Społeczeństwo

Dlaczego przyjmując uchodźców robimy sami z siebie hipokrytów?

 Na temat ewentualności przyjmowania uchodźców ze względów humanitarnych i nie przyjmowania obcych kulturowo tzw. uchodźców napisaliśmy już bardzo wiele. Europejczycy wolą udawać, że nie ma problemu podczas, gdy kolejne łodzie wypełnione przeważnie młodymi i sprawnymi fizycznie przedstawicielami obcej kultury przypływają do ich portów, głównie po to, żeby załapać się na socjal i móc sprowadzić rodzinę po przedostaniu się do metropolii. Zmuszanie Polski do brania w tym udziału jest niesprawiedliwością dziejową, ponieważ my nie mamy tym ludziom niczego do zaoferowania – przypomnijmy – odróżnijmy pomoc i azyl z powodów humanitarnych, a zgodę na bezwarunkową inwazję cywilizacyjną, nastawionych roszczeniowo względem systemu socjalnego młodych ludzi. To pierwsze Rzeczpospolita realizuje, może niezbyt udolnie, ale mimo wszystko realizuje – pomagając na tyle, na ile jesteśmy w stanie.

Prawdziwy problem polega jednak na tym, że nie mamy niczego zaoferowania tym ludziom. Podobnie nie ma do zaoferowania niczego im i ta bogata Europa, poza oczywiście prawem do zasiedlania przeludnionych przedmieść i oczekiwania na kolejne transfery socjalne. Co samo w sobie jest szkodliwe dla tych ludzi i dla ich rodzinnych społeczności, albowiem doprowadza do depopulacji, rozerwania więzi rodzinnych i innych kłopotów związanych z depopulacją, do której Europa swoją idiotyczną polityką migracyjną się przyczynia.

W naszym przypadku jest jeszcze trudniej, jak w ogóle możemy myśleć o przyjmowaniu uchodźców z poza Unii, jeżeli wszystko co potrafimy, to w części innym kulturowo obywatelom Unii Europejskiej – rozjechać spychaczami koczowisko? Ewentualnie innych kulturowo obywateli jednego z sąsiednich państw „wychować” na terrorystów? Bądźmy racjonalni w ocenie faktów i zdarzeń. Nie mamy żadnego doświadczenia z innymi kulturami, nasze społeczeństwo jest do tego nie przygotowane. Jak zapewnić dach nad głową, pracę i opiekę medyczną ludziom, w warunkach naszej biedy? To że to Unia Europejska zapłaci za pobyt przyjezdnych nie jest rozwiązaniem, ponieważ to będzie nic innego jak przetrzymywanie obcych kulturowo – prawie na pewno wbrew ich woli i ku ich frustracji.

Jeżeli już kierujemy się humanitaryzmem przy przyjmowaniu kogokolwiek, to proszę się zastanowić jaki jest sens przyjmować do Polski osoby francuskojęzyczne lub anglojęzyczne z byłych kolonii tych krajów, jeżeli w metropolii – mogłyby w pełni funkcjonować ze względu na znajomość i to natywną języka! Chyba, że chcemy mieć nagle bardzo dużo nauczycieli francuskiego i angielskiego w wersjach z pięknym akcentem?

Poza tym jak w ogóle od strony moralnej wytłumaczyć przyjmowanie uchodźców do Polski, jeżeli sami jesteśmy krajem masowej emigracji i to bez wojny! Prawie dwa miliony osób wyjechały z Polski praktycznie na stałe, a prawie dodatkowy milion jest znaczną część roku za granicą w celach zarobkowych. Jak w tym kontekście przyjmować uchodźców – nie będąc hipokrytą?

Jesteśmy krajem, który nie uszanował pomimo stwierdzonej uciążliwości i łamania prawa – koczowiska obywateli innego kraju Unii Europejskiej pod jednym z naszych miast. Proszę sobie wyobrazić sytuację, że obcy kulturowo uchodźcy również stworzyliby sobie koczowisko pod jednym z naszych miast, a następnie władze stwierdziłyby jego uciążliwość i je zniszczyły buldożerami. Jak byśmy wówczas wyglądali w serwisach międzynarodowych stacji telewizyjnych? Przecież to będzie horror, wstyd i kolejne problemy, wynikające z oskarżania Polaków o rasizm itp.

Jeżeli nasz rząd myśli, że zamykając tych nieszczęśliwych ludzi w obozach dla uchodźców, będzie w stanie zapewnić im warunki do życia, to jest w poważnym błędzie. Oczywiście nie podlega wątpliwości, że lepiej dla nich siedzieć nawet w zamkniętym ośrodku dla uchodźców w Polsce niż pod bombami u siebie w kraju – skoro godzą się do nas przybyć. Jednakże człowiek musi mieć jakąś perspektywę, w której wolność jest podstawą. Nie można stworzyć warunków – mających w perspektywie, co najwyżej rotację do innego obozu uchodźców. To w praktyce oznacza, że przybysze będą musieli się w jakiś sposób próbować integrować z naszym społeczeństwem. Co to oznacza w praktyce, chyba wszyscy rozumieją. Nie bądźmy hipokrytami, bo jeżeli już kogoś decydujemy się przyjąć, to musimy to zrobić z poszanowaniem godności.

2 komentarze

  1. Argumentacja autora felietonu jest logiczna i zborna. To wszystko prawda co napisał. Ale zapytam o praprzyczynę niespotykanego od dawna eksodusu. Kto tym ludziom tak naprawdę zburzył dach nad głową, kto rozstrzelał im życie i bliskich z rodziny, kto wywołał wojny domowe, kto gąsienicami czołgów rozjeżdżał ruiny starożytnego Babilonu, kto usiłował narzucić siłą obcym kulturowo narodom demokrację rodem z zachodnich westernów? Nie odpowiedzenie sobie na to fundamentalne pytanie i przemilczanie go, również pachnie hipokryzją. Konieczność pomocy biednym, zrozpaczonym i zdesperowanym ludziom to koszty wtórne naszego, w tym i polskiego, zaślepienia demokracją linczu i colta. Autorze, rozumiem, że sami jesteśmy za biedni, by sprostać wyzwaniom jakie stawia inwazja desperatów, z których część tylko ma nastawienie roszczeniowe. Reszta chce przeżyć i pracować w spokoju. Autorze POKORY chociaż trochę.
    Nawiasem pisząc. Takie eksodusy poprzedzały upadek wielkich imperiów. Ja UE prognozuję jeszcze 50 lat istnienia. Prof. B. Łagowski jeszcze 100 lat. Ale uważam, że ON jest optymistą.

  2. Panie Lech zgadzam się z twoją interpretacją.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.