Ekonomia

Dlaczego tylko biedni utrzymują ten system?

Ile wody musi w rzece Wiśle upłynąć, żeby rządząca Polską elita polityczno-religijno-finansowa, zrozumiała poniższą banalną zależność: „(…) bogaci kupują własność, a biedni kupują dobra, które pozwalają im przeżyć (…).” [Źródło: 1] Prawdopodobnie zrozumienie tego faktu, przekracza możliwości współcześnie rządzącej nami klasy nieudaczników, sprytnych krwiopijców i autorytetów wszelkiego rodzaju.

Niestety państwo nasze w ciągu 21 lat historii opodatkowania, funkcjonuje obarczając kosztami tego procesu głównie biednych. Dowodzą tego powszechne podatki bezpośrednie i mordercze podatki pośrednie. Suma opodatkowania przeciętnego obywatela z tytułu podatku dochodowego od osób fizycznych, składek na podtrzymywanie systemu świadczeń społecznych oraz podatków pośrednich, które obywatel płaci tak samo obligatoryjnie jak bezpośrednie, albowiem nie może np. nie jeść – jest kolosalna. Przedsiębiorcy uginają się pod ciężarem obciążeń, zwykli obywatele żyją od 1 szego do 15 tego, bo na kolejne 15 dni miesiąca po prostu im nie starcza. Oznacza to, w praktyce okresowa wegetację znacznej części naszego społeczeństwa, o której nie mówi nikt z polityków „systemowych”. A przecież jest to równie groźne jak masowa migracja, w której straciliśmy licząc procent składowy miasto porównywalne Warszawie. Albowiem polski rynek dominuje stale około 30% konsumentów, a reszta pojawia się na nim jak dysponuje częścią rozporządzalną swojego dochodu – wydając go na dobra niezbędne, z konieczności często o charakterze podstawowym.

Funkcjonujący w kraju system podatkowy, powoduje, że osoby bogate posiadające kapitał, mają możliwość utrzymania się, akumulacji i czerpania z niego renty, a osoby ubogie, nie mówiąc już o biednych, pracują jedynie na podstawowe utrzymanie swojej osoby i rodziny, – jeżeli byli na tyle szaleni, lub odważni żeby ją założyć. W efekcie powiększa się rozwarstwienie społeczne, narasta poczucie niesprawiedliwości społecznej i społecznego buntu. Co gorsze, w wyniku nasilającego się wyzysku, zapadającego na zdrowiu społeczeństwa, zahamowaniu uległo odtwarzanie się pokoleń, nie rodzą się dzieci, a realny kształt społeczeństwa to mozaika związków, konkubinatów, singli, lub panien z dziećmi. Jakie to będzie miało konsekwencje, dla ukształtowania się nowego modelu obywatela, trudno sobie wyobrazić. Z pewnością Polskę czeka okres przemian społecznych, który zmiecie ze sceny publicznej zarówno obecne partie polityczne jak i „łże media”, zapewniające tabloidyzację opinii publicznej – a wręcz zidiocenie znacznej części społeczeństwa.

O zgrozo, to rząd PiS zlikwidował III próg podatkowy dla najbogatszej części społeczeństwa – a te dodatkowe 4 – 7 mld zł (rocznie) bardzo by się nam przez te parę lat, od kiedy to zrobił przydało. Przypuszczam, że prezes Jarosław Kaczyński pluje sobie w brodę, no przynajmniej powinien się wstydzić. Jest to rezygnacja z partycypacji w solidarnym utrzymaniu rachunków państwowych, tej części społeczeństwa, którą na to stać. Miejmy nadzieję, że po wyborach rząd wróci do tej idei – będzie to prawdziwy test faktyczny dla zwycięskiej ekipy władzy.

Zasadniczym problemem jest jednak zasygnalizowana na początku w tezie prof. L. Dowbora – strategiczna nierównowaga. Aby ją zmienić, w tym znaczeniu, żeby biedni mieli szanse na lepszą partycypację w podziale dóbr należy diametralnie przemodelować sposób opodatkowania. Obecny podatek od wartości dodanej, jest jednym z najbardziej nieludzkich podatków, jakie w historii wymyślono. Jest to podatek, który pozbawia ludzi krańcowej użyteczności zarobionych przez nich pieniędzy. W tym znaczeniu jest społecznie niesprawiedliwy. Wynika to z prostego przeliczenia, albowiem zarówno osoba lub rodzina rozporządzająca stałym periodycznym dochodem w wysokości 2000 zł jak osoba lub rodzina o dochodzie 45000 zł w tym samym periodzie czasowym, zupełnie inaczej będzie podlegać opodatkowaniu. Podatek VAT jest tutaj restrykcyjnie progresywny, albowiem osoby o mniejszym dochodzie rozporządzalnym zapłacą zdecydowanie większy podatek VAT za zakupione dobra w ujęciu procentowym swojego dochodu niż osoba o dochodzie zdecydowanie wyższym. Żeby to zilustrować, należy wziąć pod uwagę fakt, że osoba bogata i biedna, do funkcjonowania potrzebują określonej ilości dóbr, ale osoba biedna nie ma, z czego akumulować – albowiem wszystko, co miała wydała na środki do życia. Natomiast osoba bogata, może z łatwością akumulować to, co po zjedzeniu określonej ilości produktów jej pozostanie. Czy pieniądze wyda na wycieczkę, czy na zakup akcji – wszystko jedno to jej prawo do akumulowania satysfakcji rozumianej na indywidualny sposób. W tej formule, biedni konsumenci jogurtów subsydiują swoim VATem utrzymywanie państwa, w którym wygodnie żyje się tylko bogatym, oni natomiast walczą o przetrwanie.

Sposobem na zmianę tego stanu rzeczy, jest ograniczenie podatków pośrednich, na rzecz rozsądnego powiększenia podatków bezpośrednich oraz wprowadzenia całego katalogu podatków majątkowych. To podatki majątkowe, decydują o zamożności zachodnich społeczeństw. Wprowadzenie podatku katastralnego, którego wysokość w ramach widełek mogłyby regulować gminy, podwyższenie podatku od dochodów kapitałowych oraz specjalnych podatków od transakcji – umożliwiłoby ograniczenie spekulacji, a przynajmniej dodanie korzyści od nich państwu. Czas najwyższy, żeby osoby bogate wzięły odpowiedzialność za państwo, w stopniu adekwatnym do poziomu użyteczności i satysfakcji, który im to państwo gwarantuje.

[Źródło: 1] L. Dowbor Demokracja ekonomiczna – Instytut Wydawniczy Książka i Prasa – Biblioteka Le Monde Diplomatique, Warszawa, 2009, s.6

10 komentarzy

  1. Może kiedyś dożyjemy tych czasów…:/

  2. “Czas naj­wyż­szy, żeby osoby bogate wzięły odpo­wie­dzial­ność za pań­stwo, w stop­niu ade­kwat­nym do poziomu uży­tecz­no­ści i satys­fak­cji, który im to pań­stwo gwarantuje.”- zgadzam się w 100%, najwyższy czas, aby państwo przestało kosić przedsiębiorców z pieniędzy, które ci zarabiają, nie dając im nic w zamian.

    Przedsiębiorca płacąc wyższe podatki traci fundusze, które napędzają rozwój gospodarczy społeczeństwa. Co dostaje w zamian od państwa? Zasiłek dla bezrobotnych? Przecież go nie potrzebuje. Opiekę zdrowotną? Przecież ma ją zagwarantowaną na tym samym poziomie niezależnie od ilości składek, jaka więc sprawiedliwość leży w tym, że musi na nią wydawać kilka razy więcej niż przeciętny Kowalski? Gdzie jest obecna ta adekwatność pomiędzy ilością wpłacanych pieniędzy a pobieranymi profitami?

    Pieniądze, które wydajemy na podatki zostają poważnie okrojone przez aparat państwa i rozdawane arbitralnie, bez naszej kontroli (osoba potrzebująca ma prawo do ich korzystania takie samo jak złodziej czy ktoś zarabiający krocie pracujący ‘na szaro’). Za te same pieniądze można by stworzyć nowe miejsca pracy dla ludzi produkujących różnego rodzaju dobra i usługi, od których zależy szybkość bogacenia się naszego społeczeństwa. Zamiast zabierać pieniądze osobom przedsiębiorczym, pozwólmy je inwestować.

  3. W 100% zgadzam się z Bartoszem, ale odnoszę wrażenie, że albo on albo ja nie zrozumiałem autora tego artykułu.

    Autor pisze:
    “Nie­stety pań­stwo nasze w ciągu 21 lat histo­rii opo­dat­ko­wa­nia, funk­cjo­nuje obar­cza­jąc kosz­tami tego pro­cesu głów­nie bied­nych.”

    “Funk­cjo­nu­jący w kraju sys­tem podat­kowy, powo­duje, że osoby bogate posia­da­jące kapi­tał, mają moż­li­wość utrzy­ma­nia się, aku­mu­la­cji i czer­pa­nia z niego renty, a osoby ubo­gie, nie mówiąc już o bied­nych, pra­cują jedy­nie na pod­sta­wowe utrzy­ma­nie swo­jej osoby i rodziny…”

    “O zgrozo, to rząd PiS zli­kwi­do­wał III próg podat­kowy dla naj­bo­gat­szej czę­ści spo­łe­czeń­stwa – a te dodat­kowe 4 – 7 mld zł (rocz­nie) bar­dzo by się nam przez te parę lat, od kiedy to zro­bił przy­dało. Przy­pusz­czam, że pre­zes Jaro­sław Kaczyń­ski pluje sobie w brodę, no przy­naj­mniej powi­nien się wsty­dzić.”

    Jest to sprzeczne z tezami Bartosza. Wysokie podatki dla najbogatszej części społeczeństwa zabijają rozwój przedsiębiorczości. Za te pieniądze mogłyby powstawać nowe miejsca pracy, co automatycznie zmniejszyło by stopę bezrobocia i podniosło poziom życia najbiedniejszej części społeczeństwa. Powie to każdy przedsiębiorca.
    Zamiast dzielić obywateli na biednych i bogatych (bo przecież w demokracji wszyscy są równi) rząd powinien wprowadzić jeden podatek liniowy, taki sam dla wszystkich.

    • Szanowny Panie

      tak podatek liniowy to piękna idea, zwłaszcza w społeczeństwie zamożnym o przeciętnie równym poziomie bogactwa. Proszę sobie odpowiedzieć na pytanie czy sprawiedliwym i równym opodatkowaniem jest opodatkowanie z tytułu VAT matki z 2 ką dzieci wydającej 80% swoich dochodów oscylujących w około kwoty 2000 zł na utrzymanie i jedzenie? a opodatkowanie zamożnego człowieka z dochodem 20000 zł tymże samym podatkiem? Przecież to jest jawna niesprawiedliwość, zważywszy na fakt, że dla pierwszej wydatki to koszt życia a dla drugiego wydatki to nabywanie własności. POlecamy tekst “Dlaczego tylko biedni utrzymują ten system” w zakładce Ekonomia – tam jest do pobrania książką za darmo ze strony pana prof. Dowbora (z Brazylii) Polecamy i pozdrawiamy serdecznie. Proszę nabywać umiejętność krytycznej obserwacji 🙂 ps. po zarejestrowaniu w portalu możemy przydzielić panu konto na obserwatorze (serwer home.pl) pozdrawiamy

  4. Witam
    Dwie uwagi.
    Po pierwsze
    Bogaci ludzie W OGÓLE NIE PŁACĄ VATu!
    A wynika to z zasad księgowości.
    Większość bogatych ludzi dobra konsumpcyjne wpisuje w koszta działalności
    swoich firm posiadających osobowość prawną, a więc
    ZAPŁACONY VAT przy zakupach odlicza w deklaracjach od należnego VATu
    za sprzedane przez ich firmę towary czy usługi.
    Po drugie
    Czasy bardzo się zmieniły.
    Kiedyś przeciętny obywatel NIE musiał się znać na niczym więcej po za swoją pracą.
    DZIŚ to jest nie możliwe, a zarazem najbardziej popularne jest taka obojętność.
    Ludzie chcą świętego spokoju i tak naprawdę na niczym się nie znają.
    Bo nie czują potrzeby posiadania takiej wiedzy!
    Kiedyś w szkołach uczono samodzielnego myślenia,
    umiejętności logicznego tworzenia poglądów i ich bronienia.
    DZIŚ szkoła uczy -na pamięć- odtwarzania cudzych poglądów, praw fizyki etc.
    Dzisiejszy człowiek umie na pamięć wiele, ale są to CUDZE POGLĄDY!
    Dzisiejszy człowiek NIE umie samodzielnie myśleć!
    Wniosek:
    Zmiana reguł nic nie zmieni.
    To ludzie oddolnie muszą zachcieć CHCIEĆ.
    Im bardziej państwo będzie pomagało -WYRÓWNAĆ SZANSE-
    tym bardziej ludzie będą mniej samodzielni.
    Co spowoduje, że będzie ich jeszcze łatwiej wykorzystać!
    To wręcz paradoks.
    Ale dość powszechnie znany w naukach społecznych, czy wręcz w codziennym życiu.
    Im bardziej rodzic będzie wyręczał swoje dziecko i starał się za nie,
    tym bardziej te dziecko będzie mniej zaradne życiowo i słabsze w swoim życiu.
    To chyba wiedzą wszyscy rodzice.
    Ale jak widać nie wiedzą tego jeszcze rządy i politycy.

  5. System podatkowy nie jest narzędziem do polityki społecznej, czy tym bardziej socjalnej. Teza profesora Dowbora to czysty komunizm – podatek Vat ma służyć do wyrównywania dochodów ! A przecież to ile zarabiamy jest pochodną naszych indywidualnych talentów i wkładu pracy no i może odrobiny szczęścia. Wszystko to są kwestie niesterowalne (na szczęście) przez Państwo. Dlaczego wiec Państwo miałoby ingerować poprzez system podatkowy w ten obszar. Podatek VAT jest jak najbardziej w porządku, bo płacimy go tym wiecej im wiecej wydajemy. Teza o przedsiebiorcach, którzy rzekomo kupują dobra “na firmę” to bzdura. Nawet auta osobowego, które rzeczywiście służy działalności zarobkowej nie można w pełni odliczyć. To co Państwo może zrobić najlepszego dla gospodarki i obywateli to jak najmniej kosztować i zapewnić bezpieczeństwo obrotu : sprawne sądownictwo , w tym gospodarcze, prosty i egzekwowany system podatkowy, obejmujący wszystkich obywateli bez wyjątku takimi samymi zasadami -dlaczego adwokaci, czy lekarze prowadzący gabinety prywatne nie płaca jak wszyscy Vatu i podatku dochodowego na ogólnych zasadach, a taksówkarze i straganiarze musza ?

    • Szanowny Panie

      dziękujemy za komentarz, chętnie opublikujemy pana artykuł zawierający argumentację przeciwną. Zapraszamy do współpracy i subskrypcji newslettera

    • Mylisz podatki biznesow z podatkami osob indywidualnych. Nie ma czegos takiego jak podatek od dochodu. Bo to nie bylby podatek tylko haracz. Unia zabrania podaktow od dochodow. Biznesy placa podatki od zysku.
      Zauwaz ze gdy masz firme placisz kilka podatkow. Firma placi od zysku, ty placisz podatek od dewidendy i ty placisz podatek od swego zarobku jezeli pracujesz w swojej firmie. I oczywiscie jest VAT. Oczywiscie forma rejerstracji firmy wplywa na sprawy podatkowe.

  6. KRAKUER, słowa uznania i wielkie brawa! SAMO SEDNO !!!!!

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

eight − 6 =