Społeczeństwo

Do feministek: przeminęło z wiatrem

 Uważam, że jestem feministką od kołyski. Albo inaczej: wyssałam feminizm z mlekiem matki, która przed wojną walczyła o prawa kobiet na wsi. Wierzyłam, że są wrażliwsze, bardziej pryncypialne i odważniejsze od polityków – mężczyzn. Napisałam nawet (wprawdzie tylko do swojej szuflady) manifest i wyobrażałam sobie, że feministki właśnie taką drogę kiedyś w Polsce wybiorą – drogę walki o kraj i społeczeństwo z mężczyznami. Ten manifest brzmiał tak:

Musimy zmienić kraj, bo się dusimy, bo mamy już dosyć zacofanej i zakłamanej prawicy opartej na przaśnym polskim katolicyzmie !!!” Obecna formacja „tak mi dopomóż Bóg” nie daje żadnej nadziei na zmiany.

Ogólnopolski Ruch Kobiet Niepokornych /ORKaN/ może dokonać rewolucji. Ten ruch powinien się zacząć od zdiagnozowania biedy w Polsce i planu wychodzenia z niej. Głodne czy cierpiące dzieci nie były ważne ani w czasie Powstania Warszawskiego ani bezpośrednio po wojnie dla tych, którzy czekali na następną wojnę ani nie są ważne dla rządzących od 1989 roku do dzisiaj. To musi stać się priorytetem kobiet.

Jeśli kobiety wykażą, jak nieudolne i bezduszne są rządy mężczyzn w naszym kraju – mają szansę na uzyskanie poparcia i wygranie wyborów. Wtedy zmienią prawo tak, aby uwzględniało trendy europejskie i w dziedzinie światopoglądowej i w odniesieniu do sprawiedliwości społecznej i postępu. Feministki powinny przestać bronić się rozpaczliwie przed hierarchami kościelnymi, bo to jest zupełnie nieskuteczne. Powinny rzucić im rękawicę i zacząć ich rozliczać z ich „morale”, z ich „skuteczności” w kształtowaniu postaw etycznych katolików itp. Myślę, że to zaczęłoby docierać do społeczeństwa i zjednywać wyborców. Kobiety muszą pokazać swoją siłę i determinację.

W sprawie polityki historycznej obowiązujące obecnie samcze spojrzenie na powojenną historię Polski zaowocowało niezliczoną ilością pomników dla „niepodległościowców”. Jest też cała masa ulic, placów, skwerów upamiętniających „niezwykłe bohaterstwo duchownych”. Ten kontrowersyjny okres polskiej historii powinien być skwitowany tylko jednym jedynym pomnikiem „MATKOM TAMTYCH CZASÓW”, bo to głównie dzięki nim istnieje społeczeństwo i trwa naród.

Nie reprezentuję żadnego środowiska, jestem osobą prywatną, ale bardzo zależy mi na powodzeniu ruchu feministycznego w Polsce. Pozwalam sobie na tę sugestię z racji, że mam już sporo lat. Dramatem polskich feministek jest, moim zdaniem, to, że mają dzisiaj związane ręce z powodu wdzięczności za przełom. Nie umieją przeciwstawić się ani Kościołowi ani działaczom byłej Solidarności. Nie chcą przyjąć do wiadomości, że oni ustanowili nowy porządek, wygodny tylko dla siebie (kobiety zostały zdradzone już przy Okrągłym Stole). Powinny zatem dokonać rozliczenia jakie prawa uzyskały w Polsce Ludowej i mocno protestować przeciwko szkalowaniu i potępianiu w czambuł tamtego okresu i nagłaśniać, co straciły po przełomie, jak zostały oszukane i zdradzone.

Po aferze z premiami w Sejmie ośmielam się mieć zupełnie inny pogląd na tę sprawę, niż Ruch Feministyczny i prawie wszystkie media i politycy (z wyjątkiem Ruchu Palikota). Przytoczę powtarzane w kółko przez polityków różnych opcji takie zdania:

  • po pierwsze – takie premie wypłacane były prezydium Sejmu i Senatu co rok i nikt nie zauważył ani nie protestował
  • po drugie – przewodniczący Janusz Palikot „rozgrywa” swoje polityczne interesy traktując instrumentalnie zarówno panią wicemarszałkinię Wandę Nowicką jak i panią posłankę Annę Grodzką.

Właśnie to była okazja pokazać, że tam, gdzie zachowania są nieetyczne, tradycja zostanie przekreślona. Właśnie dlatego, że po raz pierwszy w historii Polski najwyższą godność w Sejmie piastuje kobieta, zaprezentowanie przez panią marszałkinię Ewę Kopacz odwagi, wrażliwości społecznej i pryncypialności i takich samych cech u pani wicemarszałek Wandy Nowickiej bardzo wzmocniłoby pozycję kobiet, ubiegających się o poparcie społeczne w wyborach. Wzbudziłoby zapewne znacznie więcej szacunku i zaufania do ruchu feministycznego, niż obrona kontrowersyjnej postawy pani marszałkini Wandy Nowickiej wobec i premii i Ruchu Palikota.

Odnośnie do drugiego tłumaczenia: a czy pan premier Tusk, pan były premier Miller, pan były premier Kaczyński i ich drużyny nie rozegrały tej sprawy we własnym interesie politycznym, traktując instrumentalnie obydwie panie posłanki?

Uważam, że Pani Wanda Nowicka powinna była zrezygnować z tej funkcji, poprzeć panią Grodzką, wycofać się z Klubu Ruchu Palikota i zacząć budować nową formację w oparciu o własną pozycję.

Feministka indywidualna

24 komentarze

  1. A to Pni nie lubi Kościoła!
    Pomyliłem Panią z inna autorką na tym blogu, panią Ewą – która w tym miejscu przepraszam.
    Proszę zrewidować swój stosunek do wierzących w Polsce.
    Nie wszyscy jesteśmy moherami i zwolennikami teorii o helu i trotylu pod Smoleńskiem.
    Nie wszyscy też wielbimy Ojca Dyrektora, Jarosława Kaczyńskiego czy Zbigniewa Ziobrę oraz nie przyjmujemy wszystkich opinii biskupów, szczególnie tych politycznych.
    Proszę Nam pozwolić wierzyć w wiarę Ojców Naszych.
    Po Naszemu.
    A kto ma rację – to się jeszcze okaże.
    Może okazać się, że pod bramą o Świętego Piotra dłużej bedą stali purpuraci Kościoła Katolickiego, niż zwykli śmiertelnicy.
    Ci pierwsi – z powodu grzechu pychy.
    Pozostali – z innych zwykłych powodów.
    Proszę okazać wiecej tolerancji dla wierzących katolików.
    Każdy z nich jest INNY i każdy kiedyś indywidualnie zda rachunek ze swych uczynków.

    • Krystyna Badurka-Rytel

      Do Pana Zdziwionego
      Zdziwiona jestem ja Pana komentarzem. Jestem wrażliwa na biedę, szczególnie, że dotyczy w Polsce ogromnej rzeszy dzieci. Nie atakuję żadnego kościoła. Przeciw-stawiam się natomiast rządzącym, którzy, aby utrzymać się przy władzy, właśnie ograbiają m.in. dzieci i przekazują ziemię, budynki i ogromne fundusze hierarchom kościelnym. Przecież ogałacają społeczeństwo, nie siebie. Oni o swoje dzieci zadbają.
      Dylematy kobiet a tym bardziej feministek, chyba są dla Pana zbyt odległe i stąd pisząc o zdradzonych przy “Okrągłym stole” zarówno przez Kościół jak i Solidarność kobietach w Polsce, nie liczę na Pana zrozumienie.

      Ale co to ma wspólnego z Pana czy moją wiarą w Boga, czy jakimiś “moherami”?. Ja uważam wiarę czy niewiarę za sprawę wyłącznie osobistą i w ogóle się na ten temat nie wypowiadam.
      Dla wierzących i niewierzących mam taki sam szacunek.
      Pozdrawiam

      • To dobrze.

        Proszę zatem uważać ze swoimi opiniami o religii, bo tu bywają także ludzie wierzący.
        Co innego opinie o hierarchii i księżach.
        To są urzędnicy światowej korporacji.
        Mogą być wśród nich również WIERZĄCY.
        Tylko zakonnic mi żal.

  2. Stach Głąbiński

    Jeśli dobrze zrozumiałm, zamierzasz działać indywidualnie, niezależnie od organizacji feministek? Obawiam się, że utrudni to uzyskanie sukcesu. Gdyby w Gdańsku w wyborach do sejmu wysunięta została niezależna, krytycznie nastawiona do partyjniactwa moich męskich reprezentantów, a popierana przez podobnie do Ciebie zorientowana kobieta, głosowalbym na nią. Warunek jednak – musi zadeklarować się z jej poparciem minimum osób dające szansę w wyborach. Tego warunku bez udziału większej ilości osób zorganizowanych nie da się uzyskać, a pojedyńczej osobie trudno jest zmontować takie zaplecze umożliwiające skuteczną agitację. Rozważ to.

    • Krystyna Badurka-Rytel

      Do Pana Stacha Głąbińskiego
      Adam Asnyk powiedział (mając 26 lat) gdybym był młodszy dziewczyno, gdybym był młodszy…
      Ja mam nieco więcej lat i siedzę w bamboszkach. Podpowiadam feministkom, że tylko ogólnopolski ruch kobiet może coś zmienić. I to ruch, który pochyli się nad najbardziej pokrzywdzonymi kobietami i dziećmi i nie będzie od nikogo zależny.
      Kobiety w sejmie są żałosne. Nawet pani Marszałkini nie jest samodzielna. Musi słuchać szefa swojej partii.
      To, że kobiety walczą o parytety w radach nadzorczych i w sejmie jest, według mnie, namiastką emancypacji.

  3. Ewa Gąsowska

    Ogólnopolski Ruch Kobiet Niepokornych, no Pani Krystyno, pojechała Pani po bandzie, prawa-prawica nie zapomni Pani tego. No kto to widział buntować kobiety? Toż od wieków mają być posłuszne, strażniczkami domowego ogniska i niemymi lalkami dla przyjemności mężczyzn. A Pani je namawia do samodzielności? i jeszcze nie wiadomo do czego. A kto będzie wychowywał dzieci, kto ugotuje zupę, kto będzie sprzątał, i wreszcie kto będzie dzielił się złotóweczkami z księżmi? Komu oni będą te mądre rzeczy, np. o przerywaniu ciąży czy zapłodnieniu in vitro, mówić? Młodzieży, której nie ma w kościele?, mężczyznom, z którymi robią wspólną politykę taką, by kobiety im tylko służyły? No, koleżanko czas na stos… a nie na marzenia.Serdecznie pozdrawiam.

    • Marceliński

      Gdy czytam takie zestawienie stereotypowych pytań: “A kto będzie wychowywał dzieci, kto ugotuje zupę, kto będzie sprzątał, i wreszcie kto będzie dzielił się złotóweczkami z księżmi? Komu oni będą te mądre rzeczy, np. o przerywaniu ciąży czy zapłodnieniu in vitro, mówić?” – to nie wiem czy śmiać się, czy płakać.

      Sexizm, maskulinizm, antyfeminizm, feminizm, profeminizm… do wyboru, do koloru, każdy, kto chce, może być w jakimś ruchu… Ruch to zdrowie.

      Od “feminizm jest kolejną lewicową ideologią, której wyznawcy, zmierzając do realizacji swojego utopijnego celu – budowy lepszego społeczeństwa – ignorują prawa, jakimi rządzi się realny świat. Pod wieloma względami feminizm jest kalką komunizmu, lecz jest jeszcze bardziej absurdalny, bo jeszcze bardziej sprzeczny z naturą i zdrowym rozsądkiem”, przez „dziewczyny, obnażajcie sromy, by pozbyć się wszelkich złych mocy, które opanowały Polskę!”, po antyfeminizm celebrycki, antyfeminizm chrześcijański, antyfeminizm polski, antyfeminizm logiczny, antyfeminizm w praktyce…

      Jak dobrze, że są jeszcze poeci:

      Kontrolowany antyfeminizm

      Gdyby kobietę – abstrakcyjnie –
      przewiesić przez trzepaka ramę
      i tak dokładnie i solidnie
      to zrobić co z dywanem,
      to uleciałyby razem z wiatrem:
      obłuda, fałsz i pruderia,
      zarozumialstwo i obżarstwo,
      pycha, egoizm, kokieteria,
      te wszystkie – “Czemu tyle palisz”
      i wszystkie – “Znowu tyle piłeś”
      te wszystkie – “Odłóż gazetę”
      “I znowu masła nie kupiłeś”,
      te spazmy, furie, te migreny,
      te wszystkie – “Ach” i “Och”,
      “Mój Boże, jakaż ja jestem nieszczęśliwa”,
      “Cóż ja na siebie włożę”
      i ta niedobroć, brak zrozumienia
      i dusza nieliryczna,
      i ten despotyzm, brak litości,
      pustość, oziębłość niejednokrotnie erotyczna.
      Gdyby to wszystko, gnane wiatrem,
      jak kurz i pyl, gdzieś uleciało,
      to tylko to, co mile, dobre
      nienaruszone by zostało.
      Więc pracowitość, mądrość, dobroć,
      czułość i nieszarzyzna,
      i przedsiębiorczość, i subtelność,
      czyli po prostu – Mężczyzna!

      (AP)

      ————————–
      “Love XXXXX. True love XXXXXXXX.”

      • Komentarz ocenzurowano ze względu na użycie nieprzyzwoitego języka. red.

      • Marceliński

        Przepraszam…
        Łudziłem się, że jednak język obcy to obcy.
        A tu taka niespodzianka.

        • Zawdzięczamy to czytelnikom! Dostaliśmy donos! – pana komentarze jako stałego komentatora “odklikujemy” automatycznie 🙂 To tylko system blokuje bo mamy wrażliwość ustawioną na znaczną czułość

      • Stach Głąbiński

        Dużo słów, mało argumentów. Czy mógłbyś np. podać, co konkretnie łączy feminizm z komunizmem (zakładam, że chodzi o komunizm marksistowski a nie np. chrześcijański czy inną z jego bardzo licznych odmian).

      • Marceliński

        @Głąbiński
        W pana komentarzach widzę same argumenty i żadnych istotnych słów…
        Ale ponieważ jestem zaspokojny, rzucam taki żółty serek myszce – znanemu teoretykowi i praktykowi komunizmu w wersji light – na pożarcie:

        Zgodnie z konwencjonalizmem Poincar’ego, feminizm jest “jedynie zestawieniem praw, według których obrazy doświadczenia następują po sobie. Zestawienie to nie ma określonych konsekwencji empirycznych, więc jego wybór następuje na drodze konwencji. Spośród wszystkich zestawień wybieramy to, które najbardziej nam odpowiada i z jakichś powodów jest najwygodniejsze. Decydują tu kryteria prakseologiczne — wygoda, ekonomia myślenia, prostota”. A skoro z feminizmem nie sposób powiązać żadnych empirycznych konsekwencji, obowiązujące teorie feminizmu w żaden sposób nie ograniczają nas w wyborze sposobu opisu rzeczywistości społecznej.

        Polecam uważnej lekturze prace Émila Étienne Boutroux(1845-1921)- kontyngentalisty, który swoimi poglądami wywarł znaczący wpływ na Julesa Henri Poincaré’ego (1854-1912), który z kolei W 1906 prawie równocześnie z A. Einsteinem, sformułował matematyczne podstawy teorii względności.
        A to już nie przelewki.

        http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=61

    • Zgadzam się z ww. opiniami.
      Kobiety maja być szczęśliwe, mogąc służyć rodzinie!
      Bo taki jest cel ich istnienia.
      Mieć dzieci i dbać o nie.
      Do tego, przy okazji – trochę dbać o faceta, co ma dostarczać środki do życia rodzinie.
      Nic lepszego niż tradycyjna rodzina nie wymyślono.
      jakieś sfrustrowane kobiety wmawiają innym NIEZALEŻNOŚĆ.
      Od czego, od biologii?
      Tarcia, siły ciążenia i chęci posiadania dzieci – nie da się zlekceważyć. Taki jest świat.
      Co innego, relacje w rodzinie, podział obowiązków, pomoc kobiecie – tu jestem za partnerstwem.
      Ale tylko KOBIETA ze swoją inteligencją emocjonalną jest w stanie SKLEIĆ rodzinę.
      Mężczyzna jest zbyt prostym urządzeniem, żeby oczekiwać od niego tego samego EMOCJONALNIE, co ma kobieta. Chyba że jest to OSOBNIK/OSOBNICZKA z mniejszości LBGT, ale oni nie przepadają za partnerami i rodziną w tradycyjnym stylu.
      U nas rodzina się psuje, czego rządzący nie rozumieją.
      Za 20 -40 lat możemy mieć problemy z ludźmi o skrzywionej psychice, bo nie zaznali RODZINNEJ Miłości.
      Tę miłość może dać tylko KOBIETA.
      Bez KOBIETY nie ma rodziny.
      Dzieci wychowane bez matczynej miłości są KALEKAMI.
      Za 2 pokolenia skutki zachowania takich osobników wychowanych SZTUCZNIE poza tradycyjną rodziną – będą opłakane.
      Dlatego zalecałbym POWŚCIĄGLIWOŚĆ i nie wylewajmy dziecka z kąpielą.
      AMEN!

  4. Krystyna Badurka-Rytel

    Do Pani Ewy Gąsowskiej!

    Przez moment będę poważna. Nie uważam, że kobiety powinny walczyć o prawa do aborcji. Skoro rządzą mężczyżni, to kobiety powinny postawić sprawę tak (ruch kobiet). Kochamy dzieci i chcemy rodzić a potrzebne nam jest i tu wyliczanka. Macie nam panowie to zapewnić. A jeśli nie potraficie, to vont od rządzenia i od naszych macic. Samcy w garniturach ani w purpurach nie mają prawa uważać, że kobiety tylko czyhają na to, jak się pozbyć ciąży. A tak właśnie uważają. Oni z pozycji tych “moralnych” ustawiają dziś w Polsce kobiety.

    A teraz Pani Ewo mamy chyba obydwie jednakowo przechlapane?

  5. Krystyna Badurka-Rytel

    Na Kongres Kobiet w 2010 roku został napisany przez prof. Wiktora Osiatyńskiego manifest feministy. Podpisany został przez wielu znanych mężczyzn.
    Kilka zdań z tego manifestu:
    “jestem feministą, ponieważ wiem, iż nierówność i dyskryminacja płci są tak powszechne, że niemal niedostrzegalne (…), jestem feministą, ponieważ wiem, że w większości kultur współczesnego świata małżeństwo sprowadza się do tego, iż kobieta wobec wybranego mężczyzny wyrzeka się tych środków ochrony przed przemocą i gwałtem, jakie przysługują jej wobec obcych ludzi (…), jestem feministą,ponieważ marzy mi się świat ludzi prawdziwie równych, bez względu na płeć, rasę, wyznanie, orientację seksualną lub jakąkolwiek inną przyczynę, jestem feministą ponieważ wiem, że nierówność płci czyni mnie samego gorszym i odziera także mnie z godności. Wierzę zatem, że jeśli będziemy się traktować z równym szacunkiem, to będzie lepiej nie tylko kobietom, ale także mężczyznom”.

    Cóż dodać do tego pięknego i mądrego tekstu?

  6. Ewa Gąsowska

    Panie Marceliński, przykro mi, że mój któtki, żartobliwy tekst, wywołał tak silne emocje i wzburzenie.

    • Marceliński

      Pani Ewo Gąsowsko, Pani nazywa to “silną emocją”, Pani nazywa to “wzburzeniem” ?!
      To zaledwie mój emocjonalny zefirek, nawet na metr nie zbliżyłem się do tej granicy “wzburzenia o najwyższym stopniu nasilenia, które w sposób przemożny wykracza poza zwykłe przeciętne wzburzenie i to w taki sposób, że przeżycia emocjonalne (uczuciowe) dominują nad intelektualnymi (rozumowymi) i stanowią gwałtowną reakcję na fakty zewnętrzne” – wzburzenia usprawiedliwionego okolicznościami, które znacząco łagodzi karę w myśl art.148 §4 KK.

      I proszę się przesadnie nie obawiać.

  7. Ewa Gąsowska

    Zgadzam się, tylko gdzie ci męższczyźni, no gdzie te chłopy, no gdzie? Pozdrawiam

  8. Stach Głąbiński

    Przeczytałem cały wywód Marcelińskiego, nie mogę jednak tam znaleźć wyjaśnienia, co ma feminizm z komunizmem wspólnego. Wniosek: przed zapisaniem zdania oznajmującego (konkretny przykład to “feminizm jest kalką komunizmu”) należy trochę się zastanowić nad jego sensem.

    • Marceliński

      @Głąbiński
      Odnoszę wrażenie, że pan myli wywód ze wzwodem myśli…i odwrotnie…
      Czy pan rozróżnia?
      Zacytowałem myśl-hipotezę autora, podałem link do źródła informacji… czegóż chcieć więcej?
      Rozumiem, że można mieć hopla na punkcie “komunizmu” i jego “sensem”, ale żeby aż tak nudzić?
      Co “zastanowiwszy się trochę” oznajmiłem.
      Peleton to jest zbiór członków uformowanych w czołówkę, jądro/korpus i ogon peletonu…

      PS

      “Komunizm / Feminizm
      walka klas / wojna płci
      burżuazja / biali, heteroseksualni mężczyźni
      zgniły kapitalizm / opresyjny patriarchat
      społeczeństwo bezklasowe / społeczeństwo androgyniczne (bezpłciowe)
      sprawiedliwość społeczna / równouprawnienie
      punkty za pochodzenie / parytety płciowe
      imperialistyczni podżegacze wojenni / sprawcy przemocy w rodzinie
      świadomość klasowa / poczucie przynależności do kobiecej “gender”
      wyzysk klasowy / wykorzystywanie kobiet
      likwidacja nierówności społecznych / likwidacja dyskryminacji płciowej
      fideistyczne przesądy / patriarchalne stereotypy
      demokracja ludowa / demokracja parytetowa
      dziejowa konieczność (nieuchronny upadek kapitalizmu)/ postęp ludzkości (nieuchronny upadek patriarchatu)
      komuniści awangardą światowej rewolucji proletariackiej / feministki awangardą światowego ruchu wyzwolenia kobiet
      reakcja / ciemnogród
      wróg ludu (wróg klasowy) / męska, szowinistyczna świnia…”

      • Stach Głąbiński

        “Zacytowałem myśl-hipotezę”. Sęk w tym, że w tej m-h ani słowa o komunizmie czy feminizmie nie widać. Zaś podanie źródła ma sens jedynie wtedy, gdy należy podać rozwinięcie lub źródło wywodu, którego jednak nie ma. A co ma do rzeczy litania jakiś haseł?

      • Marceliński

        @Głąbiński
        Czy pan kpi czy o drogę pyta?
        To jest forum, tak sobie myślę, dla kumatych, niekoniecznie “źródlanych”. To nie katedra WUMLu.

        “Berlusconi: skazały mnie feministki-komunistki”

        THE COMMUNIST CHARACTER OF FEMINISM

        Feminism’s roots in Marxist Communism explain a great deal about this curious but dangerous movement. It explains:

        * Why the ” woman’s movement” hates femininity and imposes a political-economic concept like “equality” on a personal, biological and mystical relationship.
        * Why the “women’s movement” also embraces equality of race and class.
        * Why they want revolution (“transformation”) and have a messianic vision of a gender-less utopia.
        * Why they believe human nature is infinitely malleable and can be shaped by indoctrination and coercion.
        * Why they engage in endless, mind-numbing theorizing, doctrinal disputes and factionalism.
        * Why truth for them is a “social construct” defined by whomever has power, and appearances are more important than reality.
        * Why they reject God, nature and scientific evidence in favour of their political agenda.
        * Why they refuse to debate, don’t believe in free speech, and suppress dissenting views.
        * Why they behave like a quasi-religious cult, or like the Red Guard.
        Source(s):
        http://www.henrymakow.com/000180.html

  9. Stach Głąbiński

    No, wreszcie wyjaśniło się: twierdzenie iż “feminizm jest kalką komunizmu” wynika z treści artykułu Henryka Makowa dostępnego pod wskazanym przez Marcelińskiego adresem. Można by się spierać, co prawda, czy wg HM feminizm jest kalką, czy raczej pochodną komunizmu, ale to i tak drobiazg wobec barwności postaci autora, który w swoim dziele poświęconym “Illuminatom” “dokładnie objaśnia spisek dla panowania nad światem”. Przede wszystkim zaś postawione przeze mnie pytanie dotyczy tylko jednego z twierdzeń niewiadomego dla mnie pochodzenia, która to niewiedza sprawia, że sens całego tekstu jest niezrozumiały. A może rzeczywiście nie jestem “kumaty” i z tego względu nie mam co robić na tym forum? Pytanie tylko powstaje: ilu jest “kumatych”? Czy sytuacja nie przypomina tego, co pewien uczeń przedstawił mówiąc: “u nas poziom nauczania chemii jest tak wysoki, że nikt nie rozumie tego co mówi nauczyciel”?

    • Marceliński

      No wreszcie, pomalutku panie Głąbiński i dojdzie pan do celi…i niechże pan nie wyzłośliwia na nauczycieli, miał pan pecha, że trafił na takich “chemików” i niechże pan nie mnoży ponad potrzebę tych quasi filozoficznych pytań typu: “ilu jest “kumatych”?” – tego nie wie nikt… choć komuniści po rewolucji bolszewickiej znakomicie ich rozpoznawali i łowili z tłumu, by po ewentualnym wykorzystaniu, ułatwić im przejście na drugą stronę…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.