Soft Power

Do czego zobowiązuje reprezentowanie Polski?

 Minęły uniesienia związane z Wimbledonem, nagle okazało się, że tak jak w Polsce żyje ok 38 mln trenerów i trenerek piłki nożnej, tak większość z nich zna się również na tenisie. Tenis i tenisiści to specyficzna odmiana sportu, to jeden z najbardziej skomercjalizowanych rodzajów sportu oczywiście w wersji profesjonalnej, którego rytm wyznaczają 4 turnieje wielkoszlemowe. Aby dojść na szczyt zawodnik spędza tysiące a może nawet dziesiątki tysięcy godzin na korcie. Bycie w okolicy „szczytu” pozwala na bardzo godziwe zarobki zarówno z kontaktów reklamowych, oraz z wygranych wynoszących często setki tysięcy dolarów.

Nasi tenisiści (Kubot oraz Janowicz) w tegorocznym turnieju wielkoszlemowym osiągnęli swoje życiowe sukcesy, najpierw dotarli do ćwierćfinału a później Janowicz przegrał w półfinale z późniejszym triumfatorem Andy Murray’em.

Dla Agnieszki Radwańskiej nie był to największy sukces w sportowym życiu gdyż w ubiegłorocznym turnieju w Londynie zagrała w finale, ale z pewnością był to dobry turniej w czasie, którego ciężko było mieć jakiekolwiek uwagi do jej poziomu sportowego. W pamięci wszystkich fanów tenisa pozostanie jednak mecz ćwierćfinałowy, wspaniałe zachowanie dwóch rywali, ale również szanujących się przyjaciół. Bezprecedensowa w historii tenisa wymiana koszulek serdeczny uścisk pomiędzy Janowiczem a Kubotem i łzy szczęścia w oczach zwycięzcy. Ci dwaj Panowie byli tego dnia najlepszą wizytówką Polski, cały świat zobaczył wspaniałych wojowników, ludzi którzy mają potężny etos sportowej walki i szacunek do rywala.

Niestety na przeciwwadze tego wydarzenia, mamy zachowanie Agnieszki Radwańskiej, po przegranym trudnym meczu półfinałowym. Przez widownie zostało ono przyjęte z niedowierzaniem, a komentatorzy sportowi przyjęli je z oburzeniem. Sposób w jaki Agnieszka Radwańska „podziękowała” za grę mającej polskie pochodzenie a reprezentującej Niemcy Sabine Lisicki był co najmniej dowodem na brak klasy naszej zawodniczki. Niestety mimo pięknej gry w pamięci całego tenisowego świata pozostanie nadęta mina Radwańskiej, wściekła na cały świat z powodu swojej przegranej. W wypowiedzi dla mediów pytana o swoje zachowanie z wyraźna irytacja zapytała: „Miałam tam zostać i zatańczyć?”.

Nikt tańczenia od Agnieszki Radwańskiej nie oczekiwał po przegranym półfinale, ale godnego zachowania w duchu fair play a i owszem. Tak każdy ma prawo do sportowej złości, zwłaszcza, że sukces był tak blisko. Ale to, co zrobi się będąc reprezentantką Polski idzie w świat i odbija się negatywnie na i tak mocno średnim wizerunku Polaków. Wprawdzie nawet na olimpiadzie akurat ta zawodnicza zapomniała, że wypada mieć „Orła na piersi” i stwierdziła, że turniej olimpijski nie jest najważniejszy w sezonie, ale mimo wszystko mamy prawo od każdego reprezentanta wymagać stosownego zachowania.

Cała trójka naszych reprezentantów została odznaczona przez Prezydenta Bronisława Komorowskiego krzyżami zasługi, absolutnie pod względem sportowym na nie zasłużyli, ale po zachowaniu Agnieszki Radwańskiej z pewnością pozostał niesmak. Naprawdę niepotrzebne nam jest kolejne negatywne zachowanie powodujące, że będziemy uznawani za nieokrzesanych prostaków z kraju gdzie białe niedźwiedzie stadami spacerują po ulicach, czy też za kraj złodziei samochodowych oraz walczących o puchar największych opojów na świecie.

Za sport zawodowy w naszym kraju odpowiadają związki, które zajmują się konkretnymi dyscyplinami, związki te są wspierane (zapewne niedostatecznie) przez budżet państwa. Skoro w jakiejś mierze sportowcy korzystają, bądź korzystali z funduszy pochodzących z podatków należy wymagać od odpowiednich związków, bez względu czy jest to PZPN, PZN czy PZT aby nasi reprezentanci pamiętali, że w jakiejś mierze zawsze są ambasadorami Polski na świecie, że to właśnie między innymi ONI maja wpływ na to jak jesteśmy postrzegani przez ludzi, którzy nigdy wcześniej ani nigdy później nie będą mieli okazji wyrobić sobie opinii na temat naszej nacji. Noblesse oblige – szlachectwo zobowiązuje, bycie reprezentantem Polski również. Ściskamy za Was sportowcy kciuki, cieszmy się nawet z drobnych sukcesów, kiedy tych wielkich brak, ale Wy również poza ciężka pracą włożoną w treningi jesteście zobowiązani do tego abyśmy mogli być dumni z Waszego zachowania.

19 komentarzy

  1. Bez przesady…
    Radwańska rękę podała – poniosły ją emocje, ale to się zdarzą wszystkim – najlepszym też. Jak ogromne napięcie towarzyszy turniejowi i co ma w głowie zawodnik podczas meczu, biegu, czy skoku wie każdy kto miał do czynienia ze sportem. Czasem nie pamięta się powrotu do domu…, więc cieszmy się z sukcesu Agnieszki i wspierajmy ją w trudnych chwilach zamiast po niej ,,jeździć”.
    Co do kwestii zaplecza finansowego jaki mają polscy tenisiści od państwa to Autorka chyba nie ma wiedzy na temat realnych warunków…wystarczy znać historie wielkiego JJ czy Sióstr, które temu przeczą…

  2. Blagam, forma podania ręki przeciwniczce była skandaliczna. Owszem emocje, stres ale to nie jest 13 nasto latka, to profesjonalistka. Co do zawodowego tenisa w Polsce to autor ma spore pojęcie…

    Co do wsparcia to pozwolę sobie wkleic info z czasów kiedy kariery naszych dum sie zaczynały:
    Ile konkretnie dostali? Agnieszka Radwańska otrzymała 1,075 mln zł (w 2005 – 60 tys. zł, 2006 – 215 tys. zł, 2007 – 400 tys. zł, 2008 – 400 tys. zł), jej siostra Urszula 587,5 tys. zł, debliści Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski – po 914 tys. zł na głowę, Łukasz Kubot – 734 tys. zł, zaś 21-letni dziś Jerzy Janowicz – 408 tys zł. Wsparcie otrzymywali też inni. Te informacje otrzymaliśmy wczoraj od przedstawicieli PZT: dyrektora sportowego Wojciecha Andrzejewskiego i członka zarządu Magdaleny Rejniak-Romer.

    Info za przeglądem sportowym http://m.przegladsportowy.pl/Tenis-Agnieszka-Radwanska-Ula-Radwanska-i-lukasz-Kubot-wspierani-przez-PZT,artykul,146268,1,289.html

    Jasne to nie wystarczyło ale na pewno nie bylo bez znaczenia. Dlatego docenm sportowo to co zrobiła Agnieszka Radwańska ale w kategorii zachowania, kultury i budowania wizerunku Polski ma spory minus….

  3. Gdyby nie determinacja i wsparcie rodzin nie usłyszelibyśmy o polakach na międzynarodowych kortach.
    Podziękowanie za grę Agnieszki – jest niepotrzebnie demonizowane. Nie trzeba kochać rywala, czy zawsze z kamienną twarzą przegrywać.

    • 1. No i co z tego, że gdyby “nie determinacja i wsparcie rodzin nie usłyszelibyśmy o polakach na międzynarodowych kortach” – dostali od związku tenisowego wsparcie zapewne takie, jakie ci mogli w owym czasie im zaoferować?

      “Budżet polskiej federacji tenisa w zeszłym roku wyniósł [w przeliczeniu] 990 tysięcy funtów [60 razy mniejszy od brytyjskich władz tenisa brytyjskiego; te ostatnie dysponują budżetem rzędu 60 milionów funtów na rok, a mogą co najwyżej marzyć o sukcesie, jakiego doświadczają Polacy] i był tylko nieco wyższy od pensji ustępującego szefa Stowarzyszenia Tenisa Trawiastego, Rogera Drapera, która zamknęła się w kwocie 640 tysięcy funtów. I chodzi tu o kraj, który nie może pochwalić się choćby jednym kortem o nawierzchni trawiastej, od kiedy ten na terenie ambasady Brytyjskiej w Polsce został zamknięty.”

      2. Na pomoc “państwa” czekają liczni utalentowani i lepiej lub słabiej rokujący sportowcy – przyszli profesjonaliści (profi czerpie zyski z działań sportowych): obok tenisistów i tenisistek – tenisiści stołowi, żużlowcy, kolarze, jeźdźcy, żeglarze, ciężarowcy, pływacy, wioślarze, zapaśnicy etc.

      3. Sabinka Lisicka to pięknie grająca tenisistka, sprawiająca wrażenie sympatycznej i przyzwoicie wychowanej…
      W początkach jej kariery: “Early in her career, Lisicki could not fly to tournaments because of a lack of funding. She had to be driven across Europe in a car by her parents so that she could attend tournaments. Lisicki said: “My parents did everything possible to let me play tennis. That’s what I appreciated so much. My dad has worked from 8 in the morning til 9 in the evening to make it possible so I can play tennis. We had to cancel tournaments because we couldn’t afford to go there. You know, we’ve been driving by car. It’s been a big, big challenge. So to get to this point means a lot to us.”

      4. A więc proszę nie p……ć w bambus o tej rzekomej “nadzwyczajności” Radwańskich… to indywidualny wybór i poświęcenie rodzinne plus sponsorzy i przypadki – ryzykowna inwestycja, która, bywa, się zwraca, a sympatię czy szacunek publiki można sobie zaskarbić albo stracić…

      • Sasanko – a teraz czas na melisę…

      • Zoe – nie radzisz sobie z życiem, a bawisz się w ciotkę dobra rada dla innych a fe… i oczywiście obok meritum artykułu i komentarzy – jak przystało na tchórzofretkę, takiego mieszańca Mustela putorius…

      • Sasanko, czy to tobie odbiłam chłopaka w 2c i nadal masz uraz? znasz mnie tak dobrze tylko z czasów piaskownicy, czy cały czas śledzisz moje cudowne i różnorodne życie? Jeśli tak to nie przestawaj – jednak obserwator polityczny to chyba niewłaściwe miejsce na wycieczki osobiste 🙂

      • Nie ośmieszaj się Zoe w “twoim” “Obserwatorze Politycznym” do szczętu.
        Lecz publicznie swoje kompleksy i frustracje jeśli Redakcja pozwala i słusznie, bo nad nieszczęśliwymi bliźnimi należy się pochylić.
        Nie odbieraj samozwańczo innym prawa do polemiki i swojego komentarza dotyczącego meritum artykułu i rzeczowych komentarzy innych autorów.
        Obawiam się, czytając twoją ostatnią wypowiedź, że popadasz w kolejny etap obsesji – manii prześladowczej czy nawet persecution complex – zapewniam nie śledzę cię… mam tyle innych radości…

      • @ Zoe
        @Adam
        1. Nie ośmieszaj się Zoe w “twoim” “Obserwatorze Politycznym” do szczętu, nie rób z siebie „bohaterki sezonu”.
        Lecz publicznie swoje kompleksy i frustracje, jeśli Redakcja pozwala i słusznie, bo nad nieszczęśliwymi bliźnimi należy się pochylić i dawać im kolejne szanse autoterapii, a zainteresowanym czytelnikom szanse poznania nowego Autora.
        Nie odbieraj samozwańczo innym prawa do polemiki i ich własnego komentarza dotyczącego meritum artykułu i rzeczowych komentarzy innych autorów.
        Obawiam się, czytając twoją ostatnią wypowiedź, że popadasz w kolejny etap obsesji – manii prześladowczej czy nawet persecution complex – zapewniam solennie nie śledzę cię… mam tyle innych radości… nie czuj się prześladowaną… żyj i pozwól żyć innym w ich wolności.
        2. Tak Adamie − “Morski” “dobrze gada”.
        PS
        Myśl na wieczór:
        ” […] Widzi pan, według mnie, możliwe są trzy postawy wobec tego absurdalnego życia. Najpierw postawa mas, hoi polloi, które nie chcą przyjąć do wiadomości, że życie to wielki żart. Tacy nie śmieją się z niego, lecz pracują, gromadzą, przeżuwają, defekują, kopulują, rozmnażają się, starzeją i umierają jak woły zaprzężone do pługa, tak samo głupi, jak w dniu narodzin. Taka jest znakomita większość. Dalej ma pan tych, którzy, jak ja, wiedzą, że życie to żart i mają odwagę się z niego śmiać, na wzór taoistów albo tego pańskiego Żyda. Są wreszcie tacy, i jeżeli moja diagnoza jest trafna, pan do nich należy, którzy wiedzą, że życie to żart, ale cierpią z tego powodu. To tak jak ten pański Lermontow, którego wreszcie przeczytałem: Żyzń eto smiesznaja i głupaja szutka, pisze”. Znałem teraz rosyjski wystarczająco dobrze, żeby zrozumieć i uzupełnić: “Powinien dodać jeszcze: i grubaja, żart śmieszny, głupi i grubiański”. – “Ci, którzy przybierają taką postawę, wiedzą jednakże o istnieniu tej, o której mówił pan wcześniej”, powiedziałem. – “Tak, ale sami nie potrafią jej przyjąć”. − JL

  4. Wierny_czytelnik

    Widzę że nawet na Obserwatorze Politycznym rozpoczął się sezon ogórkowy. Ale to może i dobrze.

  5. zaraz zaraz a Wembledon to jest turniej w którym zawodnicy reprezentują poszczególne kraje czy siebie?

  6. @ZOE ręce opadają… naprawdę Pani uważa, że w zawodowym tenisie nie jest się reprezentantem swojego kraju? Nawet jeśli kwalifikacje nie są powiązane z narodowością a rankingiem WTA albo ATP to i tak reprezentuje się swój kraj. Zachowanie Radwańskiej było słabe i tyle, jak uważa Pani, że było ok to gratuluje wyczucia dobrego wychowania. Proszę zrozumieć, że nie mam uwag do poziomu sportowego bo to sport a do zachowania zawodnika po przegranym meczu. Zawodnicy łamią rakiety, dostają szału, płaczą z bezsilności ale podchodzą do siatki i bez focha podają rękę okazując szacunek swojemu rywalowi!
    A podstawie tego jak się zachowują nasi sportowcy na oczach setek milionów widzów na świecie jest budowany wizerunek naszego kraju… Nie wiem jak Pani ale nie koniecznie marze o opinii bufona… I jak byłem dumny z postawy Janowicza i Kubota tak po zachowaniu Radwańskiej czułem zażenowanie.

    • jak JJ pluł na linię?? o to gratuluję:) brakuje konsekwencji w Pana ocenach. Ja Jerzego kocham nawet w chwilach wzburzenia:)
      a ręce może opadły nie tylko Panu:)

  7. @Zoe, czym innym są emocje w trakcie meczu a czym innym zachowanie po, a co za tym idzie to nie brak konsekwencji a rzeczowa ocena. I to moja ostatnia wypowiedz w tym temacie…

  8. W teorii orgazmicznej emocji postcoitalnej (emotional post coital test) 5 s w tę lub w tamtą czyni kolosalną różnicę. A post factum? − w głowie zazwyczaj pustka i wibrujące pytanie – “…i co dalej?” . I zaczynają się schody… i, bywa, ludziska robią głupstwa. Mówią sen postcoitalny to rozrywka mas, tu jednak gaworzymy o sporcie elitarnym i jeszcze dla komplikacji obrazu rozgrywanym w cieniu religijnych afiliacji („Nie wstydzę się Jezusa”) i sesji rozbieranych dla magazynu ESPN Body Issue.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.