartości w sposób odpowiedzialny, więc potrzebują sztucznych interpretacji rzeczywistości, przekazanych przez inne osoby, aby móc funkcjonować w społeczeństwie. Mógłbym nawet powiedzieć – potrzebują fałszywych interpretacji jak narkotyku, ponieważ w społeczeństwie zbudowanym od początku na fałszu, niemożliwym jest żyć prawdziwie.

  3. P.Adamie co można dodać? Chyba jedno, jak najszybciej wypowiedzieć Konkordat!Tylko kto to zrobi?

  4. Ciekawy i inspirujący tekst.

    Do tez “Projektu Kongresu Świeckości” […} podającego “dwie kontrowersyjne zmiany, czyli likwidacja Funduszu kościelnego oraz likwidacja zwolnienia z podatku darowizn na cele religijne.” – dodałbym jeden główny: podatek kościelny, powiązany z rejestracją płacących do katolików.

    Rejestracja powinna być prowadzona przez Państwo i udostępniana Diecezjom oraz Parafiom.

    Kto nie płaci – może wystąpić z Kościoła.

    Wzorem powinny być Niemcy.

    Żadnych emocji, czysty pragmatyzm oraz nauka Religii w salach katechetycznych poza szkołami, jak to już kiedyś było.

    Nowi i młodzi Biskupi to powoli rozumieją, że lepiej mieć realne 40-60% obecnych “wiernych” niż populistyczną 90% “zgraję”, której Kościół jest potrzebny jedynie do oprawy obrzędów chrzcin, ślubów i pogrzebów.

    No i objęcie władzą samorządową cmentarzy na wsiach i małych miasteczkach.

    Groźba, że Proboszcz nie wyrazi zgody na pochówek na cmentarzu parafialnym jest jednym z korzeni ich władzy.

    A konkordat należy zrewidować, bo oddaje XIX – to wieczne relacje.

    Pozdrawiam Autora.

  5. Czesi jakoś dają radę żyć bez kościoła, dlaczego my nie mielibyśmy też.
    https://www.m.pch24.pl/kosciol-w-czechach-wczoraj-i-dzis,38042,i.html

  6. Zacznę od bardzo istotnej sprawy, czyli Konkordatu. Kto w Polsce jest w stanie uzasadnić, że Konkordat jest korzystny dla Polski. Pomijam KrK gdyż ci mają wiele pomysłów aby nie tyle udowodnić gdyż tego się nie da, co wmówić pewnej grupie ludzi, aby bywali jak najczęściej w Kościele i płacili.
    I właśnie na tym polega cała tajemnica wiary.

  7. Dla tych, którzy nie mają świadomości o działalności Kościelnej Komisji Majątkowej, polecam film z prowokacji dziennikarskiej na TVN24.pl.
    Wyguglać bo pewnie nie linkujemy, jak pamiętam:
    TAM NIE LINKUJEMY WEB. JÓZ.
    Wyguglać info na onecie:
    “W imieniu Kościoła” – film o korupcji w Kościele, dziś na antenie TVN:
    Mały cytacik pokazujący w filmie mechanizm przekrętów:
    “Przez blisko 20 lat Kościelna Komisja Majątkowa, złożona z przedstawicieli rządu i Episkopatu, zwracała zagrabiony przez komunistyczne rządy majątek kościoła katolickiego. Zwróciła ziemię o wartości ok. 5 miliardów złotych. Wielu poszkodowanych przed komisją reprezentował Marek P. – były oficer Służby Bezpieczeństwa. On zajmował się złożeniem wniosku do komisji, znalezieniem rzeczoznawcy, który wyceniał wartość odebranej ziemi, a nawet znalezieniem kupca na zwrócone nieruchomości.
    Dlaczego rola Krzysztofa B. była tak istotna? Rzeczoznawcy wyceniali najpierw wartość majątku odebranego kościołowi przez komunistów. Tutaj ważne było, aby wycenić roszczenia możliwie wysoko. Następnie pełnomocnik pokrzywdzonych proponował nieruchomości zastępcze. Tym razem wyceny rzeczoznawców były zaskakująco niskie.
    – To właśnie kumulacja wysokich wycen odebranych ziem i niskich wycen nieruchomości zwracanych jest istotą sprawy – tłumaczy dziennikarz Jarek Jabrzyk.”

    Po wyemitowaniu tego filmu bardzo szybko ta komisja zwinęła swoją działalność i już ta instytucja religijna jakoś oficjalnie nie domaga się zwrotu mienia, a faktycznie żaden zwrot się nie należał bo “komuniści” nacjonalizując mienie w zamian dali Fundusz Kościelny na który do tej pory idą miliony złotych rok w rok coraz większe.

    Polecam także na gazecie.pl:
    “Komisja Majątkowa przekazała Kościołowi ponad 143 mln zł. ”To za mało”
    oraz
    ”Łętowska zauważyła to, czego nie widział TK. Kościół powinien oddać część mienia”
    “- Otóż prof. Łętowska zauważyła konsekwencje tego wyroku, których TK nie zauważył. Trybunał uznał za niekonstytucyjny przepis, na podstawie którego przekazywano Kościołowi mienie zamienne. A skoro państwo uchwaliło takie prawo, które TK uznał za bezprawne, to na podstawie Kodeksu Postępowania Cywilnego osoba poszkodowana może dochodzić odszkodowania – tłumaczyła w Radiu TOK FM Ewa Siedlecka.- Jest taki zapis w kodeksie cywilnym, który mówi, że w sytuacji, gdy ,,odpadła podstawa prawna” powraca się do stanu sprzed powstania takiej podstawy. Powracamy więc do stanu poprzedniego i Kościół ma oddać to, co bezpodstawnie dostał – dodaje dziennikarka.

    – Jeśli Kościół sprzedał to mienie, to ma oddać to, co uzyskał za tę sprzedaż. Bo to było bezpodstawne wzbogacenie się. – Jeśli ktoś coś dostał bez podstawy prawnej – a tu ta podstawa odpadła – to jest to właśnie bezpodstawne wzbogacenie się – podkreśla dziennikarka “GW”.”

    No i do tej pory w temacie cisza. To się nazywa demokratyczne państwo prawa, realizujące zasady sprawiedliwości społecznej (art. 2 Konst. RP)? Czy też jest to państwo kombinatorstwa i bezprawia? Stanowienie prawa i orzecznictwo ma swoje konsekwencje, ale niestety nie w Polsce.

    http://www.himavanti.org/pl/c/artykularnia/mielismy-krakow-czyli-o-tym-jak-sekta-katolicka-rozkrada-polske

    TAM NIE LINKUJEMY. WEB. JÓZ.

    Kiedy Polacy przejrzą na oczy?

  8. Xun Zi “Niestety ludzie nie są gotowi na samodzielne życie, samodzielne kreowanie własnych wartości w sposób odpowiedzialny”

    Niezupełenie. Ludzie potrzebują WSPÓLNEGO gesztaltu, nadającego sens życiu i współpracy.

    W pierwotnym plemieniu takiego obrazu i sensu dostarczali szamani, podczas gdy wodzowie zajmowali się niezbędną koordynacją działań doraźnych.

    Umiejętności i wiedza szamana, kapłana, uczonego, filozofa wymagają żmudnego rozwijania poprzez wiele pokoleń nauczycieli i uczniów. Nie można od każdego wymagać aby rozwijał swój światoobraz i wartości od zera.

    Natomiast od przewodników należy oczekiwać uczciwości i mądrości. Jeśli tych warunków nie spełniają, to dana kultura upada.

  9. @wlodek. 20 stycznia 2019 at 11:11

    Najlepsza wiadomość tego dnia. 🙂
    https://wolnemedia.net/redaktorzy-brzasku-nie-propagowali-totalitaryzmu/

    Pozdrawiam

  10. Rzeczpospolita Polska jest dobrem wspólnym wszystkich obywateli. Taka treść zawarta jest w artykule pierwszym naszej Konstytucji. Jak rozumieć ów konstytucyjny termin „dobro wspólne”? Jest oczywiste, iż w kontekście wyznaniowym oznacza on, iż państwo jest i powinno być takim samym dobrem dla każdego obywatela. Powtórzę: dla każdego. To, czy obywatel wyznaje, czy też nie wyznaje jakąkolwiek religię bądź światopogląd, powinno być jego prywatną, osobistą sprawą. Cywilizowane, demokratyczne państwo nie może w żaden sposób różnicować obywateli, także segregując ich na wierzących, bądź niewierzących, czy też na wyznających religią słuszną bądź niesłuszną. Jakiekolwiek różnicowanie obywateli, także ze względu na kwestie wyznaniowe, wiedzie wprost do dyskryminacji, do uprzywilejowania jednych kosztem drugich, prowadzi do niedemokratycznej sytuacji, w której są równi i ówniejsi.
    Pytanie: czy Polska jest państwem wyznaniowym? można postawić precyzyjniej. Czy Polska respektuje fundamentalną zasadę rozdziału kościoła od państwa? W żadnym ze współczesnych państw zasada rozdziału kościoła od państwa nie jest przestrzegana.
    Konkordat z 1993 roku wprowadza do polskiego systemu prawnego istotne różnicowanie uprawnień obywateli według kryterium wyznaniowego. Konkordat jest emanacją doktryny Kościoła rzymskokatolickiego, w istocie przesądzając o jej usytuowaniu jako ideologicznego fundamentu życia społecznego. Prowadzi to do naruszenia zasady równości obywateli oraz zasady równouprawnienia wyznań.
    Konkordat to Himalaje niejasności. Podobnie jak Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej przesądza o nadaniu państwu polskiemu cech państwa wyznaniowego. Nadaje szczególny, nader uprzywilejowany status Kościołowi rzymskokatolickiemu. Oprócz tych podstawowych aktów prawnych, szereg innych unormowań ustawowych sytuuje ten Kościół na pozycji pupila władzy. Kamieniami węgielnymi tego szczególnego statusu są dwie rządowo-kościelne komisje: Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu, obradująca tajnie, bez jakiejkolwiek kontroli społecznej, w tym kontroli parlamentarnej oraz tzw. Komisja Majątkowa, decydująca w procedurze pozasądowej o tzw. zwrocie majątku pochodzącego z wyzysku feudalnego. Należy tu zwrócić uwagę na fakt, iż ta kościelna reprywatyzacja o ponad dziesięć lat wyprzedziła rozwiązania ustawowe dotyczące reprywatyzacji wobec innych grup obywateli.
    Twierdzenie iż Polska nie jest państwem wyznaniowym należy uznać za półprawdę. Zaś półprawda jest całym kłamstwem.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.